Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Lynyrd Skynyrd
‹Live from Freedom Hall›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive from Freedom Hall
Wykonawca / KompozytorLynyrd Skynyrd
Data wydania22 czerwca 2010
NośnikCD
Czas trwania79:36
Gatunekkoncert, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Travelin' Man4:04
2) Workin'4:48
3) What's Your Name3:51
4) That Smell5:51
5) Simple Man7:37
6) Down South Jukin'1:41
7) The Needle and the Spoon2:34
8) The Ballad of Curtis Loew4:25
9) Gimme Back My Bullets2:10
10) Tuesday's Gone6:18
11) Red White and Blue5:38
12) Gimme Three Steps6:44
13) Call Me the Breeze5:46
14) Sweet Home Alabama6:31
15) Free Bird12:02
Wyszukaj / Kup

Pot i Kreff: W dżinsach czy garniturze?
[Lynyrd Skynyrd „Live from Freedom Hall”, Serj Tankian „Elect the Dead Symphony” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Sprane dżinsy czy garnitur? Rodzinna, piknikowa atmosfera czy sztywna impreza w garniturach? Amerykański hamburger czy ormiański dołwat1)? Krótko mówiąc: koncert Lynyrd Skynyrd czy Serja Tankiana?

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff: W dżinsach czy garniturze?
[Lynyrd Skynyrd „Live from Freedom Hall”, Serj Tankian „Elect the Dead Symphony” - recenzja]

Sprane dżinsy czy garnitur? Rodzinna, piknikowa atmosfera czy sztywna impreza w garniturach? Amerykański hamburger czy ormiański dołwat1)? Krótko mówiąc: koncert Lynyrd Skynyrd czy Serja Tankiana?

Lynyrd Skynyrd
‹Live from Freedom Hall›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive from Freedom Hall
Wykonawca / KompozytorLynyrd Skynyrd
Data wydania22 czerwca 2010
NośnikCD
Czas trwania79:36
Gatunekkoncert, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Travelin' Man4:04
2) Workin'4:48
3) What's Your Name3:51
4) That Smell5:51
5) Simple Man7:37
6) Down South Jukin'1:41
7) The Needle and the Spoon2:34
8) The Ballad of Curtis Loew4:25
9) Gimme Back My Bullets2:10
10) Tuesday's Gone6:18
11) Red White and Blue5:38
12) Gimme Three Steps6:44
13) Call Me the Breeze5:46
14) Sweet Home Alabama6:31
15) Free Bird12:02
Wyszukaj / Kup
Lynyrd Skynyrd „Live from Freedom Hall”
W USA Lynyrd Skynyrd traktowani są z pietyzmem, który przenosząc na nasz grunt, można porównać do tego, jaki ma Kult. Stanowią oni ostoję tradycyjnych wartości, są uosobieniem mitu amerykańskiego południa. Dlatego też – pomimo, że los nie oszczędzał zespołu i jego historia obfituje w tragedie – wciąż trwa, nagrywa nowe płyty i daje koncerty. Te świetnie się wyprzedają, bo i nie trafia na nie przypadkowa zbieranina. Słuchacze doskonale wiedzą z kim mają do czynienia i nie szczędzą gardeł, by wiwatować na cześć muzyków lub śpiewać z nimi utwory. Klimat takiej przaśnej zabawy został wspaniale uchwycony na krążku „Live from Freedom Hall”.
Skynyrdzi mogą pochwalić się dość dużą ilością płyt koncertowych. Jednak, jeśli mają one brzmieć tak jak ta, nie widzę przeszkód, by tą liczbę jeszcze znacznie powiększyć. Zespół jak zwykle prezentuje set złożony niemal w całości z klasycznych kawałków („Travellin’ Man”, „Tuesday’s Gone”), które pomimo, że słyszeliśmy je setki razy, wciąż robią wrażenie. To nie jest odklepanie największych przebojów, a niemal stworzenie ich na nowo. Spory w tym udział ma rozpalona do czerwoności publika, która żywo reaguje na każdy gest skierowany w jej stronę. Nic więc dziwnego, że kończące występ, sztandarowe utwory Lynyrd Skynyrd, czyli „Sweet Home Alabama” i „Free Bird” to już istna ekstaza (zwłaszcza w przypadku tego drugiego z rozbudowanymi solówkami).
„Live from Freedom Hall” ma też wymiar historyczny – nagranie pochodzi z 2007 roku, a więc możemy na nim usłyszeć basistę Eana Evansa, a także rewelacyjną grę długoletniego klawiszowca zespołu – Billyego Powella. Obu panów niestety nie ma już z nami, ale koledzy wydając ten krążek wystawili im wspaniały pomnik.

Serj Tankian
‹Elect the Dead Symphony›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułElect the Dead Symphony
Wykonawca / KompozytorSerj Tankian
Data wydania9 marca 2010
Wydawca Warner
NośnikCD
Czas trwania54:54
Gatunekrock
EAN093624972839
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Feed us07:29
2) Blue03:14
3) Sky is over03:08
4) Lie lie lie03:57
5) Money03:21
6) Baby03:41
7) Gate 2102:48
8) The charade04:29
9) Honking antelope03:48
10) Saving us04:54
11) Elect the dead03:07
12) Falling stars03:23
13) Beethoven’s cunt03:28
14) Empty walls03:56
Wyszukaj / Kup
Z Lynyrd Skynyrd jest jak z hamburgerami i coca-colą: są nierozerwalnie związani z Ameryką, ale za to ich kochamy. Ci, których drażni taki trochę redneckowy klimat, powinni omijać „Live from Freedom Hall” wielkim łukiem; reszta będzie wniebowzięta.
Serj Tankian „Elect the Dead Symphony”
Wielu rockmanów próbowało zmierzyć się z orkiestrą symfoniczną, najczęściej z mizernym skutkiem. Kilku się jednak udało. Szkoda, że do nich nie należy Serj Tankian, tym bardziej, że zabrał się do tego prawidłowo. Przy pomocy Hamisha Olivera przełożył swoje utwory z języka metalowego na symfoniczny, nie idąc przy tym na łatwiznę. Nie ma mowy o doklejaniu orkiestry do łojącego po swojemu zespołu (patrz: Metallica); panowie tak to obmyślili, by symfonicy nie zostali z tyłu – zrezygnowali z elektroniki, a jedynym tradycyjnie rockowym instrumentem, jaki pozostawili, jest gitara akustyczna.
I wydawało się, że jest to sposób na osiągnięcie sukcesu – ciekawe podejście do tematu, ambitne teksty i Tankian, który co tu dużo mówić, ma kawał głosu i – co ważniejsze – potrafi z niego korzystać. Niestety, pozbawione metalowego pazura utwory okazały się mało interesujące. Na domiar złego, przez przyjęcie takiej formy ekspresji, zwielokrotniono ich patetyczność, która miejscami staje się wręcz nieznośna. I to jest główny zarzut, jaki można postawić płycie. Serj Tankian potraktował swoje partie w tak teatralny sposób, że jego nadmierne zaangażowanie i udramatycznienie niektórych partii jest wręcz komiczne.
Na szczęście na „Elect the Dead Symphony” znalazło się również kilka ciekawych momentów. Serj nie kazał publiczności siedzieć grzecznie na fotelach, tylko zachęcał do uczestniczenia w występie, dzięki czemu „Empty Walls” i „Sky is Over” zyskały na sile. Ciekawie wypadł również „Beethoven’s Cunt”, czyli fragment inspirowany muzyką mistrza. Niestety plusy te nie niwelują uczucia przesytu i zmęczenia, jakie towarzyszy słuchaniu całości, co jest tym większą bolączką, bo koncert nie należy do długich.
koniec
28 października 2010
1) Coś jak nasze uszka faszerowane mielonym mięsem, podawane specjalnym gościom, temu, kto znalazł największe wróżono szczęście i pomyślność.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: W mroku zrodzone…
Sebastian Chosiński

7 XII 2021

Biografia młodego duńskiego gitarzysty jazzowego Teisa Semeya jest równie fascynująca jak jego twórczość. Uporawszy się dzięki muzyce ze swoimi demonami, wyszedł na prostą i rozpoczął profesjonalną karierę, która za kilka lat powinna wynieść go na szczyty. Wydany w ubiegłym miesiącu trzeci solowy album artysty – „Mean Mean Machine” – jest kolejnym dowodem na jego nieprzeciętny talent kompozytorski i wykonawczą wirtuozerię.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Puk… puk…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dwadzieścia sześć minut orgazmu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jak zdobywano dziką miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Strzelając z bombowca
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rozmowa dwóch stołków
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

25 minut sacrum
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Debeściaki bestii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Made in Heaven
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 najlepszych płyt koncertowych 2014 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jacek Walewski

10 najlepszych płyt koncertowych 2013 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Po komiks marsz: Grudzień 2021
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Przygoda, humor i oldschool
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ach, ta Cicca!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Starzeć się z godnością
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tradycja i postmodernizm
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po komiks marsz: Listopad 2021
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Sławomir Grabowski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Poznajmy ich jeszcze raz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

12 najbardziej szokujących morderstw Michaela Myersa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A Ty co robiłeś tamtego dnia?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zielona skóra, w której żyje
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.