Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Brygada Kryzys
‹Live›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive
Wykonawca / KompozytorBrygada Kryzys
Data wydania1982
NośnikCD
Czas trwania64:36
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Tomasz Lipiński, Robert Brylewski, Ireneusz Wereński, Tomasz Świtalski, Jarosław „Gruszka” Ptasiński, Sławomir Słociński
Utwory
CD1
1) Nie ma nic5:06
2) Babilon upadł3:32
3) Telewizja2:23
4) Centrala8:27
5) Obudź się3:40
6) To co czujesz, to co wiesz7:40
7) Ty i tylko ty3:18
8) Ganja3:13
9) Nie wierzę robotom4:23
10) Nie daj się4:23
11) Wracamy do raju8:07
12) Czas9:32
Wyszukaj / Kup

Underground from Poland: Zespół na nowe czasy – na „wrzenie Solidarności”
[Brygada Kryzys „Live” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Lato 1981 roku to okres w historii Polski bardzo gorący, nie tylko z uwagi na lipcowe i sierpniowe upały. Powoli zbliżał się koniec „karnawału Solidarności”, a władze PRL-u, z generałem Wojciechem Jaruzelskim na czele, szykowały się do rozpędzenia opozycji i wprowadzenia stanu wojennego. W nadwiślańskim undergroundzie muzycznym dogorywał natomiast zespół Kryzys, na gruzach którego w bólach rodziła się nowa legenda – Brygada Kryzys!

Sebastian Chosiński

Underground from Poland: Zespół na nowe czasy – na „wrzenie Solidarności”
[Brygada Kryzys „Live” - recenzja]

Lato 1981 roku to okres w historii Polski bardzo gorący, nie tylko z uwagi na lipcowe i sierpniowe upały. Powoli zbliżał się koniec „karnawału Solidarności”, a władze PRL-u, z generałem Wojciechem Jaruzelskim na czele, szykowały się do rozpędzenia opozycji i wprowadzenia stanu wojennego. W nadwiślańskim undergroundzie muzycznym dogorywał natomiast zespół Kryzys, na gruzach którego w bólach rodziła się nowa legenda – Brygada Kryzys!

Brygada Kryzys
‹Live›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive
Wykonawca / KompozytorBrygada Kryzys
Data wydania1982
NośnikCD
Czas trwania64:36
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Tomasz Lipiński, Robert Brylewski, Ireneusz Wereński, Tomasz Świtalski, Jarosław „Gruszka” Ptasiński, Sławomir Słociński
Utwory
CD1
1) Nie ma nic5:06
2) Babilon upadł3:32
3) Telewizja2:23
4) Centrala8:27
5) Obudź się3:40
6) To co czujesz, to co wiesz7:40
7) Ty i tylko ty3:18
8) Ganja3:13
9) Nie wierzę robotom4:23
10) Nie daj się4:23
11) Wracamy do raju8:07
12) Czas9:32
Wyszukaj / Kup
Końcówka epoki Gierkowskiej nie kojarzy się najlepiej w historii polskiej muzyki rozrywkowej. Na estradach dominowały przede wszystkim gwiazdy wielkich festiwali – w Sopocie, Opolu i Kołobrzegu – których nazwiska dzisiaj nierzadko są już albo zapomniane, albo wspominane z pewnym zawstydzeniem. W światku rockowym do największego znaczenia doszedł natomiast nurt nazywany Muzyką Młodej Generacji, do którego wrzucano tak różne kapele jak na przykład progresywny Exodus, bluesowy Krzak, popowe Kombi, jazz-rockowy Kwadrat, metalowe Turbo, nowofalowy Maanam czy trudny do zaklasyfikowania Mech – i właśnie z powodu tej różnorodności stylistycznej tracił on tak naprawdę możliwość stania się rzeczywistym głosem młodego pokolenia. Na szczęście nie mniej ciekawe i nie mniej wartościowe rzeczy działy się w podziemiu muzycznym, gdzie na przełomie lat 70. i 80. XX wieku objawiła się grupa bardzo interesujących zespołów grających punk rocka i nową falę (vide Deadlock, Kryzys, KSU, Tilt, Poerocks, Nocne Szczury, Fornit/Deuter). Ich szanse na przebicie się do świadomości szerszego odbiorcy były jednak bliskie zeru – stacje radiowe i telewizja prezentowały nagrania tych formacji jedynie okazjonalnie (często z odpowiednim, ośmieszającym komentarzem), o wydaniu płyty – przede wszystkim z powodów cenzuralnych – nie mogło być mowy (stało się to możliwe dopiero, o dziwo, po wprowadzeniu stanu wojennego, co było zresztą pochodną nowej polityki władz wobec buntującej się przeciwko systemowi młodzieży). Co nie udawało się w Polsce, było jednak możliwe poza jej granicami. W 1981 roku ukazały się we Francji dwa pirackie longplaye sztandarowych kapel polskiej nowej fali: Deadlocka („Ambicja”) oraz Kryzysu („Kryzys”). Na obu można usłyszeć grającego na gitarze – i niekiedy śpiewającego – Roberta Brylewskiego „Afę”, jedną z najważniejszych postaci rodzimego rockowego undergroundu.
Latem 1981 roku Kryzys powoli dogorywał. Grupa, która miała na koncie wydaną płytę (co było, jak na tamte czasy, ewenementem) – i to na dodatek na Zachodzie (wcześniej udawało się to jedynie artystom tej miary, co Czesław Niemen czy SBB) – nie była w stanie zdyskontować tego niespodziewanego sukcesu. Na drodze do tego stanęły uwarunkowania wewnętrzne (ciągłe przetasowania personalne i niesnaski pomiędzy Brylewskim a perkusistą zespołu Maciejem Góralskim „Magurą”) oraz zewnętrzne, całkowicie niezależne od zespołu (niechęć władz peerelowskich do promowania tego typu muzyki). Mimo to „Afa” nie chciał się poddawać. Po latach w wywiadzie-rzece udzielonym Rafałowi Księżykowi (patrz: „Kryzys w Babilonie. Autobiografia”) tak scharakteryzował ówczesną sytuację: „Nie widziałem innej opcji niż muzyka. Kiedy skończył się Kryzys, po prostu stwierdziłem, że musi powstać nowy zespół, bo inaczej wszystko nie ma sensu”. Miała to być kapela „na te niezwykłe czasy, które nadeszły”, na „wrzenie Solidarności”. Jako że nieco wcześniej rozpadł się inny, popularny w podziemiu, warszawski band, czyli Tilt, Brylewski skierował swoje kroki do jego bezrobotnego w tym momencie lidera Tomasza Lipińskiego (syna słynnego w PRL-u karykaturzysty Eryka Lipińskiego). Obaj panowie się dogadali i wkrótce doszło do pierwszej próby (w klubie „Park”), w której udział wzięli jeszcze basista Tomasz Szczeciński „Rastaman” (z Tiltu) oraz… siedzący za bębnami „Magura” (z Kryzysu). Szybko okazało się, że funkcjonowanie grupy w takim składzie jest niemożliwe z powodu – jak określił to „Afa” – „przerostu indywidualności”. W efekcie z kapelą już po pierwszej próbie rozstał się Góralski, odpadł też Szczeciński; pojawili się natomiast inni muzycy znani z Kryzysu – basista Ireneusz Wereński „Jeżyk” i saksofonista Tomasz Świtalski „Men” – oraz Tiltu – perkusjonalista Jarosław Ptasiński „Gruszka”. Wciąż jednak brakowało pałkera. Wyjściem z sytuacji okazało się ogłoszenie, które w jednej z audycji radiowych zamieścił menedżer Kryzysu Jacek Olechowski. Po jego wysłuchaniu zgłosiło się pięciu perkusistów, z których czterech w ogóle nie umiało grać, załapał się więc ten piąty – Sławomir Słociński (w przyszłości między innymi w Madame Roberta Gawlińskiego).
Skład więc już był, pojawiła się także nazwa. Co prawda Olechowski naciskał, aby pozostać przy Kryzysie (w końcu grupa zagrała już sporo koncertów i wydała płytę), ale przeciwny temu był pełen ambicji Lipiński. I to właśnie on zaproponował, aby dorzucić jeszcze drugi (a w zasadzie pierwszy) człon – Brygadę. Tym sposobem narodziła się Brygada Kryzys! Od tego momentu wszystko potoczyło się już błyskawicznie, choć – jak to często w tamtych czasach bywało – zaczęło się od falstartu. Od 20 do 22 sierpnia 1981 roku – w pierwszą rocznicę porozumień sierpniowych – w gdańskiej hali widowiskowo-sportowej „Olivia” odbył się organizowany przez świętej pamięci Macieja Zembatego I Przegląd Piosenki Prawdziwej, na który zaproszono również kapelę Brylewskiego i Lipińskiego. Zespół miał zagrać trzy kawałki, ale po próbie jego występ odwołano. Być może dlatego, że w ramach przygotowań do swego minirecitalu Brygada Kryzys wykonała między innymi „Wojnę” – organizatorzy, usłyszawszy ten numer, wystraszyli się, że przez władze może to zostać odebrane jako prowokacja. Poza tym akustyk nie godził się na podkręcenie głośności, argumentując, że na imprezie pojawią się również ludzie starsi, którzy mogą mieć później problemy ze słuchem. Efekt był taki, że zespół wrócił do Warszawy, by swój oficjalny debiut na żywo zaliczyć miesiąc później w klubie „Riviera-Remont”. Na tej samej imprezie po raz pierwszy w stolicy wystąpiła także Republika. Koncert Brygady Kryzys, jak się później okazało, był nagrywany (choć nie w całości, zabrakło pierwszego numeru); w tajemniczy sposób ktoś – pytanie: kto? – wywiózł następnie taśmę do Wielkiej Brytanii, gdzie materiał ten ukazał się – prawdopodobnie w lutym 1982 roku – na winylu zatytułowanym po prostu „Live” (pod szyldem Fresh Records). Okładka musiała robić wrażenie, widniał bowiem na niej przewracający się Pałac Kultury i Nauki, co należało odebrać jako bardzo prosty symbol – nadchodzący upadek systemu komunistycznego. Na dodatek na odwrocie znalazła się adnotacja, że występ, z którego pochodzą nagrania, „został przerwany przez milicję”. Co było zresztą niezgodne z prawdą.
Brylewski, dowiedziawszy się o wydaniu krążka, najpierw poczuł zadowolenie, później troszkę się rozsierdził. „(…) Wydawanie płyty z pierwszego koncertu jest w ogóle nie do przyjęcia. Komu udało się zagrać udany pierwszy koncert?” – pytał retorycznie. Po latach jednak zmienił zdanie; Rafałowi Księżykowi powiedział: „Ostatnio przeszły mi takie wątpliwości. Co z tego, że się wstydzę, bo później grałem dużo lepiej, skoro ludzie mają z tego korzyści, traktują te nagrania w świadomy sposób, nie tylko jako muzykę, ale też jako dokument”. I tak też należy do albumu „Live” podejść – jest on nade wszystko bardzo ważnym dokumentem epoki, okresu poprzedzającego wprowadzenie stanu wojennego, kiedy – choć społeczeństwo nie mogło sobie wtedy zdawać z tego sprawy – dobiegał już kresu szesnastomiesięczny „karnawał Solidarności”. Ówczesne koncerty Brygada Kryzys rozpoczynała od wspomnianej już wcześniej „Wojny” i nie inaczej było tamtego wrześniowego wieczora w „Rivierze-Remont”. Z jakiegoś powodu jednak tego utworu nie ma na albumie – albo dźwiękowiec zbyt późno uruchomił magnetofon, albo początek taśmy uległ uszkodzeniu. W efekcie płytę otwiera kompozycja „Nie ma nic”. Z poprzedzających ten numer zapowiedzi muzyków (między innymi dość dramatycznego: „To jest piosenka o tym, że nie ma już teraz naprawdę nic. Nie ma nas”) można wywnioskować, że wcześniej zespół zagrał już coś innego. Kilka miesięcy później kawałek ten trafił na pierwszy oficjalny longplay Brygady Kryzys (wydany przez Tonpress); wersja koncertowa niewiele różniła się w warstwie instrumentalnej (bo brzmienie to zupełnie co innego) od studyjnej – był to bardzo ostry, zadziorny utwór, z refrenem dosłownie wykrzyczanym przez Tomasza Lipińskiego. Uwagę przykuwał też wysunięty na pierwszy plan saksofon Świtalskiego, który raz toczył dialog z gitarą, a raz powtarzał za nią te same partie. Nie było to może otwarcie na miarę „Wojny”, ale też robiło wrażenie.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.