Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 lipca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Jan Garbarek, Bobo Stenson Quartet
‹Witchi-Tai-To›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWitchi-Tai-To
Wykonawca / KompozytorJan Garbarek, Bobo Stenson Quartet
Data wydania1974
Wydawca ECM Records
NośnikWinyl
Czas trwania46:05
Gatunekfolk, jazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Jan Garbarek, Bobo Stenson, Palle Danielsson, Jon Christensen
Utwory
Winyl1
1) A.I.R.08:20
2) Kukka04:38
3) Hasta Siempre08:15
4) Witchi-Tai-To04:27
5) Desireless20:25
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Niewiarygodne przygody Skandynawów za Atlantykiem

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj album norwesko-szwedzkiego kwartetu, któremu współliderowali Jan Garbarek i Bobo Stenson.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Niewiarygodne przygody Skandynawów za Atlantykiem

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj album norwesko-szwedzkiego kwartetu, któremu współliderowali Jan Garbarek i Bobo Stenson.

Jan Garbarek, Bobo Stenson Quartet
‹Witchi-Tai-To›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWitchi-Tai-To
Wykonawca / KompozytorJan Garbarek, Bobo Stenson Quartet
Data wydania1974
Wydawca ECM Records
NośnikWinyl
Czas trwania46:05
Gatunekfolk, jazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Jan Garbarek, Bobo Stenson, Palle Danielsson, Jon Christensen
Utwory
Winyl1
1) A.I.R.08:20
2) Kukka04:38
3) Hasta Siempre08:15
4) Witchi-Tai-To04:27
5) Desireless20:25
Wyszukaj / Kup
Kiedy zaczęły rozchodzić się drogi Jana Garbarka i Terjego Rypdala, ten pierwszy – drugi zresztą również – zaczął eksperymentować ze składem. Po nagranym w kwintecie longplayu „Sart” (jeszcze z udziałem Rypdala) saksofonista zdecydował się na grę w trio, czego efektem stała się wydana dwa lata później płyta „Triptykon” (1973), w realizacji której wspomogli go kontrabasista Arild Andersen i fiński bębniarz Edward Vesala. Później jednak Garbarek doszedł do wniosku, że optymalne rozwiązanie leży pośrodku. Jeśli więc nie kwintet i nie trio – to znaczy, że kwartet. I taki też skład skompletował z myślą o nagraniu kolejnego albumu. Do współpracy zaprosił przede wszystkim szwedzkiego pianistę Bobo Stensona, którego poznał już dobrze w czasie sesji do „Sart” oraz „Terje Rypdal” (1971) i który urósł do rangi współlidera projektu.
Za bębnami zasiadł stary dobry druh Jana – jego rodak Jon Christensen, który wiernie stał u boku Garbarka od czasów George’a Russella, ale który wciąż jeszcze – niejako symultanicznie – wspomagał swoim talentem Rypdala („Live in Bremen”, „What Comes After”, „Whenever I Seem to be Far Away”). Skład dopełnił natomiast nowy członek rodziny – szwedzki kontrabasista Palle Danielsson, z którego usług wcześniej korzystali między innymi jazzmani takiego formatu, jak Charlie Mariano („Altissimo”) czy Rolf Kühn („Connection ’74”, „NDR Jazz Workshop No. 95 – Hamburg 1973”). Bez wątpienia więc nie trzeba było obawiać się o jego umiejętności, a w zasadzie ich brak. Przeegzaminowali go już inni i sprawdzian został zaliczony na najwyższą ocenę.
Skoro Stenson stał się współliderem grupy, jej oficjalna nazwa brzmiała tak: Jan Garbarek – Bobo Stenson Quartet. Taki szyld znalazł się na okładce, a zaraz pod nim nazwiska pozostałych uczestników projektu, czyli Danielssona i Christensena. Materiał, jaki trafił na pierwszą (i nie ostatnią) płytę Kwartetu, nagrany został w miejscu doskonale znanym Norwegom – w studiu Arnego Bendiksena w Oslo. Praca zajęła im, nie licząc postprodukcji, zaledwie dwa dni – 27 i 28 listopada 1973 roku. Longplay trafił natomiast do sprzedaży kilka miesięcy później za sprawą monachijskiej wytwórni ECM Records, w której Garbarek zadomawiał się coraz bardziej. Od strony muzycznej „Witchi-Tai-To” jest… dziwną płytą. Z jednej strony będącą kontynuacją etnicznych poszukiwań Jana, słyszalnych już wyraźnie na „Triptykon”, z drugiej – uciekającą jednak ku folkowi orientalnemu, który do tej pory w Europie promował przede wszystkim amerykański saksofonista i flecista Charlie Mariano – czy to z pomocą zespołu Embryo („We Keep On”), czy też solo („Cascade”, „Reflections”).
Dziwność „Witchi-Tai-To” wynika również z tego, że z pięciu utworów zawartych na albumie tylko jeden jest dziełem grającego na nim muzyka („Kukka”) i – jakby tego było mało – jego autorem nie jest żaden z dwóch liderów, lecz Danielsson. Pozostałe kompozycje to tak naprawdę… covery. Choć covery tak odmienne od swoich oryginałów, że moglibyśmy je określić mianem w pełni niezależnych bytów. Co ciekawe, dobierając repertuar Jan i Bobo, bo zapewne to oni mieli najwięcej do powiedzenia, zdecydowali się sięgnąć po dzieła twórców z drugiej strony Atlantyku. Na dobry początek wybrali utwór napisany przez amerykańską pianistkę Carlę Bley, który ukazał się na wydanej w 1974 roku płycie Carli oraz kanadyjskiego poety i tekściarza Paula Hainesa „Escalator Over the Hill”. Chodzi o „A.I.R.”, który to skrót autorka rozwijała jako „All India Radio”. W wykonaniu skandynawskiego kwartetu staje się on bardzo energetycznym mariażem jazzu i muzyki etnicznej, od pewnego momentu z mocnym orientalnym „skrzywieniem” (saksofon Garbarka brzmi w tych fragmentach jak shakuhachi).
Zaskakiwać może nieco fakt, że po tak mrocznym albumie jak „Triptykon” tutaj Jana stać było na zagranie bardzo optymistycznych dźwięków. I chociaż fortepian Stensona nieco równoważy radość wlewaną w serca słuchaczy przez Garbarka, nie zmienia to faktu, że jego partia sprawia, iż trudno jest usiedzieć w miejscu. Ale o to chyba właśnie chodziło, nieprawdaż? „Kukka” Danielssona to inna muzyczna bajka, spięta klamrą w postaci nastrojowego, niemal „pościelowego” saksofonu. O ile na otwarcie instrument ten brzmi przesadnie „różowo”, o tyle w zakończeniu nabiera takiego rozmachu (w duecie z fortepianem), że można to zrozumieć i wybaczyć, doceniając podkreślony tym sposobem znaczący kontrast. Pośrodku pojawia się natomiast klasyczna jazzowa improwizacja Stensona, wspomaganego wydatnie przez Pallego i Jona.
Stronę A zamyka chyba najbardziej zaskakujący utwór na płycie – to „Hasta Siempre” z repertuaru kubańskiego, rezydującego w Hawanie, wokalisty i gitarzysty Carlosa Puebli (1917-1989), jednego z czołowych przedstawicieli nurtu guajira, czyli karaibskiego jazzu przemieszanego z etniczną muzyką kubańsko-afrykańską. Oryginalnie ukazał się on na wydanej w 1969 roku debiutanckiej płycie artysty, której tytułem było jego imię i nazwisko. Co dostrzegli w nim Skandynawowie? Co ich w nim ujęło? Można odnieść wrażenie, że przede wszystkim nadzwyczajna melodyjność i taneczność, ale także rewolucyjna moc przekazu (wszak to Kuba rządzona przez znajdującego się w ojczyźnie u szczytu popularności Fidela Castro). Co jednak najbardziej intrygujące, wszystko to stało się jednocześnie punktem wyjścia do freejazzowych improwizacji na saksofonie i fortepianie, które z kolei wpisują się idealnie we wcześniejsze dokonania Jana (vide „George Russell Presents The Esoteric Circle”, „Afric Pepperbird”).
Strona B to zaledwie dwie kompozycje. Krótszą jest utwór tytułowy, czyli „Witchi-Tai-To”, pożyczony od będącego z pochodzenia rdzennym Amerykaninem saksofonisty i wokalisty Jima Peppera (1941-1992). Ukazał się on na krążku „Pepper’s Pow Wow” z 1971 roku. I tu nie brakuje zaskoczeń, albowiem oprócz zagranego na dużym luzie etnicznego jazzu (stąd pewnie tak wielka nadzieja płynąca z partii saksofonu) usłyszeć możemy także bluesa. Największą przeróbką oryginału okazała się jednak zamykająca longplay ponad dwudziestominutowa wersja „Desireless” autorstwa mistrza jazzowej awangardy Dona Cherry’ego (1936-1995). Po raz pierwszy numer ten wybrzmiał na albumie Dona i jego The Jazz Composer’s Orchestra „Relativity Suite” w 1973 roku, gdzie trwał… niespełna dwie minuty. Jak więc widać, skandynawscy muzycy uczynili z miniatury – suitę, od Cherry’ego zapożyczając w zasadzie jedynie fortepianowy wstęp (w wykonaniu Carli Bley) oraz przepiękną kontemplacyjną partię saksofonu (zagrał na nim Carlos Ward). Reszta to wkład własny, polegający na twórczym rozwinięciu (często w formie improwizacyjnej) idei Amerykanina. Trzeba jednak oddać Garbarkowi i Stensonowi, że nie starali się zmieniać jego przekazu, a jedynie oprzeć się na nim, podkreślając nadzwyczajny urok i nostalgiczność „Desireless”.
Jeśli po dotarciu do finału „Witchi-Tai-To” będziecie odczuwać smutek wynikający z tego, że płyta tak szybko się kończy – spieszę z uspokojeniem: dwa lata później kwartet powrócił z longplayem „Dansere”!
koniec
2 kwietnia 2022
Skład:
Jan Garbarek – saksofon sopranowy, saksofon tenorowy
Bobo Stenson – fortepian
Palle Danielsson – kontrabas
Jon Christensen – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Podejście numer dwa
Sebastian Chosiński

2 VII 2022

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugi (i ostatni) album norweskiej formacji jazzrockowej Moose Loose.

więcej »

Pink Floyd w XXI wieku: Ich pierwszy rhythm’n’blues
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

29 VI 2022

W XXI wieku zespół Pink Floyd praktycznie przestał istnieć. Panowie jeśli już nagrywali, to raczej na swój rachunek, a o koncertach mowy być nie mogło. Niemniej fani niemal co roku są uszczęśliwiani kolejnymi albumami sygnowanymi nazwą zespołu. Na przykład EP „1965: Their First Recordings” z 2015 roku.

więcej »

Non omnis moriar: Wylęgarnia talentów
Sebastian Chosiński

25 VI 2022

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj debiutancka płyta norweskiej jazzrockowej formacji Moose Loose.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Podejście numer dwa
— Sebastian Chosiński

Wylęgarnia talentów
— Sebastian Chosiński

Siły zmierzone na zamiary
— Sebastian Chosiński

Liryczne oblicze rockowego jazzmana
— Sebastian Chosiński

Dylemat gitarzysty: Wbić się czy nie wbić?
— Sebastian Chosiński

Po deszczu łatwiej o nostalgię
— Sebastian Chosiński

Arcydzieło wykopane z archiwów
— Sebastian Chosiński

Rypdal – czarodziej gitary
— Sebastian Chosiński

Na falach oceanu dźwięków
— Sebastian Chosiński

Cień tancerza
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.