Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Electric Eye
‹Different Sun›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDifferent Sun
Wykonawca / KompozytorElectric Eye
Data wydania5 lutego 2016
NośnikCD
Czas trwania38:47
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Øystein Braut, Anders Bjelland, Njål Clementsen, Øyvind Hegg-Lunde, Linn Frøkedal, Richard Myklebust, Arne Håkon Tjelle
Utwory
CD1
1) Silent by the River05:06
2) All of This Has Happened Before and Will Happen Again06:13
3) Mercury Rise05:23
4) Bless04:15
5) Heavy Steps on Desert Floor07:44
6) Never Fade Away03:59
7) Part One06:09
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Trans pod czujnym wzrokiem Elektrycznego Oka
[Electric Eye „Different Sun” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Skandynawska scena rockowa i jazzowa nie przestaje zaskakiwać ani zachwycać. Normą już jest, że praktycznie każdego miesiąca pojawia się przynajmniej kilka płyt artystów ze Szwecji, Norwegii czy Finlandii, które reprezentują bardzo wysoki poziom artystyczny. Zaliczyć do nich należy również „Different Sun”, najnowsze wydawnictwo kwartetu Electric Eye, które ma szanse przypaść do gustu wszystkim wielbicielom rocka alternatywnego, ambientu i progresu.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Trans pod czujnym wzrokiem Elektrycznego Oka
[Electric Eye „Different Sun” - recenzja]

Skandynawska scena rockowa i jazzowa nie przestaje zaskakiwać ani zachwycać. Normą już jest, że praktycznie każdego miesiąca pojawia się przynajmniej kilka płyt artystów ze Szwecji, Norwegii czy Finlandii, które reprezentują bardzo wysoki poziom artystyczny. Zaliczyć do nich należy również „Different Sun”, najnowsze wydawnictwo kwartetu Electric Eye, które ma szanse przypaść do gustu wszystkim wielbicielom rocka alternatywnego, ambientu i progresu.

Electric Eye
‹Different Sun›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDifferent Sun
Wykonawca / KompozytorElectric Eye
Data wydania5 lutego 2016
NośnikCD
Czas trwania38:47
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Øystein Braut, Anders Bjelland, Njål Clementsen, Øyvind Hegg-Lunde, Linn Frøkedal, Richard Myklebust, Arne Håkon Tjelle
Utwory
CD1
1) Silent by the River05:06
2) All of This Has Happened Before and Will Happen Again06:13
3) Mercury Rise05:23
4) Bless04:15
5) Heavy Steps on Desert Floor07:44
6) Never Fade Away03:59
7) Part One06:09
Wyszukaj / Kup
Niech nie zmyli Was fakt, że Electric Eye istnieje dopiero od – niespełna – czterech lat. Muzycy tworzący grupę mają bowiem znacznie dłuższy staż na scenach rockowej i jazzowej. Udzielali się już (i wciąż jeszcze udzielają) w tylu formacjach, że określanie ich supergrupą nie byłoby w tym przypadku żadnym nadużyciem. Przyjrzyjmy się każdemu po kolei. Gitarzysta i (główny) wokalista Øystein Braut ma na koncie płyty nagrane z poprockową formacją The Alexandria Quartet oraz country-bluesowym Dig Deeper; z tą ostatnią współpracuje także klawiszowiec Anders Bjelland, którego dodatkowo można usłyszeć na albumach indierockowych Undergrünnen i Hypertext. Z kolei basista Njål Clementsen znany jest z działalności w dwóch zespołach z pogranicza post-rocka i shoegaze’u: The Megaphonic Thrift i The Low Frequency in Stereo, a jego kolega z sekcji rytmicznej, perkusista Øyvind Hegg-Lunde, z bandów free i avant-jazzowych: Klanghameratane, Building Instrument oraz Crab is Crap. Jak widać, panowie pochodzą z bardzo różnych, niekiedy dość odległych od siebie, muzycznych światów, co w jakiś sposób musiało wpłynąć również na ich wspólne dokonania artystyczne. Prościej: to nie przypadek, że twórczość Electric Eye wymyka się jednoznacznym klasyfikacjom gatunkowym.
Debiutancki album kwartetu z Bergen – „Pick Up, Lift-Off, Space, Time” – ukazał się w kwietniu 2013 roku; na kolejny trzeba było czekać prawie trzy lata (co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę, że w tym czasie Øystein, Anders, Njål i Øyvind udzielali się w innych projektach). „Different Sun” trafił do sklepów – zarówno w wersji kompaktowej, jak i winylowej – 5 lutego; oba krążki sygnowane są szyldem pochodzącej z Oslo wytwórni Jansen Plateproduksjon. Płyta nie jest zbyt długa – trwa niespełna trzydzieści dziewięć minut, co jest o tyle istotne dla kolekcjonerów tradycyjnych longplayów, że nie zostali poszkodowani z powodu konieczności przykrojenia materiału do możliwości technicznych nośnika. Wydawnictwo Norwegów otwiera utwór „Silent by the River” – kto wie, czy nie najmniej (co nie znaczy, że wcale) progresywny i psychodeliczny w całym zestawie. Dominują w nim dźwięki syntezatorów, co w połączeniu z wpadającą w ucho linią melodyczną i wokalem sprawia, że całość brzmi jak zapomniane dzieło klasycznej formacji nowofalowej sprzed trzydziestu lat. „Współczesne” są jedynie gitary – raz powłóczyście shoegaze’owe, to znów po stonerowemu sprzężone i zadziorne.
Legitymujący się najdłuższym tytułem numer „All of This Has Happened Before and Will Happen Again” to z kolei wycieczka w świat subtelnej rockowej psychodelii, którą z jednej strony podkreślają rozmyte dźwięki gitary Øysteina Brauta, z drugiej – jego nieco senny, hipnotyczny śpiew. Nie brakuje tu również – za sprawą sitara – orientalizmów, przywodzących na myśl krautrockowe peregrynacje sprzed czterech dekad. Ale to jeszcze nie koniec niespodzianek ani stylistycznych ekstrawagancji. W „Mercury Rise” Norwegowie po raz kolejny starają się zaskoczyć – tym razem bardzo skoczną melodią, w której pobrzmiewają echa (wcale nie takie dalekie) glam rocka spod znaku Sweet czy Wizzard. Warto jednak zaznaczyć, że ta kompozycja cudownie się rozwija, by w finale zaskoczyć długim typowo progresywnym solem gitary. Ten sam instrument napędza też od pierwszych sekund utwór „Bless”, w którym przenikają się przepuszczone przez efekty elektroniczne wokale i wypełniające tło syntezatory. Uwagę dodatkowo przykuwa także bardzo gęsta gra Øyvinda Hegg-Lunde’a, jednoznacznie podkreślająca jego freejazzowe inklinacje.
„Bless” zamyka stronę A wydania winylowego; natomiast po przełożeniu krążka na drugą Norwegowie na początek obdarowują nas jazzowo-psychodelicznym „Heavy Steps on Desert Floor” – bardzo monotonnym w warstwie rytmicznej, ale za to niezwykle klimatycznym i zasysającym. Dając mu się ponieść, nie zauważmy nawet, kiedy panowie z Electric Eye podkręcają tempo i dodają mocy. „Never Fade Away” to nie tylko najkrótsza kompozycja na płycie, ale także najbardziej przebojowa. Ładna (jakkolwiek dziwnie to brzmi), indierockowa melodia urozmaicona zostaje jazzującą partią gitary oraz pojawiającymi się – niestety, na krótko (można rzec nawet, że zbyt krótko!) – na drugim planie organami. Na zakończenie „Different Sun” muzycy wybrali utwór o enigmatycznym tytule „Part One”. Trudno cokolwiek z niego wywnioskować, tymczasem to jeden z tych numerów, które mają szansę najgłębiej zapaść słuchaczom w pamięć. I to nie dlatego, że należą do najbardziej oryginalnych. Wręcz przeciwnie! Na odległość pachną – i jest to, dodajmy, piękna woń – dekadą lat 70. XX wieku i dokonaniami psychodelicznego wcielenia Pink Floyd. Względnie Amerykanów z The Flaming Lips.
Na korzyść tych ostatnich przemawiałoby zresztą wykorzystanie na wielką skalę syntezatorów. Pamiętać jednak należy, że przecież formacja z Oklahoma City wiele zawdzięcza właśnie Rogerowi Watersowi i jego kompanom. W każdym razie „Part One” kojarzy się pięknie i jest tą kompozycją, którą z miejsca ma się ochotę „zapętlić” w odtwarzaczu. Czy ta uwaga dotyczyć może także całej płyty, to już kwestia gustu.
koniec
25 lutego 2016
Skład:
Øystein Braut – gitara elektryczna, sitar, śpiew
Anders Bjelland – organy, fortepian, syntezatory, śpiew
Njål Clementsen – gitara basowa, syntezatory, śpiew
Øyvind Hegg-Lunde – perkusja, instrumenty perkusyjne
gościnnie:
Linn Frøkedal – śpiew (1,3)
Richard Myklebust – śpiew (2,3,6)
Arne Håkon Tjelle – śpiew (3)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Moc i eMOCje
Sebastian Chosiński

20 I 2022

Nie zawsze takie marzenia spełniają się. Historia norweskiego kwintetu Bear Brother udowadnia jednak, że warto marzyć. Na swój pierwszy ważny koncert zaprosili do współpracy szwedzkiego puzonistę Matsa Äleklinta, który nie tylko, że im nie odmówił, to na dodatek obiecał dalszą współpracę. Czego efektem stał się doskonały freejazzowy album „Played Freely with Power and Emotion”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Piekielna czeluść świata
Sebastian Chosiński

18 I 2022

Tytuł najnowszej płyty madryckiego kwartetu postrockowego Toundra – „Klątwa” („Hex”) – może budzić niepokój. Podobnie zresztą jak „szyld” najdłuższej kompozycji na albumie – suity „Nienawiść” („El odio”). Widać więc od razu, że to nie jest muzyka dla każdego, a jedynie dla najwytrwalszych wielbicieli gatunku. Którzy na dodatek nie boją się zajrzeć w piekielną czeluść naszego świata.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Nostalgiczna „przechadzka” po świecie
Sebastian Chosiński

13 I 2022

W dzisiejszym świecie, będącym „globalną wioską” – choć w czasach pandemii jakby jednak trochę mniej – nie ma tak wielkiego znaczenia fakt, gdzie się mieszka. Norweski kontrabasista Ingebrigt Håker Flaten na miejsce postoju wybrał Stany Zjednoczone, a jednak często pojawia się w Europie, by pracować nad kolejnymi płytami. Jedną z nich jest solowy album „(Exit) Knarr”…

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.