Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 4 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Andrzej Bauer, Adam Bałdych, Cezary Duchnowski, Cezary Konrad
‹Trans-fuzja›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTrans-fuzja
Wykonawca / KompozytorAndrzej Bauer, Adam Bałdych, Cezary Duchnowski, Cezary Konrad
Data wydania23 września 2016
Wydawca For Tune
NośnikCD
Czas trwania65:01
Gatunekelektronika, jazz, klasyczna, rock
EAN5906395808069
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Andrzej Bauer, Adam Bałdych, Cezary Duchnowski, Cezary Konrad
Utwory
CD1
1) Tort Sachera07:20
2) Broda12:35
3) Passa04:10
4) Mirrors09:12
5) Czwórniak09:29
6) Inspiration08:40
7) iRed13:35
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Ornamentyka klasyczno-jazzowa, czyli wielość inspiracji
[Andrzej Bauer, Adam Bałdych, Cezary Duchnowski, Cezary Konrad „Trans-fuzja” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Mamy szczęście do wybitnych skrzypków. W latach 60. i 70. XX wieku w światowym jazzie karty rozdawali Zbigniew Seifert i Michał Urbaniak (ten drugi robi to zresztą po dziś dzień). Obecnie ich drogą podąża Adam Bałdych, którego najnowsza (choć zawierająca materiał sprzed czterech lat) płyta – zrealizowana w kwartecie z Andrzejem Bauerem, Cezarym Duchnowskim i Cezarym Konradem – zaskakuje awangardową odwagą. Słuchajcie „Trans-fuzji”!

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Ornamentyka klasyczno-jazzowa, czyli wielość inspiracji
[Andrzej Bauer, Adam Bałdych, Cezary Duchnowski, Cezary Konrad „Trans-fuzja” - recenzja]

Mamy szczęście do wybitnych skrzypków. W latach 60. i 70. XX wieku w światowym jazzie karty rozdawali Zbigniew Seifert i Michał Urbaniak (ten drugi robi to zresztą po dziś dzień). Obecnie ich drogą podąża Adam Bałdych, którego najnowsza (choć zawierająca materiał sprzed czterech lat) płyta – zrealizowana w kwartecie z Andrzejem Bauerem, Cezarym Duchnowskim i Cezarym Konradem – zaskakuje awangardową odwagą. Słuchajcie „Trans-fuzji”!

Andrzej Bauer, Adam Bałdych, Cezary Duchnowski, Cezary Konrad
‹Trans-fuzja›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTrans-fuzja
Wykonawca / KompozytorAndrzej Bauer, Adam Bałdych, Cezary Duchnowski, Cezary Konrad
Data wydania23 września 2016
Wydawca For Tune
NośnikCD
Czas trwania65:01
Gatunekelektronika, jazz, klasyczna, rock
EAN5906395808069
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Andrzej Bauer, Adam Bałdych, Cezary Duchnowski, Cezary Konrad
Utwory
CD1
1) Tort Sachera07:20
2) Broda12:35
3) Passa04:10
4) Mirrors09:12
5) Czwórniak09:29
6) Inspiration08:40
7) iRed13:35
Wyszukaj / Kup
Ma dopiero trzydzieści lat, a jego nazwisko już jest rozpoznawalną marką w Europie. Cztery lata temu związał się kontraktem z cenioną – zwłaszcza przez wielbicieli jazzu – niemiecką (mającą siedzibę w Monachium) wytwórnią płytową ACT Music. Od tamtej pory nagrał dla niej trzy albumy solowe (w sumie ma ich na koncie sześć): „Imaginary Room” (2012), „The New Tradition” (2014) oraz „Bridges” (2015). O kogo chodzi? O pochodzącego z Gorzowa Wielkopolskiego skrzypka Adama Bałdycha. Oprócz albumów sygnowanych własnym nazwiskiem pojawia się także gościnnie na produkcjach innych wykonawców, względnie angażuje się z nimi we wspólne projekty. Tak jest w przypadku „Trans-fuzji” – płyty, pod którą, oprócz Bałdycha, podpisało się jeszcze trzech innych artystów. Niekoniecznie ze świata jazzu.
Ba! jazzmanem z krwi i kości jest w tym gronie jeszcze tylko perkusista Cezary Konrad, chociaż i on dał się poznać ze współpracy z artystami ze świata rocka i popu (między innymi z Edytą Bartosiewicz, Anną Marią Jopek, Grzegorzem Turnauem czy Tomaszem Łosowskim). Wiolonczelista Andrzej Bauer jest muzykiem klasycznym, pomysłodawcą projektu Cellotronicum oraz wykładowcą w warszawskim Uniwersytecie Muzycznym i bydgoskiej Akademii Muzycznej. Wykształcenie klasyczne ma również pianista Cezary Duchnowski, zapalony improwizator i poszukiwacz dźwięków wszelakich (głównie generowanych komputerowo), co w przeszłości nierzadko skłaniało go do kooperacji z twórcami, którzy wywodzili się z zupełnie innego świata artystycznego.
Nagrania, które trafiły na „Trans-fuzję” nie są nowością. To rejestracja koncertu, który kwartet – sygnowany nazwiskami muzyków – dał 12 grudnia 2012 roku (nie bez znaczenia była chyba data występu!) w radiowym studiu imienia Władysława Szpilmana. Jeśli na płytę wydaną prawie cztery lata po tym wydarzeniu przez wytwórnię For Tune trafiła całość materiału, to wiemy, że trwał on godzinę i pięć minut. Dla obecnych w sali koncertowej przy Alei Niepodległości była to zapewne niezapomniana godzina. Zwłaszcza jeśli wśród widzów były osoby niestroniące od awangardy – i to zarówno tej jazzowej, jak i klasycznej. Muzyka Bauera, Bałdycha, Duchnowskiego i Konrada jest bowiem wypadkową improwizacji jazzowych (a nawet jazzrockowych) z minimalizmem spod znaku Steve’a Reicha czy Terry’ego Rileya. Na dodatek dostrzec można w niej i zapędy w stronę grania free, i inspiracje folkowe (w utworze zatytułowanym nomen omen „Inspiration”).
Zespół rozpoczął występ od prawdziwego killera – „Tortu Sachera”, który z jednej strony posłużył muzykom jako nad wyraz zgrabna introdukcja (każdy z nich przedstawił się w partii solowej), z drugiej – przygniótł potęgą brzmienia i energetycznymi improwizacjami fortepianu, skrzypiec i wiolonczeli. Gdyby nad wszystkim nie czuwał spajający całość rytmicznie Cezary Konrad, mielibyśmy poczucie totalnego chaosu, tymczasem dzięki jego wytężonej pracy z zamętu wyłania się forma nadzwyczaj intrygująca stylistycznie. Duża w tym także zasługa Cezarego Duchnowskiego, który umiejętnie i pomysłowo „zabawia” się laptopem. Drugą w kolejności „Brodę” otwiera natomiast przejmująca, utrzymana w bardzo klasycznym tonie partia skrzypiec Adama Bałdycha. Ale taki jest tylko wstęp. Dalej mamy już do czynienia z utworem mocno zahaczającym o awangardę, w którym elektroniczne zgrzyty sąsiadują z dynamicznymi smyczkami, co może kojarzyć się z popularnym w polskiej muzyce lat 60. ubiegłego wieku sonoryzmem (reprezentowanym między innymi przez Krzysztofa Pendereckiego, Kazimierza Serockiego czy Tadeusza Bairda).
„Passa” to – przynajmniej w części pierwszej – stonowany duet instrumentów smyczkowych; dopiero gdy do Bałdycha i Bauera dołącza perkusista, kompozycja zyskuje na dynamice, zmierzając prostą drogą w kierunku free. Jeśli jednak ktoś myśli, że w stronę tę podąży teraz cały zespół, jest w błędzie. „Mirrors” to powrót do klasycznej subtelności skrzypiec. Nastroju tego nie zmienia nawet minimalistyczna w formie improwizacja Duchnowskiego na fortepianie, który świadomie bierze na siebie rolę skrytego na dalszym planie akompaniatora. Energii nie brakuje za to „Czwórniakowi” (zatytułowanemu tak zapewne dlatego, że jest to zbiorowy performance całego kwartetu), w którym motorycznej, jazzowej perkusji odpowiadają powłóczyste dźwięki skrzypiec i wiolonczeli, jak również brzmienia preparowane elektronicznie. W każdym razie muzykom udaje się wyczarować nawet sfuzzowaną gitarę elektryczną. Ale czyja to zasługa?…
Na tle wcześniejszych utworów sporym zaskoczeniem wydaje się za to „Inspiration”. Kwartet wychodzi w nim od jazzu, ale z czasem pewnie i konsekwentnie zmierza w kierunku folku (partia skrzypiec, transowe perkusjonalia), finału natomiast nie powstydziłaby się nawet formacja rockowa (przynajmniej w kontekście siły przekazu). Ponad godzinne spotkanie z Bauerem, Bałdychem, Duchnowskim i Konradem zamyka rozbudowany „iRed” (sic!), który stanowi swoisty przegląd awangardowych ciągotek muzyków. Preparowany fortepian, potraktowana jak kontrabas wiolonczela, dodana do smaku elektronika, solówka perkusisty – wszystko to sprawia, że mamy do czynienia z jedną z najbardziej intrygujących kompozycji na „Trans-fuzji”. I nie zmienia tego fakt, że Bałdych gra zaskakująco klasycznie (w kontekście jazzowym), jak na swych płytach solowych nagranych dla ACT Music. To oczywiście nie jest zarzut, a jedynie konstatacja faktu. Kiedy docieramy już do ostatnich dźwięków na płycie, zaczynamy też lepiej rozumieć jej – doskonale odpowiadający muzyce – wieloznaczny (w dużej mierze dzięki wykorzystaniu dywizu) tytuł. Jeżeli szukacie więc albumu, który ma nie tylko wywołać w Was emocje, ale jednocześnie skłonić do ostrego „główkowania” – nie moglibyście lepiej trafić.
koniec
13 października 2016
Skład:
Adam Bałdych – skrzypce
Andrzej Bauer – wiolonczela
Cezary Duchnowski – fortepian, komputer
Cezary Konrad – perkusja, instrumenty perkusyjne

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.