Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Dungen
‹Häxan›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHäxan
Wykonawca / KompozytorDungen
Data wydania18 listopada 2016
NośnikCD
Czas trwania39:21
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Gustav Ejstes, Reine Fiske, Mattias Gustavsson, Johan Holmegård
Utwory
CD1
1) Peri Banu vid sjön03:02
2) Jakten genom skogen04:10
3) Wak-Wak’s portar01:35
4) Den fattige Alladin00:31
5) Trollkarlen och fågeldräkten04:30
6) Grottan00:59
7) Häxan02:49
8) Alladins flukt över havet00:59
9) Kalifen04:37
10) Achmed flyger04:34
11) Aladdin och lampan, del 100:50
12) Aladdin och lampan, del 201:12
13) Achmed och Peri Banu03:10
14) Andamas krig06:21
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Wróżka, czarownica i latający dywan
[Dungen „Häxan” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
To zadziwiające, że album „Häxan” ukazał się tak szybko, zaledwie w rok (i dwa miesiące) po publikacji swego poprzednika – „Allas sak”. Na tamten krążek fani szwedzkiego kwartetu musieli przecież czekać aż pięć lat. Czyżby nagle Dungen poczuło przypływ weny twórczej? nie do końca. Materiał na najnowsze wydawnictwo gotowy był już bowiem przed 2015 rokiem i zwyczajnie czekał na swoją kolej. Kiedy zaś ujrzał światło dzienne, okazało się, że to… arcydzieło.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Wróżka, czarownica i latający dywan
[Dungen „Häxan” - recenzja]

To zadziwiające, że album „Häxan” ukazał się tak szybko, zaledwie w rok (i dwa miesiące) po publikacji swego poprzednika – „Allas sak”. Na tamten krążek fani szwedzkiego kwartetu musieli przecież czekać aż pięć lat. Czyżby nagle Dungen poczuło przypływ weny twórczej? nie do końca. Materiał na najnowsze wydawnictwo gotowy był już bowiem przed 2015 rokiem i zwyczajnie czekał na swoją kolej. Kiedy zaś ujrzał światło dzienne, okazało się, że to… arcydzieło.

Dungen
‹Häxan›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHäxan
Wykonawca / KompozytorDungen
Data wydania18 listopada 2016
NośnikCD
Czas trwania39:21
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Gustav Ejstes, Reine Fiske, Mattias Gustavsson, Johan Holmegård
Utwory
CD1
1) Peri Banu vid sjön03:02
2) Jakten genom skogen04:10
3) Wak-Wak’s portar01:35
4) Den fattige Alladin00:31
5) Trollkarlen och fågeldräkten04:30
6) Grottan00:59
7) Häxan02:49
8) Alladins flukt över havet00:59
9) Kalifen04:37
10) Achmed flyger04:34
11) Aladdin och lampan, del 100:50
12) Aladdin och lampan, del 201:12
13) Achmed och Peri Banu03:10
14) Andamas krig06:21
Wyszukaj / Kup
Po wydaniu przed sześcioma laty płyty „Skit i allt” można było stracić wiarę w Dungen. Zespół niby nie ogłosił, że zawiesza działalność, ale de facto przestał ją prowadzić. Muzycy skupili się na innych projektach, a fanom z czasem pozostało jedynie odświeżanie staroci. Owszem, świetnych, ale przecież słuchanie po raz dziesiąty czy setny tego samego albumu nie wywoła takich ciarek na plecach, jak możliwość obcowania z absolutną nowością. Na szczęście po kilku latach zaciekłego milczenia panowie Gustav Ejstes (śpiew, instrumenty klawiszowe, flet), Reine Fiske (gitary elektryczna i akustyczna), Mattias Gustavsson (gitara basowa) oraz Johan Holmegård (perkusja, instrumenty perkusyjne) zdecydowali się w końcu spotkać w studiu i zarejestrować premierowy materiał. Efektem tej sesji stał się album „Allas sak”, który do sprzedaży trafił we wrześniu 2015 roku. Radość z tego faktu mogła jedynie mącić obawa, że na jego następcę być może trzeba będzie czekać znów połowę dekady. Okazało się jednak, że tym razem Szwedzi postanowili nie nadwyrężać cierpliwości swoich oddanych wielbicieli.
Po cichu, bez szumnych zapowiedzi, w połowie listopada ukazała się kolejna pozycja w dyskografii Dungen – album „Häxan” (w tłumaczeniu na język polski: „Czarownica”). To siódmy studyjny pełnowymiarowy album Szwedów, który opublikowano na dwóch nośnikach: za wersję winylową odpowiada norweska wytwórnia Smalltown Supersound (z Oslo), natomiast za kompaktową – amerykańska Mexican Summer (z Nowego Jorku). W obu przypadkach materiał jest identyczny, co w dużej mierze wynika z tego, że całość trwa niespełna czterdzieści minut, nic więc nie trzeba było przycinać, aby zmieściło się na longplayu. Wciąż jednak nie została wyjaśniona tajemnica związana z tak szybkim – po wydaniu „Allas sak” – pojawieniem się nowego krążka. Pogrzebawszy nieco w newsach publikowanych przez muzyków ze Sztokholmu, można doszukać się odpowiedzi. Otóż „Häxan” zawiera nagrania, które powstały pomiędzy 2010 a 2015 rokiem, najczęściej podczas spontanicznych sesji, w czasie wolnym od innych zobowiązań. Czy to oznacza z kolei, że mamy do czynienia z nagraniami, które stanowią swoistą składankę? Nic z tych rzeczy! Jest dokładnie na odwrót.
Nie liczy się bowiem w tym przypadku moment realizacji nagrań. Najistotniejszy jest ich cel. „Häxan” to specyficzna ścieżka dźwiękowa zawierająca muzykę, która powstała z inspiracji filmem sprzed dziewięćdziesięciu lat. O jaki film chodzi? O pierwszy pełnometrażowy film animowany, który trafił na ekran kinowy. Nosił on tytuł „Przygody księcia A©hmeda” i oparty był na wątkach z „Baśni z tysiąca i jednej nocy”. Nakręciła go niemiecka reżyserka – zmarła w 1981 roku – Lotte Reiniger. Była to jeszcze epoka kina niemego; animacje dopiero raczkowały, a ich twórcy poszukiwali różnorakich sposobów na ożywianie postaci. Polak Władysław Starewicz wykorzystywał do tego celu… preparowane żuczki jelonki (sic!); Reiniger poszła zupełnie inną drogą – zastosowała wycinanki, a niezwykłe efekty wizualne osiągała dzięki odpowiedniej grze świateł. Tak właśnie powstały wyprzedzające swą epokę „Przygody księcia A©hmeda”, które okazały się zresztą najwybitniejszym dziełem w bardzo bogatym dorobku Niemki.
Chcąc zilustrować obraz Reiniger, Szwedzi musieli znaleźć do niego klucz. Przede wszystkim wyszli z założenia, że – wbrew powszechnemu przekonaniu – nie każdy film animowany jest filmem dla dzieci. A przynajmniej nie tylko. „Przygody księcia A©hmeda” to właśnie takie dzieło, które ma znacznie większą szansę przypaść do gustu dorosłym widzom, także z uwagi na nieco już dzisiaj archaiczną formę. W pewnym sensie archaiczna jest również muzyka, która brzmi tak, jakby powstała co najmniej przed czterema dekadami. Wszystko zatopione jest w klimacie wczesnych lat 70. XX wieku, na co w dużej mierze wpłynął fakt, że do rejestracji nagrań – jak najbardziej świadomie – użyto sprzętu analogowego. Mamy więc do czynienia z concept-albumem, który wyrasta z tradycji „The Snow Goose” (1975) Camela, „The Geese & the Ghost” (1977) Anthony’ego Phillipsa czy którejś z muzycznych „adaptacji” Tolkiena, jak na przykład „Bilbo” (1996) Pära Lindha i Björna Johanssona. To, co łączy „Häxan” z nimi, to między innymi sięganie po motywy etniczne przy jednoczesnej wierności klasyce rocka progresywnego (chociaż zdarzają się tutaj też wycieczki do świata psychodelii i ambientu).
„Häxan” to czternaście instrumentalnych kompozycji, spośród których zaledwie osiem trwa dłużej niż dwie i pół minuty; pozostałe to miniatury, które jednak idealnie wpisują się w klimat dzieła, dopełniając bądź rozwijając główne jego muzyczne wątki. Utwory te układają się w zamkniętą całość, mimo że formę i stylistykę miewają różne; wspólnym mianownikiem wszystkich jest zaś brzmienie instrumentów klawiszowych. Szwedom udała się rzecz niezwykła. Płyta „zasysa” słuchacza bowiem od pierwszych sekund i trzyma go w wielkim napięciu do samego końca. Już otwierający krążek transowy „Peri Banu vid sjön” (Peri Banu to wróżka, będąca jedną z bohaterek opowieści) urzeka pięknem melodii, od której trudno się później uwolnić. A byłoby to zapewne jeszcze trudniejsze, gdyby nie równie wspaniały, pełen aranżacyjnych smaczków „Jakten genom skogen”, znaczony delikatnymi dźwiękami gitary akustycznej na pierwszym planie i organami Hammonda w tle. Z kolei w „Wak-Wak’s portar” zostajemy nagle wyrwani ze stanu błogości – przesterowana gitara bezlitośnie świdruje uszy; nawet orientalizujący flet Gustava Ejstesa zaskakuje dynamiką, mimo że stanowi mocny kontrast dla instrumentu Reinego Fiske.
Po impresji na flecie w postaci „Den fattige Alladin” pojawia się jazzowo-psychodeliczny „Trollkarlen och fågeldräkten”. Niemal przez cały czas słyszymy w nim ten sam motyw rytmiczny, do generowania którego zaprzęgnięte zostają również takie instrumenty, jak fortepian czy flet, dzięki czemu znacznie więcej swobody zyskują basista i perkusista. Klawiszowy „Grottan” otwiera nieco mroczniejszy fragment płyty; w ten sam nastrój wpisuje się również utwór tytułowy, z początku pełen niepokojących zgrzytów, w dalszej zaś części – znacznie bardziej patetyczny, z intrygującym dialogiem fortepianu i… syntezatora. Majestatyczności nie brakuje także „Kalifen”, który otwiera kojarząca się z muzyką sakralną partia organów. W dalszej części muzycy jednak trochę spuszczają z tonu, przydając tej kompozycji bardziej liryczny, a fragmentami wręcz kołysankowy charakter. Delikatności, ale i rozmachu, nie brakuje utworowi zatytułowanemu „Achmed flyger”, w którym Szwedzi, zapętlając główny motyw, perfekcyjnie wręcz, z niezwykłym wprost wyczuciem, operują nastrojem.
Dwie części „Aladdin och lampan” trwają w sumie około dwóch minut. Ale ile w ciągu tych nieco ponad stu dwudziestu sekund się dzieje! Część pierwsza, fortepianowa, koi i usypia; druga, w której na plan pierwszy wybija się flet, dzięki folkowym wstawkom podrywa do tańca. Popadłszy w taneczny trans, słuchacz pozostaje w nim także, „wwiercając” się w „Achmed och Peri Banu”, któremu ton nadają rytualne bębny; wokół nich zaś Gustav Ejstes i Reine Fiske konsekwentnie konstruują zapadającą w pamięć melodię. Całość zamyka natomiast utwór najdłuższy i najbardziej – dosłownie – elektryzujący, ponad sześciominutowy „Andamas krig”. Zgodnie z „wojennym” tytułem mamy tu pełne wściekłości partie gitar (z przesterem i pogłosem) i – wspomaganą przez klawiszowca – sekcję rytmiczną, która rozpędzona jak walec, miażdży wszystko na swej drodze. To Dungen, którego dawno, a może nawet nigdy wcześniej, nie słyszeliśmy. Dungen alternatywnie metalowe i awangardowo noise’owe, okrutnie bezlitosne i po superbohatersku potężne. Trudno byłoby wyobrazić sobie mocniejszy akcent na finał. „Häxan” to specyficzny soundtrack, który idealnie sprawdza się jako osobne dzieło, choć jednocześnie bardzo zachęca do tego, aby w odmętach Internetu odszukać „Przygody księcia A©hmeda” Lotte Reiniger i porównać je z ilustracją muzyczną, która powstała prawie wiek później.
koniec
24 listopada 2016
Skład:
Gustav Ejstes – flet, fortepian, organy, syntezatory
Reine Fiske – gitara elektryczna, gitara akustyczna
Mattias Gustavsson – gitara basowa
Johan Holmegård – perkusja, instrumenty perkusyjne

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Od Maroka do Syrii droga wiedzie przez Paryż
Sebastian Chosiński

19 IX 2019

To nie jest debiut wymarzony. Francuskiej formacji Pelegrin sporo jeszcze brakuje do tego, aby okrzyknąć ją rewelacją. Ale jednak na „Al-Mahruqa” słychać pewne elementy, które pozwalają sądzić, że w przyszłości rockowy – a nade wszystko psychodeliczno-stonerowy – światek będzie mieć z paryżan pociechę.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Na cztery boskie wiatry
Sebastian Chosiński

17 IX 2019

Trzy i pół roku! tyle kazał czekać na swoją nową płytę holenderski kwintet Monomyth. Zespół, który w swej twórczości łączy wpływy psychodelii ze space- i krautrockiem, a nawet nie unika nawiązań do post-rocka i progresywnej elektroniki w stylu Tangerine Dream. To wszystko znajdziecie na trwającym zaledwie czterdzieści minut concept-albumie „Orbis Quadrantis”.

więcej »

Olbrzym, którego nie należy się bać
Sebastian Chosiński

12 IX 2019

Aż trudno w to uwierzyć, ale petersburski Piknik (Пикник) obchodził w ubiegłym roku czterdziestolecie istnienia. Co ciekawe, do dzisiaj w składzie grupy nie pozostał już ani jeden z jego założycieli; nie był nim nawet pełniący nieprzerwanie funkcję lidera od 1981 roku wokalista i gitarzysta Edmund Szklarski. Najnowszy album formacji, „В руках великана”, jest jej dwudziestym trzecim wydawnictwem z premierowym studyjnym materiałem.

więcej »

Polecamy

Lament zniewolonego ludu

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.