Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 lipca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Didier Lockwood
‹Live in Montreux›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive in Montreux
Wykonawca / KompozytorDidier Lockwood
Data wydania1980
Wydawca MPS Records
NośnikWinyl
Czas trwania42:20
Gatunekjazz, koncert
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Didier Lockwood, Bob (Malik) Malach, Marc Perru, Jan Hammer, Bo Stief, Gerry Brown
Utwory
Winyl1
1) Fast Travel07:15
2) Flyin’ Kitten07:43
3) Ballade des Fées05:01
4) Zebulon Dance03:58
5) ADGC06:00
6) Four Strings Bitch03:47
7) Turtle Shuffle08:37
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: W szwajcarskim kasynie

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj kolejny międzynarodowy solowy projekt francuskiego skrzypka jazzowego Didiera Lockwooda (z udziałem Jana Hammera i Gerry’ego Browna).

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: W szwajcarskim kasynie

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj kolejny międzynarodowy solowy projekt francuskiego skrzypka jazzowego Didiera Lockwooda (z udziałem Jana Hammera i Gerry’ego Browna).

Didier Lockwood
‹Live in Montreux›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive in Montreux
Wykonawca / KompozytorDidier Lockwood
Data wydania1980
Wydawca MPS Records
NośnikWinyl
Czas trwania42:20
Gatunekjazz, koncert
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Didier Lockwood, Bob (Malik) Malach, Marc Perru, Jan Hammer, Bo Stief, Gerry Brown
Utwory
Winyl1
1) Fast Travel07:15
2) Flyin’ Kitten07:43
3) Ballade des Fées05:01
4) Zebulon Dance03:58
5) ADGC06:00
6) Four Strings Bitch03:47
7) Turtle Shuffle08:37
Wyszukaj / Kup
Rok 1980 był dla Didiera Lockwooda niezwykle pracowity. Nie tylko promował swój solowy album „New World” (1979), ale angażował się również w wiele innych projektów koncertowych. Jak chociażby udana trasa z kwartetem Fusion, w którym – oprócz popularnego już wtedy i cenionego skrzypka – znaleźli się jeszcze klawiszowiec Benoît Widemann, basista Jannick Top oraz perkusista Christian Vander (pozostała po tym wydarzeniu wydana w 2001 roku płyta „Paris 80”). Nie mniej ciekawym zapisem archiwalnym okazał się opublikowany zaledwie parę tygodni temu, zawierający niezwykły występ w paryskim Théâtre de la Ville (dawnym Théâtre Sarah-Bernhardt) 1 listopada 1980 roku, krążek zatytułowany „The Unique Concert”. Dokumentował on występ, podczas którego Lockwoodowi towarzyszyli na scenie pianista Gordon Beck, gitarzysta Allan Holdsworth, kontrabasista Jean-François Jenny-Clark i bębniarz Aldo Romano. A to jeszcze wcale nie wszystko, bo przecież w epoce wydany został także longplay „Live in Montreux” (1980)…
Co ciekawe, w czasie koncertu, jaki grupa Didiera Lockwooda dała w ramach słynnego szwajcarskiego Montreux Jazz Festival 16 lipca 1980 roku nie towarzyszył skrzypkowi żaden z instrumentalistów wymienionych powyżej. Na tę okazję Francuz skompletował zupełnie inny międzynarodowy skład. Znaleźli się w nim dwaj Amerykanie, Czech z amerykańskim paszportem, Duńczyk i tylko jeden rodak lidera formacji. Zacznijmy właśnie od niego. Był to gitarzysta Marc Perru, który wcześniej dał się poznać dzięki działalności w progresywnych zespołach Cruciférius! („A Nice Way of Life”, 1970) oraz Nemo („Nemo”, 1973; „Doin’ Nuthin’”, 1974). Zza Oceanu przybyli natomiast pochodzący z Czech klawiszowiec Jan Hammer, który nazwisko wyrobił sobie, grając w jazzrockowym Mahavishnu Orchestra („The Inner Mounting Flame”, 1971; „Birds of Fire”, 1972; „Between Nothingness and Eternity”, 1973), oraz filadelfijski saksofonista tenorowy Bob Malach (względnie Malik), który wcześniej odbył staż w jazzowo-funkowych grupach The Planets, Lips i Electric Band perkusisty Alphonse’a Mouzona).
Jest wielce prawdopodobne, że Jana Hammera i Boba Malacha polecił Didierowi Lockwoodowi czarnoskóry bębniarz Gerry Brown (również pochodzący z Filadelfii), który już od prawie dekady zadomowiony był w Europie Zachodniej, co potwierdzały liczne płyty nagrane przez niego między innymi z Joachimem Kühnem („Cinemascope”, „Springfever”), Charliem Mariano („Cascade”), Jasperem van ’t Hofem („Eyeball”) oraz Philipem Catherine’em („September Man”, „Guitars”). Skład uzupełnił jeszcze duński (kontra)basista Bo Stief, który z kolei miał swój udział w powstaniu albumów Pork Pie („The Door is Open”), van ’t Hofa („The Selfkicker”) oraz The Rolf Kühn Group („Total Space”). Patronująca całemu przedsięwzięciu wytwórnia MPS Records zadbała więc o to, aby Didier miał na kim polegać. A potem jeszcze opublikowała longplay, który – za sprawą licencji sprzedanych Disques JMS i Polydorowi – ukazał się także we Francji i Stanach Zjednoczonych.
Na „Live in Montreux” trafiło siedem kompozycji, z których żadna do tego momentu, czyli do drugiej połowy 1980 roku, nie ukazała się na płycie. Sądząc po reakcji publiczności, były jednak już dobrze znane z koncertów Lockwooda (co zresztą potwierdziły późniejsze, wzmiankowane wcześniej wydawnictwa). Do takich utworów należał chociażby „Fast Travel” (obecny i na „The Unique Concert”, i na „Paris 80”), tu prezentujący się – głównie za sprawą grającej bardzo funkowo sekcji rytmicznej i saksofonu Malacha – nieco inaczej. W stronę jazz-rocka z kolei ciągnęli w swoich partiach solowych Perru i sam Lockwood, co w efekcie dało intrygującą mieszankę stylistyczno-brzmieniową. We „Flyin’ Kitten”, poprzedzonym prezentacją wszystkich muzyków przez lidera projektu, robi się jeszcze lżej i bardziej melodyjnie, a w niektórych momentach – wręcz tanecznie. Saksofon brzmi wprost „pościelowo”, natomiast skrzypce – z francuska – szansonowo. I to również ma swój urok, choć prawdopodobnie słuchacze pamiętający Lockwooda jako członka takich formacji, jak Magma, Zao czy VanderTop, mogli przecierać uszy ze zdziwienia.
W romantyczno-nastrojowym „Ballade des Fées” sześcioosobowy wyjściowy skład został ograniczony do kwartetu; zespół zagrał bowiem bez Perru i Browna. Na plan pierwszy wybija się tutaj duet skrzypcowo-syntezatorowy (Hammer wreszcie miał możność zaprezentowania swoich nieprzeciętnych umiejętności), do którego w części środkowej dołącza jeszcze, choć nie na długo, saksofon. By posłuchać ciągu dalszego koncertu, w tym momencie należało winylowy krążek przełożyć na stronę B. Otwiera ją utrzymany w wolnym i tanecznym tempie „Zebulon Dance” (także obecny na „The Unique Concert”), którego wersja studyjna pojawi się dopiero cztery lata później na płycie zatytułowanej po prostu „Didier Lockwood Group”), którego najbardziej charakterystycznym momentem jest dialog Perru z Lockwoodem, grającym na swoim instrumencie jak na gitarze. „ADGC” to z kolei najbardziej żywiołowy fragment całego występu, w którym z jednej strony mamy potężnie brzmiące unisono skrzypce i saksofon, z drugiej nieco lżejszą funkową sekcję rytmiczną, którą wspomaga nieco kąśliwa gitara. Znajduje się w tym utworze również miejsce na wyeksponowaną partię Bo Stiefa, któremu z kolei wsparcia udziela Hammer.
Aby przełamać nastrój, w kolejnym numerze na scenie pozostaje – jak można się domyślać – jedynie Didier. „Four Strings Bitch” jest bowiem jego – dosłownie – solowym popisem. I jednocześnie dowodem na niezwykłą biegłość warsztatową i wyobraźnię francuskiego artysty. Początek jest bardzo klasyczny (w stylu, co wyjaśnia tytuł, Niccolo Paganiniego), później Lockwood płynnie przechodzi do świata jazzu, aby zakończyć – za sprawą pogłosów elektronicznych – niemal na rockowo. Na finał sekstet wybrał jedyną kompozycję, jaka nie wyszła spod ręki lidera, a której autorem był gitarzysta Jean-Michel Kajdan (brał on udział w nagraniu „New World”). I pewnie dlatego, obok skrzypiec, najwięcej ma tutaj do powiedzenia Marc Perru, z równą maestrią zahaczający o country i o rocka. Potem jednak oddaje on pola Didierowi, który wieńczy całość stricte jazzową improwizacją. Repertuar koncertu dobrano trochę na zasadzie „dla każdego coś miłego” – tak, by usatysfakcjonowani byli zarówno dawni fani Lockwooda, jak i nowi, o których dopiero zabiegał. I którym w latach 80. XX wieku będzie oferował coraz więcej i więcej.
koniec
2 stycznia 2021
Skład:
Didier Lockwood – skrzypce
Bob Malach (Malik) – saksofon tenorowy
Marc Perru – gitara elektryczna
Jan Hammer – syntezator
Bo Stief – gitara basowa
Gerry Brown – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Jak piękna Maria podbiła świat
Sebastian Chosiński

24 VII 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jedyny longplay francuskiego kwintet Z.O.U.

więcej »

Non omnis moriar: Długa droga na szczyt i szybki zjazd
Sebastian Chosiński

17 VII 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jedyny longplay francuskiej formacji Ergo Sum, której wokalistą był Lionel Ledissez.

więcej »

Non omnis moriar: Niechciana erupcja wulkanu
Sebastian Chosiński

10 VII 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jedyny longplay formacji Univeria Zekt, pobocznego projektu perkusisty Magmy Christiana Vandera.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Jak piękna Maria podbiła świat
— Sebastian Chosiński

Długa droga na szczyt i szybki zjazd
— Sebastian Chosiński

Niechciana erupcja wulkanu
— Sebastian Chosiński

Każdy raj kiedyś się kończy
— Sebastian Chosiński

Nawet Joanna d’Arc nie pomogła…
— Sebastian Chosiński

Żywot krótki, acz intensywny
— Sebastian Chosiński

Drugie wyjście i powrót do mroku
— Sebastian Chosiński

Wyjście z mroku
— Sebastian Chosiński

Wieś sielska, anielska… walońska
— Sebastian Chosiński

Utopijna wizja ambitnego Alzatczyka
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.