Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 czerwca 2022
w Esensji w Esensjopedii

David Gilmour
‹On An Island›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOn An Island
Wykonawca / KompozytorDavid Gilmour
Data wydaniamarzec 2006
Wydawca EMI Music
NośnikCD
Czas trwania51:39
Gatunekrock
EAN94635569520
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Castellorizon3:54
2) On An Island6:47
3) The Blue5:26
4) Take a Breath5:45
5) Red Sky at Night2:51
6) This Heaven4:24
7) Then I Close My Eyes5:27
8) Smile4:03
9) A Pocketful of Stones6:17
10) Where We Start6:45
Wyszukaj / Kup

Pink Floyd w XXI wieku: Wyspa wśród mgieł

Esensja.pl
Esensja.pl
W XXI wieku zespół Pink Floyd praktycznie przestał istnieć. Panowie jeśli już nagrywali, to raczej na swój rachunek, a o koncertach mowy być nie mogło. Niemniej fani niemal co roku są uszczęśliwiani kolejnymi albumami sygnowanymi nazwą zespołu. Dziś jednak skupimy się na solowym albumie Davida Gilmoura „On an Island” z 2006 roku.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Wyspa wśród mgieł

W XXI wieku zespół Pink Floyd praktycznie przestał istnieć. Panowie jeśli już nagrywali, to raczej na swój rachunek, a o koncertach mowy być nie mogło. Niemniej fani niemal co roku są uszczęśliwiani kolejnymi albumami sygnowanymi nazwą zespołu. Dziś jednak skupimy się na solowym albumie Davida Gilmoura „On an Island” z 2006 roku.

David Gilmour
‹On An Island›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOn An Island
Wykonawca / KompozytorDavid Gilmour
Data wydaniamarzec 2006
Wydawca EMI Music
NośnikCD
Czas trwania51:39
Gatunekrock
EAN94635569520
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Castellorizon3:54
2) On An Island6:47
3) The Blue5:26
4) Take a Breath5:45
5) Red Sky at Night2:51
6) This Heaven4:24
7) Then I Close My Eyes5:27
8) Smile4:03
9) A Pocketful of Stones6:17
10) Where We Start6:45
Wyszukaj / Kup
W 2006 roku stało się wreszcie to, na co fani Pink Floyd czekali od lat. Otrzymali pierwszy w XXI wieku w pełni autorski materiał, który nie byłby operą, od jednego z członków zespołu. Choć Roger Waters wydawał się aktywniejszym twórcą solowym, album nagrał David Gilmour, czym zaskoczył słuchaczy.
„On an Island”, bo taki tytuł otrzymał krążek, ukazał się 6 marca 2006 roku, dokładnie w 60 urodziny gitarzysty. Zrealizował go po cichu z grupą sprawdzonych muzyków, takich jak Phil Manzanera, Guy Pratt, Jon Carin, czy Dick Parry, którzy brali udział w nagraniu „A Momentary Lapse of Reason” lub „The Division Bell”, albo obu na raz. Dodatkowo Parry odcisnął swoim saksofonem spore piętno na „The Dark Side of the Moon” i „Wish You Were Here”. Ostatecznie w studio stawiło się sporo znamienitych gości, że wymienię tylko Davida Crosby’ego, Grahama Nasha, Roberta Wyatta i Zbigniewa Preisnera, który odpowiadał za aranżacje partii orkiestry. Z innych polskich akcentów mamy jeszcze skromny udział Leszka Możdżera w „A Pocketful of Stones” i „Take a Breath”. Teksty zaś napisała i epizodycznie w nagraniach wzięła udział również partnerka życiowa Gilmoura Polly Samson. Nie mogło jednak zabraknąć któregoś z Floydowych załogantów, wobec czego w dwóch nagraniach możemy usłyszeć grę Ricka Wrighta („On an Island” i „The Blue”).
A jednak, pomimo takiego tłoku, udało się nagrać album bardzo intymny, o onirycznej atmosferze. Przynosi on muzykę pełną spokoju i ciepła, która niespiesznie sączy się z głośników, urzekając swoim pięknem. To całkiem inna produkcja, niż pełne przepychu dokonania Pink Floyd. To także o wiele spójniejsza i dojrzała płyta, niż którykolwiek z pozostałych albumów solowych Gilmoura. Aby w pełni rozkoszować się kunsztem „On an Island”, trzeba się na nim skupić. Nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś, kto zetknął się z nim po raz pierwszy poczuł się rozczarowanym. Zryw bowiem otrzymujemy tylko w jednym utworze, zbudowanym na wyrazistym riffie „Take a Breath”. Reszta to swoista kraina łagodności i zaproszenie na osnutą mgłą wyspę Davida Gilmoura, na której czas zatrzymuje się w miejscu, a my nigdzie nie musimy się spieszyć.
Całość zaczyna się od instrumentalnego wstępu „Castellorizon” z charakterystycznym, przeszywającym brzmieniem gitary, której towarzyszy delikatny kolaż dźwiękowy. Jest to fragment, który najbardziej kojarzy się z dokonaniami Pink Floyd. Następnie płynnie przechodzimy do utworu tytułowego. Poza wspomnianym „Take a Breath” to najbardziej przebojowy fragment albumu. Pokochali go zwłaszcza słuchacze Trójki, którzy wywindowali go na sam szczyt List Przebojów, gdzie spędził w sumie cztery tygodnie.
Innym magicznym momentem płyty jest „A Pocketful of Stones” z partią fortepianu Leszka Możdżera świetnie korespondującą ze śpiewem Gilmoura i niepokojącym brzmieniem orkiestry. W instrumentalnym „Red Sky at Night” możemy z kolei posłuchać, jak David radzi sobie z grą na saksofonie. Wirtuozem nagle się nie stał, ale czuć te same emocje, jak w momencie, kiedy sięga po gitarę. Z kolei w „Smile” jest ascetycznie. To głównie wokal i gitara akustyczna, ale za to ileż w tym naturalnego uroku.
I tak przyjemnie płynie sobie ta płyta, aż do ostatniego w programie „Where We Start”, który, jeśli już musielibyśmy się czepiać, wypada najsłabiej w zestawie. A to ze względu na zbyt pospieszne wyciszenie. W momencie, kiedy spodziewamy się finałowej, imponującej solówki gitarowej, ta zdecydowanie zbyt szybko się kończy, pozostawiając uczucie niedosytu.
Całość uzupełnia eleganckie wydanie w formie książeczki z usztywnianymi okładkami. Delikatne, utrzymane w formie szkiców grafiki ją zdobiące doskonale wpasowują się w refleksyjny klimat całości. Ciekawie również wygląda zdjęcie rzeźby Gilmoura z drutu wykonanej przez Davida MacIlwaine’a.
Prawie rok po wydaniu krążka, pojawiła się jego edycja specjalna wzbogacona o DVD z porcją skromnych dodatków. Są to „Take a Breath” z koncertu w Royal Albert Hall (cały występ dostępny na DVD „Remember That Night”), „Astronomy Domine” nagrany w czasie Abbey Road Session, oraz sześć utworów z New York Session (kwiecień 2006 r.), w tym czterech reprezentantów „On an Island” i dwie rzeczy starsze: „High Hopes” oraz „Comfortably Numb”. Płytę można było również nabyć osobno pod tytułem „Live and In Session”.
Dla mnie „On an Island” ma dodatkowo sentymentalne znaczenie, ponieważ jego recenzja była pierwszym moim tekstem, jaki ukazał się na łamach „Esensji”. Ale nawet patrząc na krążek obiektywnie, trzeba przyznać, że jest to bardzo udany album, który wciąż sam się broni i nie musi podpierać się magią szyldu Pink Floyd.
Dla laików: * * * * * / 5
Dla fanów: * * * * * / 5
koniec
23 marca 2022

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pink Floyd w XXI wieku: Oko z monitora wciąż patrzy
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

22 VI 2022

W XXI wieku zespół Pink Floyd praktycznie przestał istnieć. Panowie jeśli już nagrywali, to raczej na swój rachunek, a o koncertach mowy być nie mogło. Niemniej fani niemal co roku są uszczęśliwiani kolejnymi albumami sygnowanymi nazwą formacji. Dziś jednak skupimy się na reedycji solowego dzieła byłego lidera grupy Rogera Watersa „Amused to Death” z 2015 roku.

więcej »

Non omnis moriar: Siły zmierzone na zamiary
Sebastian Chosiński

18 VI 2022

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jedyna płyta niezwykłego norweskiego kwartetu stworzonego przez Håkona Grafa, Sveinunga Hovensjø, Jona Ebersona oraz Jona Christensena.

więcej »

Pink Floyd w XXI wieku: Wchodząc do tej samej rzeki
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

15 VI 2022

W XXI wieku zespół Pink Floyd praktycznie przestał istnieć. Panowie jeśli już nagrywali, to raczej na swój rachunek, a o koncertach mowy być nie mogło. Niemniej fani niemal co roku są uszczęśliwiani kolejnymi albumami sygnowanymi nazwą formacji. Na przykład „The Endless River” z 2014 roku.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Inne recenzje

Wyspa Gilmoura
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z tego cyklu

Oko z monitora wciąż patrzy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wchodząc do tej samej rzeki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zderzenie ze ścianą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szkoda, że nieco chaotycznie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

TEN album na to zasługiwał
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zestaw najpopularniejszego minimum
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A tak na marginesie…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wprowadzenie do szalonego świata Syda
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ku pokrzepieniu serc
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Sfery ambientowych dźwięków
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Pot i Kreff – Made in Poland: Wspaniały dzień dla wolności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Za Midgard!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przełamując kadry
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Komiks przejściowy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po komiks marsz: Czerwiec 2022
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Komiksowe Top 10: Maj 2022
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek, który spał w grobowcu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nibylandia ze skandynawskich mitów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nemo podbija stawkę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bombastyczne łowy Kravena
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bagno wciąga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.