Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Didier Lockwood
‹New World›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNew World
Wykonawca / KompozytorDidier Lockwood
Data wydania1979
Wydawca MPS Records
NośnikWinyl
Czas trwania41:22
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Didier Lockwood, Gordon Beck, Niels-Henning Ørsted Pedersen, Anthony Williams, Jean-Michel Kajdan, John Etheridge, Francis Lockwood
Utwory
Winyl1
1) Vieux pape05:19
2) Autumn Leaves05:25
3) La manufacture de sucre engloutie03:52
4) New World05:05
5) The Last Blade of Grass04:26
6) Memories of You05:41
7) Giant Steps02:10
8) Pent-Up-House02:31
9) Zbiggy06:55
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Świat nowy, lecz już bez Zbiggy’ego

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj międzynarodowy solowy projekt francuskiego skrzypka jazzowego Didiera Lockwooda (z udziałem Gordona Becka i Tony’ego Williamsa).

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Świat nowy, lecz już bez Zbiggy’ego

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj międzynarodowy solowy projekt francuskiego skrzypka jazzowego Didiera Lockwooda (z udziałem Gordona Becka i Tony’ego Williamsa).

Didier Lockwood
‹New World›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNew World
Wykonawca / KompozytorDidier Lockwood
Data wydania1979
Wydawca MPS Records
NośnikWinyl
Czas trwania41:22
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Didier Lockwood, Gordon Beck, Niels-Henning Ørsted Pedersen, Anthony Williams, Jean-Michel Kajdan, John Etheridge, Francis Lockwood
Utwory
Winyl1
1) Vieux pape05:19
2) Autumn Leaves05:25
3) La manufacture de sucre engloutie03:52
4) New World05:05
5) The Last Blade of Grass04:26
6) Memories of You05:41
7) Giant Steps02:10
8) Pent-Up-House02:31
9) Zbiggy06:55
Wyszukaj / Kup
W drugiej połowie lat 70. XX wieku Didier Lockwood zaczął wybijać się na artystyczną niepodległość. Po okresie terminowania u boku Christiana Vandera w Magmie oraz François Cahena i Jeffa Seffera w Zao najpierw stworzył efemeryczny zespół ze swoim starszym bratem Francisem (nazwali go, o dziwo!, Lockwood), a następnie wydał nagrany w duecie z Cahenem album „Thank You Friends” (1978). Rok później z kolei światło dzienne ujrzał pierwszy longplay sygnowany już tylko imieniem i nazwiska Didiera, choć na okładce wymieniono także innych współtwórców. Gdyby więc należało wskazać pierwszy stricte solowy krążek francuskiego skrzypka, wielu wymieniłoby zapewne właśnie „New World”. Inna sprawa, że co do jego „solowości” można mieć pewne zastrzeżenia. Raz, że na dziewięć zawartych na nim kompozycji młodszy z Lockwoodów podpisał się jako autor (bądź współautor) jedynie pod trzema; dwa, że format zaproszonych do studia gości sprawiał, iż postać lidera nie była jedyną elektryzującą słuchaczy.
Praktycznie każdy z trzech pozostałych członków powołanego przez Didiera okazyjnie kwartetu miał na swoim koncie w tym momencie znacznie więcej dokonań niż on sam; pomijając też fakt, że każdy był od niego znacznie starszy. Kim byli? Na fortepianie zagrał Brytyjczyk Gordon Beck (1935-2011), znany między innymi z występów w formacji Nucleus; na kontrabasie Duńczyk Niels-Henning Ørsted Pedersen (1946-2005), który dwanaście lat wcześniej nagrał płytę z innym francuskim skrzypkiem jazzrockowym Jean-Lukiem Pontym („Sunday Walk”); wreszcie na perkusji Amerykanin Anthony Williams (1945-1997), wieloletni bębniarz Milesa Davisa i lider fenomenalnego The Tony Williams Lifetime. Poza tą trójką wsparcia Didierowi udzielili również jego brat Francis (zagrał na fortepianie i użyczył dwóch kompozycji) oraz gitarzyści: dzisiaj niemal już całkiem zapomniany Francuz Jean-Michel Kajdan i kolejny przybysz zza kanału La Manche, John Etheridge (mający za sobą występy w grupach Icarus i nade wszystko Soft Machine).
Jako że wydawcą zaplanowanej płyty była – już wtedy otoczona kultem przez wielbicieli jazzu i fusion – zachodnioniemiecka wytwórnia MPS Records (ze schwarzwaldzkiego Villingen w Badenii-Wirtembergii), sesja nagraniowa odbyła się w Stuttgarcie, w studiu otwartym w dawnej, pamiętającej jeszcze połowę XIX wieku, cukrowni (Zuckerfabrik). Z jego usług korzystało wielu wybitnych muzyków, począwszy od Eivina Jonesa i Alberta Mangelsdorffa, poprzez Jaspera van ’t Hofa i Volkera Kriegela, aż po Wolfganga Daunera i… Zbigniewa Seiferta. Każde z tych nazwisk było wystarczającą rekomendacją. Z nagraniem muzycy uporali się w trzy dni: rozpoczęli pracę 20, a zakończyli 22 lutego 1979 roku. Parę miesięcy później album „New World” znalazł się w sprzedaży i był – jak na mierniki jakości wyznaczone przez MPS Records – dziełem artystycznie doskonałym, choć stylistycznie nieco rozchwianym. Nie zabrakło na nim bowiem ani klasycznego hard-bopu, ani standardów jazzowych; nieco mniej natomiast, niż należało się spodziewać, było typowego jazz-rocka. Ale to wcale nie oznacza, że zabrakło go całkiem!
Klasycznie jazzrockowy (chociaż z intensywną domieszką jazzu z lat 60.) jest początek longplaya, który otwiera jedno z nielicznych dzieł Didiera – „Vieux pape”. W utrzymanym w nadzwyczaj szybkim tempie utworze (chciałoby się dorzucić, że Tony Williams mocno się napracował, ale przecież dla niego to była normalka) pojawiają się przyprawiające o ciarki na plecach solówki fortepianu Becka i kontrabasu Ørsteda Pedersena, lecz prawdziwą jego ozdobą jest mimo wszystko wirtuozerska partia skrzypiec lidera. I co ważniejsze, nie jest to jedynie sztuka dla sztuki – czuć w tym serce i duszę, prawdziwą miłość do instrumentu i muzyki, jaką za jego pośrednictwem można tworzyć. Całkowitym przeciwieństwem „Vieux pape” jest numer pojawiający się na płycie pod angielskim tytułem „Autumn Leaves”. W rzeczywistości jest to przeróbka klasycznej jazzowej piosenki „Les feuilles mortes” autorstwa Josepha Kosmy (a tak naprawdę: Józsefa Kozmy, węgierskiego Żyda, który od 1933 roku mieszkał i tworzył w Paryżu), znanej głównie z poetyckiego dramatu Marcela Carné „Wrota nocy” (1946). To przepiękna, nostalgiczno-liryczna kompozycja, której główny motyw melodyczny Didier rozwinął w fenomenalną, poruszającą improwizację.
Nie mniej urokliwie wypada subtelny i kontemplacyjny improwizowany duet fortepianu i skrzypiec w „La manufacture de sucre engloutie”, pod którym jako twórcy podpisali się Didier i Gordon Beck. Nie stanowi on wprawdzie bezpośredniego rozwinięcia „Autumn Leaves”, lecz fakt, że oba utwory sąsiadują ze sobą na pewno nie jest przypadkowy. Stronę A winylowego krążka wieńczy numer tytułowy. W „New World” (napisanym przez Francisa Lockwooda) ponownie dynamiczny fusion miesza się z innymi gatunkami muzyki, w tym przypadku z francuskim chansonem, który przebija się na plan pierwszy zwłaszcza w stonowanych momentach. Poza nimi mamy do czynienia z bardzo intensywną, bliską tradycji rockowej, grą sekcji rytmicznej oraz kolejną energetyczną improwizacją skrzypiec. Podobnie rzecz ma się od razu po przełożeniu albumu na stronę B, która zaczyna się od przyniesionego do studia przez Jean-Michela Kajdana utworu „The Last Blade of Grass”. To perełka, znaczona najpierw partią gitary, a następnie dialogiem gitarowo-skrzypcowym, któremu emocjonalności przydaje także zadziorna partia fortepianu. Świetne wrażenie pozostawia po sobie również druga z kompozycji Francisa – „Memories of You”, płynnie przechodząca od nostalgicznej klasyki (vide skrzypce) do jazzu współczesnego (skrzypce versus dwa fortepiany).
Im bliżej końca wydawnictwa, tym słuchacze mają prawo być bardziej zaskoczeni. Zwłaszcza że międzynarodowy kwartet postanowił wziąć na warsztat dwa hardbopowe klasyki: „Giant Steps” Johna Coltrane (z tak właśnie zatytułowanej, wydanej w 1960 roku płyty) oraz „Pent-Up-House” Sonny’ego Rollinsa (z wcześniejszego o cztery lata niż longplay Trane’a „Plus 4”). Z oryginałami niewiele mają one jednak wspólnego; stały się raczej punktem wyjścia do zespołowej zabawy, w której na plan pierwszy wybijają się skrzypce (zamiast saksofonu) i fortepian. Ten beztroski nastrój znika, kiedy rozbrzmiewają pierwsze dźwięki kompozycji Didiera wieńczącej album. Nie jest przypadkiem, że Francuz zatytułował ją „Zbiggy”; poświęcona została bowiem legendarnemu polskiemu skrzypkowi jazzowemu Zbigniewowi Seifertowi, który zmarł zaledwie pięć dni (15 lutego 1979 roku) przed rozpoczęciem sesji w Stuttgarcie. Nie dziwi więc także, że to właśnie instrument strunowy Lockwooda odgrywa w nim główną rolę, aczkolwiek hołd od siebie dokładają również pozostali muzycy (Beck, Ørsted Pedersen, Williams, a nawet pojawiający się w finale Etheridge).
koniec
26 grudnia 2020
Skład:
Didier Lockwood – skrzypce, skrzypce basowe
Gordon Beck – fortepian
Niels-Henning Ørsted Pedersen – kontrabas
Anthony Williams – perkusja

gościnnie:
Jean-Michel Kajdan – gitara elektryczna (5)
John Etheridge – gitara elektryczna (5,8,9)
Francis Lockwood – fortepian (6)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Jaki ojciec, taki syn
Sebastian Chosiński

23 X 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jedyny album holendersko-niemieckiego duetu tworzonego przez pianistę Jaspera van ’t Hofa i trębacza Markusa Stockhausena.

więcej »

Non omnis moriar: Apokalipsa bez konsekwencji
Sebastian Chosiński

16 X 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jedyny album holendersko-duńsko-szwedzkiego kwartetu jazzrockowego Apocalypse, któremu ton nadawał pianista Jasper van ’t Hof.

więcej »

Non omnis moriar: Bajki, od których drży serce
Sebastian Chosiński

9 X 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj album sygnowany przez holendersko-szwajcarski duet klawiszowców Jaspera van ’t Hofa i George’a Gruntza.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.