Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 września 2022
w Esensji w Esensjopedii

Terje Rypdal, The Chasers
‹Blue›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBlue
Wykonawca / KompozytorTerje Rypdal, The Chasers
Data wydania1987
Wydawca ECM Records
NośnikWinyl
Czas trwania35:56
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Terje Rypdal, Bjørn Kjellemyr, Audun Kleive
Utwory
Winyl1
1) The Curse01:27
2) Kompet går06:53
3) I Disremember Quite Well05:06
4) Og hva synes vi om det05:54
5) Last Nite03:31
6) Blue05:44
7) Tanga04:19
8) Om bare03:04
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Subtelny ornament krewnego z prowincji

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugi album Terjego Rypdala nagrany w ramach projektu The Chasers.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Subtelny ornament krewnego z prowincji

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugi album Terjego Rypdala nagrany w ramach projektu The Chasers.

Terje Rypdal, The Chasers
‹Blue›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBlue
Wykonawca / KompozytorTerje Rypdal, The Chasers
Data wydania1987
Wydawca ECM Records
NośnikWinyl
Czas trwania35:56
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Terje Rypdal, Bjørn Kjellemyr, Audun Kleive
Utwory
Winyl1
1) The Curse01:27
2) Kompet går06:53
3) I Disremember Quite Well05:06
4) Og hva synes vi om det05:54
5) Last Nite03:31
6) Blue05:44
7) Tanga04:19
8) Om bare03:04
Wyszukaj / Kup
Wydany w połowie lat 80. ubiegłego wieku przez monachijską wytwórnię ECM Records longplay „Chaser” otworzył nowy rozdział w artystycznej biografii Terjego Rypdala. Zadebiutował nim bowiem nowy zespół norweskiego gitarzysty, który z czasem od tytułu płyty nazwany został… The Chasers. Obok Terjego w jego składzie znalazło się dwóch znacznie od niego młodszych i mniej doświadczonych muzyków: (kontra)basista Bjørn Kjellemyr oraz perkusista Audun Kleive. Debiut skandynawskiego tria wypadł na tyle okazale, że Rypdal postanowił ochoczo kontynuować tę przygodę. Więcej nawet! Co mu się nie zdarzyło od projektu o nazwie Min Bul, czyli od piętnastu lat, uznał kolegów za pełnoprawnych członków zespołu. Aczkolwiek na okładce płyty pojawiła się mimo wszystko adnotacja: „Terje Rypdal & The Chasers”. Cóż, o tym zdecydowały przede wszystkim względy komercyjne.
Materiał na drugi album tria został zarejestrowany dokładnie półtora roku po nagraniu pierwszego, to jest w listopadzie 1986. Miejsce pracy wybrano to samo (Terje przyzwyczajał się i do ludzi, i do miejsc), czyli studio Rainbow w Oslo. Na publikację krążek „Blue” (co od razu tłumaczy odcień okładki) musiał jednak poczekać do 1987 roku. Wypełniło go osiem kompozycji, spośród których sześć wyszło w stu procentach spod ręki Rypdala, a dwie („Kompet går” i „Og hva synes vi om det”) były dziełem zespołowym, opartym na improwizacjach całego tria. Całość okazała się też o dziewięć minut krótsza od „Chaser”, a na dodatek zabrakło na „Blue” utworów pokroju fenomenalnego „Ambiguity” czy niewiele mu ustępującego „Once Upon a Time”. Dlatego ogólna ocena tego wydawnictwa musi być niższa. Co oczywiście nie oznacza wcale, że nie zasługuje ono na uwagę. Owszem, zasługuje, chociaż jestem pewien, że poznawszy już cały dorobek The Chasers, to akurat do tego longplaya będziecie mimo wszystko wracać znacznie rzadziej niż na przykład do „Chaser”.
Album otwiera miniaturowy „The Curse”. I choć trwa on niespełna dwie minuty, to całkiem nieźle definiuje całą zawartość „Blue”. To mocno stonowany jazz-rock z powłóczystymi partiami gitar na planie pierwszym i syntezatorami w tle (na tych drugich też zresztą gra Rypdal). Kjellemyr i Kleive dopasowują się zaś do konceptu lidera i grają nie mniej subtelnie niż on sam. Tylko od czasu do czasu pozwalają sobie na odstępstwo od reguły. Jak chociażby we wspomnianym już „Kompet går”, który zaczyna się od sekcji rytmicznej, w której główną rolę gra klangujący bas. Nieco zaskakująco brzmią również w tym numerze klawisze, którym bliżej jest do ówczesnych standardów synthpopowych niż do klasycznego fusion. Nie oznacza to jednak, że Terje nagle zapragnął pójść drogą wytyczoną przez Eurythmics czy Yazoo, lecz na pewno posłał w ten sposób uśmiech w stronę wielbicieli tych brytyjskich formacji. Pozostając przy tym sobą, o czym dobitnie świadczy kapitalna zadziorna solówka gitarowa.
W trzecim w kolejności „I Disremember Quite Well” po tych eksperymentach (wiem, to zdecydowanie za mocno powiedziane) nie ma już śladu. Jest za to nadzwyczajna poetyckość i zwiewność podkreślana przez liryczne brzmienie kontrabasu. W drugiej części kompozycji trio zwalnia tempo do granic możliwości, co lider wykorzystuje do wybicia się na plan pierwszy i zagrania kolejnej, mimo swej powłóczystości zaskakująco ostrej i kontrastującej z podkładem rytmicznym, solówki. Nie mniej wyciszony jest zespół w „Og hva synes vi om det”, w którym na plan pierwszy wybija się improwizacja Kleivego (dochodzą tu również delikatnie potraktowane perkusjonalia). Terje z kolei ogranicza się jedynie do generowania syntezatorowego szumu w dalekim tle. Jest, a jakby go wcale nie było. Trochę jak rodzic, który z bezpiecznej odległości przygląda się temu, jak bawią się (i czy na pewno grzecznie) jego czasami jeszcze niesforne dzieci.
Kolejnym zaskoczeniem dla starych fanów Rypdala może być otwierający stronę B „Last Nite”. A to za sprawą wygenerowanego syntetycznie rytmu. Jeżeli jednak przejdziemy nad tym do porządku dziennego, szybko przekonamy się, jak piękną gitarową opowieść snuje w tym utworze Norweg. Dla niej warto na tych kilka minut zacisnąć zęby, zwłaszcza że z czasem pojawiają się też na drugim planie coraz bardziej niepokojące brzmienia klawiszy, które odpowiednio budują nastrój. Tytułowy „Blue” to najbardziej klimatyczny numer w tej części płyty. Mimo że zaczyna się leniwie, z każdą kolejną minutą zyskuje, w czym największa jest zasługa Terjego obudowującego swoją narrację pięknymi ornamentami gitarowymi. Poetyckości nie brakuje też kompozycji zatytułowanej „Tanga”, której dla wielbicieli innego niż fusion gatunku może wydać się przyjaźniejsza głównie za sprawą „ciepłego” brzmienia kontrabasu. I jest jeszcze wieńczący całość, oparty na gitarowo-syntezatorowym dialogu (specyficznym o tyle, że oba instrumenty nie zostały w nim równouprawnione) „Om bare”.
W porównaniu z „Chaser” drugi album tria przypomina trochę ubogiego krewnego, który przyjechał w odwiedziny do stolicy z prowincji. Wyszykował się jak należy, wyjął z szafy najlepsze rzeczy, wypastował buty, zadbał o modną fryzurę, ale… nie ma, niestety, tego wielkomiejskiego sznytu.
koniec
13 sierpnia 2022
Skład:
Terje Rypdal – gitara elektryczna, syntezatory, muzyka (1-8)
Bjørn Kjellemyr – kontrabas, gitara basowa, muzyka (2,4)
Audun Kleive – perkusja, instrumenty perkusyjne, muzyka (2,4)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Przystanek przed Apokalipsą
Sebastian Chosiński

24 IX 2022

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugi (i ostatni) album duńskiej formacji Iron Office Allana Botschinsky’ego.

więcej »

Non omnis moriar: Była muzyka do wind, może być i do biura
Sebastian Chosiński

17 IX 2022

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj pierwszy (z dwóch) album duńskiej formacji Iron Office – z trębaczami Allanem Botschinskym i Pallem Mikkelborgiem na czele.

więcej »

Non omnis moriar: Po wojnie – cieszmy się i radujmy!
Sebastian Chosiński

10 IX 2022

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jedyny album duńskiej jazzrockowej formacji Trouble, której współliderował trębacz Allan Botschinsky.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Przystanek przed Apokalipsą
— Sebastian Chosiński

Była muzyka do wind, może być i do biura
— Sebastian Chosiński

Po wojnie – cieszmy się i radujmy!
— Sebastian Chosiński

Aśoka jako bohater suity jazzowej
— Sebastian Chosiński

„Corona” z głowy nie spadła
— Sebastian Chosiński

Singlowe przeboje, których nie było
— Sebastian Chosiński

U boku Terjego na jazzowe salony…
— Sebastian Chosiński

Ciąg dalszy już nie nastąpił
— Sebastian Chosiński

Po co się spieszyć, gdy świat wokół taki piękny
— Sebastian Chosiński

Było sobie trzech jazzmanów…
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Tu miejsce na labirynt…: W konspiracji z Terjem
— Sebastian Chosiński

Esensja słucha: Październik 2011
— Sebastian Chosiński, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Bartosz Makświej, Michał Perzyna

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.