Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Neil Young
‹A Letter Home›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułA Letter Home
Wykonawca / KompozytorNeil Young
Data wydania19 kwietnia 2014
Wydawca Third Man Records
NośnikCD
Gatunekfolk, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) A Letter Home Intro
2) Changes [Phil Ochs]
3) Girl from the North Country [Bob Dylan]
4) Needle of Death [Bert Jansch]
5) Early Morning Rain [Gordon Lightfoot]
6) Crazy [Willie Nelson]
7) Reason to Believe [Tim Hardin]
8) On the Road Again [Willie Nelson]
9) If You Could Read My Mind [Gordon Lightfoot]
10) Since I Met You Baby [Ivory Joe Hunter]
11) My Hometown [Bruce Springsteen]
12) I Wonder If I Care as Muc [The Everly Brothers]
Wyszukaj / Kup

Muzyczny list do domu
[Neil Young „A Letter Home” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W wywiadzie udzielonym magazynowi Rolling Stone w styczniu tego roku(1) Neil Young zdradził, że fani jego twórczości mogą spodziewać się nowego albumu już w marcu. Ostatecznie „A Letter Home” miał swoją premierę w Record Store Day, który wypadł 19 kwietnia. Specyficzny charakter płyty częściowo tłumaczy to opóźnienie.

Łukasz Izbiński

Muzyczny list do domu
[Neil Young „A Letter Home” - recenzja]

W wywiadzie udzielonym magazynowi Rolling Stone w styczniu tego roku(1) Neil Young zdradził, że fani jego twórczości mogą spodziewać się nowego albumu już w marcu. Ostatecznie „A Letter Home” miał swoją premierę w Record Store Day, który wypadł 19 kwietnia. Specyficzny charakter płyty częściowo tłumaczy to opóźnienie.

Neil Young
‹A Letter Home›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułA Letter Home
Wykonawca / KompozytorNeil Young
Data wydania19 kwietnia 2014
Wydawca Third Man Records
NośnikCD
Gatunekfolk, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) A Letter Home Intro
2) Changes [Phil Ochs]
3) Girl from the North Country [Bob Dylan]
4) Needle of Death [Bert Jansch]
5) Early Morning Rain [Gordon Lightfoot]
6) Crazy [Willie Nelson]
7) Reason to Believe [Tim Hardin]
8) On the Road Again [Willie Nelson]
9) If You Could Read My Mind [Gordon Lightfoot]
10) Since I Met You Baby [Ivory Joe Hunter]
11) My Hometown [Bruce Springsteen]
12) I Wonder If I Care as Muc [The Everly Brothers]
Wyszukaj / Kup
Ostatnim wydawnictwem Kanadyjczyka był wypuszczony w grudniu 2013 roku zapis występu na żywo, zatytułowany „Live at the Cellar Door”. Ten akustyczny koncert (a właściwie zbiór utworów zarejestrowanych podczas sześciu wieczorów w roku 1970) jest częścią serii „Archive Performance Series” i z pewnością zadowolił fanów spokojniejszego muzycznego oblicza artysty. Wieść o jego współpracy z Jackiem White’em przy tworzeniu „A Letter Home” nie zapowiadała jednak kolejnej uczty dla upajających się przesterowanymi gitarami i brudem „Psychedelic Pill”, ostatniego albumu nagranego z zespołem Crazy Horse. Amerykanin znany jest ze swojego zamiłowania do eksperymentów zarówno pod względem używanych instrumentów (a nawet ich konstrukcji) i sposobu gry, jak i nietypowych na dzisiejsze czasy form rejestracji dźwięków. Neil Young udał się więc do Nashville w stanie Tennessee, gdzie mieści się studio młodszego kolegi oraz jego wytwórnia płytowa – Third Man Records. Przy nagrywaniu „A Letter Home” skorzystał z przeniesionej tam, odpowiednio odnowionej budki Voice-o-Graph z 1947 roku, która swego czasu za opłatą pozwalała zapisać każdemu chętnemu przechodniowi dowolny przekaz na płycie winylowej. Young określił to w przywołanym na wstępie wywiadzie jako „jedno z najmniej zaawansowanych technicznie doświadczeń”.
Trudno właściwie o trafniejsze określenie tego, z czym zetkną się słuchacze. Zarejestrowany materiał może wywołać u niektórych z nich jęk zawodu: płyta w całości składa się z coverów, zgodnie z zapowiedzią na stronie wytwórni(2) – „odkrytych na nowo utworów z przeszłości”. Usłyszeć można piosenki autorstwa m.in. Tima Hardina, Phila Ochsa, Bruce’a Springsteena, Williego Nelsona czy Boba Dylana; „A Letter Home” stanowi więc hołd dla amerykańskiej muzyki. Pierwsze dźwięki wywołują potrzebę przetestowania sprawności wszelakich wtyczek, głośników czy igły posiadanego sprzętu audio – próby poprawy jakości są jednak z góry skazane na porażkę, ponieważ przytłumiony głos, poszumy i trzaski to stałe elementy urody tego albumu, nagranego wszak amatorskimi metodami. Oprócz gitary Neil Young korzysta z fortepianu i harmonijki, czasami też (jak np. w „Needle of Death” czy „Crazy”) pogwizduje. Jack White towarzyszy mu podczas „On the Road Again” oraz „I Wonder if I Care as Much” swoim śpiewem i grą na fortepianie. Tytuł wydawnictwa uzasadniają dodatkowo Intro czy wstawka przed „Reason to Believe”, w których Kanadyjczyk zwraca się bezpośrednio do swojej matki, zmarłej w 1990 roku „Rassy” Young, z krótkimi opowiastkami z daleka.
Płycie z łatwością zarzucić można jednostajność, a to za sprawą podobieństwa poszczególnych utworów. Od samego początku mamy do czynienia naprzemiennie z gitarą i fortepianem podlanymi schrypłym śpiewem Younga. Przy braku choćby minimalnej koncentracji może zdarzyć się, że całość puścimy mimo uszu, kojarząc później niechętnie „A Letter Home” jako muzyczne dziwadło, bez specjalnej wartości artystycznej. Warto jednak uszu nadstawić i skupić się w szczególności na tekstach poszczególnych piosenek. Większość z nich pochodzi z lat 60. i 70., najbliższe czasom współczesnym jest zaś „My Hometown”, które znalazło się na „Born in the U.S.A.” Springsteena. Niezwykle melodyjne w wersji Phila Ochsa „Changes” nabrało tu lekkiego dramatyzmu, na co bezpośredni wpływ ma drżący głos Younga. Mocniejszy śpiew wita od pierwszych dźwięków „Girl from the North County”, jednak fanom przyzwyczajonym do genialnego wykonania duetu Dylan-Cash z „Nashville Skyline” tego pierwszego nie może to w żaden sposób zaimponować. Na szczęście celem tego albumu jest hołd i sama przyjemność z nagrania ulubionych piosenek podziwianych kolegów, a nie próba ’przebicia’ pierwowzorów. Utwory zostają odarte z wszelkich ozdobników, takich jak instrumenty smyczkowe („Crazy”, „If You Could Read My Mind” czy „Early Morning Rain” w wersji z 1975 r.), perkusja, poklaskiwanie („On the Road Again”), saksofon („Since I Met You Baby”) i przez to są kompletnie inne od oryginałów. Wszystkie łączy jedno: nabierają surowości i przypominają raczej zagubione amatorskie nagranie rodem z kameralnego, barowego koncertu debiutującego artysty w Ameryce lat 60. „A Letter Home” słucha się przyjemnie, ale niekoniecznie w większych dawkach – amatorski sposób nagrania sprawia, że z niejaką ulgą powracamy do profesjonalnie zarejestrowanych płyt „współczesnej” jakości.
koniec
22 maja 2014
1. http://www.rollingstone.com/music/news/neil-youngs-low-tech-new-album-a-letter-home-due-in-march-201401224
2. http://www.thirdmanrecords.com/news/view/neil-young

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Krótko o muzyce: Stu lat, Mistrzu!
— Sebastian Chosiński

W hołdzie Ameryce
— Sebastian Chosiński

„Naturalne piękno” gitary i głosu
— Sebastian Chosiński

Subiektywny Przegląd Muzyczny: Paprykowy industrial w wersji Mono
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Jaśniejsza strona Bruce’a
— Łukasz Izbiński

Hard rock z brodą
— Łukasz Izbiński

Pudding western, spaghetti blues
— Łukasz Izbiński

W oazie dźwięków
— Łukasz Izbiński

Nagrajmy jak za dawnych lat
— Łukasz Izbiński

Welcome to the Delta Machine
— Łukasz Izbiński

Amerykański zmierzch, amerykański brzask
— Łukasz Izbiński

Bluesman wieczorową porą
— Łukasz Izbiński

Powrót z podniesionym czołem
— Łukasz Izbiński

Indiański blues
— Łukasz Izbiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.