Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

John Lee, Gerry Brown
‹Mango Sunrise›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMango Sunrise
Wykonawca / KompozytorJohn Lee, Gerry Brown
Data wydania1975
Wydawca Blue Note
NośnikWinyl
Czas trwania39:22
Gatunekfunk, jazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
John Lee, Gerry Brown, Eef Albers, Philip Catherine, Wah Wah Watson, Rob Franken, Eric Tagg, Mike Mandel, Jasper van ’t Hof
Utwory
Winyl1
1) Mango Sunrise05:20
2) Breakfast of Champions04:06
3) Keep It Real05:25
4) Ethereal Cereal03:44
5) The Stop and Go03:16
6) Her Celestial Body05:16
7) Pickin’ the Bone04:06
8) Magnum Opus05:15
9) Haida02:54
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Europa – twoim drugim domem

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugi „solowy” album amerykańskiego jazzrockowego duetu John Lee i Gerry Brown z udziałem Philipa Catherine’a i Jaspera van ’t Hofa.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Europa – twoim drugim domem

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugi „solowy” album amerykańskiego jazzrockowego duetu John Lee i Gerry Brown z udziałem Philipa Catherine’a i Jaspera van ’t Hofa.

John Lee, Gerry Brown
‹Mango Sunrise›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMango Sunrise
Wykonawca / KompozytorJohn Lee, Gerry Brown
Data wydania1975
Wydawca Blue Note
NośnikWinyl
Czas trwania39:22
Gatunekfunk, jazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
John Lee, Gerry Brown, Eef Albers, Philip Catherine, Wah Wah Watson, Rob Franken, Eric Tagg, Mike Mandel, Jasper van ’t Hof
Utwory
Winyl1
1) Mango Sunrise05:20
2) Breakfast of Champions04:06
3) Keep It Real05:25
4) Ethereal Cereal03:44
5) The Stop and Go03:16
6) Her Celestial Body05:16
7) Pickin’ the Bone04:06
8) Magnum Opus05:15
9) Haida02:54
Wyszukaj / Kup
Przełom lat 60. i 70. ubiegłego wieku był w europejskim jazzie i rocku okresem najbardziej twórczym. Stary Kontynent przyciągał uwagę poszukujących muzyków z całego świata; przyjeżdżali oni do Anglii, Francji, Niemiec (oczywiście zachodnich) bądź krajów Beneluksu, aby realizować swoje artystyczne aspiracje. Jak silnie przyciągającym magnesem musiała być wówczas Europa, niech świadczy fakt, że na początku lat 70. zdecydowało się związać z nią swoje losy dwóch młodych (dwudziestoletnich) czarnoskórych Amerykanów: (kontra)basista John Lee (urodzony w 1952 roku w Roxbury w stanie Massachusetts) oraz perkusista Gerry Brown (który przyszedł na świat rok wcześniej w pensylwańskiej Filadelfii). Okazali się być perfekcyjną sekcją rytmiczną – do tego stopnia, że nie byli w stanie opędzić się od kolejnych propozycji, z których zresztą skwapliwie korzystali, zdobywając olbrzymie doświadczenie i tym samym wyrabiając sobie nadzwyczaj wysoką markę.
W ciągu zaledwie kilku lat z ich usług skorzystali tacy wykonawcy, jak Chris Hinze („Mission Suite”, 1973), Charlie Mariano („Cascade”, 1974), Jasper van ’t Hof („Eyeball”, 1974) i jego zespół Pork Pie („New Jazz Festival Balver Höhle 1974”, 2016), Joachim Kühn („Cinemascope”, 1974; „Hip Elegy”, 1976; „Springfever”, 1976), Toto Blanke („Spider’s Dance”, 1975), Philip Catherine („September Man”, 1974; „Guitars”, 1975) czy wreszcie Didier Lockwood („Live in Montreux”, 1980). Zachęceni kolejnymi sukcesami i wspierani przez swych europejskich przyjaciół Lee i Brown zdecydowali się także na karierę „solową” (w cudzysłowie, bo to był solowy… duet), która zaczęła się od publikacji nagranego w Holandii w 1974 roku longplaya „Infinite Jones” (po latach wznowiono go pod alternatywnym tytułem „Bamboo Madness”). Zawierał on tak zachwycającą muzykę fusion, że naprawdę trudno dziwić się, że odtąd – aż do końca dekady – co roku John i Gerry będą dorzucać do swego dorobku kolejny sygnowany jedynie swoimi nazwiskami album. Chociaż za każdym razem w nagraniach będą wspomagać ich wypróbowani w studyjnych bojach kompani.
Praca nad drugim krążkiem – wydanym przez kultową nowojorską wytwórnię Blue Note „Mango Sunrise” – trwała dwa miesiące (w czerwcu i lipcu) 1975 roku. Nagrywano go na raty, w trzech różnych studiach, a dopiero potem zarejestrowane oddzielnie ścieżki połączono w całość. Lee i Brown i ich holenderscy przyjaciele skorzystali ze studia Dureco w miasteczku Weesp w Kraju Tulipanów; gitarzysta Philip Catherine zarejestrował swoje partie w Brukseli (w studiu Morgan), a gitarzysta Wah Wah Watson (który urodził się jako Melvin Ragin) oraz klawiszowcy Eric Tagg i Mike Mandel – w nowojorskim Electric Lady. Kogo jeszcze można usłyszeć na płycie? Jako główny gitarzysta pojawia się Holender Eef Albers (rocznik 1951, a więc będący rówieśnikiem Gerry’ego), głównym klawiszowcem – obsługującym elektryczne piano Fendera i syntezator ARP – jest jego rodak Rob Franken (rocznik 1941); w jednej kompozycji („Magnum Opus”) można też usłyszeć grającego na klawinecie Jaspera van ’t Hofa.
Warto jednak dodać jeszcze parę słów do sylwetki Watsona (Ragina). Ten urodzony w Richmond (w stanie Wirginia) w 1950 roku muzyk był jednym z najchętniej zatrudnianych przez amerykańskich wykonawców funkowych i soulowych gitarzystów. Grane przez niego dźwięki można usłyszeć w utworach The Temptations, The Supremes, The Pointer Sisters oraz The Jackson 5; przez kilka lat był również stałym współpracownikiem Herbiego Hancocka. Na „Mango Sunrise” nie odgrywa on wprawdzie znaczącej roli (jego gitarę słychać jedynie w „The Stop and Go”), ale jego nazwisko mogło mieć znaczenie podczas promocji wydawnictwa po drugiej stronie Atlantyku. Przecież Lee i Brown byli tam jeszcze przez długie lata postaciami niemal anonimowymi; wyjechali przecież, zanim zdobyli popularność i uznanie. Liczyło się więc każde, nawet najdrobniejsze, wsparcie. Także ze strony Mike’a Mandela, którego z kolei wielbiciele jazz-rocka mogli kojarzyć z formacją The Eleventh House Larry’ego Coryella.
Na „Mango Sunrise” trafiło dziewięć utworów (wszystkie skomponował John; w pracy nad jednym wspomógł go Gerry), które stylistycznie rozciągają się pomiędzy fusion, rockiem a funkiem. Tego ostatniego jest tu zresztą sporo, co nie powinno dziwić, ponieważ właśnie wtedy muzyka ta cieszyła się ogromnym wzięciem. A Lee i Brown nie chcieli nagrywać jedynie albumu dla koneserów; zależało im na tym, aby ich twórczość trafiła także „pod strzechy”. Znakomitą definicją tego, co można znaleźć na całym krążku jest otwierający go utwór tytułowy, w którym – obok tradycyjnie perfekcyjnie pracującej sekcji rytmicznej – „pierwsze skrzypce” grają opromienione słońcem (tytuł do czegoś zobowiązywał!) instrumenty klawiszowe, zwłaszcza wchodzące wówczas na salony syntezatory ARP. Chociaż obok nich dumnie pobrzmiewa również dystyngowany fortepian elektryczny Fender-Rhodes, (jego brzmienie nieodparcie kojarzyło się z muzyką fusion). Do tego dodać należy jeszcze subtelną gitarową partię Eefa Albersa, który mimo niewielkiego doświadczenia, zagrał na całym „Mango Sunrise” jak stary wyjadacz.
W drugim w kolejności „Breakfast of Champions” energetyczny funk miesza się z bardziej stonowanym jazz-rockiem; różnice gatunkowe podkreślone zaś zostają wykorzystanym instrumentarium – syntezatorem Frankena (w pierwszym przypadku) bądź gitarą Albersa (w drugim). W „Keep It Real” muzycy sięgają – przynajmniej w introdukcji i kodzie – po konwencję… ballady (stąd dźwięki gitary akustycznej Catherine’a i klawinetu, na którym gra… Lee). Pośrodku pojawia się natomiast sekwencja rockowo-bluesowa, co w efekcie czyni ten utwór jednym z najoryginalniejszych na całym krążku. Czego z kolei nie można powiedzieć o zamykającym stronę A longplaya „Ethereal Cereal”, w którym ponownie dają o sobie znać czysto funkowe inklinacje muzyków. Oczywiście nic w tym złego; gorzej, że poza prostym rytmem nie zadbali również o to, aby z jakiegoś powodu kompozycja ta zapisała się w pamięci na dłużej. W efekcie powstał klasyczny wypełniacz, którego braku nikt pewnie by nawet nie zauważył.
Po przełożeniu winylowego krążka na drugą stronę słuchacze otrzymują szalony, pulsujący syntezatorami (Rob Franken, Eric Tagg i Mike Mandel) funkowy „The Stop and Go”. Jest tu tak gęsto od klawiszy, że nie sposób było dorzucić jeszcze jakąś solówkę innego instrumentu (choćby gitary, choć pojawia się ona jako smaczek na drugim planie). Dużo uroku ma w sobie „Her Celestial Body”, który z kolei miesza elementy swingu i funku; po raz kolejny też możemy usłyszeć w nim – i są to czarujące chwile – piano Fendera. Błogość tę burzy dynamiczny „Pickin’ the Bone”, w którym zespół ponownie sięga do zadziornej stylistyki rockowo-bluesowej; elementem kojącym okazują się natomiast dźwięki grane przez Roba na fortepianie elektrycznym. W „Magnum Opus” muzycy wracają do klasycznego fusion, a rasowość wyboru podkreślają wyrafinowane solówki gitarowe Catherine’a i Albersa oraz subtelne dźwięki klawinetu van ’t Hofa. Całość zamyka zagrana w wolnym tempie „Haida” – kompozycja najkrótsza, pomyślana właśnie jako nastrojowe zwieńczenie raczej dynamicznego wydawnictwa.
koniec
20 marca 2021
Skład:
John Lee – gitara basowa, syntezator ARP (1), klawinet (3), muzyka (1-9)
Gerry Brown – perkusja, instrumenty perkusyjne, muzyka (5)

oraz
Eef Albers – gitara elektryczna (1-3,7,8)
Philip Catherine – gitara akustyczna (3), gitara elektryczna (4,8)
Wah Wah Watson – gitara elektryczna (5)
Rob Franken – fortepian elektryczny, syntezator ARP
Eric Tagg – klawinet (5), syntezator ARP (5)
Mike Mandel – syntezator ARP (5)
Jasper van ’t Hof – klawinet (8)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Jaki ojciec, taki syn
Sebastian Chosiński

23 X 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jedyny album holendersko-niemieckiego duetu tworzonego przez pianistę Jaspera van ’t Hofa i trębacza Markusa Stockhausena.

więcej »

Non omnis moriar: Apokalipsa bez konsekwencji
Sebastian Chosiński

16 X 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jedyny album holendersko-duńsko-szwedzkiego kwartetu jazzrockowego Apocalypse, któremu ton nadawał pianista Jasper van ’t Hof.

więcej »

Non omnis moriar: Bajki, od których drży serce
Sebastian Chosiński

9 X 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj album sygnowany przez holendersko-szwajcarski duet klawiszowców Jaspera van ’t Hofa i George’a Gruntza.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.