Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Michael Zerang, The Blue Lights
‹Songs from the Big Book of Love›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSongs from the Big Book of Love
Wykonawca / KompozytorMichael Zerang, The Blue Lights
Data wydania15 maja 2015
NośnikCD
Czas trwania51:22
Gatunekfolk, jazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Mars Williams, Dave Rempis, Josh Berman, Kent Kessler, Michael Zerang
Utwory
CD1
1) Dancing for Cigarettes05:53
2) ToTu05:26
3) Come to the Place of Love [for Sameé]07:46
4) Bright Lights & Saucy Tights05:31
5) The Third Pythia of Flin Flon [for Shirka]07:02
6) Persian Lips06:41
7) I Don’t Know If You are Beautiful Tonight06:14
8) Chicago Rub Down06:51
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: O miłości w pikantnym, jazzowym nastroju
[Michael Zerang, The Blue Lights „Songs from the Big Book of Love” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nieczęsto się zdarza, aby ten sam artysta jednego dnia wypuścił na rynek dwa oddzielne albumy. A tak właśnie zrobił perkusista Michael Zerang, który w połowie maja oddał w ręce swoich fanów omawiany już w „Esensji” krążek „Hash Eaters & Peacekeepers” oraz stanowiący jego kontyuację „Songs from the Big Book of Love”. Który lepszy? Żaden! Oba są w tym samym stopniu wyśmienite.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: O miłości w pikantnym, jazzowym nastroju
[Michael Zerang, The Blue Lights „Songs from the Big Book of Love” - recenzja]

Nieczęsto się zdarza, aby ten sam artysta jednego dnia wypuścił na rynek dwa oddzielne albumy. A tak właśnie zrobił perkusista Michael Zerang, który w połowie maja oddał w ręce swoich fanów omawiany już w „Esensji” krążek „Hash Eaters & Peacekeepers” oraz stanowiący jego kontyuację „Songs from the Big Book of Love”. Który lepszy? Żaden! Oba są w tym samym stopniu wyśmienite.

Michael Zerang, The Blue Lights
‹Songs from the Big Book of Love›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSongs from the Big Book of Love
Wykonawca / KompozytorMichael Zerang, The Blue Lights
Data wydania15 maja 2015
NośnikCD
Czas trwania51:22
Gatunekfolk, jazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Mars Williams, Dave Rempis, Josh Berman, Kent Kessler, Michael Zerang
Utwory
CD1
1) Dancing for Cigarettes05:53
2) ToTu05:26
3) Come to the Place of Love [for Sameé]07:46
4) Bright Lights & Saucy Tights05:31
5) The Third Pythia of Flin Flon [for Shirka]07:02
6) Persian Lips06:41
7) I Don’t Know If You are Beautiful Tonight06:14
8) Chicago Rub Down06:51
Wyszukaj / Kup
Omawiając przed paroma dniami pierwszą z płyt sygnowanych nazwiskiem amerykańskiego (choć o korzeniach asyryjskich) perkusisty Michaela Zeranga i towarzyszącego mu zespołu The Blue Lights „Hash Eaters & Peacekeepers”, rozpływaliśmy się w superlatywach. Bo też trudno byłoby na tym albumie, łączącym wpływy jazzu improwizowanego z folklorem bliskowschodnim i brzmieniami orkiestrowymi, znaleźć choć jeden słabszy moment. Podobnie zresztą jak na – w pewnym stopniu pokrewnych mu – wydawnictwach wykonawców z nieco innego kręgu kulturowego, ale reprezentujących niemal identyczne podejście do materii jazzowej – vide Goran Kajfeš Subtropic Arkestra, Snarky Puppy Michaela League’a czy Angles 9 Martina Küchena. Zerang, choć stanął „tylko” na czele kwintetu, to jednak dzięki odpowiednio zaaranżowanym instrumentom dętym osiągnął taki sam – w znaczeniu: doskonały – efekt, jak wspomiane wyżej big-bandy. Trudno więc mu się dziwić, że dysponując tak wyrafinowanym, a jednocześnie wpadającym w ucho materiałem, zdecydował się udostępnić słuchaczom cały koncert grupy, który zarejestrowany został 10 sierpnia ubiegłego roku w chicagowskim klubie Hungry Brain. A że nie zmieścił się on na jednej płycie, wydał – tego samego dnia – drugą. Co nie było problemem o tyle, że zrobił to w ramach własnej wytwórni płytowej Pink Palace.
Na albumie „Songs from the Big Book of Love” jest tylko jeden wyjątek; utwór trzeci – czyli „Come to the Place of Love (for Sameé)” – pochodzi z koncertu wcześniejszego o siedem miesięcy, który odbył się w innym klubie muzycznym w Chicago, Bar De Ville. Poza tym wszystko jest – oczywiście poza repertuarem – takie samo. Co oznacza, że na scenie – oprócz grającego na perkusji lidera – pojawili się ci sami instrumentaliści: saksofoniści Mars Williams i Dave Rempis, grający na rogu Joshua Berman oraz kontarbasista Kent Kessler. Tym razem Zerang zdecydował o umieszczeniu na płycie ośmiu kompozycji, które – co pewnie łatwe nie było – starał się tak ułożyć, by tworzyły w miarę zamkniętą całość (słowo suita byłoby jednak trochę na wyrost, chodzi raczej o dawkowanie napięcia i budowanie odpowiedniego nastroju). Początek, podobnie jak w przypadku otwarcia „Hash Eaters & Peacekeepers” (czyli utworu „Ashur Loves You”), jest dosłownie wgniatający w fotel. „Dancing for Cigarettes” serwuje potężną ścianę dźwięku tworzoną przez instrumenty dęte; ale – w przeciwieństwie do identycznych praktyk stosowanych przez artystów z kręgu post-rocka – od pierwszych sekund mamy tu do czynienia z bardzo melodyjnym i zapadającym w pamięć motywem, na podstawie którego budowane są następnie improwizacje solowe na saksofonach altowym (Dave Rempis) i tenorowym (Mars Williams). W finale natomiast następuje powrót do wcześniejszej melodii i wtedy po raz wtóry (a gwoli ścisłości: trzeci) możemy przekonać się o jego niezwykłym, tchnącym również niepokojem, pięknie.
W „ToTu” melodia schodzi na plan drugi, dęciaki przede wszystkim prowadzą ze sobą pełen improwizacji dialog, który dodatkowo napędza energetycznie brzmiąca sekcja rytmiczna. „Come to the Place of Love (for Sameé)” z kolei ma charakter ballady, ale nie takiej z gatunku przytulanek. The Blue Lights nie wahają się bowiem nieco poeksperymentować, w warstwie formalnej króluje wręcz – przez sporą część utworu – minimalizm. Z czasem jednak muzycy rozkręcają się, dzięki czemu finisz ponownie robi ogromne wrażenie. Dla odmiany w „Bright Lights & Saucy Tights” robi się radośnie i skocznie, niemal tanecznie. I tego wrażenia nie zmieniają nawet następujące po sobie freejazzowe solówki na saksofonach altowym (znów Rempis) i tenorowym (po raz kolejny Williams), które to instrumenty w dalszej części zaczynają się nawet twórczo przekomarzać. Najważniejsze jednak, że przez całe ponad pięć minut ze sceny (i tym samym z głośników) sypią się na słuchaczy iskry – tyle jest w tym kawałku wigoru! Nie trzeba być Kasandrą, by przewidzieć, że kolejny kawałek przyniesie pewne uspokojenie. I tak jest w rzeczywistości. Otwierająca „The Third Pythia of Flin Flon (for Shirka)” partia saksofonu barytonowego (Rempis) wprowadza minorowy nastrój, który trochę równoważą owijające się wokół niej sekwencje rogu i saksofonu tenorowego (Williams). Dalej jest nie mniej zaskakująco; Mars Williams sięga bowiem po saksofon altowy i odpływa w krainę post-bopu, grając solówkę w stylu zmarłego przed miesiącem Ornette’a Colemana. Na koniec już cała piątka daje z siebie wszystko, zarażając słuchaczy swoją energią i entuzjazmem.
Krokiem w kierunku jazzowej awangardy jest początek doskonałego „Persian Lips”, który to utwór otwierają generowane przez dęciaki zgiełki. Sygnał do końca tych zabaw dają Kent Kessler i Michael Zerang, na co natychmiast reagują Williams, Rempis i Berman, którzy – grając unisono – wprowadzają do kompozycji melodię. I to jaką! Hipnotycznie kołyszącą, z nutką niepokoju, przyprawioną szczyptą orientalizmu. Z czasem „wykluwa” się z niej nie mniej fascynujące solo na saksofonie altowym (Rempis), będące jednym z najmocniejszych punktów całego „Songs from the Big Book of Love”. Zaszczyt wprowadzenia do „I Don’t Know If You are Beautiful Tonight” otrzymuje Kessler, którego subtelny kontrabas definiuje rytm kompozycji – do ostatniej nuty będzie ona brzmiała jak urokliwa kołysanka. Aż dziw, że to nie ten numer wieńczy płytę, ale znacznie bardziej radosny i energetyczny, składający się z niemal samych improwizacji, „Chicago Rub Down”. Drugi z wydanych przez Zeranga i The Blue Lights albumów jest bardziej różnorodny i nieco mniej etniczny, chociaż wprawione ucho także w zawartych na nim kawałkach wychwyci nuty charakterystyczne dla Bliskiego Wschodu (nie tylko, co oczywiste, w „Persian Lips”). Warto dodać jeszcze, że przykuwająca wzrok, klimatyczna okładka albumu jest przeróbką obrazu siedemnastowiecznego malarza perskiego Afzala al-Hosseiniego.
koniec
9 lipca 2015
Skład:
Mars Williams – saksofon tenorowy (1, 3-6, 8), saksofon altowy (2-7)
Dave Rempis – saksofon altowy (1,3,4,6,8), saksofon tenorowy (1,2), saksofon barytonowy (5,7)
Joshua Berman – róg
Kent Kessler – kontrabas
Michael Zerang – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.