Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Steve Swell, Gebhard Ullmann, Fred Lonberg-Holm, Michael Zerang
‹The Chicago Plan›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Chicago Plan
Wykonawca / KompozytorSteve Swell, Gebhard Ullmann, Fred Lonberg-Holm, Michael Zerang
Data wydania25 listopada 2016
NośnikCD
Czas trwania55:33
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Steve Swell, Gebhard Ullmann, Fred Lonberg-Holm, Michael Zerang
Utwory
CD1
1) Variations on a Master Plan, Part 306:02
2) Composite #1018:45
3) Variations on a Master Plan, Part 206:39
4) Rule #1: Make Sure You Can Play Your Own Tune08:37
5) Deja Vu07:45
6) For Henry07:46
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Chicagowski łącznik
[Steve Swell, Gebhard Ullmann, Fred Lonberg-Holm, Michael Zerang „The Chicago Plan” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Dyskografia amerykańskiego puzonisty Steve’a Swella, o którym pisaliśmy nie tak dawno w kontekście jego współpracy z Peterem Brötzmannem i Paalem Nilssen-Love’em, w listopadzie wzbogaciła się o jeszcze jeden album. Płytę „The Chicago Plan”, którą nagrał w kwartecie ze swoimi rodakami Fred Lonbergiem-Holmem (wiolonczela, elektronika) i Michaelem Zerangiem (perkusja) oraz niemieckim saksofonistą i klarnecistą Gebhardem Ullmannem.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Chicagowski łącznik
[Steve Swell, Gebhard Ullmann, Fred Lonberg-Holm, Michael Zerang „The Chicago Plan” - recenzja]

Dyskografia amerykańskiego puzonisty Steve’a Swella, o którym pisaliśmy nie tak dawno w kontekście jego współpracy z Peterem Brötzmannem i Paalem Nilssen-Love’em, w listopadzie wzbogaciła się o jeszcze jeden album. Płytę „The Chicago Plan”, którą nagrał w kwartecie ze swoimi rodakami Fred Lonbergiem-Holmem (wiolonczela, elektronika) i Michaelem Zerangiem (perkusja) oraz niemieckim saksofonistą i klarnecistą Gebhardem Ullmannem.

Steve Swell, Gebhard Ullmann, Fred Lonberg-Holm, Michael Zerang
‹The Chicago Plan›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Chicago Plan
Wykonawca / KompozytorSteve Swell, Gebhard Ullmann, Fred Lonberg-Holm, Michael Zerang
Data wydania25 listopada 2016
NośnikCD
Czas trwania55:33
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Steve Swell, Gebhard Ullmann, Fred Lonberg-Holm, Michael Zerang
Utwory
CD1
1) Variations on a Master Plan, Part 306:02
2) Composite #1018:45
3) Variations on a Master Plan, Part 206:39
4) Rule #1: Make Sure You Can Play Your Own Tune08:37
5) Deja Vu07:45
6) For Henry07:46
Wyszukaj / Kup
O ile jednak materiał, który wydany został na kolejnym albumie tria Peter Brötzmann, Steve Swell oraz Paal Nilssen-Love pochodzi z tego roku (to zapis zagranego w kwietniu koncertu w Kopenhadze), o tyle utwory wypełniające „The Chicago Plan” powstały przed piętnastoma miesiącami. Sesja kwartetu odbyła się w chicagowskim studiu Kingsize w ciągu jednego zaledwie dnia – 22 września. Światło dzienne ujrzała natomiast nie tak dawno dzięki operatywności renomowanej (zwłaszcza dla wielbicieli free jazzu) lizbońskiej wytwórni Clean Feed. Każdy z muzyków tworzących zespół ma już spory dorobek artystyczny. Swell, oprócz prowadzenia własnych grup, od wielu lat grywa między innymi ze wspomnianymi już Brötzmannem i Nilssen-Love’em („Krakow Nights”), jak również z triem Frodego Gjerstada („At Constellation”). Muzyczne konszachty z norweskim perkusistą – chodzi oczywiście o Paala – ma także wiolonczelista, będący też specem od elektroniki, Fred(rick) Lonberg-Holm (vide „The Cliff of Time”, „You Can Be Mine”).
Powiązań pomiędzy członkami kwartetu jest jednak znacznie więcej. Status gwiazdy chicagowskiej sceny improwizowanej, podobnie zresztą jak Swell, ma także perkusista Michael Zerang („Yemen. Music of the Yemenite Jews”, „Hash Eaters & Peacekeepers”, „Songs from the Big Book of Love”). Jedyną osobą spoza „układu” zdaje się być więc tylko niemiecki saksofonista i klarnecista Gebhard Ullmann. Ale i to nieprawda. Ullmann (rocznik 1957) zna bowiem doskonale Swella; od ponad dekady tworzy z nim okazjonalny kwartet, który wydał do tej pory trzy płyty: „Desert Songs and Other Landscapes” (2005), „News? No News!” (2010) oraz „Live in Montreal” (2010). Można zatem – bez obaw o nadużycie – stwierdzić, że i gość z Niemiec nie jest w tym składzie obcy. Co zresztą doskonale słychać, ponieważ idealnie się ze Steve’em dopełniają. To pozwala im grać porywające improwizacje, a niekiedy nawet przekomarzać się ze sobą czy wzajemnie parodiować.
„The Chicago Plan” znacznie jednak wykracza poza klasyczny free jazz, chociaż nie ma wątpliwości, że to on właśnie stanowi dla zespołu fundament, na którym artyści wznoszą swoją budowlę. By była ona atrakcyjniejsza, sięgają także po elementy hard bopu (głównie w partiach puzonu, co oznacza, że ciągotki takie wykazuje przede wszystkim Steve Swell) oraz muzyki klasycznej i minimalizmu (co z kolei jest wartością dodaną przez Lonberga-Holma). Album otwiera utwór „Variations on a Master Plan, Part 3” i jest to początek nieco zaskakujący, ponieważ przez pierwsze dwie minuty z głośników płynie bardzo skoczna, lekko swingująca partia dęciaków, wspomaganych przez perkusję. Po tym czasie muzycy jakby zreflektowali się z niestosowności podobnych harców i diametralnie zmieniają nastrój (rzewną opowieść snuje wiolonczela), aby w finale… powrócić do pierwotnej frywolności. W najdłuższym na całej płycie „Composite #10” nie ma już miejsca na podobne zabawy; jest za to mocno zaprawiona awangardą kilkuminutowa solówka Zeranga, po której już nawet elektroniczne improwizacje Freda nie wydają się takie straszne. Pomiędzy nimi natomiast pojawiają się transowe partie instrumentów dętych, którym nie brakuje ani rozmachu, ani zapału.
Drugiej części „Variations on a Master Plan” ton nadaje stonowana wiolonczela; nawet kiedy rozbrzmiewa puzon, wpisuje się on dokładnie w balladowy klimat zapodany przez Lonberga-Holma. Znacznie więcej dzieje się w „Rule #1: Make Sure You Can Play Your Own Tune”. Tu mamy do czynienia ze stuprocentowym free jazzem – z grającymi unisono w bardzo różnym metrum dęciakami i ze starającymi się „dogonić” je bębnami, z przenikającymi się wzajemnie partiami saksofonu, klarnetu i puzonu, które kapitalnie się zazębiają. Od duetu Swella i Ullmanna zaczyna się także „Deja Vu”. Tytuł kompozycji może mieć znaczenie symboliczne, skrywające jakiś podtekst z czasów dawnej współpracy obu muzyków. Skąd ten wniosek? Ano stąd, że obaj przez dobrych kilkadziesiąt sekund pozwalają sobie nawet na żarty pod swoim adresem. Dopiero w drugiej części utworu poważnieją i z pomocą Michaela Zeranga podkręcają tempo, jakby chcieli udowodnić, że spotkali się w chicagowskim studiu nie tylko po to, by świetnie się bawić, ale i ciężko popracować.
Na finał płyty trzej Amerykanie i Niemiec wybrali numer zatytułowany „For Henry”. Jeśli uznamy, że postanowili otworzyć „The Chicago Plan” swawolnie (pierwsza minuta „Variations on a Master Plan, Part 3”), to jego zwieńczenie nie ma już w sobie nic z tamtej lekkości i wesołości. To prawie ośmiominutowa porcja awangardy i minimalizmu, momentami tylko zahaczająca o nastrojowy jazz i muzykę klasyczną. To, co wcześniej było jedynie sygnalizowane (choćby w „Composite #10”), tutaj pojawia się w pełnej krasie. W efekcie po niespełna godzinnej podróży w towarzystwie Swella, Ullmanna, Lonberga-Holma i Zeranga docieramy do miejsca przeznaczenia, które wita nas smutkiem. Nie tego oczekiwaliście, prawda?
koniec
15 grudnia 2016
Skład:
Steve Swell – puzon
Gebhard Ullmann – saksofon tenorowy, klarnet basowy
Fred Lonberg-Holm – wiolonczela, efekty elektroniczne
Michael Zerang – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Chińska lutnia, afrykańska harfa
Sebastian Chosiński

26 X 2021

Ani nazwa zespołu (Gondhawa), ani tytuł jego debiutanckiej płyty („Käampâla”), ani nawet zawarta na niej muzyka (mocno orientalizująca) – nie wskazują na francuskie pochodzenie formacji. A jednak! Grupa ma swoją siedzibę, jak na do tej pory, w leżącym w Kraju Loary Angers. Choć kto wie, może kiedy zdobędzie popularność, muzycy postanowią przeprowadzić się do Paryża…

więcej »

Poobiednie lenistwo
Sebastian Chosiński

19 X 2021

Po „Continuation” i „Suicie słonecznej” nadeszła pora na „Afternoon” – trzeci album z archiwaliami Koman Bandu. Tym razem do słuchaczy trafiły nagrania z 1981 roku, stylistycznie dalekie od tego, co zespół grał w latach 70. Dla wielbicieli fusion płyta może być lekkim rozczarowaniem, ale ci, którzy gustują w instrumentalnym funku i soulu będą na pewno ukontentowani.

więcej »

Śpij, kochanie, po słonecznej stronie ulicy
Sebastian Chosiński

14 X 2021

Materiał opublikowany na „Saxesful Vol. II” przez trzy lata spoczywał w archiwum. Trębacz Piotr Schmidt zdecydował się upublicznić go latem tego roku, dedykując przy okazji swemu zmarłemu miesiąc wcześniej ojcu – postaci ważnej nie tylko, co oczywiste, dla samego artysty, ale całego polskiego jazzu. Podobnie jak w przypadku „Saxesful”, tu również słyszymy wspomagających Kwartet Schmidta wybitnych polskich saksofonistów.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.