Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

Fismoll
‹At Glade›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAt Glade
Wykonawca / KompozytorFismoll
Data wydania18 czerwca 2013
Wydawca EMI
NośnikCD
Gatunekfolk, pop, rock
EAN5099961529021
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Flowering
2) To Dryad
3) Time Of Glimmers
4) Song Of Songs
5) Trifle
6) History Of The Moon
7) Let’s Play Birds
8) Close To The Light
9) Let Me Breathe Your Sigh
10) Look At This
Wyszukaj / Kup

W idealnej harmonii
[Fismoll „At Glade” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wśród młodych muzyków mamy ogromne talenty. Kolejnym z przebijających się do świadomości większej liczby Polaków jest Fismoll, który w czerwcu zadebiutował znakomitym albumem „At Glade”.

Michał Perzyna

W idealnej harmonii
[Fismoll „At Glade” - recenzja]

Wśród młodych muzyków mamy ogromne talenty. Kolejnym z przebijających się do świadomości większej liczby Polaków jest Fismoll, który w czerwcu zadebiutował znakomitym albumem „At Glade”.

Fismoll
‹At Glade›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAt Glade
Wykonawca / KompozytorFismoll
Data wydania18 czerwca 2013
Wydawca EMI
NośnikCD
Gatunekfolk, pop, rock
EAN5099961529021
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Flowering
2) To Dryad
3) Time Of Glimmers
4) Song Of Songs
5) Trifle
6) History Of The Moon
7) Let’s Play Birds
8) Close To The Light
9) Let Me Breathe Your Sigh
10) Look At This
Wyszukaj / Kup
Arkadiusz Glensk to artysta wszechstronnie uzdolniony – komponuje, pisze i bardzo rzadko rozstaje się z gitarą (choć gra na wielu instrumentach). Początków jego popularności należy szukać oczywiście w sieci, gdzie pojawiały się udane i przejmujące covery (utworów „9 Crimes” Damiena Rice’a czy „Mad World” Tears for Fears). Szybko przyszła również pora na autorskie kompozycje, które potwierdzały nie tylko dużą wrażliwość, instrumentalny i wokalny talent, ale też, o dziwo, ogromną dojrzałość skromnego chłopaka. Przy takiej jakości nagrań i w konsekwencji zaskakująco ciepłym odbiorze kwestią czasu była pierwsza płyta. Wraz z jej premierą liczba fanów zaczęła rosnąć, a Fismoll wreszcie dotarł do szerszej publiczności – czy to za sprawą częstszej obecności w mediach, czy występów na żywo (niedawno zagrał przecież na Open’erze). Wszystko to nie zmienia faktu, że „At Glade” nie jest wydawnictwem uniwersalnym i tym bardziej na każdą okazję. Obcowanie z nim wymaga wyjątkowego nastroju i swoistego wyciszenia. Trzeba jasno napisać – uchwycenie pełni atutów krążka niewielu słuchaczom sprawi przyjemność pozbawioną przynajmniej odrobiny monotonii. Jednak jeśli mamy w sobie wielkie pokłady wrażliwości i nie uciekamy panicznie przed jesiennymi nastrojami, to na pewno album da nam dużo muzycznego wytchnienia.
Naturalną rzeczą, zwłaszcza przy debiucie, jest szukanie powiązań z innymi twórcami – podobnie jak chęć umieszczenia premierowego krążka w konkretnych gatunkowych przegródkach. Najwygodniej Fismolla luźno zestawić z dwoma innymi wrażliwcami światowych scen – Jónsim oraz Ólafurem Arnaldsem. Z pierwszym łączy go umiejętność konstruowania baśniowego nastroju, z drugim – stawianie na klasyczne rozwiązania i instrumenty. Nieprzypadkowo obie przywołane gwiazdy pochodzą z Islandii, bo rzeczywiście Arkadiusz posiada duszę, którą nieustannie ciągnie w tamte rejony. Inna sprawa, że z wielką naturalnością przychodzi mu czarowanie przy pomocy pojedynczych dźwięków i własnego głosu. Przede wszystkim jednak z każdym pochłoniętym numerem unaocznia się jego wielki zmysł kompozytorski – Fismoll z łatwością panuje nad bardziej rozbudowanymi aranżacjami, a zarazem potrafi przykuć uwagę słuchacza – pozornie zwykłym – brzdąkaniem na gitarze. Umiejętność i swoboda zajmującego opowiadania przy akompaniamencie tej ostatniej wprost prowadzi do innych personalnych porównań. Opisując dokonania poznaniaka, często stosowane są odwołania do współczesnych gitarowych bardów – choćby Bona Ivera albo Bena Howarda. To artystycznie nobilitujące, lecz co najważniejsze trafne typowanie, ukazujące jednocześnie, w którą stronę zmierza, przynajmniej teraz, autor „At Glade”.
Fismoll zwykł opowiadać, że inspiracje czerpie z licznych obserwacji – życia czy przyrody. Swoista stonowana witalność połączona z pierwotnością natury mogłaby okazać się kluczem do tej płyty. Tyle że nie jest konieczna aż tak drobiazgowa analiza. Wystarczy, że ten młody chłopak (wsparty zastępem odpowiednich ludzi) jest w stanie wyrwać słuchacza z dynamicznej i obcesowej rzeczywistości, by choć na chwile ukoił nerwy i oddał się spokojowi płynącemu z prostych, wyważonych i delikatnie melodyjnych kompozycji. Niewiele narzędzi potrzeba do osiągnięcia zdumiewającego efektu: gitara, skrawki perkusji, smyczki (wspomniana baśniowość to głównie ich zasługa) oraz melancholijny, mądry i głęboki głos. „Time of Glimmers”, „Let’s Play Birds” albo nawet nieco przedramatyzowany „Look at This” przeładowane są emocjami, aczkolwiek nie mylą się też krytycy, którzy głoszą, że numery te nie penetrują nowych stylistycznych zakątków czy po prostu nie są w stanie zachwiać obecnym porządkiem. Odpowiedź jest banalna – nie muszą. Fismoll precyzyjnie wykorzystuje te z elementów współczesnej muzyki, które konieczne są akurat do takiego artystycznego wyrazu.
Debiutowi młodego poznaniaka już od dłuższego czasu towarzyszyły ogromne emocje. Na dodatek z każdą ukazaną publiczności partią autorskiego materiału oczekiwania jeszcze wzrastały, aby osiągnąć naprawdę wysoki, wręcz światowy pułap. Fismoll absolutnie nie zawiódł – z niezwykłą łatwością przyszło mu skomponowanie płyty delikatnej, lirycznej, wszechstronnie pięknej.
koniec
16 lipca 2013

Komentarze

23 VII 2013   22:39:04

Nie mogę się jej nasłuchać... czyżbym się uzależniła?

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: W hołdzie Wielkiemu Szefowi
Sebastian Chosiński

17 X 2019

Współpraca amerykańskiego saksofonisty Joego McPhee i norweskiego perkusisty Paala Nilssen-Love’a rozpoczęła się siedemnaście lat temu. Zaowocowała w tym czasie wieloma koncertami i całkiem sporą liczbą płyt. Ta najnowsza – zawierająca zapis występu z grudnia 2017 roku – ukazała się na początku października i nosi tytuł „Song for the Big Chief”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Wieża Babel w Oslo i Sztokholmie
Sebastian Chosiński

15 X 2019

Perkusista Paal Nilssen-Love to tytan pracy. Wciąż w ruchu. Przemierzający świat wzdłuż i wszerz. Pojawiający się na koncertach w różnych konstelacjach personalnych i liczbowych – od zespołów kameralnych po big bandy. Jego nowy projekt, Fish & Steel, zalicza się do tych pierwszych. Jest bowiem triem, w którym oprócz Norwega grają jeszcze dwaj Szwedzi – Per-Åke Holmlander i Mats Äleklint.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Spełnione marzenia mają swoją cenę
Sebastian Chosiński

10 X 2019

Ten album SBB miał już kilka edycji winylowych i kompaktowych. Pod koniec października przypomniano go po raz kolejny. Tym razem zrobiła to wytwórnia GAD Records. Jak się okazało, po następnym remasteringu „Follow My Dream” – oryginalnie wydane czterdzieści jeden lat temu – brzmi bardzo nowocześnie i na tyle interesująco, że warto po niego sięgnąć. Zwłaszcza jeżeli nie poznało się go w latach 70. XX wieku.

więcej »

Polecamy

Na ulicach Babilonu gaz

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż autora

Bez noży, krzyży i polowań
— Michał Perzyna

Siostry na wznoszącej fali
— Michał Perzyna

Senne marzenia ciągle żywe
— Michał Perzyna

Rozpromienione oblicze
— Michał Perzyna

Krocząc sprawdzoną ścieżką
— Michał Perzyna

Mały jazzowy pożar
— Michał Perzyna

Nie tylko o rozstaniach
— Michał Perzyna

Złe wieści – dobre wieści
— Michał Perzyna

W słodkiej melancholii
— Michał Perzyna

Ponętny ukłon w stronę kobiet
— Michał Perzyna

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.