Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Jan Garbarek, Bobo Stenson, Terje Rypdal, Arild Andersen, Jon Christensen
‹Sart›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSart
Wykonawca / KompozytorJan Garbarek, Bobo Stenson, Terje Rypdal, Arild Andersen, Jon Christensen
Data wydania1971
Wydawca ECM Records
NośnikWinyl
Czas trwania42:13
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Jan Garbarek, Bobo Stenson, Terje Rypdal, Arild Andersen, Jon Christensen
Utwory
Winyl1
1) Sart14:49
2) Fountain of Tears, Part I and II06:08
3) Song of Space09:43
4) Close Enough to Jazz02:02
5) Irr07:18
6) Lontano02:12
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Czterech to za mało. Zagrajmy w pięciu!

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj norwesko-szwedzki kwintet, któremu ton nadawali Jan Garbarek, Terje Rypdal i Bobo Stenson.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Czterech to za mało. Zagrajmy w pięciu!

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj norwesko-szwedzki kwintet, któremu ton nadawali Jan Garbarek, Terje Rypdal i Bobo Stenson.

Jan Garbarek, Bobo Stenson, Terje Rypdal, Arild Andersen, Jon Christensen
‹Sart›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSart
Wykonawca / KompozytorJan Garbarek, Bobo Stenson, Terje Rypdal, Arild Andersen, Jon Christensen
Data wydania1971
Wydawca ECM Records
NośnikWinyl
Czas trwania42:13
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Jan Garbarek, Bobo Stenson, Terje Rypdal, Arild Andersen, Jon Christensen
Utwory
Winyl1
1) Sart14:49
2) Fountain of Tears, Part I and II06:08
3) Song of Space09:43
4) Close Enough to Jazz02:02
5) Irr07:18
6) Lontano02:12
Wyszukaj / Kup
Zanim katalog założonej w 1969 roku (między innymi przez producenta Manfreda Eichera) monachijskiej wytwórni ECM Records stał się symbolem muzycznej konfekcji – owszem, prezentowanej na bardzo wysokim poziomie, ale jednak konfekcji, to jest jazzu stonowanego i bezpiecznego, słuchanego głównie przez osoby starsze wiekiem – potrafił zaskoczyć odwagą i twórczymi poszukiwaniami. Na początku lat 70. nie brakowało w nim albumów freejazzowych i jazzrockowych. Nagrywali je nierzadko artyści, którzy następnie pozostawali związani interesami z Eicherem przez lata i, niestety (choć może inni z tego akurat cieszyli się), zmieniali się wraz z nim i z profilem firmy. Tak było na przykład z Janem Garbarkiem i Terjem Rypdalem, którzy swą wieloletnią przygodę z ECM rozpoczęli w tym samym momencie, czyli w 1971 roku. Ten pierwszy wydał wówczas longplay „Sart”, ten drugi – „Terje Rypdal”.
I chociaż „Sart” najczęściej przypisuje się Garbarkowi, traktując ją jak jego solową produkcję, w rzeczywistości jest ona sygnowana przez pięciu muzyków. To jest przez pełen skład jego dotychczasowego kwartetu, w którym – oprócz lidera – grali jeszcze Rypdal (gitara), Arild Andersen (kontrabas) oraz Jon Christensen (perkusja) – poszerzonego tym razem jednak o piątego muzyka: szwedzkiego pianistę Bobo Stensona (rocznik 1944). Kwartet był już nieźle zgrany. Tworzących go instrumentalistów można było usłyszeć wcześniej na takich krążkach, jak „The Essence of George Russell” (1966-1967/1971), „The Esoteric Circle” (1969/1971) czy „Afric Pepperbird” (1970). Stenson był „elementem” całkiem nowym, choć przecież granie do spółki z klawiszowcem członkowie kwartetu przerabiali już podczas owocnej współpracy z George’em Russellem.
By zarejestrować materiał, jaki ukazał się na „Sart”, Stenson musiał przyjechać do Oslo; sesja odbyła się bowiem w studiu Arnego Bendiksena. Trwała krótko, bo zaledwie dwa dni – 14 i 15 kwietnia 1971 roku. Na płytę trafiło ostatecznie sześć kompozycji: cztery najdłuższe były autorstwa Garbarka, dwie pozostałe to w zasadzie jedynie przerywniki, dwuminutowe miniatury, które wyszły spod rąk Andersena („Close Enough to Jazz”) i Rypdala („Lontano”). Pod względem stylistycznym to tak naprawdę twórcza kontynuacja poszukiwań z okresu współpracy z Russellem – z tą jednak różnicą, że Bobo Stenson grał nie tylko na fortepianie akustycznym, ale sięgał także po elektryczny (który zresztą w niektórych momentach udanie zastępował efekty elektroniczne wykorzystane podczas nagrywania legendarnej „Electronic Sonata for Souls Loved by Nature”). Na „Sart” mamy więc do czynienia nade wszystko z improwizacjami freejazzowymi wymieszanymi z awangardowym minimalizmem. Na pewno jest w tym dużo tak zwanego „trzeciego nurtu”.
Jan Garbarek
Jan Garbarek
Longplay otwiera najdłuższa, trwająca aż piętnaście minut, kilkuczęściowa (chociaż poszczególne części nie zostały oficjalnie wyodrębnione) kompozycja tytułowa. Początek jeszcze niewiele wyjaśnia: rozleniwiająca introdukcja fortepianowa, z dodatkiem budzącego się do życia kontrabasu i dochodzącej okazjonalnie gitary, może bowiem prowadzić w różne strony. Dopiero kiedy odzywa się saksofon, sytuacja się wyjaśnia, ponieważ Garbarek intonuje pełną niepokoju improwizację całego kwintetu. Intrygującą rolę pełni w niej Rypdal, którego powracający natarczywie riff jest tym elementem narracji, który jest w stanie wywołać w słuchaczu największy lęk. W kolejnych fragmentach – na przemian energicznych i stonowanych – pojawiają się jeszcze improwizacje fortepianu i zgiełkliwego saksofonu. Co jednak najbardziej zaskakujące – całość prowadzi do względnie optymistycznego zakończenia. Mrok zostaje przepędzony, a po burzy następuje ukojenie.
Arild Andersen
Arild Andersen
O ile w „Sart” dzieje się bardzo dużo, o tyle druga w kolejności dwuczęściowa (już oficjalnie!) „Fountain of Tears” zawiera nieco mniej (ale tylko „nieco”) fajerwerków. Aczkolwiek po awangardowym wstępie zespół rozkręca się tak mocno, że szybko dochodzi do potężnego freejazzowego przesilenia, po którym uszy słuchaczy koją najpierw cichuteńkie perkusjonalia, a następnie duet fletowo-fortepianowy (przy czym rozbrzmiewa tu instrument elektryczny). By posłuchać ciągu dalszego tej opowieści, oryginalne wydanie winylowe należy w tym momencie przełożyć na stronę B. Tę z kolei otwiera prawie dziesięciominutowy „Song of Space” – kolejny wielowątkowy utwór Garbarka, który można uznać za jedno z jego ciekawszych dzieł tego okresu. Po introdukcji Stensona na fortepianie akustycznym rozbrzmiewają grające unisono dęciaki (ależ wspaniale one brzmią!), pomiędzy które wdziera się – inne słowo by tutaj nie pasowało – zgiełkliwa gitara Terjego Rypdala (jakiego Norweg potrafi dać czadu, udowodnił zresztą dobitnie na zarejestrowanym siedem miesięcy wcześniej „Min Bul”).
Bobo Stenson
Bobo Stenson
Gitara „ciągnie” za sobą także pozostałe instrumenty; w ślad za nią podąża chociażby saksofon. Garbarek zachęca kolegów do intensywniejszej improwizacji, a oni pokornie słuchają swojego lidera. Ostatecznie dają się przekonać nawet Andersen i Christensen, którzy dotąd starali się trzymać emocje na wodzy. Pierwsza z miniatur, czyli „Close Enough to Jazz” – oparta na partii kontrabasu, na którym Arild gra smyczkiem jak na wiolonczeli, i saksofonu basowego, nawiązuje wprost do muzyki klasycznej. Ale chyba jeszcze większe zaskoczenie może wywołać wstęp Andersena do „Irr”, w którym grając w pojedynkę, płynnie przechodzi od… roztańczonego flamenco do energetycznego free jazzu. Furia, z jaką gra, onieśmiela nawet jego kolegów – podłączający się w późniejszej fazie Garbarek i Stenson wyraźnie czegoś się obawiają. Na szczęście wszystkich godzi i uspokaja „Lontano” – zamykająca album awangardowa impresja gitarowa, w której Rypdal udowadnia, że ma w sobie też niezgłębione pokłady subtelności.
koniec
19 lutego 2022
Skład:
Jan Garbarek – saksofon tenorowy, saksofon basowy, flet, muzyka (1-3,5)
Bobo Stenson – fortepian, fortepian elektryczny
Terje Rypdal – gitara elektryczna
Arild Andersen – kontrabas
Jon Christensen – perkusja, instrumenty perkusyjne

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: U boku Terjego na jazzowe salony…
Sebastian Chosiński

6 VIII 2022

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj pierwszy (z trzech) album Terjego Rypdala nagrany w ramach projektu The Chasers.

więcej »

Pink Floyd w XXI wieku: Najwcześniejsze z wczesnych
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

3 VIII 2022

W XXI wieku zespół Pink Floyd praktycznie przestał istnieć. Panowie jeśli już nagrywali, to raczej na swój rachunek, a o koncertach mowy być nie mogło. Niemniej fani niemal co roku są uszczęśliwiani kolejnymi albumami sygnowanymi nazwą zespołu. Na przykład opublikowanym osobno fragmentem boksu „The Early Years 1965-1972” pod tytułem „1965–1967: Cambridge St/ation” z 2017 roku.

więcej »

Nie przegap: Lipiec 2022
Esensja

31 VII 2022

Oto co zrecenzowaliśmy w pierwszej połowie wakacji.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

U boku Terjego na jazzowe salony…
— Sebastian Chosiński

Ciąg dalszy już nie nastąpił
— Sebastian Chosiński

Po co się spieszyć, gdy świat wokół taki piękny
— Sebastian Chosiński

Było sobie trzech jazzmanów…
— Sebastian Chosiński

Jakżeż ważne jest to, co nosimy pod spodem
— Sebastian Chosiński

Podejście numer dwa
— Sebastian Chosiński

Wylęgarnia talentów
— Sebastian Chosiński

Siły zmierzone na zamiary
— Sebastian Chosiński

Liryczne oblicze rockowego jazzmana
— Sebastian Chosiński

Dylemat gitarzysty: Wbić się czy nie wbić?
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Tu miejsce na labirynt…: W konspiracji z Terjem
— Sebastian Chosiński

Esensja słucha: Październik 2011
— Sebastian Chosiński, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Bartosz Makświej, Michał Perzyna

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.