Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 maja 2021
w Esensji w Esensjopedii

Michael Jackson
‹Michael›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMichael
Wykonawca / KompozytorMichael Jackson
Data wydania10 grudnia 2010
Wydawca Epic Records
NośnikCD
Czas trwania41:33
Gatunekpop
EAN886978286727
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Hold My Hand3:32
2) Hollywood Tonight4:30
3) Keep Your Head Up4:50
4) [I Like] The Way You Love Me4:33
5) Monster5:05
6) Best of Joy3:02
7) Breaking News4:14
8) [I Can't Make It] Another Day3:55
9) Behind the Mask5:01
10) Much Too Soon4:33
Wyszukaj / Kup

Epitafium dla Króla
[Michael Jackson „Michael” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Przyznam, że czekałem na tę płytę. Publikowanie archiwaliów w przypadku śmierci artysty jest dość powszechną praktyką i nie traktuję krążka „Michael” jako świętokradztwa. Wręcz przeciwnie, dzięki niemu przypomniałem sobie, czemu Jackson był Królem Popu.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Epitafium dla Króla
[Michael Jackson „Michael” - recenzja]

Przyznam, że czekałem na tę płytę. Publikowanie archiwaliów w przypadku śmierci artysty jest dość powszechną praktyką i nie traktuję krążka „Michael” jako świętokradztwa. Wręcz przeciwnie, dzięki niemu przypomniałem sobie, czemu Jackson był Królem Popu.

Michael Jackson
‹Michael›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMichael
Wykonawca / KompozytorMichael Jackson
Data wydania10 grudnia 2010
Wydawca Epic Records
NośnikCD
Czas trwania41:33
Gatunekpop
EAN886978286727
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Hold My Hand3:32
2) Hollywood Tonight4:30
3) Keep Your Head Up4:50
4) [I Like] The Way You Love Me4:33
5) Monster5:05
6) Best of Joy3:02
7) Breaking News4:14
8) [I Can't Make It] Another Day3:55
9) Behind the Mask5:01
10) Much Too Soon4:33
Wyszukaj / Kup
Wszyscy, którzy narzekają, że to nie jest wybitna płyta, oczywiście mają rację. Nie znajdziemy tu utworów mających chociaż drobną szansę dorównać największym hitom Jacksona. Pod tym względem mogę się zgodzić z krytykującymi album ortodoksyjnymi fanami artysty, twierdzącymi, że nigdy nie zgodziłby się na opublikowanie tych kawałków. Z drugiej strony kariera Jacko nie była pozbawiona ewidentnych wpadek, do których na pewno należy wydany jeszcze za życia artysty krążek „Invincible” z 2001 roku. To była dopiero katastrofa! Tymczasem utwory składające się na zawartość „Michaela” to porządne popowe kawałki, które nie schodzą poniżej pewnego poziomu. Bo nie oszukujmy się, ale nawet jeśli jest to poziom najmniej wyrazistych momentów „Dangerous” czy „Thrillera”, to wciąż jest to jakość dla niektórych nieosiągalna.
Zarzuty, jakoby producenci „Michaela” wcale nie wykorzystali oryginalnych ścieżek nagranych przez Króla, są wyssane z palca. Tu prawie w każdym kawałku czuje się rękę mistrza. Takiego feelingu nie byłby w stanie wytworzyć nikt inny, a zwłaszcza realizatorzy, jacy zabrali się za kompletowanie materiału. Kiedy trzeba jest żywiołowo i energetycznie („Monster”, „Hollywood Tonight”), choć obcujemy też z bardziej nastrojowymi utworami, które chociaż nie dorównują przebojowości „Heal the World” i „Earth Song”, to przyjemnie kołyszą („(I Like) The Way You Love Me”, „Best of Joy”).
Osobną kwestią jest udział producentów i gości, którzy lęgną się na tym krążku jak mrówki. Rozumiem, że każdy chce się podpiąć pod sukces komercyjny pośmiertnego wydawnictwa Jacksona, ale czasem jest to aż wysoce niestosowne. Tu za wzór podałbym otwierający całość „Hold My Hand”, który z niewyjaśnionych dla mnie powodów stał się singlem promującym całość. Akon, odpowiadający za ten koszmarek, zaszalał i zupełnie zatracił ducha twórczości Jacko. Na szczęście inni byli bardziej powściągliwi i nie kombinowali za bardzo. Bardzo ciekawie wypadła kooperacja z Lennym Kravitzem w „(I Can’t Make It) Another Day”, który szarpanym gitarowym riffem ubarwił refren, nawiązując niejako do tradycji współpracy Jacksona z wirtuozami gitary, jak Slash i Eddie Van Halen. Podobnie udaną produkcją jest „Monster” z udziałem 50 Centa, który urozmaicił utwór, ale nie przyćmił głównej gwiazdy.
„Michael” to płyta skierowana do fanów i tych, którzy wychowali się na kawałkach Jacksona. Podczas jej słuchania wspomnienia klasowych dyskotek, na jakich rządziły „Black or White” i „Smooth Criminal”, nasuwają się same. Dlatego też przy „Michaelu” nie sposób jest się nie uśmiechnąć do własnych myśli. Nie odkrywamy tu nowej twarzy Jacksona, ale i nie o to chodziło. Dostajemy za to potwierdzenie tego, że był on wybitnym artystą, który nawet komponując słabsze utwory potrafił w nich zawrzeć sporo magii.
koniec
30 grudnia 2010

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Katalog grzechów, wykaz cnót
Sebastian Chosiński

13 V 2021

Rok temu mogło się wydawać, że zespół Błoto będzie jedynie efemerycznym projektem pobocznym muzyków działających w EABS. Tymczasem w dwanaście miesięcy po ukazaniu się „Erozji” grupa ze stolicy Dolnego Śląska wydała trzecią już w swojej dyskografii pełnowymiarową płytę – „Kwasy i zasady”. Jak tak pójdzie dalej, to w przyszłym roku prześcigną macierzystą formację.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Gdzie się podziały emocje?
Sebastian Chosiński

11 V 2021

Wyszedłszy przed paroma laty na prostą ze swoją nieco zagmatwaną dyskografią, norweski duet Jordsjø (wspomagany przez zapraszanych do studia gości), regularnie publikuje kolejne płyty. Wydana przed kilkoma dniami „Pastroralia” tradycyjnie powinna spodobać się wielbicielom rocka progresywnego wymieszanego ze skandynawskim folkiem. To idealna propozycja dla tych, którym podoba się – chociażby – Tusmørke.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Przetarty szlak i skoki w bok
Sebastian Chosiński

6 V 2021

Serbski kwartet Eyot (bądź EYOT – taka pisownia również bywa przez muzyków stosowana) nie rozpieszcza wielbicieli. Ostatnio na swoje kolejne płyty każe bowiem czekać aż trzy lata. Tyle czasu minęło pomiędzy ukazaniem się albumów „Similarity” i „Innate” i tyle też trzeba było czekać na ukazanie się „557799”. Inna sprawa, że kiedy już dostajemy do ręki nowe dzieło grupy Dejana Ilijicia – na pewno nie czujemy się zawiedzeni.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Król Popu znów z nami!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Moonwalk raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Surowy w treści, surowy w formie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie wszystko da się rozstrzygnąć na ringu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Batman wraca do miasta
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zacne sędziowskie archiwa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Włoski western (niekoniecznie spaghetti)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po tamtej stronie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nanopandemia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dziesięć filmów Michaela Baya w jednym
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly, metal i RPG
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie tędy droga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.