Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Ampacity
‹Superluminal›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSuperluminal
Wykonawca / KompozytorAmpacity
Data wydania23 października 2015
NośnikCD
Czas trwania45:14
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Jan Galbas, Piotr Paciorkowski, Marek Kostecki, Wojciech Lacki, Sebastian Sawicz
Utwory
CD1
1) 4210:26
2) Propellerbrain10:09
3) Molten Boron06:16
4) Planeta Eden10:49
5) Superluminal07:36
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Głowa do góry, w stronę gwiazd
[Ampacity „Superluminal” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Choć space i stoner rock (i gatunki im pokrewne) przeżywają w ostatnich latach prawdziwy renesans popularności, w Polsce nie ma zbyt wielu formacji, które oddawałyby im swoje serca i dusze. Do szerszego grona słuchaczy przebiły się między innymi warszawski Weedpecker i opolskie Böse. Teraz szansę na to ma jeszcze gdyński kwintet Ampacity, którego najnowszy album – „Superluminal” – jest tak dobry, że nie musielibyśmy wstydzić się go pod żadną szerokością i długością geograficzną.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Głowa do góry, w stronę gwiazd
[Ampacity „Superluminal” - recenzja]

Choć space i stoner rock (i gatunki im pokrewne) przeżywają w ostatnich latach prawdziwy renesans popularności, w Polsce nie ma zbyt wielu formacji, które oddawałyby im swoje serca i dusze. Do szerszego grona słuchaczy przebiły się między innymi warszawski Weedpecker i opolskie Böse. Teraz szansę na to ma jeszcze gdyński kwintet Ampacity, którego najnowszy album – „Superluminal” – jest tak dobry, że nie musielibyśmy wstydzić się go pod żadną szerokością i długością geograficzną.

Ampacity
‹Superluminal›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSuperluminal
Wykonawca / KompozytorAmpacity
Data wydania23 października 2015
NośnikCD
Czas trwania45:14
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Jan Galbas, Piotr Paciorkowski, Marek Kostecki, Wojciech Lacki, Sebastian Sawicz
Utwory
CD1
1) 4210:26
2) Propellerbrain10:09
3) Molten Boron06:16
4) Planeta Eden10:49
5) Superluminal07:36
Wyszukaj / Kup
To miał być projekt jednorazowy, pomyślany jako „tribute band” gigantów światowego space rocka. Ich pierwszy koncert miał być zarazem ostatnim. Tak się jednak nie stało. Grupa powołana do życia w Gdyni na przełomie wiosny i lata 2012 roku istnieje po dziś dzień i nie tak dawno opublikowała swoją drugą płytę długogrającą. I bardzo dobrze, albowiem Ampacity to jedno z ciekawszych zjawisk na firmamencie polskiego rocka w ostatnich latach. Od początku istnienia tworzą ją ci sami muzycy. Ton nadaje gitarzysta i wokalista Jan Galbas, wcześniej grający między innymi w stonerrockowym Broken Betty; w tej samej formacji udzielali się zresztą również perkusista Sebastian Sawicz i – w ostatnim okresie jego działalności – drugi gitarzysta Piotr Paciorkowski (EP „Broken Betty”, 2009; album „The Sorry Eye”, 2011; EP „Broken Betty’s Original Features”, 2012). Basista Wojciech Lacki ma natomiast za sobą staż w postrockowym God’s Own Prototype (krążek „Fall Apart, Every Time You Feel Like…” sprzed trzech lat). Z kolei klawiszowiec Marek Kostecki dotąd udzielał się głównie jako muzyk sesyjny, w tym także w formacjach o proweniencji jazzowej.
Jak więc widać, pięciu panów ukrywających się pod szyldem Ampacity zna dobrze swój fach i wie, którędy podążyć, aby dojść do celu. Zadebiutowali w marcu 2013 roku, wydaną przez trójmiejskie Nasiono Records, płytą „Encounter One” (z trzema rozbudowanymi utworami), która została zresztą bardzo ciepło przyjęta przez wielbicieli space i stoner rocka. Doczekała się także wielu pozytywnych opinii w mediach. Tym bardziej mógł dziwić fakt, że Ampacity tak długo zwlekało z zarejestrowaniem materiału na kolejny album. Ale nie będziemy im przecież wyliczać dni ani miesięcy. Najważniejsze, że kiedy wreszcie uznali, iż są gotowi, weszli do studia Polskiego Radia w Gdańsku i na żywo nagrali ponad czterdzieści minut muzyki. Tyle przynajmniej trafiło na płytę, ale całkiem możliwe, że wybrali tylko te fragmenty sesji, które wydały im się najciekawsze, najbardziej energetyczne czy – zwyczajnie – najlepsze. W sumie wyszło z tego pięć kompozycji, które światło dzienne ujrzały – nakładem specjalizującego się w muzyce undergroundowej krakowskiego wydawnictwa Instant Classic – 23 października.
Tym razem, dla odmiany, Galbas zrezygnował z wokalu, powstała płyta w stu procentach instrumentalna, lecz – co najważniejsze – wcale z tego powodu nie gorsza. Na jedno tylko należy przymknąć oko (a raczej potraktować to jako całkiem udany żart) – na klasyfikację muzyki Ampacity, którą podają sami muzycy: „retro-futuristic rock”. Czego należy oczekiwać po „Superluminal”? Gęstych gitarowych riffów, rozpędzonej sekcji rytmicznej, psychodelicznych partii klawiszy, a przede wszystkim – wielkiej radości z grania. I kto wie, czy to ostatnie nie jest dla muzyków najważniejsze. Trójmiejski zespół stawia bowiem głównie na szczerość przekazu. Ich muzyka nie jest wykoncypowana, odważona na szali – trafiają się „brudy”, lecz w pełni zamierzone, niekiedy zdarza się „mrugnięcie okiem” do słuchacza. Ale wszystko to ma swoją logikę, wpisuje się w „luźną” formę charakterystyczną dla spacerockowej psychodelii od zarania gatunku, czyli przełomu lat 60. i 70. ubiegłego wieku. Album otwiera trwający ponad dziesięć minut numer zatytułowany „42”.
Zespół wyłania się z ciszy, ale szybko wskakuje na odpowiednie tory i już po kilkunastu sekundach potrafi udowodnić, jak doskonale funkcjonującą (i przy tym świetnie naoliwioną) jest maszyną. Agresywna sekcja rytmiczna, sprzężone gitary, kosmiczne syntezatory, a do tego masa smaczków w tle – sprawiają, że muzyka gdynian podczas pierwszego kontaktu z nią może przyprawić o zawrót głowy. Tym bardziej że faktura utworów jest niesamowicie gęsta, nawet w tych fragmentach, kiedy zespół nieco spuszcza z tonu i na plan pierwszy wybija się wpadająca w ucho – na tyle, na ile to możliwe – melodia. „Propellerbrain” zaczyna się od stonowanego duetu gitary i organów, które w dalszej części w partiach solowych zamieniają się miejscami. I to głównie te dwa instrumenty prowadzą zespół w stronę space rocka i psychodelii, podczas gdy Lacki i Sawicz oferują klasyczne hardrockowe rytmy. To połączenie daje wrażenie obcowania z zadziwiającą mutacją Hawkwind i Kyuss; gdzieniegdzie słychać też wpływy Monster Magnet, a bywa także, że – zwłaszcza w partiach organów – Deep Purple.
W najkrótszym w całym zestawie „Molten Boron” dochodzi jeszcze jeden nowy element – gitara rodem z amerykańskiego Południa, momentami – i na pewno nie jest to przypadek – kojarząca się ze swamp rockiem. W utworze zatytułowanym „Planeta Eden” wszystko wraca na wcześniejsze, psychodeliczno-stonerrockowe tory, choć trafia się też – mniej więcej w połowie kompozycji – fragment bardzo „free”, w którym górę nad konsekwentnie budowanym nastrojem bierze zamiłowanie do niemal awangardowo-jazzowej improwizacji. I oczywiście nic w tym złego! Album zamyka kompozycja tytułowa, w której partie gitar wyraźnie się rozjeżdżają: jedna w stronę stoner, druga – swamp rocka. Cały czas pojawia się jednak ten sam motyw, eksploatowany aż do granic wytrzymałości. W pewnym momencie chyba już nawet sami muzycy mają go dosyć, ponieważ porzucają go na dobre, by skupić się przede wszystkim na dorzuceniu do „pieca”. Wszak, jak powiedział klasyk polskiej polityki, ważniejsze jest nie to, jak się zaczyna, ale jak się kończy. Realizując tę zasadę, gdyński kwintet postanowił zakończyć z potężnym przytupem. I chwała mu za to!
koniec
16 grudnia 2015
Skład:
Jan Galbas – gitara elektryczna
Piotr Paciorkowski – gitara elektryczna, theremin
Marek Kostecki – organy, syntezatory, fortepian elektryczny
Wojciech Lacki – gitara basowa
Sebastian Sawicz – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.