Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Zanim zagrał to Sam: Missisipi w bluesie

Esensja.pl
Esensja.pl
Z okazji zbliżającego się Dnia Wszystkich Świętych, a także upamiętniając Gingera Bakera, który odszedł w tym miesiącu, skupimy się na utworze „I’m so Glad” z debiutanckiego albumu formacji Cream.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zanim zagrał to Sam: Missisipi w bluesie

Z okazji zbliżającego się Dnia Wszystkich Świętych, a także upamiętniając Gingera Bakera, który odszedł w tym miesiącu, skupimy się na utworze „I’m so Glad” z debiutanckiego albumu formacji Cream.
Cream uznawany jest za pierwszą supergrupę w historii, a także archetyp rockowego (choć tu ze sporymi bluesowymi naleciałościami) power trio. W jego skład wchodzili nie tylko znakomici instrumentaliści, ale także niebagatelne osobowości sceniczne: Eric Clapton, który po epizodach w The Yardbirds i Bluesbreakers Johna Mayalla mógł wreszcie w pełni rozwinąć skrzydła; Jack Bruce, którego Clapton poznał we wspomnianych Bluesbreakers, mający już na koncie współpracę z Alexisem Kornerem, Grahamem Bondem i Manfredem Mannem; a także Ginger Baker, który z tria najwcześniej zaliczył studyjny epizod w ramach projektu The Storyville Jazz Men and the Hugh Rainey Allstars, a później bębniący u wspomnianych Kornera i Bonda. Między panami wytworzyła się wyjątkowa muzyczna chemia, która zaowocowała nie tylko świetnymi albumami studyjnymi, ale przede wszystkim porażającymi mocą koncertami. Choć Cream działał zaledwie trzy lata (krótkiej reaktywacji w 2005 roku nie liczę) na stałe zapisał się w historii muzyki.
Choć wszystkie albumy nagrane w latach 1966-1968 stanowią dziś klasykę, mam wrażenie, że debiut zespołu „Fresh Cream” jest nieco przyćmiony przez późniejsze krążki z naciskiem na „Disraeli Gears” i „Wheels of Fire”. Niesłusznie, ponieważ posiada sporo mocnych momentów. Jednym z nich jest utwór „I’m So Glad”, będący w rzeczywistości bardzo uwspółcześnioną wersją bluesowego standardu Skipa Jamesa.
Oryginał po raz pierwszy został zarejestrowany na małej płytce w 1931 roku dla wytwórni Paramount. Jest on reprezentantem korzennego bluesa z Delty Missisipi, aczkolwiek naznaczony indywidualnym stylem Skipa Jamesa. Specjalnością artysty było połączenie nostalgii i popisowego grania palcami na gitarze. Niestety po nagraniu kilkunastu utworów, Skip James popadł w zapomnienie. Przypomnieli sobie o nim dopiero miłośnicy bluesa na początku lat 60. W efekcie tego nie tylko po raz pierwszy od trzydziestu lat mógł zaprezentować swoją muzykę na żywo (miało to miejsce w lipcu 1964 roku na Newport Folk Festival), ale także dokonał szeregu nagrań w formie albumów długogrających. Niestety w 1969 roku zmarł na raka.
Fani hard rocka mogą kojarzyć „I’m So Glad” nie tylko z wersji Cream, ale także, z debiutu Deep Purple z 1968 roku „Shades of Deep Purple”. Tam jednak utwór stał się częścią minisuity „Prelude: Happiness/I’m So Glad”, choć nie oszukujmy się, tym, co z niej najlepiej pamiętamy jest właśnie fragment skomponowany przez Skipa Jamesa.
koniec
30 października 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Wszystkie gwiazdy – duże i nieco mniejsze
Sebastian Chosiński

22 II 2020

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj legendy niemieckiego jazzu – w tym saksofonista Rolf Kühn i pianista Wolfgang Dauner – w projekcie The German All Stars.

więcej »

O wirtuozerii, rutynie, a także o sztuce przyzwyczajenia
Mieszko B. Wandowicz

17 II 2020

Przed laty zasłuchiwałem się w Dream Theater. To nie pierwsza, ostatnia ni największa moja fascynacja, lecz dość ważna, żebym poznawszy zespół po wydaniu „Train of Thought”, zawiódł się „Octavarium”, ale potem często sięgał po wcześniejsze „Images and Words” i „Metropolis, Pt. 2”. A zwłaszcza „Awake”: w mijającej dekadzie regularnie wracałem już tylko do tego albumu. Jednak przed pójściem na wrocławski koncert — z całą „Metropolis” na żywo — trudno mi było się powstrzymać.

więcej »

Non omnis moriar: Ciemna i jasna strona jazzu
Sebastian Chosiński

15 II 2020

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj kolejna wspólna produkcja – tym razem orkiestrowa – austriackiego saksofonisty Hansa Kollera i niemieckiego pianisty Wolfganga Daunera (z mocnym polskim akcentem).

więcej »

Polecamy

Na ulicach Babilonu gaz

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Czekając na rok 2000
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kto to, kurde, nagrał?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zajada daktyla i buja w obłokach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oszołomiony i zmieszany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To nie jest kolejna piosenka o miłości
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Falujące biodra i krótkie spódniczki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zakażona piosenka
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ludzie ludziom
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zanim zagrał to Jimi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oblicza raju
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

…i jeszcze widzimy kontury zdarzeń
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Fazy Napoleona w Egipcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

…kłęby, grzyby, dymy, obłoki…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A nad nami rosną chmury…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

40 najgorszych okładek płyt roku 2019
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Max nierówny komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 największych rozczarowań muzycznych 2019 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Staroświeckie postapo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

30 najlepszych płyt 2019 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szóstka na tróję (z plusem)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.