Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Florence And The Machine
‹MTV Unplugged (Florence And The Machine)›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMTV Unplugged (Florence And The Machine)
Wykonawca / KompozytorFlorence And The Machine
Data wydania17 kwietnia 2012
Wydawca Universal
NośnikCD+DVD
Gatunekelektronika, koncert, pop, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Only If For A Night
2) Drumming Song
3) Cosmic Love
4) Breaking Down
5) Never Let Me Go
6) Try A Little Tenderness
7) No Light No Light
8) Jackson
9) What The Water Gave Me
10) Dog Days Are Over
11) Shake It Out
DVD1
1) Only If For A Night
2) Drumming Song
3) Breaking Down
4) Never Let Me Go
5) Try A Little Tenderness
6) No Light No Light
7) Jackson
8) What The Water Gave Me
9) Shake It Out
10) Dog Days Are Over
Wyszukaj / Kup

Pot i Kreff: Florence + nie do końca sprawna machina
[Florence And The Machine „MTV Unplugged (Florence And The Machine)” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Są tacy wykonawcy, którym granie akustyczne po prostu nie leży. W słynnym programie MTV Unplugged nieraz mieliśmy tego przykład. Niestety, do tego grona ostatnio dołączyła formacja Florence + The Machine.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff: Florence + nie do końca sprawna machina
[Florence And The Machine „MTV Unplugged (Florence And The Machine)” - recenzja]

Są tacy wykonawcy, którym granie akustyczne po prostu nie leży. W słynnym programie MTV Unplugged nieraz mieliśmy tego przykład. Niestety, do tego grona ostatnio dołączyła formacja Florence + The Machine.

Florence And The Machine
‹MTV Unplugged (Florence And The Machine)›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMTV Unplugged (Florence And The Machine)
Wykonawca / KompozytorFlorence And The Machine
Data wydania17 kwietnia 2012
Wydawca Universal
NośnikCD+DVD
Gatunekelektronika, koncert, pop, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Only If For A Night
2) Drumming Song
3) Cosmic Love
4) Breaking Down
5) Never Let Me Go
6) Try A Little Tenderness
7) No Light No Light
8) Jackson
9) What The Water Gave Me
10) Dog Days Are Over
11) Shake It Out
DVD1
1) Only If For A Night
2) Drumming Song
3) Breaking Down
4) Never Let Me Go
5) Try A Little Tenderness
6) No Light No Light
7) Jackson
8) What The Water Gave Me
9) Shake It Out
10) Dog Days Are Over
Wyszukaj / Kup
Nie można powiedzieć, że ekipa Florence Welch potraktowała zaproszenie do MTV po macoszemu i się nie przyłożyła. Przeczy temu chociażby bogate instrumentarium oraz udział w nagraniu dziesięcioosobowego chóru gospel The Voices Of Rivers. Do tego bardzo interesująco wypada dobór repertuaru: same hity zespołu, a także dwa covery utworów Otisa Reddinga i Johnny’ego Casha. W tym drugim gościnny udział wziął Josh Homme z Queens Of The Stone Age. Powinno zatem być co najmniej dobrze. Czemu więc nie jest?
Siłą muzyki Florence + The Machine w dużym stopniu jest pomysłowość aranżacyjna, jaką osiągają w studiu. Tymczasem, porywając się na występ bez prądu, musieli oczywiście zrezygnować z całej tej barokowej otoczki. To jednak nie przekreślało z miejsca projektu, ponieważ po stronie formacji wciąż pozostawały zabójczo chwytliwe melodie i charyzmatyczna wokalistka. Dlatego też początek płyty jest całkiem udany i daje nadzieję na coś wspaniałego. „Only If for a Night” to przykład, jak można w pomysłowy sposób zastąpić producenckie czary żywymi instrumentami. Smyczki, harfa, chór – wszystko to doskonale się uzupełnia, tworząc chyba najciekawszy moment występu. Potem jest już bowiem gorzej.
Kolejna piosenka – „Drumming Song” – wciąż jeszcze potrafi oczarować słuchacza, zarówno bogactwem aranżacyjnym, jak i energią. Po niej jednak przychodzi jeden z największych przebojów Florence + The Machine, „Cosmic Love”, który jako pierwszy zaczyna zgrzytać. Choć zespół się stara, nie daje rady wykrzesać energii, jaka oryginalnie drzemie w tej kompozycji.
Sytuacja podobnie wygląda z nie mniej przebojowym „Never Let Me Go”, który został tu zamieniony w ckliwą balladę, którą Welch wyśpiewuje z towarzyszeniem fortepianu. Niestety, daleko jej do Tori Amos, która potrafi zaczarować słuchacza nawet przy pomocy tarki do warzyw. Dopiero w chóralnej końcówce do utworu wraca życie. Tyle tylko, że jedynie na chwilę, za moment bowiem otrzymujemy pierwszy cover – „Try a Little Tenderness”, który jest najbardziej męczącym fragmentem całości. Zamiast uroczej ballady otrzymujemy Florence, która przy ascetycznym akompaniamencie drażni ucho forsowaniem gardła i irytującym, wibrującym wokalem.
Złego wrażenia nie naprawia kolejny hit grupy – „No Light, No Light”, który nie ma w sobie nawet cienia nośności znanej z płyty studyjnej. Powiem więcej, panna Welch robi wszystko, by utwór ten bardziej pogrążyć, popisując się i popadając w nieznośną manieryczność.
Przed wyłączeniem odtwarzacza powstrzymuje kolejny cudzy kawałek – „Jackson” Johnny’ego Casha, zaśpiewany w duecie z Joshem Homme’em. Powraca bowiem życie i lekkość, których brak był coraz bardziej odczuwalny. Na szczęście do końca płyty nie jest już tak źle, jak w środkowej części występu. Może dlatego, że zespół nie ingerował aż tak znacząco w strukturę samych kompozycji. „What the Water Gave Me”, „Dog Days Are Over” i kończący całość „Shake it Out” nie urzekają wprawdzie pomysłowością przearanżowania utworów na modłę bez prądu, tak jak „Only If for the Night” i „Drumming Song”, ale przynajmniej zachowują energię studyjnych odpowiedników.
Nie wiem, na ile jest to wynik braku pomysłów, a na ile napiętego grafiku, który nie pozwolił muzykom posiedzieć dłużej nad przygotowaniem kompozycji, ale po świetnym początku otrzymujemy cały zestaw niewykorzystanych szans. Słucha się tego tak, jakby po drugim utworze chór gospel i połowa muzyków poszli na papierosa, zostawiając biedną Florence z pianistą, którzy zaskoczeni zaistniałą sytuacją starali się coś wymyślić na poczekaniu. Szkoda, bo na „MTV Unplugged” jest kilka wyśmienitych momentów, ale zdecydowanie więcej mielizn.
koniec
2 sierpnia 2012

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Puk… puk…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dwadzieścia sześć minut orgazmu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jak zdobywano dziką miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Strzelając z bombowca
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rozmowa dwóch stołków
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

25 minut sacrum
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Debeściaki bestii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Made in Heaven
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 najlepszych płyt koncertowych 2014 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jacek Walewski

10 najlepszych płyt koncertowych 2013 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Najlepszy z tegorocznych zawodów
— Michał Perzyna

Tegoż autora

Po komiks marsz: Grudzień 2021
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Przygoda, humor i oldschool
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ach, ta Cicca!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Starzeć się z godnością
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tradycja i postmodernizm
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po komiks marsz: Listopad 2021
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Sławomir Grabowski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Poznajmy ich jeszcze raz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

12 najbardziej szokujących morderstw Michaela Myersa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A Ty co robiłeś tamtego dnia?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zielona skóra, w której żyje
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.