Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

François Jeanneau
‹Éphémère›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułÉphémère
Wykonawca / KompozytorFrançois Jeanneau
Data wydania1977
Wydawca Owl Records
NośnikWinyl
Czas trwania38:42
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
François Jeanneau, Philip Catherine, Hamid Belhocine, Marc Steckar, Noël Alain, Patrick Nicoleau, Ivan Jullien, Jacques Bessot, Didier Lockwood, Jean-Yves Rigaud, Pierre Louis, Pierre Linarès, Hervé Derrien, Michel Grailler, Ran Blake, Henri Texier, Patrice Caratini, Jean-François Jenny-Clark, Daniel Humair, André Ceccarelli, Aldo Romano
Utwory
Winyl1
1) Aurore03:20
2) Fables03:40
3) Complicité06:59
4) Sortilèges06:35
5) Éphémère04:33
6) Effervescence04:32
7) Quiétude03:59
8) Crépuscule05:04
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Od świtu do zmierzchu

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj trzeci solowy album francuskiego saksofonisty (i klawiszowca) François Jeanneau.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Od świtu do zmierzchu

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj trzeci solowy album francuskiego saksofonisty (i klawiszowca) François Jeanneau.

François Jeanneau
‹Éphémère›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułÉphémère
Wykonawca / KompozytorFrançois Jeanneau
Data wydania1977
Wydawca Owl Records
NośnikWinyl
Czas trwania38:42
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
François Jeanneau, Philip Catherine, Hamid Belhocine, Marc Steckar, Noël Alain, Patrick Nicoleau, Ivan Jullien, Jacques Bessot, Didier Lockwood, Jean-Yves Rigaud, Pierre Louis, Pierre Linarès, Hervé Derrien, Michel Grailler, Ran Blake, Henri Texier, Patrice Caratini, Jean-François Jenny-Clark, Daniel Humair, André Ceccarelli, Aldo Romano
Utwory
Winyl1
1) Aurore03:20
2) Fables03:40
3) Complicité06:59
4) Sortilèges06:35
5) Éphémère04:33
6) Effervescence04:32
7) Quiétude03:59
8) Crépuscule05:04
Wyszukaj / Kup
W połowie lat 70. ubiegłego wieku kariera saksofonisty (free)jazzowego François Jeanneau nabrała rozpędu. Dotąd był głównie solistą i akompaniatorem w zespołach prowadzonych przez innych, teraz postanowił „wybić się na niepodległość” i zostać liderem. Pierwszy krok ku temu uczynił, wydając album „Une bien curieuse planète” (1975), który – jak na tamte czasy – był intrygującą mieszanką jazzu improwizowanego i elektroniki. Na kolejnym longplayu, nagranym w czerwcu 1976 roku „Techniques douces”, zrezygnował jednak z oznak nowoczesności i zaproponował słuchaczom klasyczny free jazz w stylu Johna Coltrane’a. ograniczył też skład do kwartetu, który – poza nim – tworzyli: pianista Michel Grailler, kontrabasista Jean-François Jenny-Clark oraz perkusista Aldo Romano.
I chociaż ze współpracy z nimi miał pełne prawo być w pełni usatysfakcjonowanym, na kolejnym wydawnictwie zdecydował się całkowicie zmienić formułę i zaprosił do studia w sumie dwudziestu gości. Dokonał też istotnej wolty stylistycznej, powracając do szeroko wykorzystywanych brzmień syntezatorowych (sięgnął po polifonicznego Oberheima oraz Arpa, które wciąż były wtedy nowościami na rynku), które postanowił połączyć – ponownie – z free jazzem rodem z lat 60. XX wieku. Mnogość gości sprawiła, że sesja ciągnęła się od 23 czerwca do 6 grudnia 1977 roku. Niemal pół roku! Ale w tym czasie Jeanneau i jego współpracownicy spędzili tak naprawdę w paryskich studiach Sysmo Records i Acousti zaledwie… sześć dni. Longplay, który zatytułowany został „Éphémère”, zdążył ukazać się jeszcze w tym samym roku za sprawą wytwórni Owl Records (wcześniej odpowiedzialnej na przykład za publikację „Techniques douces”).
Zaskakujące wydaje się też to, że mimo trybu pracy, François udało się nagrać materiał, który bez wątpienia jest concept-albumem. Na dodatek okazał się on na swój sposób pionierski. Bo czyż nie z doświadczeń starszego kolegi korzystał chociażby Laurent Thibault, pracując w następnym roku nad swoim „Mais on ne peut pas rêver tout le temps”? Wśród muzyków zaproszonych przez Jeanneau znaleźli się artyści wielkiego formatu, już wtedy będący gwiazdami europejskiej (lecz nie tylko) sceny jazzowej i jazzrockowej. Wymienię tylko kilku: angielsko-belgijski gitarzysta Philip Catherine, algierski puzonista Hamid Belhocine, skrzypkowie Didier Lockwood i Jean-Yves Rigaud, kontrabasista Henri Texier, szwajcarski perkusista Daniel Humair oraz jego kolega po fachu André Ceccarelli. Do tego grona dorzućmy jeszcze Graillera, Jenny-Clarka i Romano. Lider projektu sam też się nie ograniczał; zagrał na sześciu instrumentach dętych (lyricon, saksofon tenorowy, saksofon sopranowy, saksofon altowy, flet altowy, klarnet basowy), dwóch syntezatorach oraz fortepianie akustycznym. Ta wyliczanka mówi z kolei sporo o bogactwie brzmień, jakie możemy usłyszeć na „Éphémère” – historii jednego dnia, przedstawionej szczegółowo od świtu („Aurore”) do zmierzchu („Crépuscule”).
Dodatkową klamrą spinającą całą opowieść są – to nic oczywiście nowego – wspomniane powyżej utwory pierwszy i ostatni, których niezwykle ważnym wspólnym mianownikiem jest fakt, iż François zarejestrował je w stu procentach samodzielnie. Dzięki temu udało mu się osiągnąć niepowtarzalne brzmienie, oparte na koegzystencji syntezatorów i dęciaków (głównie saksofonów i lyriconu). W otwierającej longplay „Aurore” („Świt”) klawisze służą Jeanneau przede wszystkim do budowy nastrojowego tła (które zresztą zanika w połowie kompozycji), natomiast saksofon tenorowy wprowadza element free. Można więc powiedzieć, że ta krótka kompozycja idealnie odzwierciedla to, co znajduje się na całym wydawnictwie. Po narodzinach dnia przychodzi czas na „Fables” („Bajki”) – subtelną historię snutą przez jazzową gitarę Catherine’a i z czasem coraz intensywniejszy syntezator, którego zadziorne tony łagodzi delikatny saksofon sopranowy. Jakby kompozytor chciał zwrócić uwagę na to, że nawet w bajce (co jest oczywiste dla każdego, kto czytał braci Grimm czy Hansa Christiana Andersena) pojawiają się momenty bardzo dramatyczne.
W nagranym jedynie w składzie trzyosobowym (z Texierem i Humairem) „Complicité” lider eksponuje zwłaszcza saksofon tenorowy, którego ścieżki nakłada na siebie, w efekcie czego można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z potężną sekcją dętą. Po mocnym wstępie zaczyna się podróż w czasie – do lat 60., kiedy rodził się współczesny free jazz. Współdziałając (to nawiązanie do tytułu!) z kontrabasistą i perkusistą, François wprost ożywia ducha Coltrane’a i Ornette’a Colemana. Stronę A winylowego krążka zamykają równie rozbudowane „Czary”, czyli „Sortilèges”. To bardzo zróżnicowana kompozycja: zaczyna się bardzo nastrojowo, później zespół (z siedmioosobową sekcją dętą) rozkręca się i nawiązuje do tanecznych big bandów z lat 40. i 50., wreszcie za sprawą saksofonu tenorowego lidera dociera do epoki free jazzu. Ciekawym zwieńczeniem tego wojażu jest natomiast klasycznie jazzowy solowy popis Didiera Lockwooda, tym razem korzystającego ze zwykłych, a nie elektrycznych skrzypiec.
Utwór tytułowy, wybrany na otwarcie strony B, ma natomiast filmowy charakter; świetnie sprawdziłby się jako ilustracja kinowego dramatu psychologicznego. Ton nadają mu dialogujące ze sobą niemal przez cały czas skrzypce (tym razem za sprawą Jean-Yves’a Rigauda i Pierre’a Louisa), wsparte przez altówkę i wiolonczelę. Po kilku minutach wyciszenia Jeanneau postanawia powrócić do znacznie intensywniejszej improwizacji. Tytuł – „Effervescence” („Wrzenie”) – mówi zresztą sam za siebie. Freejazzowy popis François na saksofonie tenorowym napędzają zresztą Jenny-Clark i Romano, których marsz jest tak szybki, iż w połowie lider musi chwilę odsapnąć. Wtedy zastępuje go Grailler, oferując na skołatane nerwy kojące akordy fortepianu. W przyrodzie po burzy (w tym przypadku po „wrzeniu”) zawsze następuje „Cisza” („Quiétude”). Nie dosłowna, oczywiście. Jeanneau tonuje emocje dźwiękami fletu altowego, a pomaga mu w tym amerykański pianista Ran Blake, który jednak z czasem wprowadza element niepokoju. Wszak zbliżająca się noc – poprzedzona „Zmierzchem” („Crépuscule”) – niesie ze sobą pewne niebezpieczeństwa. To również dobry moment na podsumowanie dnia. Może dlatego na tle powłóczystego syntezatora dęciaki spierają się ze sobą, by ostatecznie zgodnie zamilknąć i pozwolić udać się na zasłużony odpoczynek.
koniec
28 sierpnia 2021
Skład:
François Jeanneau – muzyka, lyricon (1,2,8), saksofon tenorowy (1,3-8), saksofon sopranowy (2,4,8), saksofon altowy (8), flet altowy (7,8), klarnet basowy (8), syntezatory (1-3,5,6,8), fortepian (8)

oraz
Philip Catherine – gitara elektryczna (2)
Hamid Belhocine – puzon (4)
Marc Steckar – puzon basowy (4)
Noël Alain – róg (4)
Patrick Nicoleau – róg (4)
Ivan Jullien – trąbka (4)
Jacques Bessot – trąbka (4)
Didier Lockwood – skrzypce (4)
Jean-Yves Rigaud – skrzypce (5)
Pierre Louis – skrzypce (5)
Pierre Linarès – altówka (5)
Hervé Derrien – wiolonczela (5)
Michel Grailler – fortepian (5,6)
Ran Blake – fortepian (7)
Henri Texier – kontrabas (3)
Patrice Caratini – kontrabas (4)
Jean-François Jenny-Clark – kontrabas (5,6)
Daniel Humair – perkusja (3)
André Ceccarelli – perkusja (4)
Aldo Romano – perkusja (6)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Jaki ojciec, taki syn
Sebastian Chosiński

23 X 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jedyny album holendersko-niemieckiego duetu tworzonego przez pianistę Jaspera van ’t Hofa i trębacza Markusa Stockhausena.

więcej »

Non omnis moriar: Apokalipsa bez konsekwencji
Sebastian Chosiński

16 X 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jedyny album holendersko-duńsko-szwedzkiego kwartetu jazzrockowego Apocalypse, któremu ton nadawał pianista Jasper van ’t Hof.

więcej »

Non omnis moriar: Bajki, od których drży serce
Sebastian Chosiński

9 X 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj album sygnowany przez holendersko-szwajcarski duet klawiszowców Jaspera van ’t Hofa i George’a Gruntza.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.