Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Hans Koller, Wolfgang Dauner
‹Free Sound & Super Brass›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFree Sound & Super Brass
Wykonawca / KompozytorHans Koller, Wolfgang Dauner
Data wydania1976
Wydawca MPS Records
NośnikWinyl
Czas trwania43:01
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Hans Koller, Wolfgang Dauner, Albert Mangelsdorff, Erich Kleinschuster, Garney Hicks, Roy Deuvall, Rudolf Josel, Conny Jackel, Ernst Lamprecht, Friedrich Hujer, Herbert Joos, Kenny Wheeler, Robert Demmer, Robert Politzer, Günter Lenz, Janusz Stefański
Utwory
Winyl1
1) Scarlet06:43
2) Opening15:53
3) Yin20:26
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Ciemna i jasna strona jazzu

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj kolejna wspólna produkcja – tym razem orkiestrowa – austriackiego saksofonisty Hansa Kollera i niemieckiego pianisty Wolfganga Daunera (z mocnym polskim akcentem).

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Ciemna i jasna strona jazzu

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj kolejna wspólna produkcja – tym razem orkiestrowa – austriackiego saksofonisty Hansa Kollera i niemieckiego pianisty Wolfganga Daunera (z mocnym polskim akcentem).

Hans Koller, Wolfgang Dauner
‹Free Sound & Super Brass›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFree Sound & Super Brass
Wykonawca / KompozytorHans Koller, Wolfgang Dauner
Data wydania1976
Wydawca MPS Records
NośnikWinyl
Czas trwania43:01
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Hans Koller, Wolfgang Dauner, Albert Mangelsdorff, Erich Kleinschuster, Garney Hicks, Roy Deuvall, Rudolf Josel, Conny Jackel, Ernst Lamprecht, Friedrich Hujer, Herbert Joos, Kenny Wheeler, Robert Demmer, Robert Politzer, Günter Lenz, Janusz Stefański
Utwory
Winyl1
1) Scarlet06:43
2) Opening15:53
3) Yin20:26
Wyszukaj / Kup
Pochodzący z Austrii saksofonista Hans Koller (1921-2003) oraz (zachodnio)niemiecki pianista Wolfgang Dauner (1935-2020) znali się już na początku lat 60. ubiegłego roku. Prowadzone przez nich formacje związane były z tą samą wytwórnią płytową (Saba, późniejszym MPS Records). Ba! album „Jazz-Studio H.G.B.S. Number One” (1962), będący debiutem płytowym tria Daunera, był składanką, na której połowę miejsca przeznaczono na nagrania oktetu Kollera. W kolejnych latach ich drogi artystyczne wielokrotnie się przecinały, ale do intensywniejszej współpracy doszło dopiero w połowie następnej dekady. Dowodem doskonały, zarejestrowany w styczniu 1974 roku – z udziałem dwóch polskich artystów, skrzypka Zbigniewa Seiferta (1946-1979) i perkusisty Janusza Stefańskiego (1946-2016) – longplay „Kunstkopfindianer” (1974). Zadowoleni z efektów tej kooperacji, rok później Hans i Wolfgang postanowili skompletować nowy zespół i ruszyć z nim w trasę koncertową.
Tym razem jednak był to, jak się okazało, szesnastoosobowy big band, z dominującą nad wszystkimi innymi instrumentami rozbudowaną sekcją dętą (złożoną z dwóch saksofonów, na których grał Koller, pięciu puzonów oraz siedmiu trąbek!). W orkiestrze tej, poza liderami, nie zabrakło miejsca dla wybitnych europejskich jazzmanów, w tym również dla Janusza Stefańskiego („Nora”, „Live Finland 1972”, „Purple Sun”, „Live in Solothurn”). Z wielkich nazwisk na pewno należy wymienić jeszcze niemieckiego puzonistę Alberta Mangelsdorffa („Jazz at the Opera”, „Devil in Paradise”, „Inside: Missing Link”), kanadyjskiego trębacza Kenny’ego Wheelera oraz rodaka Alberta, kontrabasistę Güntera Lenza („Astigmatic”, „Dear Prof. Leary”). Poza tym Koller zaprosił do studia kilku dobrze sobie znanych członków ORF – Big Band (czyli Österreichischer Rundfunk, orkiestry państwowego radia austriackiego), w tym Ericha Kleinschustera, Garneya Hicksa, Roya Deuvalla, Roberta Demmera i Roberta Politzera. Cóż, nie ma najmniejszych wątpliwości, że było to grono doskonale znające się na swoim fachu.
Materiał, jaki trafił na wydany w 1976 roku przez MPS Records longplay „Free Sound & Super Brass”, zarejestrowany został podczas koncertu w sali Audimax Uniwersytetu Technicznego w Wiedniu (istniejącego nieprzerwanie, choć pod różnymi szyldami, od 1815 roku). Odbył się on 4 października 1975 roku. Jak to często bywa w takich przypadkach, nie sposób stwierdzić w stu procentach, czy na winylowy krążek trafił cały zapis. Raczej nie. Trudno bowiem wyobrazić sobie, że zadano sobie tyle znoju, aby po zaledwie czterdziestu trzech minutach podziękować zarówno publiczności, jak i kolegom z zespołu i po prostu rozejść się (ewentualnie rozjechać) do domów. Prawdopodobnie na płycie mamy więc do czynienia z obszernym, ale jednak niepełnym nagraniem. W sumie są to trzy kompozycje, ułożone tak, aby pierwsza strona zawierała dwa krótsze dzieła Kollera, druga natomiast jedno dłuższe Daunera.
Stylistycznie jest to mieszanka zainteresowań obu liderów – Hans ciągnął w stronę bardziej klasycznego, zespołowego grania jazzowego, Wolfgang z kolei w stronę free i awangardy. Co z tego wyszło? Muzyka, która wciąż, choć od jej powstania minęło już czterdzieści pięć lat, broni się doskonale i ekscytuje. Album otwiera utwór zatytułowany „Scarlet”. Jego tytuł może się kojarzyć z legendarną hollywoodzką superprodukcją „Przeminęło z wiatrem” i coś chyba jest na rzeczy. Ta bowiem bardzo filmowa muzyka, aczkolwiek gdyby szukać ekranowego odpowiednika dla niej, to dużo bardziej niż nieśmiertelny melodramat Victora Fleminga, pasowałyby tu czasowo dużo bliższe artystom obrazy o… agencie 007. Z jednej strony mamy bowiem prawdziwie symfoniczny rozmach (z tą różnicą, że zamiast smyczków rozbrzmiewają dęciaki), z drugiej – z każdego niemal dźwięku wyziera podobieństwo do ścieżek dźwiękowych do Bondów z lat 60. Plus wypełniające tło nastrojowe klawisze, przede wszystkim organy.
Drugim dziełem Kollera jest prawie szesnastominutowy „Opening”. Podzielony na trzy części utwór przypomina pod wieloma względami zagrane na jazzowo dzieło symfoniczne. To „sprawka” odpowiedniej aranżacji i konstrukcji. Tym, co świadczy o jazzowej proweniencji utworu, są improwizowane partie solowe – saksofonu (w części pierwszej) oraz puzonu (w drugiej). Ostatnie minuty to, podobnie jak w przypadku „Scarlet”, nawiązanie do filmowej narracji, która stopniowo przekształca się w nieokiełznane free, z kotłującymi się dęciakami i ekwilibrystycznymi popisami sekcji rytmicznej (brawo Lenz i Stefański!). Całą drugą stronę albumu wypełnia natomiast kompozycja Daunera – „Yin”. Po tytule można by spodziewać się nawiązań do antycznej chińskiej metafizyki. Da się to obronić, traktując stronę A longplaya jako „Yang”. Ale czy rzeczywiście utwór Wolfganga reprezentuje tę mroczniejszą stronę? Jest w nim dużo bluesa (za sprawą fortepianu elektrycznego), nie brakuje swingu (vide fortepian akustyczny), ale pojawia się też – jako tło do popisów solowych dęciaków – funkowy groove. Prawdą jednak pozostaje, że w „Yin” nie brakuje mroczniejszych dźwięków (dzięki syntezatorom), choć finał jest – mimo wszystko – optymistyczny.
koniec
15 lutego 2020
Skład:
Hans Koller – saksofon sopranowy, saksofon sopraninowy, lider
Wolfgang Dauner – fortepian, fortepian elektryczny, organy, syntezatory, lider
Albert Mangelsdorff – puzon
Erich Kleinschuster – puzon
Garney Hicks – puzon
Roy Deuvall – puzon
Rudolf Josel – puzon basowy
Conny Jackel – trąbka
Ernst Lamprecht – trąbka
Friedrich Hujer – trąbka
Herbert Joos – trąbka
Kenny Wheeler – trąbka
Robert Demmer – trąbka
Robert Politzer – trąbka
Günter Lenz – elektryczny kontrabas
Janusz Stefański – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

ABBA przed zaćmieniem Słońca, cz. 3
Joanna Kapica-Curzytek

17 I 2022

Legendarny szwedzki kwartet wydał premierowy album po czterdziestu latach od poprzedniego. Co w tym czasie działo się z Agnethą, Fridą, Bennym i Björnem? Czy „Voyage” to rzeczywiście ich powrót „z niebytu”?

więcej »

Non omnis moriar: Jeden za czterech, czterech za jednego
Sebastian Chosiński

15 I 2022

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj norweski Kwartet Jana Garbarka z udziałem gitarzysty Terjego Rypdala.

więcej »

Pink Floyd w XXI wieku: Krystaliczny dźwięk Księżyca
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

12 I 2022

W XXI wieku zespół Pink Floyd praktycznie przestał istnieć. Panowie jeśli już nagrywali, to raczej na swój rachunek, a o koncertach mowy być nie mogło. Niemniej fani niemal co roku są uszczęśliwiani kolejnymi albumami sygnowanymi nazwą zespołu. Na przykład rocznicową reedycją „The Dark Side of the Moon (30th anniversary edition)” z 2003 roku.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Jeden za czterech, czterech za jednego
— Sebastian Chosiński

Szamański rytuał znad morza
— Sebastian Chosiński

Z wielką pomocą przyjaciela z Ameryki
— Sebastian Chosiński

Dom, w którym – wbrew pozorom – nie straszy
— Sebastian Chosiński

Narodziny geniusza
— Sebastian Chosiński

Pożegnanie z przytupem
— Sebastian Chosiński

Eksperymenty nieformalne
— Sebastian Chosiński

Każdego dnia trochę inaczej
— Sebastian Chosiński

W cieniu Fudżi
— Sebastian Chosiński

Herbatka na czterech mistrzów
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.