Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Leniwie i beztrosko w post-rockowym sosie

Esensja.pl
Esensja.pl
Ciągle młody, bo raptem pięcioletni, tarnowski zespół By Million Wires nieco ponad miesiąc temu wydał swój debiutancki, pełnowymiarowy album. Grupa ma już na koncie wiele koncertowych trofeów, teraz przyszedł zatem czas na sukces nagraniowy.

By Million Wires
‹Letters To The Absent›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLetters To The Absent
Wykonawca / KompozytorBy Million Wires
Data wydania27 maja 2012
NośnikCD
Gatunekrock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Utwory
CD1
1) Minutes03:34
2) Soon04:01
3) Letters03:26
4) Hurl04:33
5) Filiżanki03:32
6) Red04:26
7) Nic04:08
8) Ketonall04:51
Wśród swoich inspiracji członkowie kwintetu wskazują m.in. na Radiohead. Można powiedzieć, że to dość odważne wyznanie, bo wymusza porównania do muzyki Brytyjczyków, co w większości przypadków może być z góry skazane na porażkę. Tutaj o tym jednak nie ma mowy – choć By Million Wires prezentują muzykę dużo prostszą niż Radiogłowi, to zaczerpnęli od nich ciągle unoszące się w muzycznej przestrzeni emocje: ulotne, delikatne i jednocześnie mocno odciskające piętno na melodiach piosenek. „Atmosferyczność” kompozycji nasuwa skojarzenia z wszelkimi odcieniami grania post-rockowego. Jeśli dorzuci się do tego odrobinę gitarowego brudu i kojący, nastrojowy żeński głos, śpiewający niegłupie teksty (głównie po angielsku) – mamy „Listy do nieobecnych”.
Krążek zawiera niespełna 33 minuty muzyki i tylko 8 utworów. Nie jest to zbyt wiele, jednak pokazują one spory potencjał zespołu. Szczególne brawa należą się wspomnianej wcześniej wokalistce – głos Anny Ostafil wprowadza nieco senny, leniwy nastrój, świetnie korespondujący z warstwą instrumentalną, w której jest coś eksperymentalnego, kojarzącego się z dokonaniami zespołów post-rockowych. Dotyczy to przede wszystkim budowania dramaturgii utworów przez narastającą intensywność partii gitarowych: w zwrotkach – spokojnych, często tylko subtelnie szkicujących tło; w refrenach – energetycznych i lekko przesterowanych lub po prostu melodyjnych i wpadających w ucho. Właśnie – na płycie nie brakuje kawałków, które z powodzeniem mogłyby zdobyć listy przebojów. Może niekoniecznie mainstreamowych, ale tych zahaczających o alternatywne brzmienia. Do moich faworytów należy „Soon”, z refrenem, w którym powtarzany tytuł wraz z motywem gitarowym sprawia trochę transowe wrażenie, i jeden z dwóch utworów zaśpiewanych po polsku – „Filiżanki”: prosta, niezwykle urocza piosenka, wywołująca u mnie automatyczny uśmiech; jest w niej coś pozytywnego i zwyczajnie beztroskiego. Album kończy kompozycja instrumentalna, najostrzejsza w zestawie, jakby uwalniała emocje, które muzycy oszczędzali przez prawie pół godziny.
Dla fanów niebanalnych i zarazem niezbyt skomplikowanych, ładnych utworów, okraszonych post-rockową aurą i żeńskim wokalem – mus. Mimo tego, że nie jest to pozycja wybitna ani szczególnie oryginalna. W dodatku jest idealna na tegoroczne upały, graniczące z egzotycznymi…
Całego albumu można posłuchać tutaj.
koniec
10 lipca 2012
dodajdo

Komentarze

10 VII 2012   10:16:06

Nooo przyjemna muzyka. Warto posłuchać.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Obyś (nie) żył w takich czasach!
Sebastian Chosiński

22 II 2018

Mimo sześćdziesięciu pięciu lat na karku, Boris Griebienszczikow – lider petersburskiego Akwarium – ani na moment nie zwalnia tempa. Wciąż koncertuje i nagrywa – zarówno pod szyldem swego zespołu, jak i własnym nazwiskiem. W połowie lutego światło dzienne ujrzał kolejny solowy album legendarnego wokalisty i gitarzysty, noszący okrojony z powodów cenzuralnych tytuł „Время N”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Ziemia – planeta wybitnych muzyków
Sebastian Chosiński

20 II 2018

W ostatnich latach fani przyzwyczaili się już do tego, że kiedy pada hasło „Elephant9”, odzew musi brzmieć: „Reine Fiske”! Nie tym razem jednak. Na najnowszej, wydanej w połowie lutego płycie norweskiego tria szwedzkiego gitarzysty nie uświadczymy. Ale czy to oznacza, że „Greatest Show on Earth” jest produkcją słabszą od „Atlantis” czy „Silver Mountain”? W żadnym wypadku. Tym bardziej że rolę gitary przejęły nie mniej klimatyczne i zadziorne instrumenty klawiszowe.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Fragmentaryczność na dwa (kontra)basy
Sebastian Chosiński

15 II 2018

Norweski kontrabasista (free)jazzowy Jon Rune Strøm to przypadek artysty, który ma na koncie znacznie więcej wydanych płyt niż lat na karku. I nic dziwnego, bo od ponad dekady jest dosłownie rozrywany przez skandynawskich kolegów po fachu. Pewnie dlatego tak późno wpadł na pomysł, aby stworzyć własną formację. Aż w końcu w ubiegłym roku przełamał się i powołał do życia Quintet, który przed miesiącem zadebiutował albumem „Fragments”.

więcej »

Polecamy

Jedyny człowiek potrafiący zagrać na chlebaku

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Jedyny człowiek potrafiący zagrać na chlebaku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Sikory złote pod mankietem odmierzają sekund bieg
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

99 czerwonych balonów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Anna z dalekiej północy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Drugi najpiękniejszy cover Stinga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nauczyli się latać
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Polacy na metalowo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Śniegu płoń!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.