Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Embryo, Mal Waldron, Charlie Mariano
‹Live in Hamburg 1973›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive in Hamburg 1973
Wykonawca / KompozytorEmbryo, Mal Waldron, Charlie Mariano
Data wydania1 kwietnia 2020
Nośnikcyfrowy
Czas trwania40:10
Gatunekfolk, jazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Mal Waldron, Roman Bunka, Charlie Mariano, Randy Stiletti, Klaus Götzner, Christian Burchard
Utwory
Pliki
1) New Ridin09:06
2) Flute and Saz12:47
3) A Place to Go03:19
4) Call14:58
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Szamański rytuał znad morza

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj – po długiej przerwie – niemiecka formacja Embryo (z gościnnym udziałem Amerykanów Charliego Mariano i Mala Waldrona).

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Szamański rytuał znad morza

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj – po długiej przerwie – niemiecka formacja Embryo (z gościnnym udziałem Amerykanów Charliego Mariano i Mala Waldrona).

Embryo, Mal Waldron, Charlie Mariano
‹Live in Hamburg 1973›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive in Hamburg 1973
Wykonawca / KompozytorEmbryo, Mal Waldron, Charlie Mariano
Data wydania1 kwietnia 2020
Nośnikcyfrowy
Czas trwania40:10
Gatunekfolk, jazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Mal Waldron, Roman Bunka, Charlie Mariano, Randy Stiletti, Klaus Götzner, Christian Burchard
Utwory
Pliki
1) New Ridin09:06
2) Flute and Saz12:47
3) A Place to Go03:19
4) Call14:58
Wyszukaj / Kup
Pocieszające jest to, że od czasu do czasu trafiają do słuchaczy pochodzące z odległej przeszłości nagrania ich ulubionych, zazwyczaj już nieistniejących, zespołów. Najczęściej są to utwory zarejestrowane podczas koncertów – legalnie (na przykład za sprawą rozgłośni radiowych) bądź nie – i dotąd spoczywające w archiwach muzyków bądź fanów, który upamiętnili je na przemyconych do sali magnetofonach. W przypadku niemieckiej formacji Embryo zdarzało się to całkiem często. Dzięki temu właśnie ukazały się takie albumy, jak „Invisible Documents – Live at the Fabrik, Hamburg 1974” (1999), „Bremen 1971” (2003), „Wiesbaden 1972” (2008), „Message from Era Ora” (2013) oraz „Umsonst und draußen – Vlotho 1977” (2017). Do tej listy należy dorzucić jeszcze wydawnictwo „Live in Hamburg 1973”.
Jego historia liczy już sobie prawie dwie dekady. Najpierw monachijska wytwórnia Schneeball opublikowała nagrania z tego koncertu w 2003 roku na winylu „29.6.73” (to data występu). Nakład był jednak bardzo niewielki i przeznaczony głównie na prywatne potrzeby muzyków Embryo. Jedenaście lat później z kolei po materiał ten sięgnęła firma angielska – mająca siedzibę w Leicester Cosmic Egg. Za jej sprawą ujrzał światło dzienne kompakt „Riding”, który też jednak nie miał statusu oficjalnego. Wreszcie wiosną 2020 roku muzycy nowego składu grupy, której lideruje Marja Burchard, córka zmarłego przed czterema laty Christiana, współzałożyciela formacji, udostępnili te nagrania na platformie Bandcamp – właśnie pod tytułem „Live in Hamburg 1973”. Co ciekawe, chociaż znana jest dokładna data występu (to jest 29 czerwca), nigdzie nie można znaleźć informacji, gdzie on się odbył.
W repertuarze płyty nie ma ani jednego utworu, który nie byłby wcześniej znany z regularnych studyjnych płyt Embryo. Czy w takim razie warto po nią sięgać? Bez dwóch zdań. Z dwóch powodów. Po pierwsze: Embryo na żywo było zupełnie innym zespołem niż w studiu. Muzycy pozwalali sobie na liczne improwizacje; często zmieniał się również skład grupy, co także miało wpływ na kształt wykonywanych przed publicznością kompozycji. Po drugie: w Hamburgu towarzyszyli Niemcom na scenie dwaj wspaniali amerykańscy jazzmani – pianista (tutaj grający na wersji elektrycznej tego instrumentu) Mal Waldron oraz saksofonista i flecista Charlie Mariano. To żadna wielka niespodzianka, ponieważ w tamtym czasie obaj pojawiali się także na studyjnych albumach grupy. Współpracę z Waldronem dokumentują płyty „For Eva” (1967/1999), „Steig Aus” (1973) i „Rocksession” (1973), a z Mariano – „We Keep On” (1973), „Surfin’” (1975) oraz „Bad Heads and Bad Cats” (1976).
A w jakim składzie wystąpiło samo Embryo? Oprócz grającego na perkusji, perkusjonaliach i marimbie Christiana Burcharda oraz Romana Bunki, który sięgnął po gitarę i saz (obaj także udzielali się wokalnie), na scenę wyszli również basista Randy „Mulah” Stiletti oraz perkusjonista Klaus Götzner. W efekcie więc formacja przekształciła się w prawdziwie wybuchowy sekstet, którego muzyka stała się szaleńczym połączeniem krautrocka i fusion z world music. Można mieć jeszcze wątpliwości co do tego, czy na „Live in Hamburg 1973” trafił cały koncert. Raczej jest to mało prawdopodobne. Trudno bowiem uwierzyć w to, że zapraszając na scenę Waldrona i Mariano, Burchard i Bunka zdecydowaliby się ograniczyć występ do zaledwie czterdziestu minut. Inna sprawa czy pozwoliłaby im na to ewidentnie spragniona wspaniałych dźwięków publika…
Pierwszym utworem na płycie jest dziewięciominutowy „New Ridin” (który swej wersji studyjnej doczeka się dopiero dwa lata później za sprawą nagranego z udziałem Charliego Mariano longplaya „Surfin’”). Jego otwarcie przyspiesza bicie serca, a wszystko za sprawą rozpędzonych perkusji i perkusjonaliów oraz pulsującego basu. To moment, aby na scenie mógł pojawić się pierwszy z gości – Mariano, którego saksofon wkrótce pojawia się w tle i sukcesywnie przebija się na pierwszy plan. Towarzyszą mu muzycy Embryo, w tym przekrzykujący się nawzajem, jakby uczestniczyli w jakimś szamańskim rytuale, Christian i Roman. Po solówce Charliego przychodzi czas na zaprezentowanie drugiego z gości specjalnych – Waldrona, którego popis na fortepianie elektrycznym jest naturalnym rozwinięciem improwizacji zapoczątkowanej przez Mariano. Który zresztą wieńczy dzieło, nie pozwalając jednocześnie, zepchnąć się ze sceny przez „podgryzającego” go gitarzystę.
Niemal trzynastominutowy „Flute ans Saz” (znany z o połowę krótszej wersji zamieszczonej na „We Keep On”) jest przede wszystkim popisem liderów Embryo. To, co Burchard wyprawia na marimbie, jest mistrzostwem świata; z kolei Bunka dosłownie „wyciska” z sazu „siódme poty” – ich improwizowany duet przyprawia o zawrót głowy. A to wcale nie wszystko. Dodajcie do tego jeszcze energetyczne wtręty Mariano na chińskim flecie (czyli nadaswaramie) i saksofonie oraz orientalną wstawkę Romana na gitarze. Dopiero w ostatnich minutach robi się bardziej nastrojowo, choć prowadząca do finału saksofonowa solówka Charliego jest nadzwyczaj emocjonalna i przejmująca. Kiedy wycisza się, na placu boju pozostaje już tylko marimba, co oznacza, że to Christian spina wszystko klamrą. Krótkie „A Place to Go” (obecne na płycie „Rocksession”, wydanej w tym samym roku) to powrót do pierwotnej, etnicznej energii (vide sekcja rytmiczna) podrasowanej awangardowymi dźwiękami fortepianu elektrycznego. A to po to, aby…
…odpowiednio wprowadzić słuchacza do kolejnej rozbudowanej, pełnej improwizacji kompozycji – „Call”. Miała ona już wcześniej swoje dwie wersje studyjne. W 1971 roku nagrał ją kwartet złożony z Mala Waldrona, Jimmy’ego Jacksona, Eberharda Webera i Freda Bracefula, natomiast dwa lata później pojawiła się na „Steig Aus” – sygnowanym przez Embryo, ale zarejestrowanym ze wsparciem Mala i Jimmy’ego. Na potrzeby tego koncertu nieco ją przearanżowano, by dać możliwość wykazania się Charliemu Mariano (w obu wcześniejszych realizacjach obyło się bowiem bez saksofonu). Przy okazji też uproszczono, skupiając się na jednym wątku, który jest kolejno rozwijany przez fortepian elektryczny, saksofon, gitarę, ponownie fortepian i saksofon. I ciągnie się to przez ponad dziesięć minut! A potem następuje chwilowe uspokojenie i mocniejsze uderzenie na finał, w którym pałeczkę pierwszeństwa dzierżą Mariano i Bunka. Niestety, w tym momencie następuje też cięcie. Jakby osobie rejestrującej koncert skończyła się taśma. Reszta jest milczeniem.
koniec
8 stycznia 2022
Skład:
Roman Bunka – gitara elektryczna, saz, śpiew
Randy Stiletti – gitara basowa
Klaus Götzner – instrumenty perkusyjne
Christian Burchard – perkusja, marimba, instrumenty perkusyjne, śpiew

gościnnie:
Charlie Mariano – saksofon sopranowy, saksofon altowy, nadaswaram
Mal Waldron – fortepian elektryczny

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

ABBA przed zaćmieniem Słońca, cz. 3
Joanna Kapica-Curzytek

17 I 2022

Legendarny szwedzki kwartet wydał premierowy album po czterdziestu latach od poprzedniego. Co w tym czasie działo się z Agnethą, Fridą, Bennym i Björnem? Czy „Voyage” to rzeczywiście ich powrót „z niebytu”?

więcej »

Non omnis moriar: Jeden za czterech, czterech za jednego
Sebastian Chosiński

15 I 2022

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj norweski Kwartet Jana Garbarka z udziałem gitarzysty Terjego Rypdala.

więcej »

Pink Floyd w XXI wieku: Krystaliczny dźwięk Księżyca
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

12 I 2022

W XXI wieku zespół Pink Floyd praktycznie przestał istnieć. Panowie jeśli już nagrywali, to raczej na swój rachunek, a o koncertach mowy być nie mogło. Niemniej fani niemal co roku są uszczęśliwiani kolejnymi albumami sygnowanymi nazwą zespołu. Na przykład rocznicową reedycją „The Dark Side of the Moon (30th anniversary edition)” z 2003 roku.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.