Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 czerwca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Møster!
‹Edvard Lygre Møster›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEdvard Lygre Møster
Wykonawca / KompozytorMøster!
Data wydania15 marca 2013
NośnikCD
Czas trwania46:33
Gatunekjazz, rock
EAN7033662025275
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Kjetil Møster, Ståle Storløkken, Nikolai Hængle Eilertsen, Kenneth Kapstad
Utwory
CD1
1) Plastic Disco12:10
2) Ransom Bird11:02
3) Composition Task #17:01
4) The Boat16:20
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Rozświetlaj, Panie, ich dusze!
[Møster! „Edvard Lygre Møster” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzycy jazzowi (i z okolic) mają zaskakującą zdolność adaptacji do nowych warunków. Stąd zapewne tak wiele okazjonalnych supergrup, tworzonych przez artystów, którzy zasłynęli, grając w innych formacjach. Jedną z nich jest norweski zespół Møster!, który w tym roku zadebiutował porywającym albumem „Edvard Lygre Møster”. Znaleźć można w nim instrumentalistów znanych z grup The Core, Motorpsycho, BigBang i Elephant9.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Rozświetlaj, Panie, ich dusze!
[Møster! „Edvard Lygre Møster” - recenzja]

Muzycy jazzowi (i z okolic) mają zaskakującą zdolność adaptacji do nowych warunków. Stąd zapewne tak wiele okazjonalnych supergrup, tworzonych przez artystów, którzy zasłynęli, grając w innych formacjach. Jedną z nich jest norweski zespół Møster!, który w tym roku zadebiutował porywającym albumem „Edvard Lygre Møster”. Znaleźć można w nim instrumentalistów znanych z grup The Core, Motorpsycho, BigBang i Elephant9.

Møster!
‹Edvard Lygre Møster›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEdvard Lygre Møster
Wykonawca / KompozytorMøster!
Data wydania15 marca 2013
NośnikCD
Czas trwania46:33
Gatunekjazz, rock
EAN7033662025275
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Kjetil Møster, Ståle Storløkken, Nikolai Hængle Eilertsen, Kenneth Kapstad
Utwory
CD1
1) Plastic Disco12:10
2) Ransom Bird11:02
3) Composition Task #17:01
4) The Boat16:20
Wyszukaj / Kup
Gdyby zliczyć wszystkie płyty, w jakich powstaniu mieli udział muzycy tworzący kwartet Møster!, byłoby ich na pewno kilkadziesiąt (zapewne ponad pół setki). Świadczy to o tym, że mimo młodego jeszcze wieku – tylko jeden z nich przekroczył czterdziestkę – są od wielu już lat bardzo aktywni i twórczy. Grupa zawdzięcza swoją nazwę liderowi formacji, urodzonemu w norweskim Bergen multiinstrumentaliście Kjetilowi Møsterowi. Edukację muzyczną rozpoczął, mając sześć lat. Początkowo grał na akordeonie, później dołożył do tego kornet, gitarę basową, wreszcie saksofon, dzięki któremu znany jest dzisiaj nie tylko w całej Skandynawii. W 1989 roku, jako trzynastolatek, został gitarzystą formacji rockowej Riper i Lakken; z biegiem czasu jednak coraz bardziej kierował się w stronę nieco ambitniejszej twórczości. Ostatecznego wyboru dokonał w połowie lat 90. XX wieku, kiedy to zapisał się na wydział sztuki uniwersytetu w Trondheim – właśnie po to, by studiować jazz. W tym czasie zgadał się z kontrabasistą Steinarem Raknesem i perkusistą Torem Haugerudem i stanął na czele pierwszego własnego zespołu. A to był dopiero początek. W następnych latach wiązał się z różnymi formacjami z kręgu jazzu i fusion; brał udział w renomowanych festiwalach i nagrywał albumy między innymi z Zanussi 5 (dwa), The Core (siedem), Eirikiem Hegdalem (jeden), Trinity (dwa), Crimetime Orchestra (dwa) i MZN3 (jeden). Pod koniec ubiegłej dekady założył Møster!, który na publikację debiutanckiej płyty czekał do wiosny 2013 roku.
Poza liderem, Kjetilem Møsterem, tym razem obsługującym przede wszystkim saksofony (tenorowy i barytonowy), w składzie znaleźli się jeszcze klawiszowiec Ståle Storløkken (najstarszy z całego grona, urodzony w 1969 roku), gitarzysta basowy Nikolai Eilertsen (rocznik 1978) oraz perkusista Kenneth Kapstad (dla odmiany najmłodszy z czwórki panów, bo zaledwie trzydziestoczterolatek). To również muzycy niezwykle pracowici. Storløkken dał się poznać jako podpora eksperymentalnej kapeli BOL, jazzowego Veslefrekk oraz awangardowego Supersilent. W jazz-rockowym Elephant9 gra z kolei razem z Nikolaiem Eilertsenem, który poza tym udziela bądź udzielał się w popowym The National Bank oraz czysto rockowym BigBang. Kapstad natomiast – notabene także absolwent wydziału sztuki uniwersytetu w Trondheim (podobnie jak Møster i Storløkken) – od sześciu lat bębni równolegle, choć oczywiście nie w tym samym czasie, w dwóch zespołach – Goat the Head oraz cieszącym się wielką popularnością wśród wielbicieli ostrzejszych brzmień Motorpsycho. W tym roku wziął udział w jeszcze jednym bardzo interesującym projekcie z okolic jazzu i rocka progresywnego – Grand General. Jak więc widać, choć członkowie Møster! obracają się dzisiaj w różnych środowiskach muzycznych, to jednak wcale tak bardzo się od siebie nie oddalili, a dodatkowym spoiwem jest fakt, że kiedyś opuścili to samo gniazdo (vide uczelnia w Trondheim).
Wystarczyło więc, by każdy z nich zrobił wcale nie tak wielki krok w bok i wszyscy mogli spotkać się w tym samym miejscu. A mówiąc konkretniej na scenie – w Kongsbergu (w lipcu 2010 roku w czasie odbywającego się w tym mieście od prawie półwiecza międzynarodowego festiwalu jazzowego) oraz w Oslo (w grudniu roku następnego podczas występu w klubie „Victoria”) – ponieważ album „Edvard Lygre Møster” zawiera utwory nagrane na żywo, o czym dobitnie przekonują słyszalne w przerwach oklaski zadowolonej widowni. Swoją drogą ciekawe, czy koncerty, które zostały zarejestrowane z myślą o przyszłej publikacji, były dłuższe niż materiał, który ostatecznie trafił na srebrny krążek. Bo nie da się ukryć, że w dobie kompaktów płyta Møster!, jeśli chodzi o długość trwania, wypada dość biednie. Z drugiej strony jednak – najważniejsza jest przecież jakość! Lepiej wypuścić na rynek płytę czterdziestosześciominutową, która może zachwycić słuchaczy, aniżeli taką, która trwa prawie osiemdziesiąt minut, lecz ciągnie się jak flaki z olejem. W przypadku Norwegów mamy zdecydowanie do czynienia z pierwszym przypadkiem. Na album złożyły się cztery kompozycje, które – szukając szufladek – można zaklasyfikować jako mieszankę free-jazzu z rockiem psychodelicznym i progresywnym; na dodatek całość została mocno podlana brzmieniami elektronicznymi – dość powiedzieć, że przeróżne instrumenty elektroniczne nierzadko wykorzystywane są jako solowe, na przykład zastępując gitarę.
Właśnie od elektroniki rozpoczyna się otwierające album „Plastic Disco” – dopiero z czasem dochodzi hipnotyczny rytm gitary basowej oraz perkusja, która przydaje zrazu dość sennemu utworowi dynamiki. Po dość przydługim, ale jak najbardziej usprawiedliwionym, bo klimatycznym, wstępie do akcji wkracza lider formacji, serwując pierwszą ze swoich solówek saksofonowych. To moment kulminacyjny tego kawałka, cały zespół wchodzi tu bowiem na największe obroty, a muzycy – co do tego nie można mieć wątpliwości – dają z siebie wszystko; każdy gra z taką energią, jakby od tego zależało jego życie. Ale przecież inaczej nie da się grać free jazzu! W finale następuje powrót do punktu wyjścia – instrumenty po kolei wyciszają się, a uszy słuchacza koi subtelna elektronika. Przed zaśnięciem – w sprzyjających okolicznościach, przy winie i świeczce, byłoby to pewnie możliwe – chroni jednak potężne i niespodziewane uderzenie, od jakiego zaczyna się drugi utwór, „Ransom Bird”. To już free jazz w niemal czystej postaci. Wsłuchując się w partie Kjetila Møstera, nie sposób nie zwrócić uwagi na jego inspiracje nie tylko legendarnymi saksofonistami amerykańskimi, Ornette’em Colemanem i Johnem Contrane’em, ale także geniuszem trąbki – Milesem Davisem. Niech Wam się jednak nie wydaje, że kwartet ze Skandynawii zapatrzony jest tylko w przeszłość. To, co dzieje się na innych planach muzycznych, brzmi jak najbardziej nowocześnie: industrialna elektronika, psychodeliczna perkusja, połamańce rytmiczne – jest w tym jakieś szaleństwo i nieokiełznanie naszych czasów.
Chwilę odpoczynku zapewnia trzeci kawałek na liście – „Composition Task #1”. Od pierwszych sekund ton nadaje mu lider, którego saksofon brzmi, jakbyśmy mieli do czynienia z balladą jazzową. Że nie do końca jest właśnie tak, przekonuje to, co dzieje się od pewnego momentu w tle – narastają mroczne i niepokojące dźwięki, za które odpowiedzialny jest przede wszystkim Ståle Storløkken. Może więc i jest to ballada, ale raczej nie z tych, które przynoszą ukojenie i sprawiają, że można się przy nich z rozkoszy rozpłynąć w niebycie. Album zamyka najdłuższa na płycie, ponad szesnastominutowa, kompozycja „The Boat”, w przesłaniu zbieżna z „Ransom Bird”. Po początkowym ataku perkusji podrasowanej sprzężeniami basu następuje chwilowe wyciszenie, które stanowi jednak tylko ciszę przed burzą. W dalszej części czeka nas bowiem prawdziwe uderzenie prosto między oczy. Kenneth Kapstad i Nikolai Eilertsen nie wahają się przed wycieczkami rytmicznymi w stronę punka, Kjetil Møster traktuje swój saksofon w sposób, jakiego nie powstydziłby się John Zorn (na przykład w Naked City), z kolei Ståle Storløkken wyczarowuje ze swoich instrumentów solówkę imitującą brzmienie gitary elektrycznej. I nawet jeśli momentami odnosi się wrażenie, że każdy gra sobie (wszak mamy do czynienia z muzyką improwizowaną), partie poszczególnych instrumentów zazębiają się, zmierzając do umiejscowionej w tym samym punkcie mety. Całkiem możliwe, że „Edvard Lygre Møster” pozostanie jedyną pamiątką po efemerycznym kwartecie; jeśli tak się stanie, najważniejsze, że żaden z muzyków nie będzie musiał tej produkcji ze wstydem usuwać w cień ani wymazywać ze swojej bogatej dyskografii. A jeżeli jeszcze kiedyś pojawi się w sklepach nowy krążek sygnowany nazwą Møster!, będzie można zacierać ręce z zadowolenia.
koniec
11 lipca 2013
Skład:
  • Kjetil Møster – saksofon tenorowy, saksofon barytonowy, instrumenty elektroniczne
  • Ståle Storløkken – instrumenty klawiszowe (fortepian Fender-Rhodes, syntezator Mooga), instrumenty elektroniczne
  • Nikolai Eilertsen – gitara basowa, instrumenty elektroniczne
  • Kenneth Kapstad – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tacy artyści, jak Morricone, nie umierają
Sebastian Chosiński

10 VI 2021

John Zorn bardzo mocno przeżył w ubiegłym roku śmierć Ennia Morriconego. Do tego stopnia, że po raz kolejny zaprosił na sesję muzyków tworzących The Gnostic Trio (wraz z gościem specjalnym, jakim okazał się organista John Medeski). Owocem ich pracy okazał się wydany w lutym tego roku poświęcony legendarnemu Włochowi album „Gnosis: The Inner Light”.

więcej »

Karaibski puls, słowiańska nostalgia
Sebastian Chosiński

8 VI 2021

Zaledwie kilka dni temu chwaliłem w tym miejscu najnowszą, wydaną pod koniec maja, płytę Аквариум [Akwarium] Borisa Griebienszczikowa zatytułowaną „Дань”, a tu już pojawia się następna. Gwoli ścisłości: kompilacyjny „Тор” to dzieło o kilka miesięcy wcześniejsze, które najpierw pojawiło się na portalach streamingowych, a dopiero w kwietniu ujrzało światło dzienne w postaci srebrnego dysku.

więcej »

Hołd dla legend minionych
Sebastian Chosiński

3 VI 2021

Boris Griebienszczikow – lider petersburskiego zespołu Аквариум [Akwarium] – to na scenie rosyjskiej człowiek-instytucja. Jeden z najbardziej zasłużonych rockmanów w tym kraju, moralny autorytet, chętnie włączający się w działania charytatywne. Czego dowiódł właśnie, publikując pod koniec maja nowy album – „Дань”, dochód z którego wesprze fundację pomagającą dzieciom z chorobą Duchenne’a.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.