Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Shining
‹International Blackjazz Society›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułInternational Blackjazz Society
Wykonawca / KompozytorShining
Data wydania23 października 2015
NośnikCD
Czas trwania38:11
Gatunekjazz, metal
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Jørgen Munkeby, Eirik Tovsrud Knutsen, Håkon Sagen, Tor Egil Kreken, Tobias Ørnes Andersen
Utwory
CD1
1) Admittance01:06
2) The Last Stand04:17
3) Burn It All05:16
4) Last Day04:10
5) Thousand Eyes06:50
6) House of Warship04:35
7) House of Control06:51
8) Church of Endurance00:59
9) Need04:08
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Ministerialny blask awangardy
[Shining „International Blackjazz Society” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Uff! Uważne wsłuchanie się w „International Blackjazz Society” wymaga naprawdę wielkiej odporności i samozaparcia. Nie dlatego, że najnowszy album norweskiego Shining jest płytą złą. Wręcz przeciwnie! To prawie czterdzieści minut doskonałej muzyki. Tyle że ekstremalnej. Łączącej jazz-rock z black metalem i industrialem. A nie wszyscy są do takich mieszanek przyzwyczajeni.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Ministerialny blask awangardy
[Shining „International Blackjazz Society” - recenzja]

Uff! Uważne wsłuchanie się w „International Blackjazz Society” wymaga naprawdę wielkiej odporności i samozaparcia. Nie dlatego, że najnowszy album norweskiego Shining jest płytą złą. Wręcz przeciwnie! To prawie czterdzieści minut doskonałej muzyki. Tyle że ekstremalnej. Łączącej jazz-rock z black metalem i industrialem. A nie wszyscy są do takich mieszanek przyzwyczajeni.

Shining
‹International Blackjazz Society›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułInternational Blackjazz Society
Wykonawca / KompozytorShining
Data wydania23 października 2015
NośnikCD
Czas trwania38:11
Gatunekjazz, metal
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Jørgen Munkeby, Eirik Tovsrud Knutsen, Håkon Sagen, Tor Egil Kreken, Tobias Ørnes Andersen
Utwory
CD1
1) Admittance01:06
2) The Last Stand04:17
3) Burn It All05:16
4) Last Day04:10
5) Thousand Eyes06:50
6) House of Warship04:35
7) House of Control06:51
8) Church of Endurance00:59
9) Need04:08
Wyszukaj / Kup
Choć działają od szesnastu lat, w szerszej świadomości słuchaczy (czytaj: poza Skandynawią) zaistnieli dopiero w 2007 roku, kiedy ukazał się ich czwarty pełnowymiarowy album – „Grindstone”. Na tej właśnie płycie ostatecznie bowiem zdefiniowany został bardzo wyrazisty i niezwykle oryginalny styl Shining – połączenie dwóch, zdawałoby się całkowicie do siebie nieprzystających, gatunków muzycznych, czyli jazz-rocka, industrialu i ekstremalnego metalu (w wersji black i death). Odniósłszy sukces – na razie jeszcze umiarkowany – Norwegowie postanowili pójść dalej wytyczonym przez siebie szlakiem i na kolejnych krążkach dopracowywali swoją „poetykę”, osiągając przy tym prawdziwe mistrzostwo – zarówno w warstwie kompozytorskiej, jak i wykonawczej. Dowodzą tego i bestsellerowy album „Blackjazz” (z 2010 roku), i będący jego następcą (pod każdym względem), wydany trzy lata później „One One One”. Na następne wydawnictwo artyści z Oslo nie kazali czekać zbyt długo; ukazało się ono po dwóch latach przerwy, a jego tytuł – „International Blackjazz Society” – z miejsca sugerował, czego można się spodziewać.
Po publikacji „One One One” w składzie Shining zaszły istotne roszady. Z zespołem pożegnali się klawiszowiec Bernt Moen oraz – współtworzący grupę od początku jej istnienia – perkusista Torstein Lofthus (który postanowił skupić się na innym, równie cenionym przez fanów projekcie, Elephant9). Zastąpili ich odpowiednio: Eirik Tovsrud Knutsen (muzyk sesyjny rozchwytywany przez artystów skandynawskich) oraz Tobias Ørnes Andersen (wcześniej udzielający się w progresywno-metalowych formacjach Leprous i Ihsahn). Ta dwójka wraz z trzema pozostałymi członkami Shining, czyli liderem grupy, wokalistą i multiinstrumentalistą Jørgenem Munkebym, gitarzystą Håkonem Sagenem i basistą Torem Egilem Krekenem zarejestrowała materiał, który trafił na najnowsze wydawnictwo Norwegów. Sesje nagraniowe miały miejsce w Oslo i Los Angeles (konkretnie: w Hollywood). Gotowa już płyta trafiła do sprzedaży 23 października nakładem fińskiej (rodem z Helsinek) wytwórni Spinefarm Records, która specjalizuje się w bardzo szeroko pojętej muzyce metalowej. Co ciekawe, jeszcze przed premierą z kolegami oficjalnie pożegnał się Kreken, który tym samym nie wziął udziału we wciąż jeszcze trwającej trasie koncertowej po Europie (która zahaczyła także o Polskę).
Album „International Blackjazz Society” ukazał się zarówno w wersji kompaktowej, jak i winylowej – w tym drugim przypadku bez żadnej straty dla słuchaczy, albowiem cały materiał trwa nieco ponad trzydzieści osiem minut. Jest więc – jak na dzisiejsze standardy – krótko, ale za to bardzo treściwie. Na tyle, że po dotarciu do finału chyba mało kto poczuje niedosyt. Płytę otwiera krótki instrumentalny wstęp, który dosłownie zwala swą mocą z nóg. Rozpędzona sekcja rytmiczna i freejazzowy saksofon Munkeby’ego tworzą tak potężną ścianę dźwięku, że przebić się przez nią wydaje się niemożliwe. A jednak dzieje się cud. W tej powodzi przyprawiających o palpitację serca dźwięków Jørgen gra zaskakująco zwiewną melodię, którą przy odrobinie dobrej woli daje się wyłowić. „Admittance” płynnie przechodzi w „The Last Stand”, w którym słychać nie tylko przepuszczony przez efekty elektroniczne głos lidera, ale także nałożone na siebie ścieżki gitar. Muzyka Shining zyskuje dzięki temu jeszcze większy power, a wrażenie to potęgują charakterystyczne stonermetalowe zagrywki i z wielką emocją wykrzyczany tekst. Po takiej dawce łomotu każdemu należy się chwila spokoju, dlatego Norwegowie decydują się w finale utworu na wyciszenie, aby…
…tym sposobem zaakcentować przejście do kolejnej kompozycji – „Burn It All”. Do wsłuchania się weń zapraszają nastrojowe syntezatory i delikatna gitara, które od pierwszych sekund sygnalizują swoistą przemianę. I rzeczywiście – ten utwór w znacznie większym stopniu inspirowany jest dokonaniami klasyków electro i industrialu z okolic Front Line Assembly (w mniejszym) i Ministry (znacznie większym stopniu). Szlakiem grupy Ala Jourgensena – ale także Jaza Colemana i jego Killing Joke – Norwegowie podążają również w „Last Day”. Jest ostro i motorycznie, czadowo, lecz i melodyjnie (vide partia saksofonu). Ale to i tak nic w porównaniu z absolutnie szalonym i jednocześnie majestatycznym „Thousand Eyes” (zamykającym stronę A wydania winylowego). To niemal siedem minut czystej blackmetalowej wściekłości, na dodatek okraszonej nieokiełznaną solówką Munkeby’ego na saksofonie. Od całości różni się jedynie zwieńczenie kompozycji, w której do głosu dochodzą wpływy noise’u i electro-harshu. Brzmi smakowicie? Owszem, ale najsmaczniejsze kąski są dopiero przed nami.
„House of Warship” to kolejna zmiana klimatu. Mniej tu gitar i industrialnych dźwięków, znacznie więcej natomiast jazzu – z wyeksponowanym transowym saksofonem. Utwór długo się rozkręca, ale też trudno się dziwić, ponieważ w zasadzie stanowi on wstęp do kolejnej kompozycji – „House of Control”. Tu mamy zaś do czynienia z wyprawą w jeszcze inne, progresywno-metalowe (choć z symfonicznym zacięciem) rejony. Nie brakuje też jednak wpadającej w ucho melodii – i to wpadającej do tego stopnia, że niewiele brakuje, aby określić ten kawałek mianem… przeboju. Po minutowym przerywniku w postaci „Church of Endurance” na zakończenie płyty zespół serwuje utwór zatytułowany „Need”. Zaskakuje w nim przede wszystkim jazzrockowa partia gitary na otwarcie, która jednak z czasem niknie w zalewie industrialno-metalowych dźwięków – ponownie spod znaku Ministry, którego duch unosi się nad mniej więcej połową albumu. Co wcale nie oznacza, że muzyków z Oslo należy podejrzewać o brak własnych pomysłów czy kompozytorską impotencję – to raczej przejaw szacunku dla Jourgensena, który dla wielu muzyków młodszych o pokolenie – jak Munkeby i jego koledzy – jest mniej lub bardziej niedościgłym wzorem.
koniec
5 listopada 2015
Skład:
Jørgen Munkeby – śpiew, saksofon, gitara elektryczna, gitara basowa, instrumenty klawiszowe, kompozycje
Eirik Tovsrud Knutsen – instrumenty klawiszowe
Håkon Sagen – gitara elektryczna
Tor Egil Kreken – gitara basowa
Tobias Ørnes Andersen – perkusja

Komentarze

06 XI 2015   15:14:50

za dużo popu za mało awangardy, szkoda wielka, że złagodnieli i na pazury przyodziali ciepłe rękawiczki

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Kto ty jesteś? – Cthulhu mały!
Sebastian Chosiński

7 VII 2020

Howard Phillips Lovecraft inspiruje nie tylko pisarzy, ale – jak się okazuje – również muzyków rockowych. Tym razem do natchnienia wywołanego opowiadaniami „samotnika z Providence” przyznają się członkowie norwesko-szwedzkiego zespołu Pixie Ninja, którzy swoje wrażenia po lekturze „Koloru z przestworzy” przekuli na progresywno-instrumentalny album „Colours Out of Space”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Gdy cisza krzyczy…
Sebastian Chosiński

2 VII 2020

Szwedzki saksofonista Martin Küchen znakomicie czuje się zarówno w składach rozbudowanych, jak i kameralnych. Stąd zapewne bierze się dbałość o karierę Trespass Trio, ale też powroty do współpracy z formacją Landæus Trio, na czele której stoi pianista Mathias Landæus. W tym roku ukazała się ich trzecia wspólna płyta – krążek „Mind the Gap of Silence”.

więcej »

Muzyka czasów pandemii
Sebastian Chosiński

30 VI 2020

Z powodu pandemii koronawirusa, która spowodowała zamrożenie branży koncertowej, artyści starają się w ostatnich miesiącach przenosić swoją działalność do sieci. Tam organizują swoje występy, nawet festiwale. Inni wykorzystują ten czas do pracy nad nowymi projektami. Jak chociażby Mariusz Duda, który wszedł do studia, aby nagrać nowy materiał Lunatic Soul, a przy okazji zarejestrował także, nieplanowaną wcześniej, płytę solową – „Lockdown Spaces”.

więcej »

Polecamy

Na ulicach Babilonu gaz

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Kto ty jesteś? – Cthulhu mały!
— Sebastian Chosiński

Gdy cisza krzyczy…
— Sebastian Chosiński

Z niewielką pomocą legendarnego przyjaciela
— Sebastian Chosiński

Jastrzębie u bram Nieba
— Sebastian Chosiński

Wszystko da się obliczyć i zakląć w nuty
— Sebastian Chosiński

Kobieta-wąż z norweskich fiordów
— Sebastian Chosiński

A co jest po drugiej stronie?
— Sebastian Chosiński

Za krańcem świata
— Sebastian Chosiński

Wrzesień to dla jazzmanów intensywna pora
— Sebastian Chosiński

Plus jeden – i na dwa kontrabasy!
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Esensja słucha: Drugi kwartał 2010
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Michał Perzyna, Jakub Stępień, Jacek Walewski, Mieszko B. Wandowicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.