Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 maja 2022
w Esensji w Esensjopedii

Hedvig Mollestad Trio
‹Enfant Terrible›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEnfant Terrible
Wykonawca / KompozytorHedvig Mollestad Trio
Data wydania11 kwietnia 2014
NośnikCD
Czas trwania35:37
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Hedvig Mollestad Thomassen, Ellen Brekken, Ivar Loe Bjørnstad
Utwory
CD1
1) Laughing John05:14
2) Arigato, Bitch08:13
3) Liquid Bridges06:08
4) Rastapopoulos02:07
5) La boule noire07:54
6) Pity the Children06:02
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Pokażę, na co mnie stać!
[Hedvig Mollestad Trio „Enfant Terrible” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W tym roku będzie obchodzić trzydzieste trzecie urodziny. Uważana jest za jedną z najzdolniejszych norweskich gitarzystek jazzowych i rockowych. Od kilku lat prowadzi własne trio, z którym w ubiegłym roku nagrała trzecią długogrającą płytę – „Enfant Terrible”. Najbardziej „terrible” jest w tym wydawnictwie okładka, ale poza nią album zespołu prowadzonego przez Hedvig Mollestad zasługuje na szczególną uwagę.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Pokażę, na co mnie stać!
[Hedvig Mollestad Trio „Enfant Terrible” - recenzja]

W tym roku będzie obchodzić trzydzieste trzecie urodziny. Uważana jest za jedną z najzdolniejszych norweskich gitarzystek jazzowych i rockowych. Od kilku lat prowadzi własne trio, z którym w ubiegłym roku nagrała trzecią długogrającą płytę – „Enfant Terrible”. Najbardziej „terrible” jest w tym wydawnictwie okładka, ale poza nią album zespołu prowadzonego przez Hedvig Mollestad zasługuje na szczególną uwagę.

Hedvig Mollestad Trio
‹Enfant Terrible›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEnfant Terrible
Wykonawca / KompozytorHedvig Mollestad Trio
Data wydania11 kwietnia 2014
NośnikCD
Czas trwania35:37
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Hedvig Mollestad Thomassen, Ellen Brekken, Ivar Loe Bjørnstad
Utwory
CD1
1) Laughing John05:14
2) Arigato, Bitch08:13
3) Liquid Bridges06:08
4) Rastapopoulos02:07
5) La boule noire07:54
6) Pity the Children06:02
Wyszukaj / Kup
Hedvig Mollestad Thomassen (bo tak brzmi jej pełne nazwisko) przyszła na świat w 1982 roku w norweskim Ålesund. Karierę zaczęła, jak to często bywa z muzykami uprawiającymi poletko jazzowe i rockowe, od przygrywania innym. Można ją więc usłyszeć na płytach tak różnych wykonawców, jak death’n’rollowa grupa The Cumshots („A Life Less Necessary”, 2009), gdzie o dziwo gra na fortepianie, a nie gitarze, popowo-rockowy kobiecy band Vom („Viva la Vom”, 2010), Jarle Bernhoft („1:Man 2:Band”, 2010) i Jon Eberson Group („The Coarse Sand & The Names We Wrote”, 2011). Nie powinien chyba jednak dziwić fakt, że dla tak zdolnej instrumentalistki nie było to spełnienie marzeń; z tego też powodu postanowiła stworzyć własny zespół, w którym nikt nie będzie jej narzucał, co i jak ma grać. W efekcie z tej tęsknoty za artystyczną wolnością w 2011 roku zrodziło się Hedvig Mollestad Trio. Jego skład uzupełnili: młodsza od liderki o trzy lata basistka (i kontrabasistka) Ellen Brekken oraz perkusista Ivar Loe Bjørnstad, dla których zaproszenie od znacznie bardziej doświadczonej koleżanki po fachu było szansą na wybicie się w branży.
I tak też się stało. Dzięki Hedvig Mollestad Trio wielbiciele jazzu usłyszeli chociażby, że od jakiegoś czasu istnieje formacja Ellen Brekken Quartet, która – choć dotąd nie nagrała jeszcze płyty – nie może ostatnimi czasy narzekać na brak propozycji koncertowych. Poza tym w ubiegłym roku Ellen znalazła się również w składzie niezwykle interesującego, łączącego jazz ze skandynawską muzyką etniczną, projektu Maar, który zadebiutował albumem „Vrangsvevd”. Z kolei Bjørnstad najpierw trafił do jazzrockowej grupy Cakewalk („Wired”, 2012; „Transfixed”, 2013), by następnie wspomóc swym talentem śpiewającą jazzowe ballady wokalistkę Anję Eline Skybakmoen („We’re the Houses”, 2014). W tym czasie panna Mollestad związała się luźno z niezwykle cenioną w Europie Północnej Trondheim Jazz Orchestra („Migrations”, 2011; „Ekko”, 2014) oraz gościnnie pojawiła się – jako hammondzistka i gitarzystka – na płycie hardrockowo-progresywnej formacji El Doom & The Born Electric („El Doom & The Born Electric”, 2012).
To były jednak mimo wszystko tylko „skoki w bok”. Nie bacząc na nie, Hedvig Mollestad Trio działało pełną parą, publikując w ciągu niespełna czterech lat funkcjonowania trzy albumy. W 2011 roku ukazał się debiutancki „Shoot!”, dwa lata później – „All of Them Witches”, a w kwietniu ubiegłego roku – „Enfant Terrible”. W ramach tras promujących płyty zespół sporo podróżował, docierając także dwukrotnie do Polski (ostatnio przed trzema miesiącami). Wszystkie wydawnictwa ujrzały światło dzienne nakładem renomowanej szwedzkiej wytwórni Rune Grammofon, co też należy uznać za wyznacznik wysokiej pozycji grupy na firmamencie skandynawskiego jazz-rocka. Materiał, który wypełnił najnowszy – jak do tej pory – krążek, trio zarejestrowało „na żywca” w studiu Ocean Sound Recordings w gminie Giske, na norweskiej prowincji. Znając ten fakt, nie należy zatem dziwić się dwóm rzeczom: że płyta nie należy do najdłuższych (w sumie liczy sobie niespełna trzydzieści sześć minut) i że usłyszeć można na niej sporo improwizacji gitarowych. Takie jednak od samego początku było założenie artystów.
Album otwiera skomponowany przez Ellen Brekken utwór „Laughing John”. Od pierwszych sekund atakuje w nim uszy sfuzzowana, stonerowa gitara Hedvig, co dla osób znających wcześniejsze produkcje zespołu może być pewnym zaskoczeniem. Na pewno jednak nie negatywnym. W dalszym ciągu grupa nie spuszcza zresztą z tonu, jamując sobie, jak – nie przymierzając – przed ponad czterema dekadami czynili to Jimi Hendrix i The Cream. Początek „Arigato, Bitch” – notabene najdłuższego numeru (autorstwa liderki i perkusisty) w całym zestawie – jest jeszcze mocniejszy, prawie hardrockowy; smaczku dodaje mu także surowe garażowe brzmienie, które – gdy tylko muzycy nieco zwalniają – sprawia, że można odnieść wrażenie, jakbyśmy mieli do czynienia z zapomnianym psychodelicznym bandem z lat 60. ubiegłego wieku, działającym na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Ale Hedvig nie byłaby sobą, gdyby w dalszym ciągu nie dorzuciła do pieca. Końcówka ponownie więc zabiera słuchaczy do świata stonerowego hard rocka. „Liquid Bridges” (pod którym jako kompozytorka podpisała się sama Mollestad) to zagrana na rockowo prawdziwie freejazzowa improwizacja gitarowa, która udowadnia, że nauki pobierane w składzie Trondheim Jazz Orchestra nie poszły na marne.
Króciutki „Rastapopoulos” Bjørnstada uznać można za specyficzny przerywnik. Głównie z tego powodu, że jest to jedyny utwór na płycie, w którym gitara zostaje zepchnięta na dalszy plan, a wyeksponowana – sekcja rytmiczna. To bas i perkusja odpowiadają za nieco senny, ale i przyjemnie hipnotyczny trans, z którego jednak stopniowo wybudza nas następny w kolejności „La boule noire” (autorstwa Hedvig i Ellen). Zaczyna się niemal doommetalowo – ciężko i majestatycznie; dopiero z czasem robi się lżej, zwłaszcza od momentu, gdy Mollestad serwuje kolejną kilkuminutową improwizację w stylu znakomitej amerykańskiej gitarzystki jazzrockowej Mary Halvorson. Finał jest łatwy do przewidzenia: trio wraca do punktu wyjścia, by – po dotarciu do ostatniego przystanku – zatrzymać skład i wziąć oddech przed ostatnim odcinkiem trasy. Nosi on tytuł „Pity the Children” i jest gitarową balladą, w której choć nie brakuje także ostrzejszych, garażowych fragmentów, liczy się przede wszystkim nastrój. A ten liderka – i jednocześnie kompozytorka utworu – potrafi tworzyć przy wykorzystaniu zaledwie kilku akordów. „Enfant Terrible” to kolejna intrygująca produkcja ze stajni Rune Grammofon, która powinna zadowolić zarówno wielbicieli fusion, jak i słuchaczy gustujących w nieco cięższych klimatach. A że krótko? Cóż, może dzięki temu nie trzeba będzie czekać zbyt długo na kolejną odsłonę historii Hedvig Mollestad Trio…
koniec
8 stycznia 2015
Skład:
Hedvig Mollestad Thomassen – gitara elektryczna
Ellen Brekken – gitara basowa
Ivar Loe Bjørnstad – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Świętość zgrzytliwa i awangardowa
Sebastian Chosiński

19 V 2022

Pięć lat temu, gdy ukazała się pierwsza płyta Weserbergland, zastanawiałem się, czy będzie to jedynie efemeryczny projekt Ketila Vestruma Einarsena i Mattiasa Olssona, czy też zespół zagości na scenie na dłużej. Trzy lata później światło dzienne ujrzał kolejny album, a przed paroma miesiącami trzeci. Jego tytuł – „Sacrae Symphoniae Nr. 1” – sugeruje, że za jakiś czas możemy spodziewać się następnych.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Częstotliwość ma znaczenie!
Sebastian Chosiński

17 V 2022

Nie ma wątpliwości, że pochodzący z Częstochowy Krzysztof Majchrzak to jeden z najbardziej konsekwentnych polskich artystów. Chociaż zaczynał jako jazzman, jego obecne zainteresowania artystycznej wykraczają daleko poza jazz improwizowany. Aczkolwiek nie odżegnują się od niego. Najnowszy album muzyka – „432 Hz” – może zainteresować zarówno wielbicieli free jazzu, jak i elektroniki.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Niepisane prawo do nagrywania świetnych płyt
Sebastian Chosiński

12 V 2022

Nie licząc wydanej w 2018 roku płyty koncertowej, kwintet Niechęć kazał nam czekać na nowy album studyjny sześć lat. Cieszy zatem bardzo, że czas ten nie został zmarnowany. Najnowsze dzieło kwintetu – „Unsubscribe” – to wydawnictwo jeszcze dojrzalsze i ciekawsze, bo bardziej różnorodne. Aczkolwiek wciąż mamy do czynienia ze swoiście pojętym jazz-rockiem.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Świętość zgrzytliwa i awangardowa
— Sebastian Chosiński

Częstotliwość ma znaczenie!
— Sebastian Chosiński

Niepisane prawo do nagrywania świetnych płyt
— Sebastian Chosiński

Piękna nasza Ziemia cała
— Sebastian Chosiński

Pomarzyć warto
— Sebastian Chosiński

Balsam na skołataną duszę
— Sebastian Chosiński

Rewolucja bez rewolucji
— Sebastian Chosiński

Trzej przyjaciele ze studiów
— Sebastian Chosiński

Immanentnie i nieskończenie
— Sebastian Chosiński

Giganci wciąż nie śpią
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.