Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 stycznia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Austra
‹Olympia›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOlympia
Wykonawca / KompozytorAustra
Data wydania18 czerwca 2013
NośnikCD
Gatunekelektronika, pop
EAN5903111340056
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) What We Done
2) Forgive Me
3) Painful Like
4) Sleep
5) Home
6) Fire
7) I Don’t Care (I’m A Man)
8) We Become
9) Reconcile
10) Annie (Oh Muse, You)
11) You Changed My Life
12) Hurt Me Now
Wyszukaj / Kup

Krocząc sprawdzoną ścieżką
[Austra „Olympia” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Już pierwsze zetknięcie z krążkiem „Olympia” daje przekonanie, że przez ostatnie dwa lata w twórczości Austry nie zaszła żadna rewolucyjna zmiana. W konsekwencji elektroniczno-gotycka powtórka z rozrywki początkowo nie zachwyca. Na szczęście znajdziemy na niej wystarczająco wiele powodów, aby wydać okrągłą sumę i ustawić nowy album tuż obok „Feel It Break”.

Michał Perzyna

Krocząc sprawdzoną ścieżką
[Austra „Olympia” - recenzja]

Już pierwsze zetknięcie z krążkiem „Olympia” daje przekonanie, że przez ostatnie dwa lata w twórczości Austry nie zaszła żadna rewolucyjna zmiana. W konsekwencji elektroniczno-gotycka powtórka z rozrywki początkowo nie zachwyca. Na szczęście znajdziemy na niej wystarczająco wiele powodów, aby wydać okrągłą sumę i ustawić nowy album tuż obok „Feel It Break”.

Austra
‹Olympia›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOlympia
Wykonawca / KompozytorAustra
Data wydania18 czerwca 2013
NośnikCD
Gatunekelektronika, pop
EAN5903111340056
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) What We Done
2) Forgive Me
3) Painful Like
4) Sleep
5) Home
6) Fire
7) I Don’t Care (I’m A Man)
8) We Become
9) Reconcile
10) Annie (Oh Muse, You)
11) You Changed My Life
12) Hurt Me Now
Wyszukaj / Kup
Pulsujące podkłady i przeszywający wokal Katie Stelmanis to najważniejsze składowe sukcesu kanadyjskiego projektu. Oczywiście oprócz młodej diwy, która odpowiada też za elektroniczną stronę nagrań, nadal w składzie mamy perkusistkę Mayę Postepski oraz basistę Doriana Wolfa. Co ciekawe, obecnie zespół funkcjonuje jako sekstet – do tria dołączyły chórzystki Romy i Sari Lightman oraz saksofonista i klawiszowiec Ryan Wonsiak. Również z dużym zaangażowaniem uznanych producentów (Damian Taylor oraz Tom Elmhirst) powstała „Olympia” – druga płyta Austry, która, jak zostało wspomniane już we wstępie, nie dostarcza słuchaczom właściwie żadnych zaskoczeń i w pewnym stopniu po prostu brakuje jej świeżości. Z drugiej strony – całość brzmi znacznie dojrzalej i pełniej.
Na pierwszy zwiastun wydawnictwa wybrano niezły numer „Home”: krótkie wprowadzenie na fortepianie, szybko dołączający wysoki, operowy śpiew, a (po pewnej chwili) także miarowy, kołyszący i stopniowo rozkręcający się podkład. Jeśli wspomnimy o udziale saksofonu i fletu, to uzyskamy niemal pełną charakterystykę kawałka. Dodajmy jedynie, że w warstwie tekstowej mamy przede wszystkim spore pokłady osobistej tęsknoty, wyrażane choćby powtarzanymi słowami: „You know that it hurts me when you don’t come home at night / My body can’t rest unless you’re sitting by my side”. Drugi singiel, „Painful Like”, to z kolei nieco głębsze, bardziej klubowe, ale ostatecznie też nieco zbyt monotonne dźwięki. Dla odmiany świetnym wejściem w płytę jest otwierający playlistę „What We Done?”. Niepokojący i bujający utwór, z wpadającymi w ucho frazami: „So I dance with nothing / So I dance for free”, w drugiej połowie znacząco przybiera na mocy, by zostawić odbiorcę w dziwnym stanie zaintrygowania oraz z naprawdę dużą ochotą na więcej podobnych doznań. „Forgive Me” rezygnuje z aż tak szorstkiego klimatu, a w zamian dostajemy taneczną, popową i chwytliwą piosenkę, która szybko przywołuje wspomnienia związane z poprzednim albumem Austry. To również popisy wokalne Stelmanis, która śpiewa skrajnie wysokim i wibrującym głosem – to też jeden z momentów, gdy niektórych, zwłaszcza nieznających wcześniejszych dokonań grupy, taka ekspresja (niepotrzebnie podrasowana jeszcze pojawiającymi się tle skrzypcami) może zniechęcić, bo wypada lekko karykaturalnie.
Znamienne, że w przypadku Austry często pisze się o bardzo tanecznym brzmieniu, lecz w gruncie rzeczy na płycie nie dostrzeżemy żadnego typowego parkietowego przeboju. Na „Olympię” składają się kompozycje raczej miło kołyszące, trochę dreampopowe, tylko z rzadka zwiększające wyraźnie tempo, a skupione na eksponowaniu zimnych i mrocznych, choć czasami zbliżających się m.in. do synthpopu, house’u czy nawet starego disco, dźwięków. Taką ciekawą stylistyczną wycieczką, niewątpliwie ożywiającą wydawnictwo, jest utwór „Annie (Oh Muse, You)”, w którym wyłowimy sporo klubowych naleciałości z przeszłości. Całość zamyka przestrzenny, wielowarstwowy i z rozmachem zrealizowany „Hurt Me Now”, w którym skumulowane zostało wszystko, czym elektryzują artyści skupieni wokół Austry.
Kanadyjczycy kroczą póki co sprawdzoną i bezpieczną ścieżką. „Olympia”, mimo że nie zaskakuje, daje prawie tyle przyjemności, co „Feel It Breake” – serwuje słuchaczom niebanalne elektroniczne podkłady, a Katie Stelmanis potwierdza niezwykły talent i ogromne możliwości wokalne, jednocześnie prezentując coraz lepsze teksty. Oczywiście, nadal nie wszyscy muszą dać się złapać w sidła takiego połączenia: mrocznej, pulsującej muzyki oraz klasycznego śpiewania w rzadko spotykanych obecnie rejestrach. Jednak dla tych, którzy zachwycali się gotyckim debiutem, nowy, bardziej eklektyczny krążek powinien stanowić pozycję obowiązkową – Austra ciągle potrafi zainteresować.
koniec
20 sierpnia 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o muzyce: Czy należy wstydzić się jazzu, który nadejdzie?
Sebastian Chosiński

23 I 2020

Kariera obrana przez muzyków tworzących Ducksback jest przykładem dość zaskakującej wolty stylistycznej. Jeszcze parę lat temu trzech z nich (na pięciu) tworzyło indierockową formację Sunny Pompeii; dzisiaj – pod nowym szyldem – grają jazz improwizowany, do którego dorzucają elementy rocka i ambientu. A wszystko to znajdziecie na albumie „The Shame of Jazz to Come”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Żywy! Jeszcze żywszy. Ciężki! Jeszcze cięższy
Sebastian Chosiński

21 I 2020

Trudno byłoby wyobrazić sobie dzisiaj europejską scenę psychodeliczno-spacerockową bez takich duńskich wykonawców, jak Mythic Sunship czy Øresund Space Collective. Z czego wielbiciele muzyki mogą być uradowani, zespoły te nie tylko prezentują wysoki poziom, ale także zaliczają się do nadzwyczaj pracowitych. Pierwszy z wymienionych otworzył nowy rok albumem koncertowym „Changing Shapes” i można być niemal pewnym, że to nie jego ostatnie słowo w nadchodzących miesiącach.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Odmienne stany strumienia świadomości
Sebastian Chosiński

16 I 2020

Jak to często bywa w przypadku formacji freejazzowych, historia Liquid Quintet jest zagmatwana. Korzenie zespołu sięgają początku dekady, kiedy to hiszpański pianista Agustí Fernández powołał do życia Liquid Trio, które w kolejnych latach okazjonalnie poszerzało swój skład o dwóch kolejnych muzyków. Po raz pierwszy jednak dokonania Kwintetu zostały udokumentowane dwie płytami w roku ubiegłym. Jednak z nich – „Flux” – ukazała się w Polsce.

więcej »

Polecamy

Na ulicach Babilonu gaz

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Elektronicznie, gotycko, operowo
— Michał Perzyna

Tegoż autora

Bez noży, krzyży i polowań
— Michał Perzyna

Siostry na wznoszącej fali
— Michał Perzyna

Senne marzenia ciągle żywe
— Michał Perzyna

Rozpromienione oblicze
— Michał Perzyna

Mały jazzowy pożar
— Michał Perzyna

Nie tylko o rozstaniach
— Michał Perzyna

W idealnej harmonii
— Michał Perzyna

Złe wieści – dobre wieści
— Michał Perzyna

W słodkiej melancholii
— Michał Perzyna

Ponętny ukłon w stronę kobiet
— Michał Perzyna

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.