Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 12 maja 2021
w Esensji w Esensjopedii

Dezerter
‹Deuter›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDeuter
Wykonawca / KompozytorDezerter
Data wydania1995
NośnikCD
Czas trwania55:23
Gatunekrock
EAN5901844981027
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Paweł „Kelner” Rozwadowski, Robert „Robal” Matera, Tomasz „Toni von Kinsky” Lewandowski, Krzysztof Grabowski
Utwory
CD1
1) Młodym hipokrytom2:34
2) Droga wojownika2:45
3) Szara masa2:35
4) Pieniądze2:07
5) Jak długo?2:40
6) Dla mnie tutaj3:08
7) Piosenka o mojej generacji3:30
8) Beton M-33:00
9) Nigdy i w nic2:17
10) Nie ma ciszy w bloku3:07
11) Złe myśli3:57
12) Pistolet1:00
13) Urodzony na nowo3:05
14) Jeden świat2:00
15) Dziecięce uczucia2:32
16) Człowiek z żelaza4:14
17) Uśmiechnięte twarze2:03
18) Co za czas3:27
19) Totalna destrukcja2:04
20) Ostrzega się3:20
Wyszukaj / Kup

Underground from Poland: „Kelner” – Dezerterem, czyli Dwie legendy w jednym
[Dezerter „Deuter” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 »
Przez wiele lat fani Deutera mieli prawo do narzekań. Jedynym dostępnym w sprzedaży produktem był longplay „1987”, który nie zawierał jednak muzyki, z jaką zazwyczaj kojarzono tę warszawską kapelę. Wszystko zmieniło się w 1995 roku, kiedy pojawiły się dwa niezwykle ważne albumy – zawierający archiwalia krążek „Ojczyzna dumna” oraz „Deuter”, na którym „Kelner” przypomniał klasyczne nagrania swego zespołu w zupełnie nowych wersjach opracowanych do spółki z Dezerterem.

Sebastian Chosiński

Underground from Poland: „Kelner” – Dezerterem, czyli Dwie legendy w jednym
[Dezerter „Deuter” - recenzja]

Przez wiele lat fani Deutera mieli prawo do narzekań. Jedynym dostępnym w sprzedaży produktem był longplay „1987”, który nie zawierał jednak muzyki, z jaką zazwyczaj kojarzono tę warszawską kapelę. Wszystko zmieniło się w 1995 roku, kiedy pojawiły się dwa niezwykle ważne albumy – zawierający archiwalia krążek „Ojczyzna dumna” oraz „Deuter”, na którym „Kelner” przypomniał klasyczne nagrania swego zespołu w zupełnie nowych wersjach opracowanych do spółki z Dezerterem.

Dezerter
‹Deuter›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDeuter
Wykonawca / KompozytorDezerter
Data wydania1995
NośnikCD
Czas trwania55:23
Gatunekrock
EAN5901844981027
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Paweł „Kelner” Rozwadowski, Robert „Robal” Matera, Tomasz „Toni von Kinsky” Lewandowski, Krzysztof Grabowski
Utwory
CD1
1) Młodym hipokrytom2:34
2) Droga wojownika2:45
3) Szara masa2:35
4) Pieniądze2:07
5) Jak długo?2:40
6) Dla mnie tutaj3:08
7) Piosenka o mojej generacji3:30
8) Beton M-33:00
9) Nigdy i w nic2:17
10) Nie ma ciszy w bloku3:07
11) Złe myśli3:57
12) Pistolet1:00
13) Urodzony na nowo3:05
14) Jeden świat2:00
15) Dziecięce uczucia2:32
16) Człowiek z żelaza4:14
17) Uśmiechnięte twarze2:03
18) Co za czas3:27
19) Totalna destrukcja2:04
20) Ostrzega się3:20
Wyszukaj / Kup
Drogi Deutera i Dezertera przecinały się dość często; bywało, że jeszcze w czasach gdy druga z grup nosiła nazwę SS-20 (tak było pomiędzy majem 1981 a latem 1982 roku). Trudno zresztą się temu dziwić, skoro obie kapele powstały i działały w Warszawie, na dodatek grały tę samą, choć jednak różniącą się w szczegółach, muzykę – punk rocka. Wspólne koncerty w stołecznych klubach, wreszcie trasa po południowo-wschodniej Polsce (pod hasłem „Rock Galicja”) wiosną 1982 roku sprzyjały integracji środowiska i zadzierzgnięciu trwałych więzi przyjaźni. W następnych latach jednak ich losy potoczyły się odmiennie. Dezerter, mający w miarę ustabilizowany skład – wokalista Dariusz Hajn „Skandal”, gitarzysta Robert Matera „Robal”, basista Dariusz Stepnowski „Stepa” oraz perkusista Krzysztof Grabowski – często koncertował w całej Polsce; w budowie prestiżu zespołu pomagały także występy na festiwalu w Jarocinie, gdzie grupa pojawiała się przed – co najmniej – kilkunastotysięczną publicznością (pamiątką po jednym z nich jest wydana po raz pierwszy oficjalnie przed rokiem płyta „Jeszcze żywy człowiek). Rosnąca popularność sprawiła, że w 1983 roku dane było Dezerterowi wejść do studia Tonpressu; kilka miesięcy później do sprzedaży trafił singiel z czterema nagranymi wówczas kawałkami, które każdy fan punk rocka nad Wisłą powinien znać na pamięć: „Ku przyszłości”, „Spytaj milicjanta”, „Szara rzeczywistość” oraz „Wojna głupców”. To wystarczyło, aby narodziła się legenda! Na warszawską formację zwrócili bowiem uwagę niezależni wydawcy z Zachodu, którzy już wcześniej różnymi metodami penetrowali polską scenę, skutkiem czego były wydane w latach 1981-1982 w Anglii i we Francji – w zasadzie po piracku – longplaye Deadlocka, Kryzysu i Brygady Kryzys.
Pojedyncze utwory Dezertera pojawiły się wówczas na składankach „World Class Punk” (1984) oraz „Tour de Farce, Vol. 2” (1987), wreszcie dzięki wsparciu Joeya Keithleya z kanadyjskiego hardcore’owego D.O.A. – nakładem amerykańskiej wytwórni Maximum Rock’n’Roll – ukazała się płyta „Underground Out of Poland” (1987), przez wiele lat niedostępna w ojczyźnie muzyków. Formacja dbała też jednak o polskich fanów; w „samizdacie” (pod szyldem Tank Records) wydała dwie kasety – wspomniane już powyżej „Jeszcze żywy człowiek” (1984) oraz „Izolacja” (1985) – z nagraniami dokonanymi na żywo, które rozprowadzano później własnymi kanałami (przede wszystkim podczas koncertów). Zaskoczeniem mógł być fakt, że w czasach PRL-u, z którym kapela bezpardonowo walczyła, Dezerterowi dane było wydać oficjalnie nie tylko tonpressowski singiel, ale również dwa pełnoprawne albumy – tyle że pod innymi, niż członkowie zespołu sobie zamierzyli, tytułami. Pierwszy krążek opublikował w niewielkim (pięciotysięcznym) nakładzie kolekcjonerski Klub Płytowy „Razem” (1987), drugi – tak, tak, to nie błąd – wydawnictwo… Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego PolJazz (1989). Na obu – zamiast tytułu „Kolaboracja” – widnieje jedynie nazwa zespołu. Zdarzały się też inne ingerencje cenzury, polegające chociażby na zagłuszeniu „pikami” fragmentów tekstów (na pierwszej z wymienionych płyt), które nie zyskały akceptacji odpowiedniego urzędu, a których zespół z szacunku dla siebie i swoich wielbicieli nie chciał zmienić. Upadek Polski Ludowej pozwolił wreszcie muzykom – choć już w nieco innym składzie, odeszli bowiem „Skandal” i „Stepa”, obowiązki wokalisty przejął „Robal”, natomiast nowym basistą Paweł Piotrowski – rozwinąć skrzydła. Kolejne albumy ukazywały się już bardzo regularnie i bez żadnych kłopotów: „Wszyscy przeciwko wszystkim” (1990), „Blasfemia” (1992), wspomnieniowe „Jak powstrzymałem III wojnę światową, czyli Nieznana historia Dezertera” (1994), „Ile procent duszy” (1994). Ten ostatni, po odejściu Piotrowskiego, został nagrany w duecie jedynie przez Materę i Grabowskiego. Tyle że na koncertach nie można było przecież grać bez basisty. Dlatego też niebawem miano „trzeciego Dezertera” zyskał Tomasz Lewandowski, dużo bardziej znany jako „Toni von Kinsky” – wtedy wciąż jeszcze podpora kwartetu Kinsky (z którym w 1993 roku nagrał fenomenalny – nie bójmy się tego słowa! – progresywno-awangardowo-eksperymentalny krążek „Copula Mundi”).
fot. Grzesiek Bożek, arch. Roberta Matery
fot. Grzesiek Bożek, arch. Roberta Matery
W tym samym czasie Deuterowi nie wiodło się tak dobrze. Zbyt często zmieniał się skład zespołu, co skutecznie dezorganizowało pracę i nie pozwalało snuć planów w dłuższej perspektywie czasowej. W pewnym momencie – w zasadzie już pod koniec 1982 roku – kapela de facto przestała istnieć (natomiast formalnie: zawiesiła działalność), a jej lider i frontman Paweł Rozwadowski, potocznie zwany „Kelnerem”, zakotwiczył na kilka miesięcy w Izraelu (z którym nagrał debiutancki album „Biada, biada, biada”). Po reaktywowaniu Deutera jego muzyka zaczęła stopniowo ewoluować – w kierunku coraz odleglejszym od punk rocka, co nie wszystkim fanom przypadło do gustu. Ale to właśnie to, tak dalekie od pierwotnego, oblicze kapeli doczekało się upamiętnienia na pierwszych oficjalnie opublikowanych płytach: singlu „Średniowiecze” (1985) oraz longplayu „1987” (1988). Rok po wydaniu krążka nagranego w rzeszowskim Studiu RSC grupa przestała istnieć; tworzący ją wówczas – do spółki z „Kelnerem” – gitarzysta Robert Sadowski, basista Tadeusz Kaczorowski oraz perkusista Piotr Falkowski przeszli do obozu Dariusza Malejonka i stali się podporami Houka. Przez kilka kolejnych lat o Deuterze było cicho. Paweł Rozwadowski (z rodziną) przeniósł się na Mazury, czasami tylko odwiedzał Roberta Brylewskiego w Stanclewie nad jeziorem Jełmuń, dokąd przeniesione zostało z Warszawy studio Złota Skała, aby dokonać kolejnych nagrań projektu Max i Kelner, które ostatecznie ukazały się na płycie „Tehno Terror” (1992). Po czterech latach wewnętrznej – choć nie do końca jednak – emigracji „Kelner” zdecydował się wrócić na scenę, w czym wydatnie pomogli mu przyjaciele z Dezertera. Matera i Grabowski postanowili bowiem w hołdzie Deuterowi nagrać album z coverami tej punkowej legendy, a do zaśpiewania wybranych przez siebie piosenek zaprosili właśnie Pawła. Korzystając z okazji, w tym samym roku firma Intersonus wypuściła na rynek składankową wspomnieniową płytę „Ojczyzna dumna 1981-1986” (1995). O Deuterze ponownie zrobiło się głośno!
fot. Zbigniew Tosiek Sasal, arch. Roberta Matery
fot. Zbigniew Tosiek Sasal, arch. Roberta Matery
Krążek „Deuter” nagrany został dla Poltonu w 1995 roku (osiem lat później wznowiła go, z teledyskiem do utworu „Złe myśli” w formie bonusa, łódzka wytwórnia niezależna Pop Noise). Na płycie znalazło się w sumie 20 numerów powstałych w różnych okresach działalności grupy „Kelnera”; selekcji, jak wspomina wokalista Deutera, dokonali muzycy Dezertera. Oni też podjęli decyzję, że kawałki te mają jak najbardziej przypominać oryginały, a to oznacza tyle, że postanowili nagrać je w klasycznych punkowych aranżacjach (także te piosenki, które w znacznie różniących się od podstawowych wersjach trafiły przed laty na longplay „1987”). Pomysł był jak najbardziej trafiony. Po pierwsze: fani Deutera na taką bowiem właśnie płytę czekali już od lat 80.; po drugie: wybór bez większych oporów mógł zostać zaakceptowany również przez wielbicieli Dezertera. Jedyną rzeczą, która stanęła pod dużym znakiem zapytania, było to, jak nowe pokolenie polskich punków przyjmie teksty, które powstały nierzadko ponad dekadę wcześniej w zupełnie innej sytuacji społeczno-politycznej. Obawy te szybko zostały jednak rozwiane, ponieważ, jak się okazało, przemyślenia Rozwadowskiego w ogóle nie straciły na aktualności; oceniane przez pryzmat nowej – wcale nie tak radosnej, jak sobie to wyobrażano, gdy upadał komunizm – rzeczywistości, nie straciły nic ani na trafności sądów, ani na ostrości przekazu. Ba! w niektórych przypadkach mogło się wydawać, że są aktualniejsze, niż były wcześniej. Realizacją nagrań zajął się Jarosław Smak, czyli „Smok”, gitarzysta nieistniejących już Post Regimentu i Falarka, który nowego fachu uczył się w Złotej Skale pod okiem Roberta Brylewskiego i zmarłego tragicznie Marka Grzesika. Za mastering odpowiadał natomiast Grzegorz Piwkowski, mający już wtedy na koncie współpracę z takimi wykonawcami jak Hey, Edyta Bartosiewicz, Elektryczne Gitary czy De Mono.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Gdzie się podziały emocje?
Sebastian Chosiński

11 V 2021

Wyszedłszy przed paroma laty na prostą ze swoją nieco zagmatwaną dyskografią, norweski duet Jordsjø (wspomagany przez zapraszanych do studia gości), regularnie publikuje kolejne płyty. Wydana przed kilkoma dniami „Pastroralia” tradycyjnie powinna spodobać się wielbicielom rocka progresywnego wymieszanego ze skandynawskim folkiem. To idealna propozycja dla tych, którym podoba się – chociażby – Tusmørke.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Przetarty szlak i skoki w bok
Sebastian Chosiński

6 V 2021

Serbski kwartet Eyot (bądź EYOT – taka pisownia również bywa przez muzyków stosowana) nie rozpieszcza wielbicieli. Ostatnio na swoje kolejne płyty każe bowiem czekać aż trzy lata. Tyle czasu minęło pomiędzy ukazaniem się albumów „Similarity” i „Innate” i tyle też trzeba było czekać na ukazanie się „557799”. Inna sprawa, że kiedy już dostajemy do ręki nowe dzieło grupy Dejana Ilijicia – na pewno nie czujemy się zawiedzeni.

więcej »

Gdyby Puebla leżała na Śląsku…
Sebastian Chosiński

4 V 2021

Przed laty ważną pozycję w polskim jazzie i rocku zdobył kubański perkusjonista José Torres; dzisiaj w jego ślady może pójść inny Latynos – meksykański skrzypek Eduardo Bortolotti (Lopez). Nad Wisłą osiedlił się on dziewięć lat temu, a w tym roku wydał swój debiutancki album – „Huapango Nights” – na którym połączył wpływy muzyki ludowej z Ameryki Środkowej z typowo europejskim jazzem.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.