Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 kwietnia 2021
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

30 najlepszych płyt 2020 roku

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 3 »
Rok 2020 był dziwnym rokiem. Pandemia i lockdowny sprawiły, że zasadniczo mniej chciałem słuchać nowej muzyki, zatapiając się w dobrze znanych dźwiękach. Proszę się zatem nie zdziwić, że na niniejszej liście królować będą weterani i artyści z dorobkiem.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

30 najlepszych płyt 2020 roku

Rok 2020 był dziwnym rokiem. Pandemia i lockdowny sprawiły, że zasadniczo mniej chciałem słuchać nowej muzyki, zatapiając się w dobrze znanych dźwiękach. Proszę się zatem nie zdziwić, że na niniejszej liście królować będą weterani i artyści z dorobkiem.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Niemców z Kadavar odkryłem na wysokości ich trzeciej płyty „Abra Kadavar” z 2013 roku i z miejsca mnie zauroczyli swoją wersją retro psychodeli. Niestety na następnych krążkach nie odnalazłem tej magii. „The Isolation Tapes” to powrót do wysokiej formy. Może nie jest to pozycja wybitna, ale świetnie się jej słucha. Zwłaszcza w czasie lockdownowych, pandemicznych wieczorów.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Mam ogromny sentyment do twórczości Renaty Przemyk. Zwłaszcza tej z rockowym pazurem. Na tym albumie znajdziemy kilka reprezentantów ostrzejszego grania. Przede wszystkim są to jednak dobrze znane utwory w nowych wersjach, nagranych z towarzyszeniem mężczyzn. Moimi faworytami są „Zero” z Damianem Ukeje, „Babę zesłał Bóg” z Markiem Dyjakiem, „Kochana” z Igorem Herbutem i przede wszystkim „Makijaż twarzy” z Czesławem Mozilem. I wszystko byłoby super, gdyby tylko mojego ulubionego „Nie mam żalu” nie śpiewał Artur Andrus, który absolutnie tu nie pasuje.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Trudno połapać się, czy „Dead Star” to pełnoprawny album King Buffalo, czy tylko EP-ka. Jeśli ta druga, to bardzo długa, bo mająca czterdzieści minut. Przy tym zawiera dwuczęściową kompozycję „Red Star”, trwającą ponad szesnaście minut, która poraża swoją mocą. Zaczyna się mrocznie i ambientowo, by w dalszej części zaskoczyć rockowym, całkiem przebojowym riffem. O jego nośności można przekonać się pod koniec albumu, gdzie znajduje się wersja radiowa utworu, przycięta do czterech minut z hakiem, zawierająca samą esencję.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Gdybyśmy mieli normalny rok, zapewne drugi w dorobku album Phoebe Bridgers miałby spore szanse stać się hitem. Alternatywne rozgłośnie radiowe lubią takie delikatne, nastrojowe granie, okraszone namiętnym, kobiecym wokalem. Amerykanka udowodniła, że jest godną następczynią Lany Del Rey czy Birdy.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Nie myślałem, że Sepultura, pozbawiona umiejętności braci Cavalerów, będzie mnie w stanie jeszcze czymś zaskoczyć. Tymczasem „Quadra” to nie tylko ciekawy pomysł wyjściowy, dotyczący idei czterech dróg (w sztuce, prawie, religii, czy edukacji), ale przede wszystkim zróżnicowana i nie tracąca swojej mocy muzyka. Obok ostrego thrashowania, mamy tu bowiem elementy progresywne, a nawet partie chóru, nadające gotyckiego posmaku. W XXI wieku Brazylijczycy nie mieli jeszcze tak udanej pozycji.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
I kolejny zespół, na którym postawiłem już kreskę, a który w minionym roku zaprezentował ciekawy materiał. Nie wiem, co brała w studiu ekipa Juliana Casablancasa, ale pozwoliło to wydobyć z niej energię, jakiej zespół ten nie miał od… co najmniej 2006 roku i albumu „First Impressions of Earth”. Co prawda nie jest to już to samo bezczelne, szczeniackie granie, co za panowania nowej rockowej rewolucji, ale na „The New Abnormal” znów daje się wyczuć ten pierwiastek łobuzerskiej energii.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Lockdown zazwyczaj ludzi przytłaczał, tymczasem Mariusz Duda wykorzystał go twórczo, wydając w zeszłym roku dwie autorskie płyty. Jedną – ambientową pod własnym nazwiskiem i drugą… prawie ambientową pod szyldem Lunatic Soul. Przyznaję się bez bicia, że „Through Shaded Woods” zrobił na mnie nieco mniejsze wrażenie, niż pierwsze trzy dokonania projektu, niemniej to wciąż jest bardzo wysoki poziom i należy cieszyć się, że możemy pochwalić się na świecie tak zdolnym artystą.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Krążek, który powstał na zasadzie wygłupu i bez spinki. Kochanek gra na nim kilka swoich sztandarowych utworów akustycznie i, o dziwo, świetnie mu to wychodzi. W tych oszczędnych wersjach nawet lepiej można wychwycić chwytliwe melodie, towarzyszące niezbyt mądrym tekstom. W każdym razie „Alkustycznie” to pozycja, która sprawiła, że miniony rok nie był całkiem taki szary i pochmurny.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Jeśli wierzyć zapewnieniom artysty, „Weltschmerz” ma być jego ostatnim albumem długogrającym. Dlatego solidnie się do niego przyłożył i w efekcie otrzymaliśmy aż dwie płyty muzyki. Nie powiem, momentami trochę przytłaczającej, ale niezmiennie urokliwej. Choć trudno tu szukać przebojów na miarę tych, które Fish wylansował z Marillion, to bez wątpienia znajdziemy kilka fragmentów, od których co wrażliwszych słuchaczy na pewno ściśnie w gardle.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Przypomnijmy, że ten Yuri Gagarin to nie radziecki kosmonauta, a szwedzki zespół, specjalizujący się w klimatach spacerockowych. „The Outskirts of Reality” to jego trzecia płyta, nagrana po czterech latach przerwy i nieco inna od poprzedniczek. Choć wciąż stylistycznie poruszamy się w międzygwiezdnych odlotach, które zapewniają nam długie, instrumentalne utwory, to jednak tym razem musimy zderzyć się z prawdziwą ścianą dźwięku. Yuri, jako podkład o solówek gitarowych, zaserwował bowiem bardzo intensywne podkłady, które swoją mocą mogą równać się z hukiem silników startującej rakiety z kosmodromu Bajkonur.
1 2 3 »

Komentarze

28 I 2021   23:30:40

coś urwało miejsca 10-1?

29 I 2021   00:11:08

Nie, kolejne dziesiątki pojawiają się w kolejnych dniach.

29 I 2021   09:59:51

"by nie łączyć „III” z ekscesami Schaffera w czasie szturmu na Capitol."

Niby dlaczego? Idiotów i bandziorów należy bojkotować, nawet jeśli są niezłymi artystami. Ciekawe czy autor to samo napisałby o Burzum, gościu z Lostprophets itd? :D

29 I 2021   21:48:14

A co takiego potwornego zrobił Schaffer?

01 II 2021   18:04:10

"po kilku słabszych latach" Poważnie? Koi No Yokan to chyba ich najlepsza płyta.

A nowy Ozzy ssie, ale to akurat nic nowego od połowy lat 90tych.

02 II 2021   01:32:10

Urok takich zestawień — w tym i tego — często polega na tym, że kompletnie ich nie rozumiem ;-)

Fish rzeczywiście nagrał dobry album; patrząc na to, co wyżej, 22. dlań miejsce wydaje mi się mocno krzywdzące. Zaskakująco dobrą płytę nagrał Dylan; brak mi jej tutaj, zwłaszcza że znalazło się miejsce na sporo, powiedzmy, nie całkiem mnie przekonujących. A odkryciem roku jest dla mnie Ichiko Aoba i jej „Adan no kaze”. Mimo japońskości, a nie dzięki niej.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Prawdziwych artystów znać po tym, jak wieńczą
Sebastian Chosiński

17 IV 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj piąty „solowy” album amerykańskiego jazzrockowego duetu John Lee i Gerry Brown z udziałem między innymi Duńczyków Kennetha Knudsena i Pallego Mikkelborga.

więcej »
Fot. anniversaire-celebrite.com

A pamiętacie…: Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
Wojciech Gołąbowski

14 IV 2021

Aktor, gitarzysta i piosenkarz aktywny na scenie od roku 1966, wydał do tej pory kilkanaście albumów studyjnych, znany jest przede wszystkim z dwóch przebojów cudzego autorstwa.

więcej »

Non omnis moriar: Powrót na Stary Kontynent
Sebastian Chosiński

10 IV 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj album amerykańskiego jazzrockowego duetu John Lee i Gerry Brown nagrany z towarzyszeniem amerykańskiego pianisty Stu(arta) Goldberga.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Włoski western (niekoniecznie spaghetti)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po tamtej stronie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nanopandemia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dziesięć filmów Michaela Baya w jednym
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tytus, Romek i A’Tomek: The Best of Papcio Chmiel
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly, metal i RPG
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie tędy droga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Catwoman miała pieskie życie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Barbarzyńca hazardu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zjedz mnie, jeśli potrafisz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.