Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 31 lipca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Mats Gustafsson & NU Ensemble
‹Hidros6 – Knockin’›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHidros6 – Knockin’
Wykonawca / KompozytorMats Gustafsson & NU Ensemble
Data wydania24 kwietnia 2015
NośnikCD
Czas trwania72:36
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Mats Gustafsson, Stine Janvind Motland, Peter Evans, Joe McPhee, Christer Bothén, Per Åke Holmlander, Augustí Fernández, Kjell Nordeson, Dieter (Dieb13) Kovacic, Jon Rune Strøm, Ingebrigt Håker Flaten, Paal Nilssen-Love
Utwory
CD1
1) Part A21:08
2) Part B15:11
3) Part C21:39
4) Part D14:37
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Freejazzowa suita w czterech częściach
[Mats Gustafsson & NU Ensemble „Hidros6 – Knockin’” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Mats Gustafsson ma od lat bardzo mocną pozycję na rynku światowego jazzu improwizowanego. Ostatnimi czasy umocnił ją dzięki chwalonemu pod każdą długością i szerokością geograficzną projektowi Fire! Orchestra. Ale to nie jedyny duży skład prowadzony przez Szweda; kolejnym jest Nu Ensemble, którego dyskografia nie tak dawno poszerzyła się o nagrany w Polsce album „Hidros6 – Knockin’”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Freejazzowa suita w czterech częściach
[Mats Gustafsson & NU Ensemble „Hidros6 – Knockin’” - recenzja]

Mats Gustafsson ma od lat bardzo mocną pozycję na rynku światowego jazzu improwizowanego. Ostatnimi czasy umocnił ją dzięki chwalonemu pod każdą długością i szerokością geograficzną projektowi Fire! Orchestra. Ale to nie jedyny duży skład prowadzony przez Szweda; kolejnym jest Nu Ensemble, którego dyskografia nie tak dawno poszerzyła się o nagrany w Polsce album „Hidros6 – Knockin’”.

Mats Gustafsson & NU Ensemble
‹Hidros6 – Knockin’›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHidros6 – Knockin’
Wykonawca / KompozytorMats Gustafsson & NU Ensemble
Data wydania24 kwietnia 2015
NośnikCD
Czas trwania72:36
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Mats Gustafsson, Stine Janvind Motland, Peter Evans, Joe McPhee, Christer Bothén, Per Åke Holmlander, Augustí Fernández, Kjell Nordeson, Dieter (Dieb13) Kovacic, Jon Rune Strøm, Ingebrigt Håker Flaten, Paal Nilssen-Love
Utwory
CD1
1) Part A21:08
2) Part B15:11
3) Part C21:39
4) Part D14:37
Wyszukaj / Kup
Pięćdziesięciojednoletniego, urodzonego w Umeå na dalekiej północy Szwecji, Matsa Gustafssona poznaliśmy już przy okazji omawiania dwóch innych projektów, w które zaangażowany był/jest ten wielce ceniony saksofonista: wspólnych nagrań z DKV Trio Kena Vandermarka („Schl8hof”, 2013) oraz kwartetem tworzonym do spółki z Merzbowem, Balázsem Pándim i Thurstonem Moore’em („Cuts of Guilt, Cuts Deeper”, 2015). A to jedynie wierzchołek góry lodowej jego aktywności, na którą składają się również albumy sygnowane między innymi szyldami AALY Trio, The Thing oraz tym najbardziej znanym i cenionym – Fire! Orchestra. Oprócz tego ostatniego Gustafsson prowadzi jeszcze jeden rozbudowany skład: NU Ensemble, który po raz pierwszy dał o sobie znać pod koniec lat 90. ubiegłego wieku, kiedy do sprzedaży trafiła płyta zatytułowana „Hidros One”. W składzie formacji, poza liderem, znaleźli się wówczas muzycy takiego formatu, jak basista Barry Guy i pianista Sten Sandell. I może właśnie to spowodowało, że grupa dość szybko przeszła do historii; każdy z muzyków miał bowiem własne pomysły, których realizacja uniemożliwiała dalsze wspólne funkcjonowanie.
Gustafsson pomysłu swego jednak nie zarzucił. Po latach postanowił reaktywować NU Ensemble, co związane było z zaproszeniem do Polski, jakie otrzymał od organizatorów 8. Krakowskiej Jesieni Jazzowej. Festiwal odbył się w październiku 2013 roku, a zespół prowadzony przez Szweda był jego główną gwiazdą. Przez pierwsze cztery dni Gustafsson i pojedynczy muzycy prezentowali swoje dokonania w małych składach (jak również solo) na scenie „Alchemii”, natomiast piątego dnia – 12 października – miał miejsce w klubie „Manggha” występ całego składu, będący w pewnym sensie podsumowaniem tego, nad czym artyści pracowali wcześniej. Całość była oczywiście rejestrowana, a efekty tych niezwykłych improwizacji zostały udostępnione przez firmę NotTwo Records w wydanym w listopadzie ubiegłego roku boksie „Hidros6”. Zawierał on dwupłytowe wydawnictwo winylowe (z koncertem finałowym), pięć albumów kompaktowych (z występami z poprzednich dni) oraz płytę DVD (z prawie czterogodzinnym filmem opowiadającym o przygotowaniach NU Ensemble do krakowskiego festiwalu). Pięć miesięcy później natomiast osobno – jako „Hidros6 – Knockin’” – wydany został kompakt z koncertem z 12 października.
Na płycie znalazł się materiał trwający ponad siedemdziesiąt dwie minuty i prawdopodobnie nie jest to jeszcze całość. Ale i tak jest go wystarczająco dużo, aby poczuć magię tamtego występu. Skład, który pojawił się w krakowskim klubie „Manggha” liczył – oprócz lidera – jedenastu muzyków. Niemal z całej Europy i Stanów Zjednoczonych. Amerykę reprezentowali trębacz Peter Evans oraz saksofonista Joe McPhee; z Hiszpanii przybył pianista i organista Augustí Fernández, a z Austrii odpowiadający za scratche, ukrywający się pod pseudonimem Dieb13, Dieter Kovacic. Pozostali muzycy pochodzili z dwóch krajów skandynawskich: Norwegii (wokalistka Stine Janvind Motland, basiści Jon Rune Strøm i Ingebrigt Håker Flaten oraz perkusista Paal Nilssen-Love) i Szwecji (klarnecista Christer Bothén, wibrafonista Kjell Nordeson oraz grający na tubie Per Åke Holmlander). Poza Gustafssonem i McPhee’em najbardziej znaną postacią w tym składzie NU Ensemble był bębniarz, czyli Paal Nilssen-Love, znany chociażby – również czytelnikom „Esensji” – z albumów nagrywanych z Kenem Vandermarkiem („Schl8hof”, 2013; „Lightning Over Water”, 2014), Stenem Sandellem („Jacana”, 2014), Frodem Gjerstadem („Russian Standard”, 2014) czy Akirą Sakatą („The Cliff of Time”, 2014).
Materiał wydany na „Hidros6 – Knockin’” – dedykowany, co ciekawe, amerykańskiemu wokaliście i pianiście, jednemu z ojców rock n’rolla, Little Richardowi – to w zasadzie ponad siedemdziesięciominutowa improwizacja podzielona na cztery części. Podział ten jest jednak sztuczny, wymuszony faktem pierwotnej publikacji tych nagrań na nośniku winylowym. Wsłuchując się w poszczególne fragmenty, można odnieść wrażenie, że często są to zlepki tgo, nad czym muzycy pracowali w mniejszych składach w dni poprzedzające występ finałowy. W czym oczywiście nie ma nic złego. Warto to jednak podkreślić, aby wielbiciele Fire! Orchestra mieli pełną świadomość, że NU Ensemble nie jest w żadnym stopniu bledszą kopią tamtej formacji. Jest projektem o zupełnie odmiennym charakterze. „Part A” zaczyna się długą kilkuminutową introdukcją, w której dźwięki kolejnych instrumentów i wokal Stine Janvind Motland docierają z głębokiej ciszy; stopniowo narasta kakofonia, w końcu na plan pierwszy wybijają się perkusjonalia i męski głos puszczony z taśmy, względnie płyty (całkiem możliwe, że należący do Little Richarda). Po nim palmę pierwszeństwa przejmują dęciaki, aż w końcu do pracy zabierają się perkusiści. Dwaj! Bo oprócz Paala Nilssen-Love’a za bębnami okazjonalnie siada również Kjell Nordeson.
Ten perkusyjny duet, stanowiący energetyczny podkład pod partię solową saksofonu Matsa Gustafssona, wciąga nas do świata klasycznego free jazzu. Solówka lidera nie pozostawia zaś wątpliwości co do tego, że mamy do czynienia z prawdziwym mistrzem gatunku. Szwed nie oszczędza nikogo – ani siebie, ani słuchaczy; uderza z potężną siłą. Po burzy następuje zaś wyciszenie, z którego powoli wyłania się melorecytacja Motland, z czasem przybierająca formę kilkuminutowej wirtuozerskiej improwizacji wokalnej. Norweżka wyczynia z głosem prawdziwe akrobacje, traktując go jak kolejny instrument, którym zaprasza do dialogu innych. A ci po kolei dołączają – wibrafonista, perkusista, trębacz. Finał tego fragmentu w swym minimalizmie przywodzi natomiast na myśl awangardowe dokonania Johna Cage’a, jednocześnie płynnie przechodząc w „Part B”. Że mamy do czynienia z następną częścią, przekonuje mocne wejście instrumentów dętych, których alarmistyczne dźwięki koncentrują uwagę na tym, co następuje po chwili. A z głośników dobywa się ponownie męski głos, po wyciszeniu którego mamy do czynienia z sekwencją mocno orientalną. W tym kierunku zmierza wokaliza Motland, ale podkreślają to również wykorzystane instrumenty: typowy dla północnoafrykańskiej muzyki Gnawa strunowy guimbri (na którym gra Christer Bothén) oraz perkusjonalia (obsługiwane przez Kjella Nordesona).
Od samego początku „Part C” po raz kolejny ton nadają grające unisono dęciaki – saksofon, trąbka, tuba i klarnet – które tworzą tak potężną ścianę dźwięku, że nie przebija się przez nią żaden inny instrument. Powolny, majestatyczny rytm sprawia wręcz wrażenie, jakbyśmy mieli do czynienia z sekcją zespołu doommetalowego. A jeśli dodać do tego rozpędzoną do szaleństwa perkusję Nilssen-Love’a, wrażenie, że mamy do czynienia z formacją o proweniencji metalowej – jest jeszcze silniejsze. Co wrażliwsi słuchacze obecni w krakowskim klubie, mogli oczy i uszy przecierać ze zdziwienia. Na szczęście dla nich po kilku minutach następuje gwałtowny zwrot stylistyczny: najpierw odzywają się organy Augustí Fernándeza, po czym dołącza do niego ze swoją elektroniką Mats Gustafsson. Jakiś czas później swoje „pięć minut” (choć nie dosłownie) ma jeszcze Dieter Kovacic, czyli Dieb13, który „zabawia” się scratchami. Na finał natomiast otrzymujemy improwizowany duet saksofonu i fortepianu, który tonując emocje, otwiera drogę do „Part D” – ostatniej części koncertu. Tę Gustafsson zdecydował się oddać we władanie najpierw Stine Janvind Motland, a następnie muzyków grających na instrumentach dętych, którzy ponownie raczą nas freejazzową kakofonią. Zakończenie jest jednak dużo bardziej romantyczne, w czym główna zasługa basistów i wokalistki. To oni łagodzą nastrój, dając tym samym możliwość zaczerpnięcia oddechu.
Od krakowskich koncertów Matsa Gustafssona i jego międzynarodowej ansamblu minęło już półtora roku. Jak na razie, o dalszych działaniach zespołu nic nie słychać, ale kto wie, może znów – oby niebawem! – nadarzy się okazja, aby zebrać ekipę i stworzyć kolejną porcję magicznej, choć zdecydowanie niełatwej w odbiorze muzyki. W każdym razie trzymajmy kciuki z NU Ensemble!
koniec
2 czerwca 2015
Skład:
Mats Gustafsson – dyrygent, saksofony (slide, tenorowy, barytonowy, basowy), elektronika, fortepian preparowany
Stine Janvind Motland – śpiew
Peter Evans – trąbka
Joe McPhee – saksofon tenorowy, trąbka, organy
Christer Bothén – klarnet basowy, guimbri
Per Åke Holmlander – tuba
Augustí Fernández – fortepian, organy
Kjell Nordeson – wibrafon, fleksaton, dzwonki, perkusja
Dieb13 (Dieter Kovacic) – scratch
Jon Rune Strøm – gitara basowa
Ingebrigt Håker Flaten – gitara basowa
Paal Nilssen-Love – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Pierwsze wyjście z mroku
Sebastian Chosiński

29 VII 2021

Jest ich czworo. Kobieta i trzech mężczyzn. Każde ma na koncie już spore zasługi dla polskiego rocka, można więc określić ich mianem supergrupy. Nazwali się That’s How I Fight, a swój pierwszy album zatytułowali – adekwatnie do sytuacji – „Movement One”. Najbardziej zadowoleni z niego będą wielbiciele post-rocka, chociaż nie tylko oni powinni sięgnąć po to wydawnictwo.

więcej »

Milian od Bacha do Skaldów
Sebastian Chosiński

27 VII 2021

Chociaż zmarł kilka lat temu, to w pamięci – nie tylko polskich – wielbicieli jazzu wciąż żyje. I pewnie żyć będzie do końca świata. A przysłużą się temu również takie wydawnictwa, jak „Good Vibes of Milian” Septetu Bernarda Maselego. Jeśli zaliczacie się do fanów wibrafonisty Jerzego Miliana, ta płyta będzie prawdziwym balsamem na Wasze uszy.

więcej »

Krótko o muzyce: Krůk Krukowi oka nie wykole
Sebastian Chosiński

22 VII 2021

Do niedawna jeszcze na polskiej scenie muzycznej nazwa Kruk kojarzyła się przede wszystkim z zespołem grającym melodyjny hard rock. Trzy lata temu jednak na scenę odważnie wkroczyła warszawska grupa… Krůk, której twórczość zahacza o folk i rockową alternatywę. Świadczy o tym jej ubiegłoroczny pełnowymiarowy debiut – „Nibykwiaty”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Pierwsze wyjście z mroku
— Sebastian Chosiński

Do tańca, nie do różańca
— Sebastian Chosiński

Radość zawsze kończy się smutkiem
— Sebastian Chosiński

Z odległej planety Umeå
— Sebastian Chosiński

Skandynawski walec na „Brzuchatym Wzgórzu”
— Sebastian Chosiński

Eklektycznie… elektrycznie… magicznie…
— Sebastian Chosiński

Improwizowana psychodeliczna rumba
— Sebastian Chosiński

Finis coronat opus
— Sebastian Chosiński

Z zachodzącym słońcem w tle
— Sebastian Chosiński

Czysta magia, czyli… sukces z chaosu
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.