Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 30 czerwca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Terje Rypdal
‹Waves›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWaves
Wykonawca / KompozytorTerje Rypdal
Data wydania1978
Wydawca ECM Records
NośnikWinyl
Czas trwania41:25
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Terje Rypdal, Palle Mikkelborg, Sveinung Hovensjø, Jon Christensen
Utwory
Winyl1
1) Per Ulv08:35
2) Karusell08:08
3) Stenskoven03:52
4) Waves05:38
5) The Dain Curse08:44
6) Charisma06:24
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Liryczne oblicze rockowego jazzmana

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj kolejny solowy album Terjego Rypdala nagrany dla ECM Records.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Liryczne oblicze rockowego jazzmana

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj kolejny solowy album Terjego Rypdala nagrany dla ECM Records.

Terje Rypdal
‹Waves›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWaves
Wykonawca / KompozytorTerje Rypdal
Data wydania1978
Wydawca ECM Records
NośnikWinyl
Czas trwania41:25
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Terje Rypdal, Palle Mikkelborg, Sveinung Hovensjø, Jon Christensen
Utwory
Winyl1
1) Per Ulv08:35
2) Karusell08:08
3) Stenskoven03:52
4) Waves05:38
5) The Dain Curse08:44
6) Charisma06:24
Wyszukaj / Kup
Wydany w 1977 roku album „No Time for Time”, choć oczywiście będący częścią bogatej dyskografii norweskiego gitarzysty jazzrockowego Terjego Rypdala, jest mimo wszystko jego projektem pobocznym. Bardziej bowiem pełnił on na nim rolę akompaniatora dla perkusistów Påla Thowsena i Jona Christensena, niż pierwszoplanowego członka kwartetu (skład uzupełniał jeszcze kontrabasista Arild Andersen). Widocznie jednak to zespołowe granie przypomniało Terjemu stare dobre czasy i po przerwie spowodowanej samodzielną, jednoosobową pracą nad longplayem „After the Rain” (1976), postanowił odbudować swoją poprzednią grupę. Sięgnął ponownie po dobrze już sobie znanego basistę Sveinunga Hovensjø, który u boku Rypdala zadebiutował na krążku „What Comes After” (1974), oraz swojego starego druha, jeszcze z lat 60. – Jona Christensena. Potrzebny był jeszcze drugi solista – pianista względnie muzyk grający na dęciakach. Wybór, jakiego dokonał lider, połączył obie te konieczności. Duńczyk Palle Mikkelborg, choć przede wszystkim był trębaczem, to zagrał również na organach i odpowiadał za efekty elektroniczne.
Mikkelborga Terje też już zresztą znał; współpracowali ze sobą w latach 1966-1967, kiedy to młodych skandynawskich jazzmanów wziął pod swoje skrzydła stary wyjadacz z Ameryki, George Russell. Po wspólnych działaniach pozostały wówczas nagrania wydane w Stanach Zjednoczonych na albumie „The Essence of George Russell” (1971). Później Palle pojawił się jeszcze między innymi na płytach „September Man” (1974) Philipa Catherine’a oraz „Chaser” (1979) Johna Lee i Gerry’ego Browna. Zespół, który we wrześniu 1977 roku zamknął się w studiu Talent w Oslo, był więc złożony z artystów bardzo doświadczonych i świadomych tego, co chcą osiągnąć. A nade wszystko świadomy musiał być tego Rypdal – twórca pięciu z sześciu kompozycji, jakie trafiły na płytę. Tę szóstą „podrzucił” Terjemu Mikkelborg. Gotowy już album, któremu nadano tytuł „Waves”, ujrzał światło dzienne w następnym roku, a wydała go tradycyjnie monachijska wytwórnia ECM Records.
Co różni „Waves” od poprzednich płyt solowych Norwega, na przykład „Whenever I Seem to be Far Away” (1974) bądź „Odyssey” (1975)? Głównie to, że jest ona dużo bardziej stonowana i nastrojowa; stylistycznie i nastrojem bliżej jest do „After the Rain”, aczkolwiek wciąż jest to klasyczne europejskie (czy też skandynawskie) fusion. Dużo subtelności pojawia się już w otwierającym wydawnictwo „Per Ulv”, któremu ton nadają pulsujące perkusjonalia i pojawiają się w tle powłóczyste dźwięki organów (oprócz Pallego gra na nich również Rypdal). Z kolei na planie pierwszym o prymat rywalizują ze sobą na przemian trąbki (momentami zaskakująco dynamiczne) i kontrastująca z nimi, kojąca emocje gitara. Jeszcze więcej delikatności Terje serwuje słuchaczom w toczącym się ospale „Karusell”. Niespodzianką może być fakt, że to numer „skrojony” pod Mikkelborga; Rypdal usuwa się w nim w cień, odpowiadając głównie za partie klawiszy i stonowane dogrywki gitarowe.
Palle odwzajemnia się Terjemu za to zaufanie w skomponowanym przez siebie „Stenskoven”, utrzymanym w rytmie… psychodelicznego walczyka. Gitara, przynajmniej w części pierwszej, odgrywa tam pierwszoplanową rolę; dopiero później ustępuje pola fortepianowi i dęciakom, które brzmią tak, jakby członkowie sekcji dętej, czyli w rzeczywistości grający na trąbce i skrzydłówce Mikkelborg, wracali do domu nad ranem po wyjątkowo hucznej imprezie. Stronę B winylowego krążka otwiera kompozycja tytułowa – kolejna bardzo liryczna i stosowana, trochę także niepokojąca. Ścieżki gitary i dęciaków nakładają się na siebie, a dzięki syntezatorowi udaje się wyczarować dopełniający tła chórek. Mimo minimalistycznej aranżacji w „Waves” dzieje się sporo. Chociaż na pewno nie tyle co w dynamicznym i częściowo improwizowanym (vide trąbka Pallego) „The Dain Curse”. To swoją drogą zaskakujące, jak bardzo powściągliwym liderem potrafi być Rypdal.
Ale z drugiej strony można to zrozumieć: Terje był już wtedy gwiazdą jazzu światowego formatu, nikomu nic nie musiał udowadniać, mógł więc sobie pozwolić na „wycofanie”, nie czuł bowiem potrzeby „ścigania” się z innymi. Dlatego jego solówki na całym „Waves”, jak również we wspominanym „The Dain Curse”, są bardzo oszczędne i delikatne. Dopiero w finałowym utworze „Charisma” lider pozwala sobie na więcej; krzesze nieco jazzrockowego ognia, ale tylko tyle, by dać na zakończenie mocniejszy akcent, może uspokoić niektórych, że nie zapomniał, jak komponować urzekające liryzmem solówki. Zagrawszy swoje, robi też jednak krok wstecz i pozwala, aby ostatnimi akordami docierającym do uszu słuchaczy były wyciszane stopniowo dźwięki trąbki i organów. W przeciwieństwie do „After the Rain” utwory wydane na „Waves” nie pozostały jedynie materiałem studyjnym; krótko po sesji nagraniowej zespół – poszerzony o klawiszowca i perkusjonistę Håkona Grafa – ruszył bowiem w trasę promującą album.
koniec
11 czerwca 2022
Skład:
Terje Rypdal – gitara elektryczna, organy, syntezator ARP, muzyka (1,2,4-6)
Palle Mikkelborg – trąbka, skrzydłówka, organy, efekty elektroniczne (modulator dźwięku), muzyka (3)
Sveinung Hovensjø – gitara basowa 4- i 6-strunowa
Jon Christensen – perkusja, instrumenty perkusyjne

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pink Floyd w XXI wieku: Ich pierwszy rhythm’n’blues
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

29 VI 2022

W XXI wieku zespół Pink Floyd praktycznie przestał istnieć. Panowie jeśli już nagrywali, to raczej na swój rachunek, a o koncertach mowy być nie mogło. Niemniej fani niemal co roku są uszczęśliwiani kolejnymi albumami sygnowanymi nazwą zespołu. Na przykład EP „1965: Their First Recordings” z 2015 roku.

więcej »

Non omnis moriar: Wylęgarnia talentów
Sebastian Chosiński

25 VI 2022

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj debiutancka płyta norweskiej jazzrockowej formacji Moose Loose.

więcej »

Pink Floyd w XXI wieku: Oko z monitora wciąż patrzy
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

22 VI 2022

W XXI wieku zespół Pink Floyd praktycznie przestał istnieć. Panowie jeśli już nagrywali, to raczej na swój rachunek, a o koncertach mowy być nie mogło. Niemniej fani niemal co roku są uszczęśliwiani kolejnymi albumami sygnowanymi nazwą formacji. Dziś jednak skupimy się na reedycji solowego dzieła byłego lidera grupy Rogera Watersa „Amused to Death” z 2015 roku.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Wylęgarnia talentów
— Sebastian Chosiński

Siły zmierzone na zamiary
— Sebastian Chosiński

Dylemat gitarzysty: Wbić się czy nie wbić?
— Sebastian Chosiński

Po deszczu łatwiej o nostalgię
— Sebastian Chosiński

Arcydzieło wykopane z archiwów
— Sebastian Chosiński

Rypdal – czarodziej gitary
— Sebastian Chosiński

Na falach oceanu dźwięków
— Sebastian Chosiński

Cień tancerza
— Sebastian Chosiński

Tańcząc na górskich halach
— Sebastian Chosiński

Z Oregonu przez Oslo do Monachium
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Tu miejsce na labirynt…: W konspiracji z Terjem
— Sebastian Chosiński

Esensja słucha: Październik 2011
— Sebastian Chosiński, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Bartosz Makświej, Michał Perzyna

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.