Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 czerwca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Joachim Kühn Band
‹Don’t Stop Me Now›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDon’t Stop Me Now
Wykonawca / KompozytorJoachim Kühn Band
Data wydania1979
Wydawca Atlantic
NośnikWinyl
Czas trwania33:07
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Joachim Kühn, Jan Akkerman, Ray Gomez, Tony Newton, Glenn Symmonds
Utwory
Winyl1
1) Time Out03:52
2) I’m Leaving You04:10
3) Groundshaker04:19
4) On the Mirror04:14
5) Step Right Up04:43
6) Summerset07:22
7) Jet Lag04:29
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Gdy jazzman chce zostać twórcą przebojów…

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugi (i ostatni) album międzynarodowego projektu Joachim Kühn Band.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Gdy jazzman chce zostać twórcą przebojów…

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugi (i ostatni) album międzynarodowego projektu Joachim Kühn Band.

Joachim Kühn Band
‹Don’t Stop Me Now›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDon’t Stop Me Now
Wykonawca / KompozytorJoachim Kühn Band
Data wydania1979
Wydawca Atlantic
NośnikWinyl
Czas trwania33:07
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Joachim Kühn, Jan Akkerman, Ray Gomez, Tony Newton, Glenn Symmonds
Utwory
Winyl1
1) Time Out03:52
2) I’m Leaving You04:10
3) Groundshaker04:19
4) On the Mirror04:14
5) Step Right Up04:43
6) Summerset07:22
7) Jet Lag04:29
Wyszukaj / Kup
W rok po publikacji „Sunshower” (1978) Joachim Kühn postanowił pójść za ciosem i ze swoim Bandem wypuścił na rynek drugi sygnowany tą nazwą krążek – „Don’t Stop Me Now”. Chociaż został nagrany w tym samym składzie (zabrakło jedynie holenderskiego gitarzysty Iana Akkermana), nie sposób uznać go za kontynuację poprzednika. To wydawnictwa pochodzące niemal z dwóch odrębnych światów muzycznych: pierwsze bez najmniejszych wątpliwości można było zaliczyć do fusion, drugie natomiast – …i tu pojawia się pewien problem. Bo cóż to jest? Na pewno nie jest jazz-rock. Prędzej już soft-rock i niezwykle w tamtym czasie popularny AOR (album-oriented rock). Utworom zawartym na tym longplayu wcale bowiem nie jest daleko do twórczości takich wykonawców, jak Styx czy Journey, REO Speedwagon czy Eagles. Sześć z siedmiu zawartych na „Don’t Stop Me Now” numerów skrojonych jest na potencjalne przeboje. I nawet każdy z nich ma taką długość, by spełnić ówczesne wymagania rozgłośni radiowych.
Płytę nagrano w całości w kalifornijskim studiu Kendun Recorders w Burbank, a w jej realizacji brali udział – obok lidera formacji – hiszpański gitarzysta Ray(mond) Gomez, basista Tony Newton oraz perkusista Glenn Symmonds. Jak się okazało, dwaj ostatni udzielali się tym razem także wokalnie, śpiewając w piosenkach, które sami skomponowali (Tony w „Groundshaker”, a Glenn w „On the Mirror”). W trzech utworach – jako gość specjalny – zaśpiewał brytyjski wokalista John McBurnie, który miał za sobą bogatą przeszłość. Zaczynał karierę, grając dodatkowo na gitarze, w psychodeliczno-folkowym Justine („Justine”, 1970), potem zasilił szeregi progresywnego Jackson Heights („The Fifth Avenue Bus”, 1972; „Ragamuffins Fool”, 1972; „Bump ’n’ Grind”, 1973), by po jakimś czasie trafić do popowo-rockowego Vapour Trails („Vapour Trails”, 1979). Do nowego oblicza Joachim Kühn pasował idealnie. Tylko że to nowe oblicze średnio pasowało do stojącego na czele grupy niemieckiego pianisty…
Wielbiciele artysty, dotąd ceniący go przede wszystkim za dokonania freejazzowe (vide „Bold Music”) i jazzrockowe („Springfever”), musieli przecierać oczy ze zdumienia, patrząc już na samą okładkę „Don’t Stop Me Now”. Widnieje na niej rysunek przedstawiający Joachima z popularnym wówczas instrumentem w rękach – idealnie imitującym między innymi brzmienie gitary syntezatorem Roland SH-5 (którego produkcję rozpoczęto zaledwie trzy dni wcześniej). Taki wizerunek dużo bardziej pasował właśnie do wykonawcy spod znaku AOR bądź nowej fali, ale na pewno nie do jednego z najwybitniejszych twórców światowego jazzu. A jeśli ktoś ze słuchaczy miał ciągle jeszcze złudzenia, że być może tylko okładka jest taka „nowoczesna”, wszelkie wątpliwości rozwiewała już otwierająca album kompozycja – „Time Out” – tak inna od tego, co Kühn proponował do tego momentu (z kimkolwiek by nagrywał).
Nie oznacza to jednak, że „Don’t Stop Me Now” to zła płyta. Po prostu zupełnie odmienna od wszystkich dotychczasowych w dyskografii Niemca, świadcząca o jego romansie ze znacznie lżejszą muzą, a być może również o nadziei na sukces komercyjny. Który jednak nie nadszedł. W efekcie parę miesięcy po wydaniu longplaya zespół rozpadł się, a Joachim wrócił do swoich jazzowych korzeni, skupiając się jednak głównie na graniu jazzu stonowanego i wyrafinowanego. Ale wróćmy do – wydanej przez Atlantic – produkcji z 1979 roku. „Time Out” to klasyczny przykład przebojowego AOR – zagrany został z rockowo-rockandrollową dynamiką, ale przy okazji pozbawiono go wszelkich „kantów”, które mogłyby utrudniać odbiór. Mamy więc wpadającą w ucho melodię i prostą konstrukcję – zwrotka, refren, zwrotka. A po drodze partie solowe: Kühna na syntezatorze i Gomeza na gitarze. Do tego dochodzi energetyczny śpiew Johna – …i recepta na przebój gotowa. Tyle że żadnego trzęsienia na światowych listach przebojów z powodu „Time Out” nie było. Okazało się, że w tym czasie pojawiły się inne – wiele innych – jeszcze bardziej wpadających w ucho utworów innych wykonawców.
Drugi w kolejności „I’m Leaving You” to w zasadzie leniwie snująca się popowa ballada – z wyeksponowanym fortepianem akustycznym oraz sekcją smyczkową (odpowiadał za nią Benny Golson) i żeńskimi chórkami w tle. „Groundshaker” jest z kolei pierwszym z dwóch numerów na płycie, jakie nie wyszły spod ręki lidera. Jego autorem jest basista, który dodatkowo zdecydował się tu jeszcze zaśpiewać. Wyszedł z tego dynamiczny, funkowy kawałek z mnóstwem syntezatorów, melodeklamowanym tekstem oraz, co wyróżnia go na tle wszystkich pozostałych, partią solową basu. Zamykający stronę A longplaya „On the Mirror” to dla odmiany dzieło Symmondsa, który przy okazji także zabawił się w wokalistę (jak również gitarzystę). Z jakim efektem? Przyzwoitym. Oczywiście pod warunkiem, że lubicie AOR z przełomu lat 70. i 80. ubiegłego wieku. Kühn nie miał tu zbyt wiele do roboty, więc uaktywnił się dopiero w końcówce, grając frywolne pasaże fortepianowe.
Dopiero na stronie B płyty niemiecki pianista zbliżył się do tego, co było jego naturalnym żywiołem. Ale to nie oznacza, że mamy tu do czynienia z muzyką o proweniencji jazzowej. Tworząc jednak te utwory, Joachim myślał już chyba trochę innymi kategoriami. „Step Right Up” to motoryczny softrockowy przebój z dwiema solówkami: lidera na wspomnianym już Rolandzie SH-5 oraz Gomeza. Najdłuższy w całym zestawie (ponad siedmiominutowy) „Summerset” składa się z dwóch części: w pierwszej – powłóczystej – dominuje nastrojowy fortepian i wypełniające tło syntezatorowy do spółki ze smyczkami, w drugiej więcej jest balladowego rocka, chociaż nie brakuje także ilustracyjno-filmowych pasaży. Płytę zamyka „Jet Lag”, w którym rock miesza się z funkiem (ten klangujący bas Newtona!), a Kühn ze swoim syntezatorem niemal przekomarza się z Gomezem, kto okaże się lepszym… gitarzystą. Czy takiej płyty oczekiwali fani po Joachimie? Na pewno nie. Dlatego nie dziwi, że po tym eksperymencie Niemiec porzucił podobne pomysły i nigdy już do nich nie wracał.
koniec
15 maja 2021
Skład:
Joachim Kühn – fortepian, fortepian elektryczny, syntezatory, muzyka (1,2,5-7)
Ray Gomez – gitara elektryczna
Tony Newton – gitara basowa, chórki (1), śpiew (3), muzyka (3)
Glenn Symmonds – perkusja, gitara elektryczna (4), śpiew (4), chórki (1,4), muzyka (4)

gościnnie:
John McBurnie – śpiew (1,2,5), chórki (1,4)
Eric Williams – gitara elektryczna (4)
Achim Torpus – chórki (1)
Brenda Gooch – chórki (2)
Lynda Lawrence – chórki (2)
Sharon McMahn Stokes – chórki (2)
sekcja smyczkowa pod dyrekcją Benny’ego Golsona (2,6)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Żywot krótki, acz intensywny
Sebastian Chosiński

19 VI 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jedyny longplay francuskiego jazzrockowego projektu Weidorje, który powołali do życia dwaj byli muzycy Magmy.

więcej »

Non omnis moriar: Drugie wyjście i powrót do mroku
Sebastian Chosiński

12 VI 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugi (i, niestety, ostatni) album francusko-kongijskiego kwartetu jazzrockowego Spheroe.

więcej »

Non omnis moriar: Wyjście z mroku
Sebastian Chosiński

5 VI 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj pierwszy album francusko-kongijskiego kwartetu jazzrockowego Spheroe.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.