Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 maja 2022
w Esensji w Esensjopedii

Björn Benny Agnetha Frida
‹Ring Ring›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRing Ring
Wykonawca / KompozytorBjörn Benny Agnetha Frida
Data wydania26 marca 1973
Wydawca Polar
NośnikWinyl
Czas trwania35:43
Gatunekfolk, pop, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Ola Brunkert, Roger Palm, Jan Bandel, Rutger Gunnarsson, Mike Watson, Stefan Brolund, Janne Schaffer, Håkan Jansson, Björn Ulvaeus, Benny Andersson, Agnetha Fältskog, Anni-Frid Lyngstad
Utwory
Winyl1
1) Ring Ring [Bara Du Slog En Signal]3:04
2) Another Town, Another Train3:12
3) Disillusion3:04
4) People Need Love2:46
5) I Saw It in the Mirror2:34
6) Nina, Pretty Ballerina2:51
7) Love Isn’t Easy [But It Sure Is Hard Enough]2:53
8) Me and Bobby and Bobby’s Brother2:50
9) He Is Your Brother3:18
10) Ring Ring [English version]3:03
11) I Am Just a Girl3:01
12) Rock’n Roll Band3:09
Wyszukaj / Kup

ABBA w studio, cz. 1: Dlaczego nie dzwonisz?

Esensja.pl
Esensja.pl
W serii artykułów „ABBA przed zaćmieniem słońca” przypomnieliśmy, co się działo ze słynnym szwedzkim kwartetem od wydania ostatniej płyty studyjnej. Cofnijmy się teraz do tychże płyt… Dziś ich pierwszy wspólny album: „Ring, Ring”.

Wojciech Gołąbowski, Joanna Kapica-Curzytek

ABBA w studio, cz. 1: Dlaczego nie dzwonisz?

W serii artykułów „ABBA przed zaćmieniem słońca” przypomnieliśmy, co się działo ze słynnym szwedzkim kwartetem od wydania ostatniej płyty studyjnej. Cofnijmy się teraz do tychże płyt… Dziś ich pierwszy wspólny album: „Ring, Ring”.

Björn Benny Agnetha Frida
‹Ring Ring›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRing Ring
Wykonawca / KompozytorBjörn Benny Agnetha Frida
Data wydania26 marca 1973
Wydawca Polar
NośnikWinyl
Czas trwania35:43
Gatunekfolk, pop, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Ola Brunkert, Roger Palm, Jan Bandel, Rutger Gunnarsson, Mike Watson, Stefan Brolund, Janne Schaffer, Håkan Jansson, Björn Ulvaeus, Benny Andersson, Agnetha Fältskog, Anni-Frid Lyngstad
Utwory
Winyl1
1) Ring Ring [Bara Du Slog En Signal]3:04
2) Another Town, Another Train3:12
3) Disillusion3:04
4) People Need Love2:46
5) I Saw It in the Mirror2:34
6) Nina, Pretty Ballerina2:51
7) Love Isn’t Easy [But It Sure Is Hard Enough]2:53
8) Me and Bobby and Bobby’s Brother2:50
9) He Is Your Brother3:18
10) Ring Ring [English version]3:03
11) I Am Just a Girl3:01
12) Rock’n Roll Band3:09
Wyszukaj / Kup
Joanna Kapica-Curzytek: Zaczęłabym od tego, że nagrywając swoją pierwszą wspólną płytę, Agnetha, Anni-Frid, Benny i Björn mieli już ugruntowaną pozycję na szwedzkiej scenie muzycznej. Björn Ulvaeus był autorem tekstów i grał na gitarze w zespole „Hootenanny Singers”. Przed ABBĄ nagrał z nimi pięć płyt, cieszących się w Szwecji popularnością. Najważniejsze jednak było to, że grupa ta, po wygranej w konkursie talentów, trafiła do wytwórni Polar Music, pod skrzydła Stiga Andersona. Tak zaczęła się wieloletnia i jakże owocna współpraca z nim. Stig, nazywany przez przyjaciół Stikkan, z czasem został managerem ABBy i był niekwestionowanym współtwórcą sukcesu tego zespołu (zmarł w 1997 roku). Z kolei Benny grał na klawiszach w grupie Hep Stars, która wylansowała w Szwecji kilka przebojów. W 1970 roku Benny i Björn wydali wspólny album pt. „Lycka”. I tutaj również pojawia się ważne dla ABBy nazwisko: Michael B. Tretow, inżynier dźwięku, który pracował przy tym albumie. Szwedzki kwartet będzie z nim współpracował przez całą swoją karierę.
Uznanymi wokalistkami na długo przed ABBą były również Agnetha Fältskog i Anni-Frid Lyngstad. W latach 60. XX wieku Agnetha była w Szwecji bardzo popularna. Wydała cztery albumy, na które napisała wiele utworów. W dwóch ostatnich przed ABBą pomagał jej już Björn Ulvaeus, prywatnie partner. Jej największym przebojem było „Jag var så kär”, który napisała i wylansowała, mając zaledwie 17 lat. Tak wcześnie? To spójrzmy na początki kariery Anni-Frid. Ona zaczęła występować na scenie mając zaledwie 13 lat! Przełomem była dla mniej wygrana w konkursie telewizyjnym „Nowe twarze” w 1967 roku. W 1971 roku ona i Benny byli już parą, Benny był producentem jej solowego albumu „Frida”. Wspólne spotkanie całej czwórki to był oczywiście wyjątkowo szczęśliwy zbieg okoliczności zawodowych i prywatnych. Pierwszym rezultatem był projekt „Ring Ring”, ale jeszcze wtedy wszyscy czworo mieli osobno zbyt dużo innych zobowiązań artystycznych i sądzili, że to będzie raczej przelotna, jednorazowa współpraca.
Wojciech Gołąbowski: Według oficjalnej biografii Agnethy, pobrali się z poznanym w 1968 roku Björnem w lipcu 1971 roku, a na ich ślubie to właśnie Benny grał na organach. Pod koniec 1978 roku zdecydowali się na separację, a do oficjalnego rozwodu doszło w lipcu 1980. Z kolei Anni-Frid (wcześniej rozwiedziona) była w związku z Bennym już od 1969, ale ślub wzięli dopiero w październiku 1978. Cóż, dwa lata później przyszła separacja, a w 1981 roku – rozwód. Ich prywatne życie mocno odcisnęło się nie tylko na losach ABBy, ale i na wyśpiewywanych tekstach. Czy już wtedy?
JKC: Rzeczywiście, niejeden słuchacz doszukuje się w słowach niemal wszystkich piosenek szwedzkiego kwartetu echa prywatności zespołu. Być może coś jest na rzeczy. Jednak ja zawsze zwracałam uwagę na to, jak dobrze te ich teksty pasują do muzyki, wydobywany jest tutaj każdy akcent. Poza tym, są to przeważnie piosenki o ciekawej treści, takie miniopowiadania. Może jeszcze nie jest to widoczne na tym pierwszym wspólnym albumie, ale później – jak najbardziej.
WG: Płytę otwiera kompozycja tytułowa, którą Benny Andersson, Björn Ulvaeus i Stig Anderson napisali wspólnie na potrzeby występu w Melodifestivalen 1973, będącego krajowymi eliminacjami do konkursu Eurowizji. Początkowo śpiewana była w języku szwedzkim, ale by zwiększyć szanse na wygraną, zdecydowano o zmianie na język angielski. W tym celu Anderson poprosił o pomoc Neila Sedakę i jego współautora, Phila Cody’ego. Brzmienie zostało zaś wzbogacone zgodnie ze wskazówkami płynącymi od Phila Spectora (za pośrednictwem książki „Out of His Head: The Sound of Phil Spector” Richarda Williamsa), dotyczącymi techniki ściany dźwięku. Piosenka zajęła ostatecznie trzecie miejsce w eliminacjach, ale to przekonało luźno współpracujących ze sobą artystów do utworzenia trwałej grupy. Dodajmy, że w różnych wydaniach płyty wersja angielska jest umieszczona w różnych miejscach – czasem ją otwiera, czasem jest daleko na stronie B.
JKC: Zwróć uwagę, jak szybko Björn Ulvaeus nauczył się pisać teksty po angielsku. Na tej płycie Neil i Phil pomagali tylko przy pisaniu „Ring, Ring”. Wszystkie pozostałe piosenki na tej płycie wyszły już spod pióra Björna. Album tworzyli młodzi wtedy ludzie, nic więc dziwnego, że teksty są tu przeważnie o miłości. Różnych jej obliczach: tej idealnej („People Need Love”) czy sprawiającej kłopoty („Love Isn’t Easy…”, „I Saw it In the Mirror”). Ale warto też zwrócić uwagę na „He’s Your Brother” – o konieczności wzmacniania więzi międzyludzkich. Oczywiście są też piosenki o zerwaniu: „Disillusion” oraz „Another Town, Another Train”.
WG: „Another Town, Another Train” brzmi – patrząc z obecnego punktu widzenia – nietypowo, ballada śpiewana jest bowiem przez Björna; dziewczyny dołączają do wokalu jedynie w refrenie. Nagranie w stylu Arta i Garfunkela zostało wydane na singlu w Japonii, Wenezueli, USA, RPA i Rodezji (obecnie: Zimbabwe). Na potrzeby rynku niemieckiego powstała wersja w tymże języku.
JKC: Utwór miał niemiecki tytuł” „Wer Im Wartesaal Der Liebe Steht"… Ta piosenka, ale też „She’s Just My Kind of Girl” oraz „I Saw it in the Mirror” przypominają nam, że faceci z ABBy byli również niezłymi wokalistami. W niektórych późniejszych przebojach też ich słychać. Wiesz, nad czym jeszcze się zastanawiam? Na ile dzisiaj, po blisko pół wieku, piosenki z tego albumu dają się słuchać? Mamy pełen energii, niekwestionowany tytułowy szlagier: „Ring, Ring”, na drugim biegunie eteryczną piosenkę „I’m Just a Girl” czy kameralne „Disillusion”. To jedyna na tej płycie kompozycja Agnethy. Pozostałe melodie to już oczywiście kreacje Benny’ego. Posłuchajmy na przykład uważnie roztańczonej, folkowej końcówki „People Need Love” – to cały on!
WG: To w ogóle pierwszy singiel całej czwórki (wcześniejszy od utworu tytułowego), ale tylko dlatego, że męski duet – chcący się wypromować – zaprosił dziewczyny do bycia „chórkiem”. Nikt nie spodziewał się sukcesu, jaki singiel odniósł – tak w Szwecji, jak i w Stanach.
JKC: Dopisało im niebywałe szczęście, prawda? Bo przecież w tamtych czasach strategie promocji na globalnym rynku muzycznym nie były tak wyrafinowane… Ale wracając do „klimatów” na tym albumie: mamy tu także pop z elementami rocka – „Rock’n’Roll Band”. Jest „Me and Bobby and Bobby’s Brother” z wokalem Fridy, ta piosenka już wtedy odsłaniała magię jej głosu. Tekst jest o beztroskim dzieciństwie; kojarzy mi się z „Dziećmi z Bullerbyn” Astrid Lidgren.
WG: Muszę przyznać, że nie analizowałem wszystkich tekstów ABBY. Bardzo w tym pomogła ekranizacja musicalu, gdzie tłumaczenia wyświetlono w postaci napisów – no ale przecież nie wszystkie piosenki trafiły na ekran. Dobrze więc, że o tym wspomniałaś, bo sam tytuł kojarzył mi się raczej z życiem dorosłym…
JKC: W zasadzie się nie mylisz, bo w tym tekście dorośli wspominają swoje dzieciństwo. I jeszcze jedno spostrzeżenie: w przeboju „Ring, Ring” (ach, ten saksofon!) mamy już ten unikalny miks barw głosów obu wokalistek, który stanie się znakiem firmowym późniejszej ABBy i filarem ich charakterystycznego brzmienia. Na „Nina, Pretty Ballerina” słychać to w całej pełni! Z zaciekawieniem wróciłam też do piosenki „I Saw It in the Mirror” – to nie taki znów prosty hit, ale ambitna muzyczna produkcja, ciekawie zaaranżowana. Ma oczywiście charakterystyczne brzmienie „z epoki”. A co na tej płycie przyciąga Twoją uwagę?
WG: Najostrzejszy kawałek na płycie, czyli „Rock’n’Roll Band”. Ten i kolejne piosenki „z pazurem” pokazują, że z powodzeniem mogliby także zostać gwiazdami rocka.
koniec
24 stycznia 2022

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Arcydzieło wykopane z archiwów
Sebastian Chosiński

21 V 2022

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj trzecia – opublikowana 36 lat po nagraniu – część projektu „Odyssey” Terjego Rypdala.

więcej »

Pink Floyd w XXI wieku: TEN album na to zasługiwał
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

18 V 2022

W XXI wieku zespół Pink Floyd praktycznie przestał istnieć. Panowie jeśli już nagrywali, to raczej na swój rachunek, a o koncertach mowy być nie mogło. Niemniej fani niemal co roku są uszczęśliwiani kolejnymi albumami sygnowanymi nazwą formacji. Na przykład efektownym wydaniem „The Dark Side Of The Moon [Immersion Box Set]” z 2011 roku.

więcej »

Non omnis moriar: Rypdal – czarodziej gitary
Sebastian Chosiński

14 V 2022

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj druga część albumu „Odyssey” Terjego Rypdala.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Zawsze jest dobry moment na nowy początek
— Joanna Kapica-Curzytek

Krótko o książkach: Tragiczne piętno
— Joanna Kapica-Curzytek

Okrutne piękno egzystencji
— Joanna Kapica-Curzytek

Magiczna różdżka i platforma wiertnicza
— Joanna Kapica-Curzytek

Do księgarni marsz: Maj 2022
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Europejczyk o szerokich horyzontach
— Joanna Kapica-Curzytek

Krótko o książkach: Niczym baśń
— Joanna Kapica-Curzytek

Pulsujący rytm metropolii
— Joanna Kapica-Curzytek

Pomiędzy tym, co prywatne, a wystawione na widok publiczny
— Joanna Kapica-Curzytek

Mała Esensja: Kroszonka-wydmuszka
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.