Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 stycznia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Grand General

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGrand General
Wykonawca / KompozytorGrand General
Data wydania1 lutego 2013
NośnikCD
Czas trwania46:27
Gatunekjazz, rock
EAN7033662021390
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Even Helte Hermansen, Trond Frønes, Ola Kvernberg, Erlend Slettevoll, Kenneth Kapstad
Utwory
CD1
1) Antics12:20
2) The Fall of Troy6:31
3) Clandestine4:08
4) Tachyon6:25
5) Ritual6:02
6) Red Eye11:02
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Eklektyzm genetycznie zmodyfikowany
[Grand General „Grand General” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nie tak dawno przyglądaliśmy się bliżej debiutanckiemu albumowi norweskiej formacji jazz-rockowej Møster!, dzisiaj natomiast przyszedł czas na ich rodaków z Grand General. Co łączy te grupy poza krajem pochodzenia? Fakt, że obie obracają się w okolicach fusion. Że tworzą je muzycy, którzy zdobyli już renomę, grając w innych kapelach. Wreszcie osoba perkusisty, Kennetha Kapstada, na co dzień broniącego barw Motorpsycho.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Eklektyzm genetycznie zmodyfikowany
[Grand General „Grand General” - recenzja]

Nie tak dawno przyglądaliśmy się bliżej debiutanckiemu albumowi norweskiej formacji jazz-rockowej Møster!, dzisiaj natomiast przyszedł czas na ich rodaków z Grand General. Co łączy te grupy poza krajem pochodzenia? Fakt, że obie obracają się w okolicach fusion. Że tworzą je muzycy, którzy zdobyli już renomę, grając w innych kapelach. Wreszcie osoba perkusisty, Kennetha Kapstada, na co dzień broniącego barw Motorpsycho.

Grand General

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGrand General
Wykonawca / KompozytorGrand General
Data wydania1 lutego 2013
NośnikCD
Czas trwania46:27
Gatunekjazz, rock
EAN7033662021390
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Even Helte Hermansen, Trond Frønes, Ola Kvernberg, Erlend Slettevoll, Kenneth Kapstad
Utwory
CD1
1) Antics12:20
2) The Fall of Troy6:31
3) Clandestine4:08
4) Tachyon6:25
5) Ritual6:02
6) Red Eye11:02
Wyszukaj / Kup
Określenie „supergrupa” często bywa nadużywane, ale w przypadku Grand General – podobnie jak wcześniej przy Møster! – innego użyć po prostu nie można. Zespół powstał w 2012 roku, a w jego szeregach znaleźli się muzycy, którzy już od lat decydują o obliczu norweskiej – a nawet szerzej: skandynawskiej – sceny jazzowej i jazz-rockowej. Przyjrzyjmy się każdemu z nich po kolei. Gitarzysta Even Helte Hermansen jest liderem formacji Bushman’s Revenge, z którą nagrał już sześć albumów („Cowboy Music”, 2007; „You Lost Me at Hello”, 2009; „Jitterbug”, 2010; „A Little Bit of Big Bonanza”, 2012; „Never Mind the Botox”, 2012; „Electric Komple – Live!”, 2013) ocierających się o mariaż jazzu z hard rockiem. Pojawił się także w zespole Slow Motion Orchestra, który akompaniował śpiewaczce jazzowej Solveig Slettahjell na płycie „Tarpan Seasons” (2009). Liczącymi się dokonaniami może pochwalić się również basista Trond Frønes, który z równą maestrią odnajduje się w alternatywnym Cadillac („Cure”, 2001), deathmetalowym Goat the Head („Doppelgängers”, 2010), doomowym Sunswitch („Sunswitch”, 2012), jak i rock’n’rollowym Blood on Wheels („Blood on Wheels”, 2012).
Z kolei multiinstrumentalista – głównie skrzypek – Ola Kvernberg to podpora wielu zespołów o proweniencji jazzowej, jak chociażby Ingebrigt Håker Flaten Quintet („Quintet”, 2006; „The Year of the Boar”, 2008), Ingebrigt Håker Flaten Chicago Sextet („Live at Jazzfest Saalfelden”, 2012) oraz Team Hegdal („Vol. 1”, 2010; „Vol. 2”, 2011). Poza tym stoi też na czele własnej grupy, z którą do tej pory nagrał trzy krążki: „Night / Driver” (2006), „Folk” (2009) i „Liarbird” (2011). Ze środowiska stricte jazzowego wywodzi się także klawiszowiec Erlend Slettevoll, który wspólnie z saksofonistą Kjetilem Møsterem udzielał się w formacjach freejazzowych The Indian Core („The Indian Core”, 2007) oraz The Core („Vision”, 2004; „Blue Sky”, 2006; „Office Essentials”, 2007; „Golonka Love”, 2008; „Party”, 2010). Można go usłyszeć również na płytach okazjonalnych grup Afric Pepperbirds („Cape Point”, 2006), Heidi Skjerve Quintet („Coming Home”, 2006), The Rainbow Band („The Rainbow Band Sessions”, 2011) oraz na solowym albumie jazzowo-folkowej piosenkarki Beate S. Lech („Min Song Og Hjarteskatt”, 2011). Perkusista Kenneth Kapstad to prawdziwy muzyczny obieżyświat, który w czasie swoich artystycznych wojaży zdążył zetknąć się już niejednokrotnie z innymi członkami Grand General. Z Frønesem grał chociażby w Goat the Head, a ze Slettevollem – w Afric Pepperbirds.
Na co dzień natomiast Kapstad od sześciu lat bębni w psychodeliczno-progresywnym Motorpsycho, z którym zdążył w tym czasie nagrać już pięć studyjnych płyt długogrających („Little Lucid Moments”, 2008; „Child of the Future”, 2009; „Heavy Metal Fruit”, 2010; „The Death Defying Unicorn”, 2012; „Still Life with Eggplant”, 2013). Panowie Hermansen, Frønes, Kvernberg, Slettevoll i Kapstad spotykali się wcześniej zresztą nie tylko w studiach nagraniowych, ale przede wszystkim na scenach festiwalowych – trudno się więc dziwić, że znalazłszy wspólny język, postanowili stworzyć coś razem. Do ich oferty ze zrozumieniem odniósł się Rune Kristoffersen, właściciel mającej siedzibę w Oslo wytwórni płytowej Rune Grammofon, od kilku lat będącej częścią specjalizującego się w jazzie monachijskiego koncernu ECM Records. Od słowa do słowa i w lutym 2013 roku w sprzedaży pojawił się kompakt zatytułowany po prostu „Grand General”. Czy można określić go jednocześnie mianem „debiutanckiego”? Z jednej strony tak (wszak to pierwsza produkcja tej formacji), z drugiej jednak – należy mieć wątpliwości, czy kiedykolwiek doczekamy się ciągu dalszego tej historii. Wiele bowiem wskazuje na to, że Grand General będzie jedynie efemerydą, w jakich już niejeden raz muzycy grupy uczestniczyli. Ale kto tak naprawdę to wie, wyroki boskie są przecież niezbadane.
Warto zacząć od próby klasyfikacji muzyki zawartej na albumie. Wbrew pozorom nie jest to wcale takie łatwe. Owszem, można tej płycie przykleić etykietkę jazz-rocka i będzie w tym sporo prawdy, ale byłoby to równocześnie duże spłycenie. Wszak w twórczości Grand General można dopatrzyć się również wpływów bluesa, psychodelii, alternatywy, a niekiedy nawet i hard rocka. Wykorzystanie w instrumentarium – i to na tak dużą skalę – skrzypiec od razu też wskazuje konkretny, jeśli chodzi o inspiracje, trop – Mahavishnu Orchestra, zwłaszcza z czasów „The Inner Mounting Flame” (1971) i „Birds of Fire” (1973). Chociaż równie dobrze ktoś mógłby dorzucić UK (w większym) czy Kansas (w dużo mniejszym stopniu). Polskiemu słuchaczowi z kolei niektóre z kompozycji Grand General mogą przywieść na myśl wczesne nagrania Krzaka (vide zarejestrowany na żywo w grudniu 1979 roku album „Blues Rock Band”). Swoją drogą czasami można się nawet pomylić i na pytanie: „kto gra na skrzypcach?”, odpowiedzieć nie – zgodnie z prawdą – Ola Kvernberg, lecz: Jan Błędowski. O charakterystycznym stylu Norwegów decyduje jednak nie tylko brzmienie instrumentów smyczkowych, ale także perkusji (kłania się spacerockowe zacięcie Kapstada) i gitary (z progresywno-alternatywnymi zapędami Hermansena).
Na krążku znalazło się sześć utworów, w tym dwa – na otwarcie i zamknięcie – znacznie dłuższe od pozostałych. „Antics” rozpoczyna się od ostrej rockowej gitary, do której szybko dołączają folkowe skrzypce; po tym nietypowym i zapewne dla wielu nieco zaskakującym wstępie odzywają się wreszcie klawiszowiec i sekcja rytmiczna, dzięki czemu stopniowo krystalizuje się brzmienie całej formacji. Przede wszystkim robi się bardzo progresywnie; grupa nabiera rozpędu i praktycznie przez kolejnych dziesięć minut ani na moment nie zwalnia tempa. Mimo zawartej w tej muzyce mocy nie słychać jednak żadnej ociężałości – i nie można mieć wątpliwości, że największa w tym zasługa specyficznego stylu gry perkusisty. W drugiej części z kolei do głosu dochodzą instrumenty solowe – skrzypce i gitara, które nie tyle prowadzą ze sobą dialog, co wydatnie pomagają sobie w zagospodarowaniu przestrzeni dźwiękowej. „The Fall of Troy” to potężna dawka progresu wymieszanego z psychodelią; uwagę zwraca głównie hipnotyczny, transowy motyw na gitarze, który w dalszej części przeistacza się w rasową rockową, mocno zapadającą w pamięć melodię. Warto też dodać, że w sukurs Hermansenowi przychodzi tu Kvernberg – i jest to jeden z najlepszych fragmentów na całym krążku. Najkrótszy z całej szóstki, zaledwie czterominutowy, utwór „Clandestine” oparty jest z początku na brzmieniach elektronicznych. Dopiero gdy dochodzą gitara i sekcja rytmiczna, robi się żywiej, chociaż do samego końca kompozycja ta nie wykracza poza granice opartej na akordach bluesowych ballady.
Wsłuchując się w „Tachyon”, bez trudu można odnaleźć nawiązania do Mahavishnu Orchestra – nie jest to jednak wcale zarzut, ale po prostu stwierdzenie faktu. Niemal wszystko jest tu w klimacie kapeli ze Stanów Zjednoczonych. Klawisze Erlenda Slettevolla brzmią, jakby grał na nich Jan Hammer; Kvernberg po raz kolejny udowadnia, że w młodości musiał często wsłuchiwać się w partie skrzypiec Jerry’ego Goodmana, a Hermansen wcale nie stara się uciec z cienia Johna McLaughlina. Jeśli uznamy tę kompozycję za hołd złożony wielkim mistrzom jazz-rocka, to należy od razu dodać, że to prawdziwie spiżowy pomnik. W „Ritual” po raz kolejny następuje zmiana nastroju – tempo spada, za to robi się ciężej i mroczniej, co w dużej mierze jest zasługą perkusisty i odpowiednio wypełniającego tło klawiszowca. Na plan pierwszy wybijają się ponownie skrzypce, których solówka rodzi jednoznaczne skojarzenia ze sposobem gry Błędowskiego z końca lat 70. ubiegłego wieku (choć jeśli ktoś dostrzeże jeszcze inspiracje Jean-Lukiem Pontym, też trudno będzie nie przyznać mu racji). Zamykające album „Red Eye” to przegląd możliwości i zainteresowań artystycznych członków kapeli. Nie brakuje tu więc fragmentów czysto progresywnych ani skoku w bok do świata bluesa; nie brakuje elektroniczno-jazzowych wycieczek w stylu zaprzyjaźnionego z Grand General norweskiego Elephant9 ani spacerockowego luzu w klimacie „zakręconego” Radiohead (z okolic „Kid A”) czy Kasabian (z czasów „Empire”).
Mimo tej różnorodności stylistycznej płyta jest bardzo spójna, zaczerpnięte od innych składniki zostały idealnie przetworzone i zaimplementowane – po to, by dać nową jakość. I nawet jeśli niebawem dojdzie do nas wiadomość, że Grand General przeszło do historii, nie będzie to wcale powód do zmartwienia – można bowiem być pewnym, że drogi tworzących zespół artystów przetną się jeszcze wiele razy, co wcześniej czy później da początek kolejnym efemerycznym projektom, po których pozostaną albumy nie mniej interesujące i wartościowe.
koniec
23 lipca 2013
Skład:
  • Even Helte Hermansen – gitara
  • Trond Frønes – gitara basowa
  • Ola Kvernberg – skrzypce, altówka
  • Erlend Slettevoll – instrumenty klawiszowe
  • Kenneth Kapstad – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Zorn na wiolonczelę solo
Sebastian Chosiński

21 I 2021

Jeśli wydaje Wam się, że omawiana w tym miejscu przed dwoma dniami płyta „Les Maudits” jest najdziwniejszą produkcją Johna Zorna, jaką opublikował on w ubiegłym roku – jesteście w błędzie. Cztery miesiące po „Przeklętych” światło dzienne ujrzał bowiem album „Azoth”, na którym Amerykanin zaprezentował cztery swoje freejazzowe kompozycje zaaranżowane na wiolonczelę solo, w duecie i trio.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Przeklęci, szaleni, dzicy…
Sebastian Chosiński

19 I 2021

Że John Zorn jest artystą bardzo wszechstronnym, jest wiedzą powszechną. Jego zainteresowania artystyczne rozpięte są pomiędzy ekstremalnym metalem i muzyką organową, free jazzem i fusion, klasyczną awangardą i muzyką konkretną. W każdym z tych gatunków Amerykanin porusza się z charakterystyczną dla siebie maestrią. Czego dowodzi wydany latem ubiegłego roku album zatytułowany z francuska „Les Maudits”, co można przetłumaczyć na polski jako… „Przeklęci”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Królewski Kong rusza na podbój świata
Sebastian Chosiński

14 I 2021

„Kong” to nie jest szczególnie gorąca nowość. Pierwotnie bowiem materiał ten ukazał się w październiku 2019 roku, tyle że jedynie na terenie Skandynawii. A że uznano go za wyjątkowo udany, niespełna rok później belgijska wytwórnia Outnote Records zdecydowała się wprowadzić album na rynek ogólnoświatowy. Dzięki temu szwedzki kwintet jazzowy Oddjob powinien pozyskać jeszcze szersze grono fanów.

więcej »

Polecamy

Na ulicach Babilonu gaz

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.