Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 9 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Rebeka
‹Hellada›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHellada
Wykonawca / KompozytorRebeka
Data wydania17 maja 2013
Wydawca Agora
NośnikCD
Gatunekelektronika, pop
EAN5902768763010
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Sisters
2) Knife in The Heart
3) Melancholia
4) Stars
5) Fail
6) War
7) With Tears We Cry
8) Nothing To Give
9) 555
10) Unconscious
11) 556
12) Hellada
Wyszukaj / Kup

W słodkiej melancholii
[Rebeka „Hellada” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Przez wielu miłośników rodzimej elektroniki duet ten uważany był za jedno z najważniejszych odkryć ostatnich lat. Mimo to występy Rebeki na żywo nie zachwycały, pozostawiały sporo niedosytu, lecz jednocześnie dawały podstawy, by wierzyć, że z takiego połączenia charakterów i muzycznych talentów zrodzi się coś naprawdę godnego uwagi. Czas ostatecznej weryfikacji nadszedł wraz z premierą studyjnego debiutu Iwony i Bartosza, który nosi tytuł „Hellada”.

Michał Perzyna

W słodkiej melancholii
[Rebeka „Hellada” - recenzja]

Przez wielu miłośników rodzimej elektroniki duet ten uważany był za jedno z najważniejszych odkryć ostatnich lat. Mimo to występy Rebeki na żywo nie zachwycały, pozostawiały sporo niedosytu, lecz jednocześnie dawały podstawy, by wierzyć, że z takiego połączenia charakterów i muzycznych talentów zrodzi się coś naprawdę godnego uwagi. Czas ostatecznej weryfikacji nadszedł wraz z premierą studyjnego debiutu Iwony i Bartosza, który nosi tytuł „Hellada”.

Rebeka
‹Hellada›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHellada
Wykonawca / KompozytorRebeka
Data wydania17 maja 2013
Wydawca Agora
NośnikCD
Gatunekelektronika, pop
EAN5902768763010
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Sisters
2) Knife in The Heart
3) Melancholia
4) Stars
5) Fail
6) War
7) With Tears We Cry
8) Nothing To Give
9) 555
10) Unconscious
11) 556
12) Hellada
Wyszukaj / Kup
Nie da się ukryć, że ogromną część popularności poznańscy muzycy zawdzięczają pulsującemu utworowi „Stars”. Przebojowy podkład w połączeniu z dobrym wokalem wystarczył, aby o Rebece zrobiło się znacznie głośniej. Później odbyła się trasa koncertowa ze świetnym zespołem Kamp!, dalej przyszła pora na premierę następnego, nie mniej udanego singla, zatytułowanego „Melancholia”, a wreszcie – ukazanie się długogrającego albumu. Co ciekawe, „Stars” i „Melancholia” pozostają jednymi z najlepszych momentów krążka, ale na szczęście nie oznacza to, że pozostałe kompozycje zawodzą. Wręcz przeciwnie! „Hellada” jest eklektycznym dowodem dojrzałości, ciągłego rozwoju i poszukiwań, które najlepiej widać, kiedy zestawi się ją z początkami projektu.
Wszystko zainicjowała kilka lat temu Iwona Skwarek (związana z zespołem Hellow Dog), do której w 2010 roku dołączył producent Bartosz Szczęsny. Ten posiadał już dość rozpoznawalne nazwisko, ale jak widać, nie stanęło to na przeszkodzie w zawiązaniu współpracy. Obecna wysoka jakość nagrań Rebeki wynika przede wszystkim ze wzajemnego dopełniania się, ale i niejednokrotnie pewnie też ze ścierania, dwóch niezwykłych muzycznie osobowości. Słychać to na płycie, da się również dostrzec podczas koncertów. Nie zaskakuje więc, że artyści z rezerwą wypowiadają się o uzupełnianiu składu kolejnymi muzykami. Po co modyfikować coś, co dobrze działa? Takiej energii i niezwykłego dopasowania poznaniakom mogłoby przecież pozazdrościć wiele bardziej znanych firm. I to nie tylko z naszego podwórka.
„Helladę” najłatwiej opisać jako przystępną syntezę synthpopu z różnymi zapożyczeniami, których rodowodu można doszukiwać się raczej w niedalekiej przeszłości. Charakterystyczny i spajający całość jest przyjemny chłód, pociągająca zadziorność (z odrobiną niepokoju, również w warstwie tekstowej) i jednak zauważalna romantyczność – choć chyba lepszym określeniem w tym przypadku pozostaje przywoływana już „melancholia”. To w dużej mierze zasługa syntezatorowych brzmień (także dzięki nie do końca elektronicznym naleciałościom), lecz w jeszcze większej – głosu Iwony. Interesujące, że początkowo nie jest to głos rzucający na kolana. Jednocześnie niełatwo wokalistkę oskarżyć o warsztatowe braki czy, na przykład, chybione pomysły na wykonanie poszczególnych kawałków. Wszystko jest na swoim miejscu – muzyka i śpiew doskonale współgrają, budując spójny i klimatyczny album. Na dodatek przy głębszym zanurzeniu się w „Helladę” udaje się wyłowić kolejne talenty duetu – o ile Iwona w naturalny sposób rozszerza wachlarz wokalnych, jak się szybko okazuje niemałych, możliwości, o tyle Bartosz już mocno zaskakuje śpiewem w jednej z kompozycji.
Sporych kłopotów dostarcza próba sklasyfikowania dokonań Rebeki w jednym stylu albo gatunku. Pewnie należałoby szukać powiązań z Austrą, Zolą Jesus, CocoRosie czy The Knife. Stylistycznie to podobne rejony, jakościowo ta sama półka. Nie ma w tym żadnej przesady – debiut duetu wypada co najmniej tak światowo jak krążek „Kamp!” (który zresztą zmiksował właśnie Bartosz Szczęsny). Na dodatek na pewno „Helladzie” nie można zarzucić wtórności, bo choć melodyjność i łatwość wpadania w ucho kolejnych numerów jest rzeczywiście duża, to na playliście nie brakuje zaskoczeń i, mniejszych lub większych, eksperymentów. Weźmy na przykład rozwleczony, swoiście postrockowy i przejmująco zaśpiewany „War”, sięgnijmy po taneczny „Nothing to Give” czy wreszcie futurystyczny i złowieszczy „555”. Wybór rozwiązań aranżacyjnych, zmian tempa (czy nastrojów) jest niezwykle okazały, a że przy tym całość trzyma wysoki poziom, kolejne utwory korespondują ze sobą, to płyta zasługuje na pisanie o niej wyłącznie z uznaniem.
Rebeka debiutuje w dobrym stylu. Jeśli koncerty – za sprawą dramaturgii, dopracowania i umiejętności utrzymywania słuchacza w muzycznym napięciu – zaczną dorównywać „Helladzie”, to w najbliższych latach poznaniacy mogą dostarczyć Europejczykom mnóstwo radości. A że Skwarek i Szczęsny nie spoczną na laurach, o czym przekonują nie tylko ich nagrania, lecz także wypowiedzi, to o ich odpowiedni rozwój można być spokojnym.
koniec
20 czerwca 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Warto czekać na Polskę
Sebastian Chosiński

5 XII 2019

Trzeba mieć odwagę, aby w naszych czasach zatytułować swoje dzieło tak jednoznacznie i deklaratywnie – „Polska”. Jakie były intencje trębacza Piotra Damasiewicza i prowadzonej przez niego jazzowej formacji Power of the Horns? Pomiędzy wierszami jest to wyjaśnione we wkładce do płyty, która prezentuje się jeszcze lepiej niż wydany przed sześcioma laty świetny debiut „Alaman”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Ostatnia kompozycja, ale czy ostatnie słowo?
Sebastian Chosiński

3 XII 2019

Pamięć o zmarłym w marcu 2018 roku wybitnym polskim kompozytorze jazzowym Jerzym Milianie nie zaginie – tego możemy być pewni. Od lat dbają o to wydawnictwo GAD Records oraz Stowarzyszenie Jazz Poznań, któremu szefuje trębacz Maciej Fortuna. Właśnie opublikowało ono kolejny album z muzyką nieżyjącego wibrafonisty, zatytułowany – adekwatnie do zawartości – „Jerzy Milian. Ostatnia kompozycja”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Helwecki mrok w księżycowej nocy
Sebastian Chosiński

28 XI 2019

Żyjemy w dobrych czasach dla muzyki postrockowej, także tej o rodowodzie metalowym. Czego dowodzi między innymi pełnowymiarowy debiutancki album szwajcarskiego tria E-L-R, które w swej twórczości postanowiło połączyć wpływy japońskiego Mono, francuskiego Alcest, a nawet… islandzkiego Sólstafir. Wyszła z tego bardzo przejmująca płyta o skandynawskim – duńskim? norweskim? – tytule „Mænad”.

więcej »

Polecamy

Na ulicach Babilonu gaz

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż autora

Bez noży, krzyży i polowań
— Michał Perzyna

Siostry na wznoszącej fali
— Michał Perzyna

Senne marzenia ciągle żywe
— Michał Perzyna

Rozpromienione oblicze
— Michał Perzyna

Krocząc sprawdzoną ścieżką
— Michał Perzyna

Mały jazzowy pożar
— Michał Perzyna

Nie tylko o rozstaniach
— Michał Perzyna

W idealnej harmonii
— Michał Perzyna

Złe wieści – dobre wieści
— Michał Perzyna

Ponętny ukłon w stronę kobiet
— Michał Perzyna

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.