Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 maja 2021
w Esensji w Esensjopedii

Pearl Jam
‹Live in Texas›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive in Texas
Wykonawca / KompozytorPearl Jam
Data wydania2010
NośnikCD
Gatunekkoncert, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Just Breathe03:40
2) The End02:57
3) The Fixer03:08
4) Johnny Guitar02:49
5) Amongst The Waves03:49
6) Untought Known04:01
7) Army Reserve04:29
8) Do The Evolution04:13
9) Lukin01:46
10) Red Mosquito04:41
11) Inside Job06:32
12) Porch07:36
13) Outro00:14
Wyszukaj / Kup

It’s Pearl Jam babe!
[Pearl Jam „Live in Texas” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wydanie w Polsce koncertowego DVD „Live In Texas” pokryło się z koncertem Pearl Jam w Gdyni. Oba zdarzenia znakomicie się uzupełniają: na Open′erze wysłuchaliśmy największych przebojów grupy, tymczasem na „Live In Texas” poznajemy kawałki mniej popularne, a również wartościowe.

Krzysztof Czapiga

It’s Pearl Jam babe!
[Pearl Jam „Live in Texas” - recenzja]

Wydanie w Polsce koncertowego DVD „Live In Texas” pokryło się z koncertem Pearl Jam w Gdyni. Oba zdarzenia znakomicie się uzupełniają: na Open′erze wysłuchaliśmy największych przebojów grupy, tymczasem na „Live In Texas” poznajemy kawałki mniej popularne, a również wartościowe.

Pearl Jam
‹Live in Texas›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive in Texas
Wykonawca / KompozytorPearl Jam
Data wydania2010
NośnikCD
Gatunekkoncert, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Just Breathe03:40
2) The End02:57
3) The Fixer03:08
4) Johnny Guitar02:49
5) Amongst The Waves03:49
6) Untought Known04:01
7) Army Reserve04:29
8) Do The Evolution04:13
9) Lukin01:46
10) Red Mosquito04:41
11) Inside Job06:32
12) Porch07:36
13) Outro00:14
Wyszukaj / Kup
Na koncercie w Gdyni mogliśmy wysłuchać największych przebojów grupy z Seattle: „Even Flow”, „Alive”, „Jeremy”, „Daughter”, „Rearviewmirror”, „Better Man” czy „Do The Evolution”. Przeplatały się one z utworami z ostatniego, świetnego krążka, takimi jak optymistyczny „The Fixer”, dynamiczny „Got Some” czy zyskujący na żywo „Amongst The Waves”. Owa przeplatanka zaowocowała fantastycznym, emanującym pozytywną energią, występem grupy. Eddie Vedder na przemian wygłupiał się i adorował publiczność: przekonując, że jego polski nie jest najlepszy, dlatego zamierza „propostu gRRRać”. No i faktycznie zagrał – jeden z najlepszych koncertów, jakich miałem okazję słuchać.
„Live In Texas” nie jest typowym koncertem formacji Veddera. Jest dużo skromniejszy, wręcz kameralny. Do tego krótki, bo trwający niecałe pięćdziesiąt minut. Na repertuar złożyły się utwory mało znane czy wręcz odgrzebane („Red Mosquito” z albumu „No Code”, wykonane wraz z zaprzyjaźnionym z zespołem Benem Harperem). Owszem, usłyszymy kawałki zarówno z ostatniej, jak i z przedostatniej płyty Pearl Jam, lecz będą to utwory raczej te z ich końców: „The End”, „Untought Known”, „Army Reserve” oraz „Inside Job”. Przeboje, takie jak „The Fixer” czy „Do The Evotution”, pojawią się z rzadka, pełniąc raczej rolę przerywników. Natomiast całość występu zwieńczy, podobnie jak na niedawno wydanym w Polsce występie z serii „MTV Unplugged”, rozbudowana wersja „Porch”.
Właśnie na przykładzie „Porch” wyraźnie widać, jak grupa z Seattle zmieniła się na przestrzeni blisko dwudziestu lat swego istnienia. Obecnie zespół jest dużo lepszy od strony muzycznej, gra bardziej rozbudowane solówki, częściej i efektowniej improwizuje, pozwalając wytchnąć wokaliście, którego głos wyraźnie nie jest już tak mocny, jak przed laty. Podczas gdy na „MTV Unplugged” w końcówce „Porch” sprawiał wrażenie, jakby dopiero się rozkręcał, w finale utworu wykonywanego w Texasie wyraźnie brakuje mu sił. O ile jednak Vedder nie zawsze radzi sobie z utworami z pierwszych płyt Pearl Jam (dużo słabiej wykonuje choćby „Garden”, „Go”, „Not For You” czy „Spin The Black Circle”), o tyle w utworach z ostatnich albumów wypada już dużo lepiej. Wystarczy posłuchać jego interpretacji „The End”. Utwór ten wykonuje przy skromnym akompaniamencie gitary akustycznej. Nic zatem nie odwraca uwagi od jego wokalu.
Warto podkreślić, że niemal wszystkie z wykonanych utworów dużo zyskują poprzez wykonanie ich na żywo: „Just Breathe” i „The End” poruszają jeszcze mocniej, „The Fixer” staje się jeszcze bardziej energetyczny i optymistyczny, a „Lukin” w większym stopniu szalony i spontaniczny. W „Army Reserve” na pierwszy plan wysuwa się gitara rytmiczna, a w „Inside Job” wokal Veddera. Niemniej „Live In Texas” zadowoli raczej wiernych fanów Pearl Jam. Ne da się bowiem ukryć, że omawiane DVD skierowane jest właśnie do nich. Podczas gdy dla wielu „Live In Texas” będzie być może jednym z wielu koncertów Pearl Jam, dla innych okaże się jeśli nie perełką, to z pewnością ciekawostką. A być może, jak dla piszącego te słowa, rarytasem.
koniec
10 sierpnia 2010

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Gdyby Puebla leżała na Śląsku…
Sebastian Chosiński

4 V 2021

Przed laty ważną pozycję w polskim jazzie i rocku zdobył kubański perkusjonista José Torres; dzisiaj w jego ślady może pójść inny Latynos – meksykański skrzypek Eduardo Bortolotti (Lopez). Nad Wisłą osiedlił się on dziewięć lat temu, a w tym roku wydał swój debiutancki album – „Huapango Nights” – na którym połączył wpływy muzyki ludowej z Ameryki Środkowej z typowo europejskim jazzem.

więcej »

Krótko o muzyce: Piekielne basy
Sebastian Chosiński

29 IV 2021

Trójmiejski kwartet Hellvoid to ewenement na rodzimym rynku. W składzie zespołu nie ma bowiem gitarzysty solowego, jest za to dwóch basistów, spośród których jeden zajmuje się wykonywaniem partii solowych. Świat rocka nie takie jednak dziwy już widział. Najważniejsze, że pełnowymiarowy debiut zespołu – „Bass and Roll, Vol. 1” – to dzieło, po które warto sięgnąć.

więcej »

Odkrywanie wewnętrznego Kosmosu
Sebastian Chosiński

27 IV 2021

Mariusz Duda – lider Riverside i Lunatic Soul – zalicza się akurat do tych artystów, których obecna sytuacja nie przytłoczyła i nie skłoniła do milczenia. Wręcz przeciwnie! Korzystając z przymusowego przestoju koncertowego, tworzy kolejne materiały solowe. Po ubiegłorocznym „Lockdown Spaces” kilka dni temu opublikował drugą część swojej pandemicznej trylogii – „Claustrophobic Universe”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Pot i Kreff: Grunge w światłach sceny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff – Made in Poland: Dwa światy w Chorzowie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff – Made in Poland: Wszyscy święci na koncercie Pearl Jam
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bez ciśnienia
— Jakub Stępień

Tegoż autora

Kryminalna zagadka Luizjany
— Krzysztof Czapiga

Strach ma wiele twarzy
— Krzysztof Czapiga

Bracie, gdzie (i kim) jesteś?
— Krzysztof Czapiga

Być jak Steven Spielberg
— Krzysztof Czapiga

Medium z wyboru
— Krzysztof Czapiga

Make radio, not war
— Krzysztof Czapiga

Z dala od polityki
— Krzysztof Czapiga

Siedź i patrz
— Krzysztof Czapiga

Między filmami
— Krzysztof Czapiga

Indiana Jones i… telewizja śniadaniowa
— Krzysztof Czapiga

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.