Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 czerwca 2022
w Esensji w Esensjopedii

B. Fleischmann
‹I’m Not Ready For The Grave Yet›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułI’m Not Ready For The Grave Yet
Wykonawca / KompozytorB. Fleischmann
Data wydania5 października 2012
Wydawca Morr Music
NośnikCD
Gatunekelektronika, pop
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Don’t Follow
2) Tomorrow
3) Beat Us
4) Lemminge
5) Who Emptied The River
6) I Am Not Ready For The Grave Yet
7) This Bar
8) Some / Others / My Husband
9) At Night The Fox Comes
10) Your Bible Is Printed On Dollars
Wyszukaj / Kup

To jeszcze nie czas...
[B. Fleischmann „I’m Not Ready For The Grave Yet” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W pewnym momencie każdemu przychodzi rozliczyć się z przeszłością i podsumować jakoś swoje dotychczasowe życie. Niektórzy traktują ten etap według klasycznych faz spopularyzowanych przez pewien medyczny serial – wyparcie, złość, negocjacje, depresję i akceptację (czy inny wariant). Niektórzy robią to poprzez twórczość (niekoniecznie zgodnie z podanymi powyżej etapami). Na przykład Bernhard Fleischmann.

Mateusz Kowalski

To jeszcze nie czas...
[B. Fleischmann „I’m Not Ready For The Grave Yet” - recenzja]

W pewnym momencie każdemu przychodzi rozliczyć się z przeszłością i podsumować jakoś swoje dotychczasowe życie. Niektórzy traktują ten etap według klasycznych faz spopularyzowanych przez pewien medyczny serial – wyparcie, złość, negocjacje, depresję i akceptację (czy inny wariant). Niektórzy robią to poprzez twórczość (niekoniecznie zgodnie z podanymi powyżej etapami). Na przykład Bernhard Fleischmann.

B. Fleischmann
‹I’m Not Ready For The Grave Yet›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułI’m Not Ready For The Grave Yet
Wykonawca / KompozytorB. Fleischmann
Data wydania5 października 2012
Wydawca Morr Music
NośnikCD
Gatunekelektronika, pop
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Don’t Follow
2) Tomorrow
3) Beat Us
4) Lemminge
5) Who Emptied The River
6) I Am Not Ready For The Grave Yet
7) This Bar
8) Some / Others / My Husband
9) At Night The Fox Comes
10) Your Bible Is Printed On Dollars
Wyszukaj / Kup
Ostatni album w dorobku austriackiego muzyka, „I’m Not Ready for the Grave Yet”, jest dość wczesnym (kompozytor ma niecałe 40 lat na karku) podsumowaniem niektórych etapów w życiu. Ot, po prostu, usiadł pewnego dnia za konsolę/do komputera i postanowił przelać w dźwięki swoje fobie, nadzieje, wyjaśnienia i pytania. Co z tego wyszło? Ano, mieszanka dość nietypowa, bo zahaczająca o różne fazy eksperymentów.
Przyznam szczerze, wcześniej nie miałem jakoś styczności z jego twórczością – z niemieckojęzycznych kręgów w elektronice bardziej słuchałem dorobku Horna czy też VNV Nation. Z Austrią było jeszcze gorzej – w zasadzie poza L’Ame Immortelle i Nachtmahr ostatnim muzykiem, którego bez problemów mógłbym podać, a który się urodził w tym kraju, jest Mozart. No, tak wyszło. Z drugiej strony – jest to pewien atut. Mamy carte blanche, nie oceniamy z konkretnych perspektyw czy też przez wpływy innych zespołów.
Problem w tym, że w przypadku Fleischmanna by to bardzo pomogło, bo otwierające „Don’t Follow” brzmi na samym początku jak nietypowa inspiracja Deine Lakaien – tylko po to, by przy wejściu wokalu przetoczyć się gdzieś w rejony Bena Westbeecha. Z drugiej strony „Tomorrow” – następny utwór w kolejce – to już wypadkowa Eurythmics/La Roux i wspomnianego L’Ame Immortelle (ale bez patetycznego zadęcia). Po co to wszystko piszę? Ano po to, by uzmysłowić (nie tylko sobie), z jakim rozstrzałem mamy do czynienia. Wszystko jednak spaja senna motoryka i melorecytacje trzech linijek tekstu na krzyż.
No właśnie. Fleischmann popełnił album dość dziwny – koszmarnie minimalistyczny, zachowawczy w kontekście niektórych prawideł muzyki (na przykład wyrównana struktura z dążeniem do kulminacji). Koszmarnie dlatego, że na dłuższą metę ten minimalizm potrafi zmęczyć. Tak naprawdę w dużej mierze dominuje tu ta sama, wypchnięta naprzód perkusja i syntetyczne organy (co w przypadku „Beat Us” daje skojarzenia bardzo nietypowe, bo z The Avalanches i ich „Frontier Psychiatrist”). Niestety, w okolicach „Who Emptied The River” odzywa się również największa słabość albumu, czyli po prostu przesada z dyskotekową przeszłością. To, co może być w miarę strawne w homeopatycznych dawkach, wysiada w obliczu braku melodyki (spychanej przez dziwnie zmiksowaną sekcję rytmiczną).
Największym problemem w słuchaniu tej płyty jest właśnie jej homogeniczność. Mimo, paradoksalnie, kombinowania z różnymi dziwnymi pomysłami, jest on bardzo spójny, orbitujący między nieustannym flowem a szczątkowymi zloopowanymi kilkutaktowymi fragmentami. Niestety, to manifesto twórcze wysiada przy miałkiej jakości tekstach, które przypominają nastoletnie pieszczenie się pierwszymi poetyckimi próbami (w szczególności słychać to w utworze tytułowym oraz w „Your Bible Is Printed On Dollars”). Całości albumu, w rezultacie, da się słuchać, jednak na wyrywki – bo na dłuższą metę męczy pretensjonalnością.
„I’m Not Ready for the Grave Yet” to, tak naprawdę, manifest twórcy jeszcze niedojrzałego. Jest to na pewno płyta stworzona w sposób świadomy, jednak bez najmniejszej samokrytyki, przez co ugina się pod wpływem rozbuchanego ego twórcy, jak również rozdrobnienia się na warstwie „lirycznej” (w cudzysłowie głównie dlatego, że ta warstwa to także pewne zabiegi muzyczne, takie jak omawiana przeze mnie motoryka i jednostajność). Niestety, bo perełka „At Night the Fox Comes” pokazuje, że album ma również swoje momenty, którym udało się urosnąć nawet do kształtu piosenki. Można tu oceniać bardziej potencjał niż całość – i z tego powodu ekstrakt jest aż tak wysoki mimo mojego narzekania. Co udało się zrobić Fleischmannowi, to zachęcić mnie do zgłębienia jego twórczości.
Najlepiej w kolejności chronologicznej.
koniec
12 stycznia 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Miejsce, które istnieć nie powinno
Sebastian Chosiński

23 VI 2022

Martin Küchen doskonale radzi sobie jako lider kameralnych (Trespass Trio, Angles 3) i rozbudowanych (Angles 8, 9 i 10) składów. Od czasu do czasu czuje jednak przemożną chęć popracowania samemu. I wtedy nagrywa takie albumy jak „Det försvunnas namn” sprzed dwóch lat czy tegoroczna „Utopia”. Ale uprzedzam od razu: to nie jest muzyka dla każdego. Jeśli wzdrygacie się na sam dźwięk słowa „awangarda” – odpuśćcie sobie od razu.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: To co milczące i ukryte
Sebastian Chosiński

21 VI 2022

To były długie trzy lata. Znaczone pandemią i agresją rosyjską na Ukrainę. Na szczęście od czasu do czasu trafiały się też chwile milsze. Choć trudno jakąkolwiek z nich porównać z tym, co wydarzyło się 17 czerwca. Tego bowiem dnia światło dzienne ujrzało najnowsze dzieło formacji Angles Martina Küchena – „A Muted Reality”!

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Na pograniczu snu
Sebastian Chosiński

16 VI 2022

Zdarza Wam się tuż przed głębokim zaśnięciem zerwać z łóżka w przekonaniu, że usłyszeliście jakiś głos, poczuliście zapach albo zauważyliście kogoś przechodzącego tuż przed Wami? To mogą być objawy hipnagogii. O nich postanowili opowiedzieć na swojej najnowszej płycie – „Pö om pö” – muzycy szwedzkiego tria Och. A wykorzystali do tego nawiązującą do tradycji zachodnioniemieckiego rocka lat 70. muzykę krautrockową.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Bezkrólewie
— Mateusz Kowalski

Piękny bullshit
— Mateusz Kowalski

Porażki i sukcesy A.D. 2012
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Mateusz Kowalski, Gabriel Krawczyk, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Jednym rzutem przez pół Europy
— Mateusz Kowalski

Symfonia à la carte
— Mateusz Kowalski

Wzgórze nie ma oczu
— Mateusz Kowalski

Norma w nienormalności
— Mateusz Kowalski

Deewolucja
— Mateusz Kowalski

Pluszowy rollercoaster
— Mateusz Kowalski

Ktoś, kto wziął tu pieniądze, nie do końca się napracował…
— Sebastian Chosiński, Artur Chruściel, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Mateusz Kowalski, Alicja Kuciel, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.