Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

Sigur Rós
‹Kveikur›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKveikur
Wykonawca / KompozytorSigur Rós
Data wydania17 czerwca 2013
Wydawca XL
NośnikCD
Czas trwania48:22
Gatunekrock
EAN634904060626
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Brennisteinn7:56
2) Hrafntinna6:24
3) Ísjaki5:04
4) Yfirborð4:20
5) Stormur4:56
6) Kveikur5:56
7) Rafstraumur4:59
8) Bláþráður5:13
9) Var3:45
Wyszukaj / Kup

Rozpromienione oblicze
[Sigur Rós „Kveikur” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Ledwie opadły emocje związane z majaczącym i mrocznym „Valtari”, a formacja Sigur Rós już wydała nowy album. Album zupełnie odmienny – przystępniejszy i pełny energii, ale przede wszystkim gwarantujący ogrom niezapomnianych wrażeń. Mówiąc wprost: „Kveikur” to kolejne dzieło w dorobku Islandczyków.

Michał Perzyna

Rozpromienione oblicze
[Sigur Rós „Kveikur” - recenzja]

Ledwie opadły emocje związane z majaczącym i mrocznym „Valtari”, a formacja Sigur Rós już wydała nowy album. Album zupełnie odmienny – przystępniejszy i pełny energii, ale przede wszystkim gwarantujący ogrom niezapomnianych wrażeń. Mówiąc wprost: „Kveikur” to kolejne dzieło w dorobku Islandczyków.

Sigur Rós
‹Kveikur›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKveikur
Wykonawca / KompozytorSigur Rós
Data wydania17 czerwca 2013
Wydawca XL
NośnikCD
Czas trwania48:22
Gatunekrock
EAN634904060626
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Brennisteinn7:56
2) Hrafntinna6:24
3) Ísjaki5:04
4) Yfirborð4:20
5) Stormur4:56
6) Kveikur5:56
7) Rafstraumur4:59
8) Bláþráður5:13
9) Var3:45
Wyszukaj / Kup
Nie da się ukryć, że Sigur Rós to niepowtarzalne muzyczne zjawisko. Obecne na alternatywnych scenach od wielu lat, a nadal potrafiące elektryzować słuchaczy, którym ciągle mało eklektycznego post-rocka serwowanego z orkiestrowym rozmachem. Mało tego, zespół po prostu nadal potrafi zaskakiwać, czego dowodem jest właśnie „Kveikur”. Wydawnictwo zrealizowane zadziwiająco szybko eksponuje inną stronę twórczości Islandczyków; na szczęście nie wywraca do góry nogami baśniowego i emocjonalnego świata, z którego autorzy „( )” słyną. Nie bez znaczenia jest w tym przypadku fakt, że formację opuścił wszechstronny klawiszowiec Kjartan Sveinsson. Musiało to odbić się na brzmieniu siódmego longplaya, ale poza niewielkim przedefiniowaniem nastroju oraz samego konceptu płyty nie wpłynęło na finalną jakość nowych utworów.
Przywitanie fanów niemal ośmiominutowym, wielowarstwowym i dudniącym „Brennisteinn” stanowi jedynie przedsmak mocy „Kveikur”. Otwarcie jednak od razu zwraca uwagę na to, że ekipa Jónsiego Birgissona postawiła na ożywienie i zwiększenie melodyjności kawałków. Duża rola przypadła często galopującej perkusji, ale i ciężkie, przesterowane gitary zrobiły swoje. Do tego tradycyjnie wkomponowano przejmujące partie smyczków, instrumentów dętych oraz wysoki, nie do podrobienia wokal lidera formacji. Dla przykładu – „Stormur” również posiada znaczący energetyczny ładunek, ale w zestawieniu z wyraźnie eksperymentalnym i nieprzewidywalnym „Brennisteinn” wypada jak uładzona, choć z rozmachem zaaranżowana, popowa piosenka. Co wcale nie oznacza „zła piosenka”. Na playliście jej niejednoznaczny spokój i kojący charakter przełamuje natychmiast numer tytułowy – „Kveikur”. Trzeszczące gitary, liczne niepokojące pogłosy i dźwięki, po raz kolejny dominujące bębny i całkiem mocny śpiew, które momentami zlewają się ze sobą, czynią z niego najbardziej intrygującą propozycję z nowej płyty.
Na szczęście „Yfirborð” albo „Var”, które należałoby wymienić jako łagodniejsze i przystępniejsze fragmenty albumu, nie gryzą się z pozostałymi kompozycjami. Zwłaszcza zamykający całość, odegrany na fortepianie, z dodatkiem rozpływających się, pojedynczych dźwięków, w pełni instrumentalny „Var” pięknie dopełnia wybuchowy i porywający krążek. Zdumiewające, w jak łatwy sposób, czy to sięgając po dynamiczny rock, czy po baśniową kołysankę, grupa Sigur Rós potrafi przykuć uwagę słuchacza, który bez żadnego sprzeciwu godzi się na nawet drastyczne zmiany nastrojowo-stylistyczne. Wielką zaletą „Kveikur” jest właśnie to, że pod przykrywką najłatwiejszego w odbiorze i rzekomo stanowiącego muzyczny kompromis albumu kryje się masa eklektycznych, nawarstwiających się rozwiązań. Islandczycy pewnie prowadzą odbiorcę przez odmienne, magiczne światy, które jednak leżą na tyle blisko siebie, że przejście do następnego nie sprawia żadnej trudności. Daje za to dodatkową radość z odkrywania czekających niespodzianek.
koniec
17 września 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: W hołdzie Wielkiemu Szefowi
Sebastian Chosiński

17 X 2019

Współpraca amerykańskiego saksofonisty Joego McPhee i norweskiego perkusisty Paala Nilssen-Love’a rozpoczęła się siedemnaście lat temu. Zaowocowała w tym czasie wieloma koncertami i całkiem sporą liczbą płyt. Ta najnowsza – zawierająca zapis występu z grudnia 2017 roku – ukazała się na początku października i nosi tytuł „Song for the Big Chief”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Wieża Babel w Oslo i Sztokholmie
Sebastian Chosiński

15 X 2019

Perkusista Paal Nilssen-Love to tytan pracy. Wciąż w ruchu. Przemierzający świat wzdłuż i wszerz. Pojawiający się na koncertach w różnych konstelacjach personalnych i liczbowych – od zespołów kameralnych po big bandy. Jego nowy projekt, Fish & Steel, zalicza się do tych pierwszych. Jest bowiem triem, w którym oprócz Norwega grają jeszcze dwaj Szwedzi – Per-Åke Holmlander i Mats Äleklint.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Spełnione marzenia mają swoją cenę
Sebastian Chosiński

10 X 2019

Ten album SBB miał już kilka edycji winylowych i kompaktowych. Pod koniec października przypomniano go po raz kolejny. Tym razem zrobiła to wytwórnia GAD Records. Jak się okazało, po następnym remasteringu „Follow My Dream” – oryginalnie wydane czterdzieści jeden lat temu – brzmi bardzo nowocześnie i na tyle interesująco, że warto po niego sięgnąć. Zwłaszcza jeżeli nie poznało się go w latach 70. XX wieku.

więcej »

Polecamy

Na ulicach Babilonu gaz

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja słucha: Grudzień 2013
— Sebastian Chosiński, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Dawid Josz, Mateusz Kowalski

Tegoż twórcy

W nastroju śmiertelnego spokoju
— Michał Perzyna

Piękno jest okruchem lodu
— Marcin Piwnik

Tegoż autora

Bez noży, krzyży i polowań
— Michał Perzyna

Siostry na wznoszącej fali
— Michał Perzyna

Senne marzenia ciągle żywe
— Michał Perzyna

Krocząc sprawdzoną ścieżką
— Michał Perzyna

Mały jazzowy pożar
— Michał Perzyna

Nie tylko o rozstaniach
— Michał Perzyna

W idealnej harmonii
— Michał Perzyna

Złe wieści – dobre wieści
— Michał Perzyna

W słodkiej melancholii
— Michał Perzyna

Ponętny ukłon w stronę kobiet
— Michał Perzyna

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.