Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 grudnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

By Million Wires
‹Letters To The Absent›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLetters To The Absent
Wykonawca / KompozytorBy Million Wires
Data wydania27 maja 2012
NośnikCD
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Minutes03:34
2) Soon04:01
3) Letters03:26
4) Hurl04:33
5) Filiżanki03:32
6) Red04:26
7) Nic04:08
8) Ketonall04:51
Wyszukaj / Kup

Leniwie i beztrosko w post-rockowym sosie
[By Million Wires „Letters To The Absent” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Ciągle młody, bo raptem pięcioletni, tarnowski zespół By Million Wires nieco ponad miesiąc temu wydał swój debiutancki, pełnowymiarowy album. Grupa ma już na koncie wiele koncertowych trofeów, teraz przyszedł zatem czas na sukces nagraniowy.

Dawid Josz

Leniwie i beztrosko w post-rockowym sosie
[By Million Wires „Letters To The Absent” - recenzja]

Ciągle młody, bo raptem pięcioletni, tarnowski zespół By Million Wires nieco ponad miesiąc temu wydał swój debiutancki, pełnowymiarowy album. Grupa ma już na koncie wiele koncertowych trofeów, teraz przyszedł zatem czas na sukces nagraniowy.

By Million Wires
‹Letters To The Absent›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLetters To The Absent
Wykonawca / KompozytorBy Million Wires
Data wydania27 maja 2012
NośnikCD
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Minutes03:34
2) Soon04:01
3) Letters03:26
4) Hurl04:33
5) Filiżanki03:32
6) Red04:26
7) Nic04:08
8) Ketonall04:51
Wyszukaj / Kup
Wśród swoich inspiracji członkowie kwintetu wskazują m.in. na Radiohead. Można powiedzieć, że to dość odważne wyznanie, bo wymusza porównania do muzyki Brytyjczyków, co w większości przypadków może być z góry skazane na porażkę. Tutaj o tym jednak nie ma mowy – choć By Million Wires prezentują muzykę dużo prostszą niż Radiogłowi, to zaczerpnęli od nich ciągle unoszące się w muzycznej przestrzeni emocje: ulotne, delikatne i jednocześnie mocno odciskające piętno na melodiach piosenek. „Atmosferyczność” kompozycji nasuwa skojarzenia z wszelkimi odcieniami grania post-rockowego. Jeśli dorzuci się do tego odrobinę gitarowego brudu i kojący, nastrojowy żeński głos, śpiewający niegłupie teksty (głównie po angielsku) – mamy „Listy do nieobecnych”.
Krążek zawiera niespełna 33 minuty muzyki i tylko 8 utworów. Nie jest to zbyt wiele, jednak pokazują one spory potencjał zespołu. Szczególne brawa należą się wspomnianej wcześniej wokalistce – głos Anny Ostafil wprowadza nieco senny, leniwy nastrój, świetnie korespondujący z warstwą instrumentalną, w której jest coś eksperymentalnego, kojarzącego się z dokonaniami zespołów post-rockowych. Dotyczy to przede wszystkim budowania dramaturgii utworów przez narastającą intensywność partii gitarowych: w zwrotkach – spokojnych, często tylko subtelnie szkicujących tło; w refrenach – energetycznych i lekko przesterowanych lub po prostu melodyjnych i wpadających w ucho. Właśnie – na płycie nie brakuje kawałków, które z powodzeniem mogłyby zdobyć listy przebojów. Może niekoniecznie mainstreamowych, ale tych zahaczających o alternatywne brzmienia. Do moich faworytów należy „Soon”, z refrenem, w którym powtarzany tytuł wraz z motywem gitarowym sprawia trochę transowe wrażenie, i jeden z dwóch utworów zaśpiewanych po polsku – „Filiżanki”: prosta, niezwykle urocza piosenka, wywołująca u mnie automatyczny uśmiech; jest w niej coś pozytywnego i zwyczajnie beztroskiego. Album kończy kompozycja instrumentalna, najostrzejsza w zestawie, jakby uwalniała emocje, które muzycy oszczędzali przez prawie pół godziny.
Dla fanów niebanalnych i zarazem niezbyt skomplikowanych, ładnych utworów, okraszonych post-rockową aurą i żeńskim wokalem – mus. Mimo tego, że nie jest to pozycja wybitna ani szczególnie oryginalna. W dodatku jest idealna na tegoroczne upały, graniczące z egzotycznymi…
Całego albumu można posłuchać tutaj.
koniec
10 lipca 2012

Komentarze

10 VII 2012   10:16:06

Nooo przyjemna muzyka. Warto posłuchać.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: „Drewniani” muzykanci z Bremy
Sebastian Chosiński

1 XII 2022

Pół wieku po nagraniu koncertowe nagrania Kwintetu Tomasza Stańki wreszcie trafiają „pod strzechy”. Na dwóch albumach zatytułowanych „Wooden Music” znajduje się muzyka dokumentująca najbardziej rozimprowizowany, freejazzowy okres w twórczości polskiego trębacza. Pierwsza płyta zawiera występ z Bremy; druga, która ukaże się za kilka miesięcy, z Hamburga. Stańce towarzyszą legendy polskiego jazzu.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Tomasz Stańko byłby – jak sądzę – usatysfakcjonowany
Sebastian Chosiński

29 XI 2022

Ta płyta Was zaskoczy! Może nawet na początku wprawi w zdziwienie lub wręcz osłupienie. Liczę się z tym, że niektórzy wyłączą ją po dziesięciu bądź dwudziestu minutach i nigdy więcej już do niej nie wrócą. Tyle że stracą wtedy mnóstwo niezwykłych doznań artystycznych i estetycznych. Dlatego warto dać duńskiej trębaczce Anne Efternøler szansę i ze spokojem – od pierwszej do ostatniej nuty – wysłuchać jej debiutanckiego albumu „Anne Efternøler & Lige Børn”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Jak Turcja długa i szeroka…
Sebastian Chosiński

24 XI 2022

Od dawna już żaden turecki artysta nie podbił światowych rynków muzycznych. Deryi Yıldırım – Turczynce, ale urodzonej w Niemczech – też prawdopodobnie to się nie uda. Nie dlatego, że jest kiepską wokalistką. Po prostu: muzyka, jaką wykonuje (z towarzyszącą jej Grup Şimşek), liczyć może jedynie na zainteresowanie niszowej publiczności. Jeśli jednak sięgniecie po „Dost 2”, jest duża szansa, że poczujecie się urzeczeni.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.