Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Krokofant
‹Krokofant II›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKrokofant II
Wykonawca / KompozytorKrokofant
Data wydania13 listopada 2015
NośnikCD
Czas trwania44:00
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Jørgen Mathisen, Tom Hasslan, Axel Skalstad
Utwory
CD1
1) C.O.T.A.07:42
2) Sail Ahead06:56
3) Nieu07:31
4) The Ship07:59
5) Snakedog07:20
6) Watchtower06:32
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: A czas trwania jego czterdzieści i cztery
[Krokofant „Krokofant II” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Recenzując przed prawie dwoma laty pierwszą płytę norweskiego tria jazzrockowego Krokofant, wyraziliśmy obawę, że z uwagi na zaangażowanie jednego z jego członków w różnorodne projekty artystyczne, zespół ten może okazać się efemerydą, po której pozostanie tylko jedno wydawnictwo. Na szczęście stało się inaczej. Jesienią ubiegłego roku grupa wydała album „Krokofant II”, który – choć niektórym trudno może być w to uwierzyć – jest jeszcze lepszy od debiutu.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: A czas trwania jego czterdzieści i cztery
[Krokofant „Krokofant II” - recenzja]

Recenzując przed prawie dwoma laty pierwszą płytę norweskiego tria jazzrockowego Krokofant, wyraziliśmy obawę, że z uwagi na zaangażowanie jednego z jego członków w różnorodne projekty artystyczne, zespół ten może okazać się efemerydą, po której pozostanie tylko jedno wydawnictwo. Na szczęście stało się inaczej. Jesienią ubiegłego roku grupa wydała album „Krokofant II”, który – choć niektórym trudno może być w to uwierzyć – jest jeszcze lepszy od debiutu.

Krokofant
‹Krokofant II›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKrokofant II
Wykonawca / KompozytorKrokofant
Data wydania13 listopada 2015
NośnikCD
Czas trwania44:00
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Jørgen Mathisen, Tom Hasslan, Axel Skalstad
Utwory
CD1
1) C.O.T.A.07:42
2) Sail Ahead06:56
3) Nieu07:31
4) The Ship07:59
5) Snakedog07:20
6) Watchtower06:32
Wyszukaj / Kup
Okoliczności powstania zespołu przedstawiliśmy dość dokładnie, przyglądając się wiosną ubiegłego roku jego debiutanckiemu albumowi. Płyta zatytułowana po prostu „Krokofant” (2014) nagrana została w składzie trzyosobowym, którego trzon stanowili pochodzący z Kongsbergu gitarzysta Tom Hasslan oraz perkusista Axel Skalstad. Nowicjusze na scenie muzycznej zaprosili wówczas do współpracy jednego z najbardziej cenionych norweskich saksofonistów jazzowych i rockowych Jørgena Mathisena (znanego z takich projektów, jak Shagma, The Core, Trondheim Jazz Orchestra, Zanussi Five, Marc Lohr & GERÄT7 czy Humvee), który – co zapewne dla nich samych okazało się sporym zaskoczeniem – przyjął propozycję. Pierwsze wspólne nagrania wypadły znakomicie, nic więc dziwnego, że rękę na nich szybko położyła niezwykle zasłużona dla skandynawskiej sceny wytwórnia Rune Grammofon (z Oslo). Ta sama, dzięki której światło dzienne ujrzały również płyty takich wykonawców, jak Hedvig Mollestad Trio, Bushman’s Revenge, Elephant9, Grand General czy Fire!.
Debiut Krokofant (warto dodać jeszcze, że zespół zaczerpnął swą nazwę od bajkowej postaci, hybrydy krokodyla ze słoniem) wypadł nadzwyczaj okazale; krytycy byli zgodni w swych pozytywnych ocenach, co zapewne okazało się najskuteczniejszym bodźcem dla Toma, Axela i Jørgena, aby kontynuować współpracę. W efekcie bez specjalnego rozgłosu panowie nagrali i wydali – w listopadzie ubiegłego roku – kolejny album (ponownie nakładem Rune Grammofon). Utrzymany w takiej samej stylistyce (także wizualnej, jeśli idzie o okładkę), choć jeszcze bardziej konsekwentny w sile przekazu. „Krokofant II” zawiera sześć kompozycji i trwa dokładnie czterdzieści cztery minuty – ani sekundy krócej i ani sekundy dłużej. Można się zastanawiać, czy to świadome działanie, czy też absolutny przypadek. Bo przecież o nawiązania do Adama Mickiewicza trudno Norwegów podejrzewać… Materiał ukazał się w dwóch wersjach: kompaktowej oraz limitowanej winylowej (nakład wyniósł pięćset egzemplarzy); zawartość obu wydawnictw jest dokładnie taka sama, co oznacza, że wielbiciele „czarnego krążka” nie będą musieli niczego zazdrościć tym, którzy preferują „srebrne dyski” – i na odwrót.
Płytę otwiera utwór bardzo dynamiczny – i to łączy go ze wszystkimi pozostałymi – ale jednocześnie różniący się od tych, które następują po nim. Dlaczego? Po pierwsze: „C.O.T.A.” zaczyna się bardzo skoczną, niemal taneczną melodią graną na saksofonie (a w zasadzie saksofonach, ponieważ ścieżki tego instrumentu zostały zwielokrotnione i nałożone na siebie). Po drugie: Tom Hasslan serwuje słuchaczom solówkę opartą na klasycznych bluesowych akordach. Oba elementy nie zostaną już powtórzone i to chyba jedyna rzecz, która może odrobinę smucić. Lecz tylko odrobinę, ponieważ i bez nich „Krokofant II” absolutnie – mówiąc językiem nastolatków – powala, miażdży i dewastuje. Zapowiedź tego słychać już zresztą w pierwszym numerze; wspomniana partia solowa gitarzysty z czasem bowiem znacząco ewoluuje, zamieniając się w pełną gwałtowności gamę dźwięków. Nie inaczej dzieje się w „Sail Ahead”. Ton z początku nadają mu grające unisono gitara i saksofon (ten „manewr” Norwegowie stosują często i należy przyznać, że sprawdza się on fantastycznie), którym towarzyszy rozpędzona motoryczna perkusja Axela Skalstada.
Panowie z Krokofant lubują się jednak w zmianach tempa, skutkiem czego zmieniają się również brzmienia i nastroje; pojawiają się także nieoczekiwane smaczki w tym przypadku są to stonerowa gitara czy klezmerski saksofon. W „Nieu” Jørgen Mathisen postanawia przedstawić słuchaczom skróconą lekcję historii współczesnego jazzu. Na tle czadowej sekcji (Hasslan przez większość czasu stosuje rytmiczne zagrywki) najpierw gra partię typową dla hardbopowych klimatów z lat 60. ubiegłego wieku, później robi krok w stronę improwizacji w stylu lat 80., by całość zwieńczyć furiacką freejazzową partią, której nie powstydziłby się sam Mats Gustafsson, guru wszystkich skandynawskich saksofonistów. Tom i Axel w tym czasie grają zaś swoje, wyraźnie skręcając w stronę dynamicznego rocka. Energii nie brakuje także utworowi „The Ship”, w którym Skalstad stara się zrobić wszystko, co w jego mocy, by maksymalnie zagęścić i skomplikować rytmikę. Mathisen reaguje na to absolutnie zaskakująco – grając niezwykle czysto i łagodnie, starając się w tym szaleństwie nieść spokój i ukojenie.
Z czasem przekonuje do tego nawet Axela, który zwalnia tempo, by chwilę później wypuścić przed siebie – na plan pierwszy – Hasslana. To, co dotąd było głównie domeną saksofonisty, czyli szalone improwizacje, teraz staje się udziałem gitarzysty. Ostrzejszych momentów nie brakuje również w melodyjnym „Snakedog”; przynajmniej w tych momentach, kiedy saksofon i gitara ponownie rozbrzmiewają unisono. Gdy odrywa się od Toma, Mathisen przypomina sobie z kolei, że jest głównie muzykiem jazzowym i ponownie funduje wycieczkę w zamierzchłą przeszłość, do czasów kiedy w zadymionych klubach królował post i hard bop. Płytę zamyka kompozycja „Watchtower”, w której Hasslan daje upust swoim zapędom wirtuozerskim. I chociaż nie ma pewnie ambicji, by dorównywać takim tuzom gitary, jak Joe Satriani czy Steve Vai, to jednak udowadnia, że mógłby stanąć z nimi w szranki. W drugiej części nieco luzuje go Jørgen, ale chyba tylko po to, aby Tom złapał chwilę oddechu przed ostatecznym finałem, w którym instrumenty obu muzyków ponownie rozbrzmiewają „dwugłosem”. Jest to zwieńczenie dosłownie wgniatające w fotel. Potężniejszy akcent na koniec trudno sobie wyobrazić. I tym samym nie sposób sobie wyobrazić, co może przynieść płyta „Krokofant III”. Jeśli oczywiście kiedykolwiek powstanie…
koniec
31 marca 2016
Skład:
Jørgen Mathisen – saksofon
Tom Hasslan – gitara elektryczna, gitara basowa
Axel Skalstad – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Moc i eMOCje
Sebastian Chosiński

20 I 2022

Nie zawsze takie marzenia spełniają się. Historia norweskiego kwintetu Bear Brother udowadnia jednak, że warto marzyć. Na swój pierwszy ważny koncert zaprosili do współpracy szwedzkiego puzonistę Matsa Äleklinta, który nie tylko, że im nie odmówił, to na dodatek obiecał dalszą współpracę. Czego efektem stał się doskonały freejazzowy album „Played Freely with Power and Emotion”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Piekielna czeluść świata
Sebastian Chosiński

18 I 2022

Tytuł najnowszej płyty madryckiego kwartetu postrockowego Toundra – „Klątwa” („Hex”) – może budzić niepokój. Podobnie zresztą jak „szyld” najdłuższej kompozycji na albumie – suity „Nienawiść” („El odio”). Widać więc od razu, że to nie jest muzyka dla każdego, a jedynie dla najwytrwalszych wielbicieli gatunku. Którzy na dodatek nie boją się zajrzeć w piekielną czeluść naszego świata.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Nostalgiczna „przechadzka” po świecie
Sebastian Chosiński

13 I 2022

W dzisiejszym świecie, będącym „globalną wioską” – choć w czasach pandemii jakby jednak trochę mniej – nie ma tak wielkiego znaczenia fakt, gdzie się mieszka. Norweski kontrabasista Ingebrigt Håker Flaten na miejsce postoju wybrał Stany Zjednoczone, a jednak często pojawia się w Europie, by pracować nad kolejnymi płytami. Jedną z nich jest solowy album „(Exit) Knarr”…

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.