Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 maja 2021
w Esensji w Esensjopedii

Motorpsycho
‹Behind the Sun›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBehind the Sun
Wykonawca / KompozytorMotorpsycho
Data wydania7 marca 2014
NośnikCD
Czas trwania60:45
Gatunekrock
EAN4046661335125
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Bent Sæther, Hans Magnus Ryan, Kenneth Kapstad, Reine Fiske, Ole Henrik Moe, Kari Rønnekleiv, Thomas Henriksen
Utwory
CD1
1) Cloudwalker [A Darker Blue]06:06
2) Ghost06:38
3) On a Plate04:09
4) The Promise04:40
5) Kvæstor [incl. Where Greyhounds dare]07:09
6) Hell – Parts 4-612:24
7) Entropy07:23
8) The Magic & The Wonder [A Love Theme]04:41
9) Hell – Part 707:36
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Słońce za mgłą
[Motorpsycho „Behind the Sun” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Dość niepostrzeżenie norweskiej formacji Motorpsycho stuknęło w tym roku już ćwierć wieku istnienia. W tym czasie muzycy z Trondheim wydali, licząc także projekty poboczne i albumy koncertowe, ponad dwadzieścia płyt. Najnowsza produkcja studyjna nosi tytuł „Behind the Sun” i jest drugim krążkiem, w którego powstaniu miał wydatny udział szwedzki gitarzysta Reine Fiske.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Słońce za mgłą
[Motorpsycho „Behind the Sun” - recenzja]

Dość niepostrzeżenie norweskiej formacji Motorpsycho stuknęło w tym roku już ćwierć wieku istnienia. W tym czasie muzycy z Trondheim wydali, licząc także projekty poboczne i albumy koncertowe, ponad dwadzieścia płyt. Najnowsza produkcja studyjna nosi tytuł „Behind the Sun” i jest drugim krążkiem, w którego powstaniu miał wydatny udział szwedzki gitarzysta Reine Fiske.

Motorpsycho
‹Behind the Sun›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBehind the Sun
Wykonawca / KompozytorMotorpsycho
Data wydania7 marca 2014
NośnikCD
Czas trwania60:45
Gatunekrock
EAN4046661335125
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Bent Sæther, Hans Magnus Ryan, Kenneth Kapstad, Reine Fiske, Ole Henrik Moe, Kari Rønnekleiv, Thomas Henriksen
Utwory
CD1
1) Cloudwalker [A Darker Blue]06:06
2) Ghost06:38
3) On a Plate04:09
4) The Promise04:40
5) Kvæstor [incl. Where Greyhounds dare]07:09
6) Hell – Parts 4-612:24
7) Entropy07:23
8) The Magic & The Wonder [A Love Theme]04:41
9) Hell – Part 707:36
Wyszukaj / Kup
Dawno, dawno temu – czyli wiosną 1989 roku – w odległej galaktyce – to znaczy w mieście Trondheim w Norwegii – trzech dwudziestolatków, na których ogromne wrażenie zrobił kultowy w pewnych kręgach film amerykańskiego reżysera Russa Meyera zatytułowany „Motorpsycho” (1965), zdecydowało się założyć zespół rockowy i nadać mu taką właśnie nazwę. Obraz opowiadający o kierowanym przez sadystycznego weterana wojny w Wietnamie motocyklowym gangu gwałcącym kobiety narobił swego czasu za Oceanem sporego zamieszania i zapewne na to samo liczyli sympatyczni Skandynawowie – na rozgłos i popularność! W pierwszym składzie grupy znaleźli się: gitarzysta Hans Magnus Ryan, basista Bent Sæther oraz bębniarz Kjell Runar, który odszedł jednak tuż po wydaniu debiutanckiej płyty – „Lobotomizer” (1991). Zastąpił go Håkon Gebhardt i wytrwał w zespole aż do wiosny 2005 roku, biorąc w tym czasie udział w realizacji ośmiu „pełnometrażowych” (niekiedy nawet dwupłytowych) krążków oraz kilkunastu EP-ek. Zżył się w tym czasie tak bardzo z Ryanem i Sætherem, że jego „dezercja” mogła wstrząsnąć fundamentami formacji.
Na szczęście dla fanów Motorpsycho Hansowi Magnusowi i Bentowi udało się niebawem znaleźć godnego następcę Håkona. Okazał się nim, młodszy od nich o dekadę, Kenneth Kapstad, którego czytelnicy „Esensji” znają już całkiem nieźle z innych projektów: Møster! („Edvard Lygre Møster”) oraz Grand General („Grand General”). Pozyskanie do współpracy Kennetha, perkusisty z ogromną wyobraźnią i niepodważalnym talentem, okazało się strzałem w dziesiątkę. W grupę wstąpił zupełnie nowy duch, o czym świadczą wydawane od 2008 roku płyty, wśród których znalazły się tak wyśmienite produkcje, jak „Little Lucid Moments” (2008), „Heavy Metal Fruit” (2010), nagrane do spółki z klawiszowcem Elephant9 Stålem Storløkkenem „The Death Defying Unicorn” (2012) oraz „Still Life With Eggplant” (2013). W realizacji ostatniego z wymienionych krążków gościnnie wziął udział szwedzki gitarzysta Reine Fiske, znany wcześniej z szeregów Landberk, Morte Macabre, Paatos i Dungen. Kooperacja Szweda z Norwegami okazała się na tyle udana i twórcza, że panowie zdecydowali się ją kontynuować.
Po serii wspólnych koncertów weszli ponownie do studia i nagrali materiał z myślą o kolejnym albumie; uzupełnili go jeszcze utworami powstałymi w czasie sesji do „Still Life With Eggplant” i w efekcie tych zabiegów narodziło się „Behind the Sun”. Płyta – w wersji kompaktowej i na podwójnym winylu – trafiła do sprzedaży 7 marca, a widnieją na niej, w zależności od wydania, nazwy dwóch wytwórni: norweskiej Rune Grammofon (z Oslo) bądź niemieckiej Stickman Records (z Hamburga). Znacznie ważniejsze jednak jest oczywiście to, co znalazło się na nośnikach. W sumie – dziewięć kompozycji, których czas trwania to nieco ponad godzina. Stylistycznie niewiele się zmieniło w porównaniu z poprzednimi albumami; jeśli ktokolwiek wsłuchał się wcześniej uważnie w „Little Lucid Moments” czy „Still Life With Eggplant” – niczym nie będzie zaskoczony. Motorpsycho wciąż bowiem pozostaje wierne wyrosłej z hardrockowej tradycji psychodelii, choć zdarza się też, że odbywa wycieczki w inne rejony muzyczne – w stronę rocka progresywnego, stoner rocka, a nawet, choć stosunkowo rzadko, popu i jazzu. Nad wszystkim natomiast, jak wspólny mianownik w równaniu matematycznym, unosi się duch przełomu lat 60. i 70. XX wieku.
W otwierającym płytę „Cloudwalker (A Darker Blue)” Motorpsycho definiuje to, co zamierza przedstawiać słuchaczom przez kolejnych – z małymi tylko wyjątkami – sześćdziesiąt minut. Motoryczny rytm i hardrockowe brzmienie przenoszą nas w czasy, gdy rodziła się muzyczna psychodelia; gdy klasyczny, melodyjny rock and roll coraz częściej „skażany” był rozmytym, kwasowym brzmieniem gitar, a wokaliści starali się, jak tylko potrafili, na koncertach wprowadzać fanów w stan euforycznego uniesienia i katatonii. Norwegowie (i Szwed) nie boją się przy tym szukać inspiracji w strefach, które nie są ich naturalnym środowiskiem; stąd wykorzystanie smyczków – altówki i skrzypiec – w balladowym „Ghost”, który na dodatek pełnymi garściami czerpie z tradycji anglosaskiego folku (vide Nick Drake, Comus, Spirogyra, Jan Dukes de Grey). „On a Plate” z kolei to pierwszy na „Behind the Sun” przykład prawdziwie psychodelicznego szaleństwa z dominującymi partiami gitar elektrycznych; w identycznym klimacie utrzymany jest również jeszcze bardziej rozpędzony „The Promise”, który swą energią dorównuje kawałkom umieszczonym na albumach pokrewnych stylistycznie Motorpsycho innych skandynawskich formacji, jak na przykład Siena Root, Three Seasons czy My Brother the Wind.
Norwegowie (i Szwed) nie zmieniają kierunku swych eksploracji także w następującym po „The Promise” utworze „Kvæstor”. Od poprzedników różni się on jednak głównie większymi wpływami acid rocka; wszystko w nim „płynie” – gitary, bębny, wreszcie powracający jak mantra, raz wybijający się na plan pierwszy, to znów umieszczany w tle, wpadający w ucho motyw przewodni. Trzyczęściowa, najdłuższa na krążku, kompozycja „Hell” jest bezpośrednią kontynuacją tak samo zatytułowanego numeru, który otwierał poprzedni album Motorpsycho. Po stonowanym, akustycznym wstępie utwór nabiera mocy i nawet zostaje okraszony jedną z ciekawszych solówek gitarowych na płycie („Part 4: Traitor”), po której grupa zdaje się zapadać w kilkuminutowe odrętwienie („Part 5: The Tapestry”), by ostatecznie przebudzić się z letargu i zafundować słuchaczom ostatni w tym segmencie, mocno orientalizujący fragment opowieści („Part 6: Swiss Cheese Mountain”) o Piekle. Na zakończenie „Behind the Sun” pojawia się jeszcze zwieńczenie całej historii, czyli „Hell – Part 7: Victim of Rock”, które z czystym sumieniem wepchnąć możemy do szufladki z naklejką psychodeliczny hard rock.
Pomiędzy kolejnymi rozdziałami piekielnej historii zespół umieścił jeszcze dwa kawałki: akustyczno-balladowe, zahaczające o stylistykę popu, „Entropy” (chociaż i tutaj w części środkowej robi się bardziej rockowo) oraz mocarne, psychodeliczne „The Magic & The Wonder (A Love Theme)” ze smaczkiem w postaci dźwięków fortepianu (mimo że wcale nie jest łatwo je wychwycić). Jeśli ktoś kibicuje panom z Motorpsycho od lat, najnowszy krążek nie wzbogaci jego obrazu kapeli, choć na pewno będzie kolejną, bardzo miłą przygodą przeżytą do spółki z Norwegami (i Szwedem). Jeśli jednak komuś dokonania grupy z Trondheim były po dziś dzień obojętne, pozostaną takimi nadal. Przypadkowych słuchaczy zniechęci zapewne staromodne brzmienie i – przynajmniej pozorne – rozdarcie stylistyczne, czyli dokładnie to, co wierni fani uznają za zalety.
koniec
13 marca 2014
Skład:
Bent Sæther – śpiew, gitara basowa, gitara elektryczna, gitara akustyczna, mellotron, instrumenty perkusyjne
Hans Magnus Ryan – śpiew, gitara elektryczna, gitara akustyczna
Kenneth Kapstad – perkusja
Reine Fiske – gitara elektryczna, gitara akustyczna, mellotron
gościnnie:
Ole Henrik Moe – altówka (2,5)
Kari Rønnekleiv – skrzypce (2)
Thomas Henriksen – fortepian (8)

Komentarze

20 II 2015   14:12:31

Świetny album. Podobno już coś nowego szykują na 2015 rok.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Gdyby Puebla leżała na Śląsku…
Sebastian Chosiński

4 V 2021

Przed laty ważną pozycję w polskim jazzie i rocku zdobył kubański perkusjonista José Torres; dzisiaj w jego ślady może pójść inny Latynos – meksykański skrzypek Eduardo Bortolotti (Lopez). Nad Wisłą osiedlił się on dziewięć lat temu, a w tym roku wydał swój debiutancki album – „Huapango Nights” – na którym połączył wpływy muzyki ludowej z Ameryki Środkowej z typowo europejskim jazzem.

więcej »

Krótko o muzyce: Piekielne basy
Sebastian Chosiński

29 IV 2021

Trójmiejski kwartet Hellvoid to ewenement na rodzimym rynku. W składzie zespołu nie ma bowiem gitarzysty solowego, jest za to dwóch basistów, spośród których jeden zajmuje się wykonywaniem partii solowych. Świat rocka nie takie jednak dziwy już widział. Najważniejsze, że pełnowymiarowy debiut zespołu – „Bass and Roll, Vol. 1” – to dzieło, po które warto sięgnąć.

więcej »

Odkrywanie wewnętrznego Kosmosu
Sebastian Chosiński

27 IV 2021

Mariusz Duda – lider Riverside i Lunatic Soul – zalicza się akurat do tych artystów, których obecna sytuacja nie przytłoczyła i nie skłoniła do milczenia. Wręcz przeciwnie! Korzystając z przymusowego przestoju koncertowego, tworzy kolejne materiały solowe. Po ubiegłorocznym „Lockdown Spaces” kilka dni temu opublikował drugą część swojej pandemicznej trylogii – „Claustrophobic Universe”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

W królestwie zapomnienia
— Sebastian Chosiński

W tej „wojnie” warto wziąć udział
— Sebastian Chosiński

Nie gaście tego pożaru!
— Sebastian Chosiński

Pomnik półwiecza
— Sebastian Chosiński

Ocean smutku z nutą optymizmu
— Sebastian Chosiński

Bicie Neonowego Serca
— Sebastian Chosiński

Bezkompromisowa romantyczka
— Sebastian Chosiński

Chwila na oddech… tuż przed zmiażdżeniem
— Sebastian Chosiński

Germański duch Skandynawów
— Sebastian Chosiński

W „Tupolewie”, lecz nie na złamanie karku
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.