Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 12 maja 2021
w Esensji w Esensjopedii

Michael Jackson
‹Xscape›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułXscape
Wykonawca / KompozytorMichael Jackson
Data wydania13 maja 2014
NośnikCD
Czas trwania34:25
Gatunekpop
EAN888430536623
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Love Never Felt So Good3:54
2) Chicago4:05
3) Loving You3:15
4) A Place with No Name5:35
5) Slave to the Rhythm4:15
6) Do You Know Where Your Children Are4:36
7) Blue Gangsta4:14
8) Xscape4:04
Wyszukaj / Kup

Król Popu znów z nami!
[Michael Jackson „Xscape” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Przyznam, że mam problem z pośmiertnymi albumami Michaela Jacksona. Niby fajnie, że można jeszcze raz usłyszeć jego nową muzykę, ale jednocześnie ma się wrażenie, że to tylko odrzuty, które nie ujrzałyby światła dziennego, gdyby ich twórca ciągle żył. Na szczęście z „Xscape” jest lepiej niż ostatnio.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Król Popu znów z nami!
[Michael Jackson „Xscape” - recenzja]

Przyznam, że mam problem z pośmiertnymi albumami Michaela Jacksona. Niby fajnie, że można jeszcze raz usłyszeć jego nową muzykę, ale jednocześnie ma się wrażenie, że to tylko odrzuty, które nie ujrzałyby światła dziennego, gdyby ich twórca ciągle żył. Na szczęście z „Xscape” jest lepiej niż ostatnio.

Michael Jackson
‹Xscape›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułXscape
Wykonawca / KompozytorMichael Jackson
Data wydania13 maja 2014
NośnikCD
Czas trwania34:25
Gatunekpop
EAN888430536623
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Love Never Felt So Good3:54
2) Chicago4:05
3) Loving You3:15
4) A Place with No Name5:35
5) Slave to the Rhythm4:15
6) Do You Know Where Your Children Are4:36
7) Blue Gangsta4:14
8) Xscape4:04
Wyszukaj / Kup
Wiadomo, że nic tak nie podkręca zainteresowania coraz bladziej świecącą gwiazdą, jak jej śmierć. A jeszcze kiedy towarzyszy jej pewien aspekt tajemniczości, to już nie pozostaje nic innego, jak tylko tłuc kokosy, póki można. W ten sposób powstają wszelkiej maści pośmiertne albumy z mniej lub bardziej udanym materiałem, który z różnych powodów nie został opublikowany wcześniej. Mnie akurat zawsze ciekawi, co takiego artyści ukrywają w swoich szufladach i zawsze z zainteresowaniem sięgam po takie pośmiertne wydawnictwa. Inną sprawą jest ich finalna jakość. Tu raczej trudno trafić na prawdziwe perełki, ale i takie się zdarzają, że wspomnę tylko tegoroczny album Johnny’ego Casha „Out Among the Stars” czy klasyczny już krążek Queen „Made in Heaven”.
Najczęściej jednak mamy do czynienia z drugim, albo i trzecim sortem, który nigdy nie powinien ujrzeć światła dziennego. „Xscape” Michaela Jacksona jest gdzieś w połowie między tymi skrajnościami. Na pewno nie dorównuje jakością dziełom Króla Popu, jakie ten serwował za swojego życia (może tylko „Invincible” z 2001 roku, ale to inna historia), ale nie jest również z nim tak źle, by powiedzieć, że nie da się go słuchać.
Po ewidentnej wpadce, jaką był „Michael”, pierwszy pośmiertny krążek Jacksona, wydany w pośpiechu z nadzieją na załapanie się jeszcze na zamieszanie związane z jego nagłym zgonem, teraz otrzymujemy rzecz o wiele lepiej zrobioną i przemyślaną. Po pierwsze i najważniejsze, producenci (a imię ich Legion) tym razem przyhamowali nieco swoje rozbuchane ego i nie popełnili gaf, jakie trafiały się na „Michael”, czyli utworów, które z duchem muzyki Jacksona nie miały nic wspólnego. Z drugiej strony, znalazły się tam również rzeczy brzmiące dość archaicznie. Na „Xscape” wszystko brzmi rewelacyjnie, nowocześnie, ale jednocześnie z ogromnym szacunkiem dla dorobku Króla.
Całość rozpoczyna chyba najlepsza kompozycja, jaką do tej pory udało się wygrzebać z archiwum twórcy „Dangerous” – „Love Never Felt So Good”. Nośna, lekka melodia i delikatny, nieco funkujący aranż, mogący kojarzyć się z czasami „Thrillera”. To pozycja, na jaką czekali fani od czasu, kiedy podano do oficjalnej wiadomości, że spadkobiercy praw autorskich zabierają się do publikowania nieznanych nagrań. Michael zdecydowanie nie ma się czego wstydzić. Z resztą już jest niestety nieco gorzej, ale na szczęście nie tragicznie. Na szczególną uwagę zasługują jeszcze dynamiczny „A Place with No Name”, ozdobiony partią klawiszy w klimatach znanych z „Bad”; niesiony nośnym refrenem „Do You Know Where Your Children Are?”, najbardziej zaangażowany społecznie numer ze wszystkich, poświęcony przemocy wobec dzieci; a także utwór tytułowy ze smykami, niczym z dyskoteki z lat 70. Reszta tego niezbyt długiego albumu (ledwie ponad pół godziny) to pozycje mniej zapadające w pamięć, ale bardzo przyjemne, które choć nie przejdą do historii muzyki, ani nawet nie dostaną się do Jacksonowskiego kanonu, to na pewno zostaną docenione przez wiernych fanów.
Warto również wspomnieć o wersji rozszerzonej „Xscape”, zawierającej dodatkowe CD z oryginalnymi wersjami demo wszystkich utworów. Większość była już fanom znana, ponieważ krążyły po świecie na różnych bootlegach. Dopiero w zestawieniu z tymi surowymi nagraniami doskonale słychać, jaką pracę wykonali producenci, by dodać im odpowiednio przebojowego szlifu, a jednocześnie można przekonać się, że nie grzebali zanadto w melodiach.
Spadkobiercy dziedzictwa Króla już dziś mówią, że „Xscape” nie będzie jego ostatnim pośmiertnym krążkiem i że wciąż znajdują pochowane po szufladach nowe kompozycje, które kiedyś ujrzą światło dzienne. W sumie się nie dziwię, w końcu nie zarzyna się kury znoszącej złote jajka i choć o tyle, o ile przy okazji albumu „Michael” nie bardzo byłem przekonany, czy chciałbym, żeby w tym dalej grzebali, to „Xscape” rozwiał moje wątpliwości i jestem zdecydowanie na tak.
koniec
14 sierpnia 2014

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Gdzie się podziały emocje?
Sebastian Chosiński

11 V 2021

Wyszedłszy przed paroma laty na prostą ze swoją nieco zagmatwaną dyskografią, norweski duet Jordsjø (wspomagany przez zapraszanych do studia gości), regularnie publikuje kolejne płyty. Wydana przed kilkoma dniami „Pastroralia” tradycyjnie powinna spodobać się wielbicielom rocka progresywnego wymieszanego ze skandynawskim folkiem. To idealna propozycja dla tych, którym podoba się – chociażby – Tusmørke.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Przetarty szlak i skoki w bok
Sebastian Chosiński

6 V 2021

Serbski kwartet Eyot (bądź EYOT – taka pisownia również bywa przez muzyków stosowana) nie rozpieszcza wielbicieli. Ostatnio na swoje kolejne płyty każe bowiem czekać aż trzy lata. Tyle czasu minęło pomiędzy ukazaniem się albumów „Similarity” i „Innate” i tyle też trzeba było czekać na ukazanie się „557799”. Inna sprawa, że kiedy już dostajemy do ręki nowe dzieło grupy Dejana Ilijicia – na pewno nie czujemy się zawiedzeni.

więcej »

Gdyby Puebla leżała na Śląsku…
Sebastian Chosiński

4 V 2021

Przed laty ważną pozycję w polskim jazzie i rocku zdobył kubański perkusjonista José Torres; dzisiaj w jego ślady może pójść inny Latynos – meksykański skrzypek Eduardo Bortolotti (Lopez). Nad Wisłą osiedlił się on dziewięć lat temu, a w tym roku wydał swój debiutancki album – „Huapango Nights” – na którym połączył wpływy muzyki ludowej z Ameryki Środkowej z typowo europejskim jazzem.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Epitafium dla Króla
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Moonwalk raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Nie wszystko da się rozstrzygnąć na ringu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Batman wraca do miasta
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zacne sędziowskie archiwa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Włoski western (niekoniecznie spaghetti)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po tamtej stronie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nanopandemia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dziesięć filmów Michaela Baya w jednym
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly, metal i RPG
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie tędy droga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Catwoman miała pieskie życie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.