Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

The Rolling Stones
‹Live in Poland – Sluzewiec Horse Racetrack, Warsaw›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive in Poland – Sluzewiec Horse Racetrack, Warsaw
Wykonawca / KompozytorThe Rolling Stones
Data wydania2007
NośnikCD
Czas trwania120:41
Gatunekkoncert, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Intro1:02
2) Start Me Up4:32
3) You Got Me Rocking3:44
4) Rough Justice4:08
5) Ain't Too Proud To Beg5:20
6) Love Is Strong5:10
7) You Can't Always Get What You Want4:21
8) Midnight Rambler12:54
9) I'll Go Crazy4:11
10) Tumbling Dice5:55
11) Introductions4:32
12) You Got The Silver4:21
13) I Wanna Hold You4:19
14) Miss You6:13
15) It's Only Rock'n Roll4:57
16) Get Off Of My Cloud3:37
17) Honky Tonk Women5:24
18) Paint It Black4:49
19) Jumping Jack Flash7:16
20) Brown Sugar8:34
21) Satisfaction11:50
Wyszukaj / Kup

Pot i Kreff – Made in Poland: Odkryli sposób na długowieczność!
[The Rolling Stones „Live in Poland – Sluzewiec Horse Racetrack, Warsaw” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Mało brakowało i tego koncertu w ogóle by w Polsce nie było. Zupełnie jakby wszystko sprzeciwiło się występowi The Rolling Stones w naszym kraju. Na szczęście determinacja artystów sprawiła, że ostatecznie zagrali u nas w 2007 roku. I to tak, że klękajcie narody!

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff – Made in Poland: Odkryli sposób na długowieczność!
[The Rolling Stones „Live in Poland – Sluzewiec Horse Racetrack, Warsaw” - recenzja]

Mało brakowało i tego koncertu w ogóle by w Polsce nie było. Zupełnie jakby wszystko sprzeciwiło się występowi The Rolling Stones w naszym kraju. Na szczęście determinacja artystów sprawiła, że ostatecznie zagrali u nas w 2007 roku. I to tak, że klękajcie narody!

The Rolling Stones
‹Live in Poland – Sluzewiec Horse Racetrack, Warsaw›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive in Poland – Sluzewiec Horse Racetrack, Warsaw
Wykonawca / KompozytorThe Rolling Stones
Data wydania2007
NośnikCD
Czas trwania120:41
Gatunekkoncert, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Intro1:02
2) Start Me Up4:32
3) You Got Me Rocking3:44
4) Rough Justice4:08
5) Ain't Too Proud To Beg5:20
6) Love Is Strong5:10
7) You Can't Always Get What You Want4:21
8) Midnight Rambler12:54
9) I'll Go Crazy4:11
10) Tumbling Dice5:55
11) Introductions4:32
12) You Got The Silver4:21
13) I Wanna Hold You4:19
14) Miss You6:13
15) It's Only Rock'n Roll4:57
16) Get Off Of My Cloud3:37
17) Honky Tonk Women5:24
18) Paint It Black4:49
19) Jumping Jack Flash7:16
20) Brown Sugar8:34
21) Satisfaction11:50
Wyszukaj / Kup
Pierwotnie Stonesi mieli u nas wystąpić w 2006 roku, niestety Keithowi Richardsowi zapomniało się, że nie jest już nastolatkiem i próbując wejść na palmę spadł, co skończyło się operacją. Część trasy promującej właśnie wydany, doskonały album „A Bigger Bang” została odwołana. Kiedy podano nowe terminy, okazało się, że nie uwzględniono wizyty w naszym kraju. Kiedy wydawało się, że sprawa jest przegrana, gruchnęła wiadomość, że odwołany jest koncert w Kijowie, a na jego miejsce wskoczyła Warszawa. To jednak nie koniec przeciwności losu. Kiedy ekipa techniczna na Służewcu rozstawiała scenę, została ogłoszona żałoba narodowa w związku z katastrofą autokaru z polskimi pielgrzymami we Francji. Niestety termin koncertu (25.07.2007) wypadał na jej ostatnie godziny. Pojawiły się spekulacje, że muzycy przesuną start show o kilka godzin, by zacząć po jej zakończeniu, ostatecznie jednak wszystko odbyło się zgodnie z planem. Abstrahując od oceny moralnej tego typu działań, należy od razu zaznaczyć, że sam koncert był rewelacyjny!
Upamiętnia go bootleg „Live in Poland – Sluzewiec Horce Racetrack, Warsaw”, który powstał dzięki nagraniu przez kogoś z publiki. Jego jakość nie jest więc rewelacyjna, ale stosunkowo zadowalająca. Daje się go słuchać bez większych problemów. Dźwięk ucieka tylko w czasie dwóch piosenek, niestety jedną z nich jest „Honky Tonk Woman”.
Całość zaczyna się potężnym kopem w postaci „Start Me Up” i emocje nie opadają ani na moment. Aż trudno uwierzyć, że Jagger z kolegami są po sześćdziesiątce! Energii mógłby im pozazdrościć niejeden młodszy zespół. Wolniejszych kawałków nie zagrali prawie wcale, tymczasem u Micka nie ma ani śladu zadyszki. Takie killery jak „Paint it Black”, „Jumping Jack Flash”, „Brown Sugar” czy zostawiony na bis „Satisfaction” wciąż porażają swoją mocą.
Mimo, że te kawałki zagrane są pod koniec, to o wiele większe wrażenie robi pierwsza część występu. Fajnie wypadł „Rough Justice”, jedyny reprezentant „A Bigger Bang”, który w niczym nie ustępuje starszym szlagierom. Po nim następuje luzacki, rozkołysany „Ain’t Too Proud to Beg” z repertuaru The Temptations. Jednak najciekawsze jest dopiero przed nami. Pierwszym zaskoczeniem jest rzadko grany „Love is Strong”, który zachwyca partią harmonijki ustnej. Dalej mamy „You Can’t Always Get What You Want”, przed którym Jagger popisuje się znajomością polskiego, z trudem wymawiając: „zaśpiewacie ze mną?”. Publiki nie trzeba było wcale zachęcać i za chwilę refren śpiewał już cały służewiecki tor wyścigowy. Wokalista pod koniec podziękował zebranym słowami (znów po polsku): „co za cudowna noc”.
Następny w kolejce jest „Midnight Rambler” ze świetną partią harmonijki i bardzo energiczną grą na perkusji Charliego Wattsa. Jest to najbardziej rozimprowizowany kawałek tego wieczoru, który dzięki solowym popisom rozrósł się do dwunastu minut. Następnie panowie sięgają po klasyk „I’ll go Crazy” z repertuaru Jamesa Browna, który nie tylko stanowi element rozluźnienia, ale daje też możliwość zaprezentowania swych umiejętności ciemnoskórej Lisie Fischer.
Po tych muzycznych fajerwerkach i dokładnemu przedstawieniu całego składu, następuje najsłabszy moment wieczoru, czyli dwa utwory zaśpiewane przez Keitha Richardsa. O tyle, o ile radzi sobie jakoś w bluesowym „You Got the Silver”, to już „I Wanna Hold You” dobitnie pokazuje czemu to nie on, a Mick Jagger jest wokalistą w The Rolling Stones.
Może i warszawski koncert nie był najwspanialszym w dorobku zespołu, ale na pewno warto go posłuchać. Luzacka atmosfera i energia maskują wszystkie mankamenty - nie tylko jakości nagrania, ale też wpadki samych muzyków. W końcu Stonesi nie grają rocka progresywnego, by każdy dźwięk miał być czysty. Poza tym, powiedzmy sobie szczerze, ilu sześćdziesięciolatków jest w stanie przez bite dwie godziny szaleć po scenie i wciąż utrzymywać wyśmienitą formę? Jak widać rock’n’roll konserwuje lepiej niż formalina. Oby tak dalej!
koniec
26 sierpnia 2010

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Page & Plant na schodach do nieba
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Statek z nowym kapitanem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dwa światy w Chorzowie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Największy z Wielkiej Czwórki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Trzech mężczyzn i fani
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Folk z rockowym pazurem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Chwila prawdziwych emocji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wszyscy święci na koncercie Pearl Jam
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Najdorodniejsze jeżozwierzowe drzewa rodzą się w Warszawie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Metallica poczuła się dobrze!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Ach, ta Cicca!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Starzeć się z godnością
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tradycja i postmodernizm
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po komiks marsz: Listopad 2021
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Sławomir Grabowski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Poznajmy ich jeszcze raz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

12 najbardziej szokujących morderstw Michaela Myersa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A Ty co robiłeś tamtego dnia?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zielona skóra, w której żyje
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pęknięta porcelana
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawdziwy Venom, to ten z Eddiem Brockiem!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.