Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Spidergawd

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSpidergawd
Wykonawca / KompozytorSpidergawd
Data wydania14 lutego 2014
NośnikCD
Czas trwania43:55
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Per Borten, Bent Sæther, Kenneth Kapstad, Rolf Martin Snustad, Roar Øien, Kim Alexander Eriksen
Utwory
CD1
1) Into Tomorrow03:25
2) Blauer Jubel06:32
3) Master of Disguise04:33
4) Southeastern Voodoo Lab05:04
5) Empty Rooms14:26
6) Million $ Somersault05:12
7) Devil Got My Woman04:44
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Spotkanie na szczycie
[Spidergawd „Spidergawd” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wiadomo, że w obecnych czasach wiele pojęć zostało zdezawuowanych przez media. W muzyce rockowej także. Niekiedy wystarczy, że w nowo powstałym zespole pojawia się jedna bardziej znana twarz, a już zostaje on okrzyknięty supergrupą. Czy należy więc nazywać tak Norwegów ze Spidergawd? Cóż, jeśli w składzie pojawia się aż dwóch czynnych członków Motorpsycho i na dokładkę współtwórca Cadillaca…

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Spotkanie na szczycie
[Spidergawd „Spidergawd” - recenzja]

Wiadomo, że w obecnych czasach wiele pojęć zostało zdezawuowanych przez media. W muzyce rockowej także. Niekiedy wystarczy, że w nowo powstałym zespole pojawia się jedna bardziej znana twarz, a już zostaje on okrzyknięty supergrupą. Czy należy więc nazywać tak Norwegów ze Spidergawd? Cóż, jeśli w składzie pojawia się aż dwóch czynnych członków Motorpsycho i na dokładkę współtwórca Cadillaca…

Spidergawd

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSpidergawd
Wykonawca / KompozytorSpidergawd
Data wydania14 lutego 2014
NośnikCD
Czas trwania43:55
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Per Borten, Bent Sæther, Kenneth Kapstad, Rolf Martin Snustad, Roar Øien, Kim Alexander Eriksen
Utwory
CD1
1) Into Tomorrow03:25
2) Blauer Jubel06:32
3) Master of Disguise04:33
4) Southeastern Voodoo Lab05:04
5) Empty Rooms14:26
6) Million $ Somersault05:12
7) Devil Got My Woman04:44
Wyszukaj / Kup
Motorpsycho to rockowa legenda w ojczystej Norwegii, zespół, bez którego trudno byłoby wyobrazić sobie dzisiaj skandynawską scenę psychodeliczną i progresywną. Tworzący go muzycy chętnie udzielają się jednak także w wielu projektach pobocznych, a że są wyśmienitymi specjalistami, odnajdują się w niemal każdym gatunku muzycznym. Basista Bent Sæther, poza macierzystą kapelą, grywa również w indierockowej formacji Ryanbanden („Ryanbanden”, 2012) oraz country-rockowym Sugarfoot („This Love That We Outwore”, 2012; „Big Sky Country”, 2014). Z kolei perkusista Kenneth Kapstad znalazł dodatkowe zatrudnienie w jazzrockowym Grand General („Grand General”, 2013) oraz freejazzowym Møster! („Edvard Lygre Møster”, 2013; „Inner Earth”, 2014). Ale i tego było im mało, więc w ubiegłym roku powołali do życia kwartet o dźwięcznej nazwie Spidergawd, do udziału w którym zaprosili wokalistę i gitarzystę Pera Bortena oraz saksofonistę Rolfa Martina Snustada. Każdy z nich dał się już wcześniej poznać w innych kapelach, których dokonania – jak się okazało – znacznie jednak odbiegały od tego, co postanowili grać wspólnie.
Per Borten – zawdzięczający imię swemu słynnemu w kraju dziadkowi, premierowi Norwegii w latach 1965-1971 – zaczynał karierę kilkanaście lat temu w hardrockowym (choć z wyraźnymi inklinacjami rock’n’rollowymi) Cadillacu („Cure”, 2001; „Up for a Lifetime”, 2002; „Magnetic City”, 2004). Po jego rozpadzie próbował sił w synthpopowym tercecie The New Violators („The New Violators”, 2009) oraz w odrestaurowanej wersji rockowego The Moving Oos („The Return of The Moving Oos”, 2010). Rolf Martin Snustad natomiast najbardziej znany jest ze współpracy z orkiestrą ska Hopalong Knut („Feilkalibrert Tidsmaskin”, 2005; „Erolusjonens Trøst”, 2006; „La Pluto Blien Planet Igjen”, 2011) oraz z nagranej przez nią pod szyldem Samvirkelaget – w kooperacji z hiphopowym kolektywem Gatas Parlament – płyty „Musikk” (2007). Poza tym od czasu do czasu można usłyszeć go na albumach artystów jazzowych, jak chociażby „Breeze” (2008) Jana Magnego Førde. To zaskakujące, że artyści wywodzący się z tak różnych światów muzycznych zdołali nie tylko znaleźć wspólny język, ale na dodatek stworzyć nową jakość. Co sugerowały już pierwsze, publikowane na singlach od ubiegłego roku, utwory. Najpierw ukazała się płytka z kompozycjami „Into Tomorrow” i „Devil Got My Woman” (2013), później z „Empty Rooms” i „Hard Time Killing Floor Blues” (2014), wreszcie – całkiem niedawno – split z formacją Orango (Spidergawd był na nim reprezentowany przez numer „Battlefield”).
Po paru miesiącach wspólnego grania muzycy uznali, że nadeszła w końcu pora na płytę długogrającą; zarejestrowali kilka nowych kawałków, które dorzucili do już znanych i – korzystając z błogosławieństwa wytwórni Crispin Glover Records – opublikowali całość pod tytułem „Spidergawd”. Na jego wersji winylowej znalazło się sześć, a na kompaktowej (sprzedawanej jedynie w pakiecie z longplayem) – siedem kompozycji. Przyjrzyjmy się im dokładniej. Otwierające krążek „Into Tomorrow” to w zasadzie garażowy rock’n’roll zagrany z prawdziwie psychodelicznym przytupem. Przesterowana gitara Bortena nie pozostawia wątpliwości, że muzycy Spidergawd nasłuchali się w ostatnim czasie stoner rocka, a nade wszystko chyba klasycznego już Monster Magnet. Brzmienie typowe dla Amerykanów jest jednak nieco zmiękczone dzięki wykorzystaniu instrumentów dętych – saksofonu (Snustad) i trąbki (zaproszony do studia Kim Alexander Eriksen). „Blauer Jubel” zaczyna się indierockowo, ale to tylko malutki ukłon w stronę wielbicieli Ryanbanden; dalej jest bowiem stonerowo – zarazem ciężko i melodyjnie, z wycieczkami w kierunku heavy metalu i bluesa rodem z lat 70. ubiegłego wieku. Na uwagę zasługują przede wszystkim partie solowe Bortena na gitarze, który świetnie radzi sobie zarówno we fragmentach wymagających używania przesteru, jak i tych, w których gra krystalicznie czysto, niemalże progresywnie.
Trzeci w kolejności „Master of Disguise” to prawdziwy wulkan energii, którego nie powstydziliby się panowie z Judas Priest w okresie swej świetności przed ponad trzydziestu laty. Rozpędzona sekcja rytmiczna stanowi znakomity podkład pod kolejne popisy gitarowe Pera. Dość powiedzieć, że praktycznie do każdego kawałka Borten nagrywał dwie skrajnie odmienne w brzmieniu ścieżki, udowadniając przy tym, że czuje się znakomicie w różnych stylach. Potwierdza to także „Southeastern Voodoo Lab”, w którym – poza gitarą – po raz kolejny wyeksponowane zostają świetnie zaaranżowane dęciaki. Opus magnum albumu stanowi jednak najdłuższy na krążku, trwający ponad czternaście minut, „Empty Rooms”. Zaczyna się on od solowej sekwencji saksofonu Snustada; z czasem do Rolfa Martina dołączają kolejni instrumentaliści, a kawałek nabiera rozmachu. Momentami jest transowo i hipnotycznie, jakby Sæther i Kapstad przypomnieli sobie nagle, że przecież w swej rodzimej formacji (czytaj: Motorpsycho) sporo czasu poświęcają na granie psychodelii. A to dopiero początek atrakcji. Dalej mamy między innymi nawiązanie do „Achilles Last Stand” Led Zeppelin (choć bez konkretnego cytatu), w czym jeszcze bardziej utwierdza śpiewający „pod Planta” Borten, oraz kolejne brzmieniowe zabawy z gitarą na pierwszym planie.
Psychodeliczny z ducha jest również „Million $ Somersault” – kawałek, który świetnie odnalazłby się w stacjach radiowych cztery dekady temu. Słychać w nim luz i ogromną radość grania, co jest jeszcze jednym dowodem na to, że Spidergawd powstało nie dla pieniędzy, ale z potrzeby serca. Jeśli uznamy, że to właśnie ten numer zamyka płytę (bo tak jest na winylu), „Devil Got My Woman” należy potraktować jako bonus. I to najlepsze rozwiązanie, albowiem ten garażowy, bagienny blues znad Missisipi znacznie więcej ma wspólnego z dokonaniami Roberta Johnsona czy Muddy’ego Watersa niż stoner-rockiem z XXI wieku. Całkiem możliwe jednak, że – podobnie jak fragment „Empty Rooms” – on również powstał z inspiracji Zeppelinami, którzy podobne folkowo-bluesowe ballady umieścili na swoim trzecim albumie. Borten śpiewa tu – notabene w sposób niezwykle przejmujący – przy akompaniamencie elektrycznej gitary stalowej (pedal steel guitar) Roara Øiena, która dla bluesa Delty jest przecież instrumentem archetypicznym. Z jednej więc strony „Devil Got My Woman” kompletnie nie pasuje do wcześniejszych kawałków umieszczonych na krążku, z drugiej jednak – ma w sobie tak porażającą moc, że barbarzyństwem byłoby jego pominięcie. Dziś jeszcze nie wiadomo, czy płyta „Spidergawd” doczeka się następcy, czy też kwartet z Trondheim okaże się jedynie kolejną efemerydą – nie pierwszą i nie ostatnią, w której maczali palce muzycy z Motorpsycho. Oby stało się inaczej!
koniec
30 października 2014
Skład:
Per Borten – śpiew, gitara elektryczna
Bent Sæther – gitara basowa
Kenneth Kapstad – perkusja
Rolf Martin Snustad – saksofon
gościnnie:
Roar Øien – elektryczna gitara stalowa
Kim Alexander Eriksen – trąbka

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Od Maroka do Syrii droga wiedzie przez Paryż
Sebastian Chosiński

19 IX 2019

To nie jest debiut wymarzony. Francuskiej formacji Pelegrin sporo jeszcze brakuje do tego, aby okrzyknąć ją rewelacją. Ale jednak na „Al-Mahruqa” słychać pewne elementy, które pozwalają sądzić, że w przyszłości rockowy – a nade wszystko psychodeliczno-stonerowy – światek będzie mieć z paryżan pociechę.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Na cztery boskie wiatry
Sebastian Chosiński

17 IX 2019

Trzy i pół roku! tyle kazał czekać na swoją nową płytę holenderski kwintet Monomyth. Zespół, który w swej twórczości łączy wpływy psychodelii ze space- i krautrockiem, a nawet nie unika nawiązań do post-rocka i progresywnej elektroniki w stylu Tangerine Dream. To wszystko znajdziecie na trwającym zaledwie czterdzieści minut concept-albumie „Orbis Quadrantis”.

więcej »

Olbrzym, którego nie należy się bać
Sebastian Chosiński

12 IX 2019

Aż trudno w to uwierzyć, ale petersburski Piknik (Пикник) obchodził w ubiegłym roku czterdziestolecie istnienia. Co ciekawe, do dzisiaj w składzie grupy nie pozostał już ani jeden z jego założycieli; nie był nim nawet pełniący nieprzerwanie funkcję lidera od 1981 roku wokalista i gitarzysta Edmund Szklarski. Najnowszy album formacji, „В руках великана”, jest jej dwudziestym trzecim wydawnictwem z premierowym studyjnym materiałem.

więcej »

Polecamy

Lament zniewolonego ludu

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.