Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Power of the Horns
‹Alaman›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAlaman
Wykonawca / KompozytorPower of the Horns
Data wydania2 lipca 2013
NośnikCD
Czas trwania74:34
Gatunekjazz
EAN5902768701043
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Piotr Damasiewicz, Adam Pindur, Maciej Obara, Marek Pospieszalski, Paweł Niewiadomski, Dominik Wania, Jakub Mielcarek, Max Mucha, Tomas Sanchez, Gabriel Ferrandini, Wojciech Romanowski
Utwory
CD1
1) Alaman27:21
2) Troid13:13
3) Psalm for William Parker34:00
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: „Young Power” polskiego jazzu
[Power of the Horns „Alaman” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jeśli wsłuchać się dokładnie w najnowsze wydawnictwa wytwórni Multikulti Project i For Tune, można śmiało dojść do wniosku, że młody polski jazz ma się wyśmienicie. I, co najważniejsze, nie będzie to wcale przesadne stwierdzenie. Jednym z wielu tego dowodów jest „Alaman” – porywający koncertowy krążek freejazzowej, prowadzonej przez trębacza Piotra Damasiewicza, formacji Power of the Horns.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: „Young Power” polskiego jazzu
[Power of the Horns „Alaman” - recenzja]

Jeśli wsłuchać się dokładnie w najnowsze wydawnictwa wytwórni Multikulti Project i For Tune, można śmiało dojść do wniosku, że młody polski jazz ma się wyśmienicie. I, co najważniejsze, nie będzie to wcale przesadne stwierdzenie. Jednym z wielu tego dowodów jest „Alaman” – porywający koncertowy krążek freejazzowej, prowadzonej przez trębacza Piotra Damasiewicza, formacji Power of the Horns.

Power of the Horns
‹Alaman›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAlaman
Wykonawca / KompozytorPower of the Horns
Data wydania2 lipca 2013
NośnikCD
Czas trwania74:34
Gatunekjazz
EAN5902768701043
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Piotr Damasiewicz, Adam Pindur, Maciej Obara, Marek Pospieszalski, Paweł Niewiadomski, Dominik Wania, Jakub Mielcarek, Max Mucha, Tomas Sanchez, Gabriel Ferrandini, Wojciech Romanowski
Utwory
CD1
1) Alaman27:21
2) Troid13:13
3) Psalm for William Parker34:00
Wyszukaj / Kup
W latach 60. i 70. XX wieku Polska była jazzową potęgą. Wykonawcy, tacy jak Krzysztof Komeda, Tomasz Stańko, Mieczysław Kosz, Zbigniew Namysłowski, Zbigniew Seifert, Michał Urbaniak, Jan Ptaszyn-Wróblewski, Andrzej Trzaskowski, Sławomir Kulpowicz czy grupy Laboratorium i Paradox, święcili triumfy na festiwalach na całym świecie. Niestety, ta wielka fala polskiego jazzu została nieco wyhamowana w następnej dekadzie, do czego niewątpliwie przyczyniło się – wśród wielu czynników – także wprowadzenie stanu wojennego. Wielu artystów nie otrzymywało zgody na trasy koncertowe poza Polską, a jedynym kierunkiem, w którym można się było udać, były inne demoludy. Zakazy nie dotyczyły oczywiście tych największych, którzy albo zdążyli już wyrobić sobie markę w Europie Zachodniej (i Skandynawii) oraz Stanach Zjednoczonych, albo zdecydowali się na doraźną emigrację. Z biegiem czasu ich miejsce zaczęli zajmować młodsi muzycy, wychowani już w trochę innym duchu, niemający oporów przed łączeniem jazzu z rockiem (a nawet punk rockiem). To oni tworzyli grupy Tie Break, Stan d’Art, Free Cooperation, Die Sicherheit, Woo Boo Doo, wreszcie tę najważniejszą, będącą niejako amalgamatem i zarazem podsumowaniem wszystkich wcześniej wymienionych, czyli Young Power. Formację będącą – z perspektywy czasu można to stwierdzić już bez wątpliwości – duchowym przodkiem Power of the Horns.
Klarneciście Krzysztofowi Popkowi udało się zgromadzić w Young Power zarówno muzyków stawiających pierwsze kroki na scenie, takich, którzy mieli już pewne doświadczenie, jak i gwiazdy, których nazwiska elektryzowały publiczność jazzową i rockową. Wymieńmy najznaczniejszych: wokalista Jorgos Skolias, skrzypek Henryk Gembalski, gitarzyści Andrzej Urny i Grzegorz Kapołka, wibrafonista Bernard Maseli, perkusiści Andrzej Ryszka, Jerzy Piotrowski i Krzysztof Zawadzki, wreszcie nader liczne grono saksofonistów, trębaczy, puzonistów itd., w którym znaleźli się – poza liderem – między innymi Bronisław Duży, Antoni Gralak, Aleksander Korecki, Włodzimierz Kiniorski, Marcin Pospieszalski, Piotr Wojtasik i Adam Wendt. Większość z nich po dziś dzień jest aktywna zawodowo i odgrywa istotną rolę na rodzimej scenie muzycznej. Żałować tylko należy jednego – że w ciągu pięciu lat aktywnej działalności (1986-1990) Young Power pozostawiło po sobie zaledwie trzy krążki z materiałem premierowym („Young Power”, 1987; „Nam Myo Ho Renge Kyo”, 1988; „Man of Tra”, 1989). Inna sprawa, że wpływu tej formacji na polski jazz (i jazz-rock) III Rzeczypospolitej przecenić się po prostu nie da. Być może za dwie dekady bądź ćwierć wieku to samo będziemy mogli powiedzieć o kierowanej przez trębacza Piotra Damasiewicza orkiestrze Power of the Horns, którą z grupą Krzysztofa Popka łączy nie tylko zbliżona liczba artystów w składzie (ponad dziesięciu), lecz przede wszystkim wyeksponowanie potężnej sekcji instrumentów dętych.
Trzydziestotrzyletni Damasiewicz pochodzi ze stolicy Dolnego Śląska; studiował na Akademiach Muzycznych we Wrocławiu, Bydgoszczy i Katowicach. Jak na cieszącego się popularnością i uznaniem jazzmana przystało, angażuje się w wiele projektów muzycznych – niektórym lideruje (vide Power of the Horns, Piotr Damasiewicz Quartet), w innych pełni mniej eksponowaną rolę jednego z instrumentalistów (First Exit, Escape Art Quintet). „Wejście smoka” zaliczył jesienią 2008 roku, kiedy to podczas organizowanego przez Filharmonię Wrocławską festiwalu Jazztopad, stojąc na czele własnego kwintetu, wykonał z towarzyszeniem orkiestry symfonicznej zamówioną specjalnie na tę imprezę kompozycję „Hadrony”. Dopiero jednak po trzech latach udało się dokonać rejestracji płytowej tego materiału; Damasiewiczowi towarzyszyli w tym saksofoniści Maciej Obara i Gerard Lebik, kontrabasista Maciej Garbowski, perkusista Wojciech Romanowski oraz tyska Orkiestra Kameralna „Aukso”. W tym czasie muzyk miał już na koncie debiutancki album swego kwartetu zatytułowany „Mnemotaksja” (2009) oraz szykował się do startu najnowszego projektu – Power of the Horns. Od wszystkich innych działających współcześnie kapel jazzowych nad Wisłą miał się odróżniać wykorzystaniem podwójnej sekcji rytmicznej oraz kilkuosobowej sekcji dętej. Pierwsze koncerty grupa zagrała wiosną 2012 roku; jeden z nich – mający miejsce 30 kwietnia w katowickim klubie Scena „Gugalander” w ramach festiwalu JazzART – został sfilmowany i nagrany. Kilkanaście miesięcy później ukazał się na płycie (w pakiecie z DVD) „Alaman” nakładem wytwórni For Tune.
Pomiędzy tymi dwoma wydarzeniami Damasiewicza spotkało duże wyróżnienie – został nagrodzony Fryderykiem 2013 w kategorii „Jazzowy debiut roku”. W lepsze ręce statuetka trafić nie mogła; dziwi jednak fakt, że lidera Power of the Horns określono mianem „debiutanta”. Ale to już mniej istotny szczegół. Co znalazło się na, trwającym prawie siedemdziesiąt pięć minut, krążku „Alaman”? Trzy długie – w dwóch przypadkach można nawet zaryzykować stwierdzenie: bardzo długie – kompozycje wypełnione zespołowymi, freejazzowymi improwizacjami. To w dużym skrócie. A w szczególe? Power of the Horns na tej płycie to jedenastu muzyków, w tym pięciu obsługujących dęciaki (Piotr Damasiewicz, Adam Pindur, Maciej Obara, Marek Pospieszalski i Paweł Niewiadomski), pięciu członków sekcji rytmicznej (kontrabasiści Jakub Mielcarek i Max Mucha, perkusiści Wojciech Romanowski i Portugalczyk Gabriel Ferrandini, perkusjonalista Meksykanin Tomas Sanchez) oraz pianista (Dominik Wania). Rzeczywiście, niezwykłe to zestawienie, ale też niezwykła jest muzyka, jaką oferują ci artyści – pełna pasji, bardzo energetyczna, łamiąca schematy i przekraczająca granice, niekiedy ekstremalnie dzika, to znów wyciszona i uładzona. Momentami instrumenty dęte tworzą tak potężną ścianę dźwięku, że można poczuć się przytłoczonym; innym razem, choć na pewno znacznie rzadziej, pojawiają się tony nieomal romantyczne. Utwór tytułowy, który rozciągnięty został – dodajmy: wcale nie sztucznie – do ponad dwudziestu siedmiu minut, zaczyna się właśnie tak niepozornie, od partii jednego tylko instrumentu. Z biegiem czasu dołączają jednak kolejne i już po kilku minutach doświadczamy po raz pierwszy (i nie ostatni), co kryje się pod hasłem zawartym w angielskiej nazwie formacji.
Dęciaki – trąbka, puzon, klarnet basowy, flety i saksofony (altowy, sopranowy, tenorowy) – na przemian udostępniają sobie miejsce, a słuchacze są wówczas raczeni arcytrudnymi popisami solowymi. W tle natomiast usłyszeć można napędzające całą tę maszynę sekcje rytmiczne – pamiętajmy: dwie! – oraz idealnie dopełniające tło przeszkadzajki i fortepian. Powyższy opis można by w zasadzie odnieść do każdego z zawartych na albumie utworów. Skoro są one improwizowane, w dużej mierze wymykają się klasyfikacjom i standardowym objaśnieniom. A jednak, wsłuchawszy się głębiej, można dostrzec w nich dużo więcej niż jedynie tworzone ad hoc w wyobraźni muzyków partie solowe. W numerze tytułowym pojawia się chociażby mocno zapadająca w pamięć, grana przez całą sekcję dętą, fantastyczna przebojowa melodia, która powraca również w finale kompozycji, tuż po solówce perkusyjnej. Trzynastominutowy zaledwie (!) „Troid” daje słuchaczom chwilę wytchnienia; to właśnie w tym numerze znacznie rzadziej usłyszeć można cały zespół, dużo bardziej wyeksponowane są natomiast poszczególne instrumenty dęte, które niekiedy prowadzą ze sobą dialogi, to znów jedynie się dopełniają. Po tej serii popisów solowych przychodzi czas na opus magnum płyty – trzydziestoczterominutowy numer zatytułowany „Psalm for William Parker”, który muzycy Power of the Horns zadedykowali słynnemu, obchodzącemu w ubiegłym rok sześćdziesiąte urodziny, czarnoskóremu amerykańskiemu kontrabasiście. Parker to prawdziwa gwiazda nowojorskiej sceny jazzowo-awangardowej, autor bądź współautor kilkudziesięciu płyt, mający na koncie współpracę i z Cecil Taylor, i z Roscoe Mitchellem, i z Johnem Zornem.
Przed rokiem – w czerwcu, a więc prawie dwa miesiące po nagraniu „Alaman” – muzyk ten pojawił się w Polsce, a pamiątką po tym wojażu jest świetna koncertowa płyta jego kwartetu „Live In Wroclove” (2013). Całkiem możliwe zatem, że Piotr Damasiewicz i jego kompani zdecydowali się oddać mu hołd jeszcze przed wizytą Amerykanina w stolicy Dolnego Śląska. Chyba że tytuł zrodził się później. „Psalm for William Parker” to – w porównaniu z całkowicie odjechaną kompozycją tytułową – utwór przez dłuższy czas bardzo stonowany. Więcej do powiedzenia, a raczej zagrania, ma w nim pianista; wyróżniają się też, nadające całości transowy puls, sekcje rytmiczne (przede wszystkim smakowity kontrabas). Dopiero mniej więcej w połowie kawałek ten przejmują w całkowite władanie instrumenty dęte – i od tego momentu solowe improwizacje zaczynają się na całego. W ostatnich minutach ponownie do głosu dochodzi Dominik Wania wspomagany przez kontrabasistę i perkusistę; gdy do ich partii dołączają się jeszcze saksofoniści, całość zaczyna brzmieć tak rasowo freejazzowo, że aż trudno usiedzieć w miejscu. Nogi chodzą jak szalone, wystukując rytm, a ręce same składają się do oklasków. Które notabene rozlegają się na zakończenie. „Alaman” to bezsprzecznie jedna z najlepszych polskich płyt jazzowych 2013 roku. Czy jednak na takie miano ostatecznie zasłuży w przyszłorocznych rankingach, wcale nie jest pewne; konkurencję będzie bowiem miała sporą. Tym bardziej że For Tune, poza debiutem Power of the Horns, wydało nie tak dawno również wypełniony improwizacjami dwupłytowy album formacji Piotr Damasiewicz Project „Imprograpghic 1”.
koniec
29 sierpnia 2013
Skład:
Piotr Damasiewicz – dyrygent, trąbka, głosy
Adam Pindur – saksofon sopranowy
Maciej Obara – saksofon altowy
Marek Pospieszalski – saksofon tenorowy, klarnet basowy, flet, growl
Paweł Niewiadomski – puzon
Dominik Wania – fortepian
Jakub Mielcarek – kontrabas
Max Mucha – kontrabas
Tomas Sanchez – instrumenty perkusyjne
Gabriel Ferrandini – perkusja
Wojciech Romanowski – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.