Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Tu miejsce na labirynt…: (Free)Jazzmani wszystkich krajów, łączcie się!

Esensja.pl
Esensja.pl
Wytwórnia For Tune ani na chwilę nie zwalnia tempa. W sierpniu i wrześniu wydała kolejną partię płyt, wśród których trafić można na prawdziwe perły. Jedną z nich jest koncertowy album międzynarodowego kwartetu, który tworzą: Amerykanin Sabir Mateen, Ukrainiec Mark Tokar oraz Niemcy Conny Bauer i Klaus Kugel. Płyta nosi tytuł „Collective Four”, a jej zawartość to siedemdziesiąt minut porywającego free jazzu.

Sabir Mateen, Conny Bauer, Mark Tokar, Klaus Kugel
‹Collective Four›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCollective Four
Wykonawca / KompozytorSabir Mateen, Conny Bauer, Mark Tokar, Klaus Kugel
Data wydania19 sierpnia 2016
Wydawca For Tune
NośnikCD
Czas trwania71:29
Gatunekjazz
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzie
Sabir Mateen, Conny Bauer, Mark Tokar, Klaus Kugel
Utwory
CD1
1) The Collective Four32:29
2) Universal Sounz26:26
3) Collective Movements12:34
Czy to kolejna freejazzowa supergrupa? Jeśli weźmiemy pod uwagę dotychczasowy dorobek tworzących ją muzyków, nie powinniśmy mieć co do tego najmniejszych wątpliwości. Ale by mówić o supergrupie, należałoby założyć jakąś trwałość jej funkcjonowania; tymczasem z dużym prawdopodobieństwem formacja ta okaże się – bądź już okazała – jednorazowym projektem. Po krótkiej trasie koncertowej mającej miejsce na początku grudnia ubiegłego roku, a obejmującej Polskę (cztery miasta) i Ukrainę (dwa), drogi muzyków rozeszły się – i na razie nie słychać nic o tym, by miały ponownie się zejść. Na szczęście warszawska wytwórnia For Tune zdecydowała się upamiętnić to tournée albumem, na który trafił zapis ostatniego z sześciu koncertów – w Centrum Kultury w Lublinie (10 grudnia). Zespół nie przybrał z tej okazji żadnej nazwy, artyści firmowali go jedynie własnymi nazwiskami. A kim są?
O niemieckim perkusiście Klausie Kugelu pisaliśmy już parokrotnie, między innymi przy okazji recenzowania płyt Ganelin Trio Priority, tria Charlesa Gayle’a oraz kwartetu Switchback Wacława Zimpla. Postacią nieobcą polskim wielbicielom jazzu improwizowanego jest również ukraiński kontrabasista Mark Tokar, który nie tylko grał z Zimplem w Undivided, ale udzielał się również w Ultramarine i The Resonance Ensemble Kena Vandermarka. Amerykański saksofonista, flecista i klarnecista Sabir Mateen poza tym, że prowadzi własne formacje, występował także u boku takich tuzów, jak William Parker, Hamid Drake, Matthew Shipp czy Frode Gjerstad. Muzyk najstarszy z całego grona, puzonista Conny (Conrad) Bauer, urodził się jeszcze w czasie drugiej wojny światowej (w 1943 roku); karierę zaczynał w Niemieckiej Republice Demokratycznej, podobnie jak Mateena można usłyszeć go na płytach Parkera i Drake’a, ale nie mniej istotnym momentem w jego pracy zawodowej była współpraca z Joachimem Kühnem, enerdowskim pianistą, który w połowie lat 60. XX wieku wyemigrował na Zachód.
Na album zatytułowany „Collective Four” trafiły zaledwie trzy utwory. Mało? Proszę jednak pamiętać, że mamy do czynienia z grupą freejazzową, której naturalnym środowiskiem są ciągnące się w nieskończoność improwizacje. W efekcie te trzy numery trwają (trochę ponad) siedemdziesiąt minut. A to całkiem spora porcja muzyki – w każdym razie wystarczy, aby się w niej zagłębić do tego stopnia, by następnie mieć problem z powrotem do rzeczywistości. Krążek otwiera kompozycja najdłuższa – ponad półgodzinne tytułowe „The Collective Four”. I rzeczywiście, jest to nadzwyczaj kolektywne granie. Choć przecież muzycy wcale nie mieli dużo czasu, aby się poznać. Mimo to doskonale ze sobą współpracują, intuicyjnie wyczuwając emocje i podążając za nim. Na tym wszak polega istota free jazzu. Nie oznacza to jednak, że od pierwszej do ostatniej sekundy mamy do czynienia z szaleńczą improwizacją. Wszak Bauer, nie tylko zresztą z racji wieku, potrafi zagrać w stylu lat 60.; z kolei Mateen, kiedy sięga po flet, roztacza tak cudowną aurę, że można poczuć się jak na koncercie klasycznych romantyków.
Ale trafiają się i takie chwile, kiedy kwartet rozgrzewa się – i przy okazji publiczność – do czerwoności. Gdy sekcja rytmiczna podkręca tempo, a dęciaki, nierzadko konkurujące ze sobą, świdrują umysły do tego stopnia, że można zacząć bać się o własne zdrowie psychiczne. Idąc na taki koncert czy też sięgając po podobną płytę – trzeba jednak być przygotowanym na tego typu estetyczne doznania. Bo to jest mimo wszystko pozytywne doznanie. Mateen, Bauer, Tokar i Kugel są bowiem znakomitymi instrumentalistami, w pełni świadomymi tego, co chcą osiągnąć. Dlatego bardzo umiejętnie łączą – zresztą nie tylko w „The Collective Four” – chwile euforycznego uniesienia z zadumą, wściekłość i „wrzask” z subtelnością i wyciszeniem. W „Universal Sounz” Sabir używa jeszcze jednego instrumentu – głosu. Recytuje własny tekst, wprowadzając tym samym słuchaczy w stan kontemplacyjny. Nastrój nie zmienia się nawet wtedy, gdy Amerykanin milknie, o co dbają Tokar i Kugel serwujący w dalszym ciągu rozbudowany duet kontrabasu i perkusji. Z czasem dołączają do nich koledzy – Bauer ponownie zanurza się w zamierzchłą przeszłość (sięgając nawet do epoki dixielandu), zaś Mateen ciągnie zespół ku współczesności. W finale sekcja dęta pozwala sobie na stylistyczne „fikołki”, z którymi mocno kontrastuje partia grającego smyczkiem na kontrabasie Tokara.
Na koniec muzycy umieścili utwór najkrótszy, „zaledwie” dwunastominutowy (z nawiązką) „Collective Movements”. Jego początek zaskakuje – znaczony jest on bowiem delikatnym fletem Sabira, do którego wkrótce dołącza puzon Bauera. To niecodzienne połączenie wypada nadzwyczaj intrygująco, wszak nieczęsto przeplatają się (nawet we free jazzie) dźwięki tak natchnione z tak rubasznymi. Dopiero gdy Amerykanin sięga po swój sztandarowy instrument, jowialność puzonu schodzi na plan dalszy, ustępując tym samym pola energetycznej improwizacji saksofonu. I tak jest już do samego finału. Im bliżej końca, tym więcej energii muzycy krzeszą z siebie, nie oszczędzając przy tym zgromadzonej w sali lubelskiego Centrum Kultury widowni. „Collective Four” to jedno z najciekawszych wydawnictw ze świata jazzu improwizowanego, które ujrzało światło dzienne w ostatnich miesiącach. Biorąc pod uwagę, jak wielka jest w tej dziedzinie konkurencja – pochwała ta nabiera dodatkowego znaczenia. Ale, co najważniejsze, jest w pełni zasłużona.
koniec
29 września 2016
Skład:
Sabir Mateen – saksofon altowy, saksofon sopranowy, flet, klarnety, recytacja
Conny Bauer – puzon
Mark Tokar – kontrabas
Klaus Kugel – perkusja, instrumenty perkusyjne
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Obyś (nie) żył w takich czasach!
Sebastian Chosiński

22 II 2018

Mimo sześćdziesięciu pięciu lat na karku, Boris Griebienszczikow – lider petersburskiego Akwarium – ani na moment nie zwalnia tempa. Wciąż koncertuje i nagrywa – zarówno pod szyldem swego zespołu, jak i własnym nazwiskiem. W połowie lutego światło dzienne ujrzał kolejny solowy album legendarnego wokalisty i gitarzysty, noszący okrojony z powodów cenzuralnych tytuł „Время N”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Ziemia – planeta wybitnych muzyków
Sebastian Chosiński

20 II 2018

W ostatnich latach fani przyzwyczaili się już do tego, że kiedy pada hasło „Elephant9”, odzew musi brzmieć: „Reine Fiske”! Nie tym razem jednak. Na najnowszej, wydanej w połowie lutego płycie norweskiego tria szwedzkiego gitarzysty nie uświadczymy. Ale czy to oznacza, że „Greatest Show on Earth” jest produkcją słabszą od „Atlantis” czy „Silver Mountain”? W żadnym wypadku. Tym bardziej że rolę gitary przejęły nie mniej klimatyczne i zadziorne instrumenty klawiszowe.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Fragmentaryczność na dwa (kontra)basy
Sebastian Chosiński

15 II 2018

Norweski kontrabasista (free)jazzowy Jon Rune Strøm to przypadek artysty, który ma na koncie znacznie więcej wydanych płyt niż lat na karku. I nic dziwnego, bo od ponad dekady jest dosłownie rozrywany przez skandynawskich kolegów po fachu. Pewnie dlatego tak późno wpadł na pomysł, aby stworzyć własną formację. Aż w końcu w ubiegłym roku przełamał się i powołał do życia Quintet, który przed miesiącem zadebiutował albumem „Fragments”.

więcej »

Polecamy

Jedyny człowiek potrafiący zagrać na chlebaku

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Jedyny człowiek potrafiący zagrać na chlebaku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Sikory złote pod mankietem odmierzają sekund bieg
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

99 czerwonych balonów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Anna z dalekiej północy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Drugi najpiękniejszy cover Stinga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nauczyli się latać
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Polacy na metalowo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Śniegu płoń!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.