Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 marca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Nightwish
‹Imaginaerum›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułImaginaerum
Wykonawca / KompozytorNightwish
Data wydania5 grudnia 2011
Wydawca Nuclear Blast
NośnikCD
Gatunekmetal
EAN727361278922
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Taikatalvi
2) Storytime
3) Ghost River
4) Slow, Love, Slow
5) I Want My Tears Back
6) Scaretale
7) Arabesque
8) Turn Loose the Mermaids
9) Rest Calm
10) The Crow, the Owl and the Dove
11) Last Ride of the Day
12) Song of Myself
13) Imaginaerum
Wyszukaj / Kup

Spacer esplanadą wyobraźni

Esensja.pl
Esensja.pl
Fińska grupa muzyczna Nightwish koncepcyjnym albumem „Imaginaerum”, utrzymanym w baśniowo-marzycielskich tonacjach metalu symfonicznego, powraca po dość długiej przerwie i zaskakuje innowacyjnością rozwiązań. Jednocześnie udowadnia, że nie jest zakładnikiem wyznaczonych przez samych siebie standardów, a tym bardziej niewolnikiem dezyderatów gatunkowych.

Wojciech Gaczorek

Spacer esplanadą wyobraźni

Fińska grupa muzyczna Nightwish koncepcyjnym albumem „Imaginaerum”, utrzymanym w baśniowo-marzycielskich tonacjach metalu symfonicznego, powraca po dość długiej przerwie i zaskakuje innowacyjnością rozwiązań. Jednocześnie udowadnia, że nie jest zakładnikiem wyznaczonych przez samych siebie standardów, a tym bardziej niewolnikiem dezyderatów gatunkowych.

Nightwish
‹Imaginaerum›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułImaginaerum
Wykonawca / KompozytorNightwish
Data wydania5 grudnia 2011
Wydawca Nuclear Blast
NośnikCD
Gatunekmetal
EAN727361278922
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Taikatalvi
2) Storytime
3) Ghost River
4) Slow, Love, Slow
5) I Want My Tears Back
6) Scaretale
7) Arabesque
8) Turn Loose the Mermaids
9) Rest Calm
10) The Crow, the Owl and the Dove
11) Last Ride of the Day
12) Song of Myself
13) Imaginaerum
Wyszukaj / Kup
Recenzja nadesłana na konkurs „Esensji”.
Po lekkiej zadyszce, która objawiła się przeciętnym „Dark Passion Play” (chyba najsłabszym w dyskografii), po przesunięciach kadrowych, po wyrugowaniu wystylizowanej na diwę operową Tarji Turunen i zatrudnieniu szwedzkiej frontmenki Anetty Olzon, można było nabyć podejrzeń, czy wytyczona przez zespół droga, aby na pewno wiedzie ku właściwemu celowi. Dlatego nadchodząca premiera „Imaginaerum” miała pełnić funkcję papierka lakmusowego i ostatecznie potwierdzić słuszność przeprowadzonych zmian.
Pod względem treści „Imaginaerum” koncentruje się wokół kontrastów między starością oraz młodością. Oto minstrela, maga opowieści, barda nad bardami, malarza marzeń, dopada starcza rutyna stagnacji. Jedynym remedium na drążącą duszę staje się eskapistyczna peregrynacja i ponowne odnalezienie w sobie utraconego źródła dawnej dziecięcej pasji. Przewodnikiem podczas oczyszczającej wędrówki będzie chłopiec, w którego sercu mistrz dostrzega swe wcielenie sprzed lat. Całość warstwy lirycznej utkano poetycką przędzą, a ostateczny wydźwięk przybiera postać gorzkiej refleksji nad zanikiem ducha oraz wiary wobec pustego pragmatyzmu i postępującej technicyzacji świata.
Maestro Holopainen przyzwyczaił, że komponowane przez niego melodie koherencyjne ilustrują teksty, co w przypadku albumu koncepcyjnego nabiera szczególnego znaczenia.
Płytę otwiera kameralne „Taikatalvi”. Zaraz potem słyszymy rytmiczne dźwięki instrumentów klawiszowych oraz perkusji, następnie dochodzą ostre gitarowe riffy zapowiadające singlowy „Storytime”. Już w tym miejscu widać metamorfozę, jaką przeszła Anette Olzon. O ile piosenki z ostatniego krążka sprawiały wrażenie, jakby napisanych specjalnie pod sopran Tarji Turunen, a wokalistce ze Szwecji przyszło mimo woli ubrać operowy uniform, tak teraz wszystko współgra; Anette śpiewa swobodnie, naturalnie, bez jakichkolwiek kompleksów na punkcie utalentowanej poprzedniczki. Co więcej, efekt baśniowości „Imaginaerum” zawdzięcza w dużej mierze jej walorom wokalnym.
„Ghost River” utrzymano w agresywnych tonacjach. Dynamika oraz poszerzenie repertuaru akustycznych chwytów o dziecięce chórki, sugestywnie podkreśla bijącą z utworu plastyczność wyobrażenia rwącej rzeki. Z kolei „Slow, Love, Slow”, poprzez stylizację na bluesa, to świadome nawiązanie do korzeni muzyki metalowej. Jednak już „I Want My Tears Back” nie zaskakuje żadną nowością, to odgrzewany kotlet przyprawiony folkiem i podany w sosie á la „Last Of The Wilds”, z delikatną grą intertekstualną, odwołującą się do „Dance Of Death” Iron Maiden.
„Scaretale”, inicjowane potępieńczymi pogłosami, wprowadza słuchacza na arenę cyrkową. Groteskowe maszkarony, duchy, ghule, pająki, przy akompaniamencie chóru oraz orkiestry symfonicznej, defilują makabrycznym pochodem. Hietala, ze swym mocnym wokalem, odgrywa rolę impresaria, natomiast Anette śpiewa skrzekliwym głosem wrednej wiedźmy.
Potem krótkie intermedium skomponowane w orientalny deseń, a następnie trzy melancholijnie urzekające utwory, z czego pierwszy inspirowany klimatami westernowymi. Po czym następuje ogłuszające tąpnięcie w postaci „Last Ride Of The Day”. Płytę zamyka ponad trzynastominutowa kompozycja „The Song Of Myself”, wprowadzająca rozbudowaną i urozmaiconą melorecytację. Do finałowego, a zarazem tytułowego „Imaginaerum” posiadam ambiwalentny stosunek, bowiem nie jest to nic innego, jak instrumentalna składanka poszczególnych utworów zamieszczonych na krążku. Jednak o lenistwo, albo brak konceptu nie śmiem Holopainena podejrzewać.
Mimo wszystko ów eklektyzm form, stylów i zapożyczeń sprawdza się świetnie, całości płyty nadając klimatyczne baśniowe brzmienie. Ostentacyjna obecność chórów i orkiestr, co rusz atakuje zmysł słuchu kaskadami dźwięków. Szczególna wartość „Imaginaerum” leży w komplementarności. Trudno byłoby wybrać spośród zamieszczonych na krążku utworów zdecydowanego faworyta na przebój, bowiem po jednej stronie sadowią się epickie i porywające dynamiką kawałki, po drugiej zaś czarujące nastrojowością utwory. O sile nowego albumu Nigtwisha decyduje wysoki poziom wykonania każdego elementu, dopracowanie każdego detalu. Również na plus trzeba zapisać wokal Anetty Olzon, do której głosu Holopainen znalazł klucz i potrafił wydobyć drzemiące w nim pokłady energii.
Ostateczny werdykt, jest jak najbardziej pozytywny. „Imaginaerum” nie tylko zachwyca, ale również uzależnia, sprawia, że albumu chce się słuchać po raz kolejny i od początku, a przy tym dostarcza nigdy niegasnącej przyjemności.
koniec
12 stycznia 2012

Komentarze

13 I 2012   10:28:15

"Imaginaerum" to świetny album, natomiast nie zgadzam się z negatywną oceną "Dark Passion Play", już tam czuło się powiew świeżości w stosunku do wcześniejszych płyt. Rezygnacja z wokalu Tarji wg mnie sprawiła, że piosenki stały się bardziej zróżnicowane, ballady przestały być przesłodzone, no i "The Islander" śpiewany przez Hietalę bez growlingu był miłą niespodzianką :) Jest natomiast faktem, że utwory z "Imaginaerum" dużo lepiej wykorzystują możliwości wokalne Anette :)

13 I 2012   13:39:37

Niegasnącej przyjemności natomiast nie dostarcza mi lektura tej recenzji. Wystarczy zerknąć na "dezyderaty gatunkowe", "melodie koherencyjne", "gra intertekstualna" i (perełka) "eskapistyczna peregrynacja".
:)

13 I 2012   13:40:18

I dużo więcej...

13 I 2012   15:20:22

Coś takiego gdzieś już widziałem. O tutaj: http://studiuje.eu/65/134-RIVERSIDE___RAPID_EYE_MOVEMENT.html
A dokładnie:
"Druga to zdecydowanie eskapistyczna, oniryczna, żeby nie powiedzieć mantryczna peregrynacja w głębiny jaźni"

13 I 2012   17:25:23

"Dark Passion Play" wydaje mi sie zdecydownie najlepszy (nie znam jeszcze nowego dysku). Jak komus nie pasuje wokal Anette, propnuje siegnac po "Deluxe Edition" z instrumentalna wersja utworow. Powala.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Kosmita na aktywnej emeryturze
Sebastian Chosiński

14 III 2019

Krytycy muzyczni często zachwycają się kondycją muzyków The Rolling Stones bądź Paula McCartneya, którzy po ukończeniu siedemdziesiątki wciąż są aktywnymi artystami – wydają nowe płyty, nawet koncertują. Zapominają przy tym o kimś takim, jak Nik Turner. A tymczasem to właśnie były wokalista i saksofonista Hawkwind jest najstarszy z nich wszystkich. I właśnie opublikował kolejny niezły album spacerockowy – „The Final Frontier”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Moc i smutek. Współczesność i przeszłość
Sebastian Chosiński

12 III 2019

Łatwość z jaką muzycy freejazzowi powołują do życia kolejne projekty, musi wzbudzać zazdrość innych. Dzięki temu ich dyskografie często rozrastają się do ogromnych rozmiarów. Tak jest z każdym z siedmiu artystów tworzących norwesko-szwedzką supergrupę The Way Ahead, która już zdążyła zapisać się w dziejach współczesnego jazzu improwizowanego bardzo udanym albumem „Bells, Ghosts and other Saints”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Anielski orszak duszę mą prowadzi…
Sebastian Chosiński

7 III 2019

Zachęcam Was do prześledzenia pewnego artystycznego eksperymentu. Jak sądzicie, jaka muzyka powstanie, jeśli w jednym, trzyosobowym, zespole umieścimy dwóch jazzmanów i jednego bluesmana? Jak się okazuje, nie jest to wcale taki prosty rachunek, co udowadnia debiutancki album norweskiej formacji Amgala Temple. „Invisible Airships” zawiera bowiem przede wszystkim mieszankę… krautrocka z progresywnym fusion.

więcej »

Polecamy

Cała ta miłość

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Seria z karabinu maszynowego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Inne recenzje

Wyobraźniewo
— Marcin T.P. Łuczyński

Tegoż twórcy

Pot i Kreff: Sztokholm, Kraków i kilka innych miejsc
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.