Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Tu miejsce na labirynt…: Nie można mieć wszystkiego…

Esensja.pl
Esensja.pl
W maju tego roku będzie obchodził sześćdziesiąte szóste urodziny, ale nie ma najmniejszej ochoty, aby przejść na zasłużoną emeryturę. Wręcz przeciwnie: wciąż pozostaje bardzo aktywnym artystą. Mowa o francuskim gitarzyście i specu od elektroniki Richardzie Pinhasie, który pod koniec stycznia opublikował swą najnowszą płytę – „Reverse”, na której towarzyszył mu między innymi Masami Akita, mistrz noise’u znany pod pseudonimem Merzbow.

Richard Pinhas
‹Reverse›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułReverse
Wykonawca / KompozytorRichard Pinhas
Data wydania27 stycznia 2017
Wydawca Bureau B
NośnikCD
Czas trwania49:04
Gatunekelektronika, rock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzie
Richard Pinhas, Oren Ambarchi, Masami ’Merzbow’ Akita, Duncan Nilsson-Pinhas, Florian Tatar, William Winant, Arthur Narcy
Utwory
CD1
1) Dronz 1 – Ketter15:58
2) Dronz 2 – End07:07
3) Dronz 3 – Nefesh14:40
4) Dronz 4 – V211:17
Wszyscy wielbiciele progresywnej awangardy i elektroniki powinni znać działający w latach 70. ubiegłego wieku francuski zespół Heldon, którego fundamentem był gitarzysta, „zabawiający” się także elektroniką, Richard Pinhas. Po rozwiązaniu formacji rozpoczął on karierę solową, którą z powodzeniem kontynuuje do dzisiaj. Mimo już ponad sześćdziesięciu lat na karku, nie ustaje w pracy twórczej, równie chętnie pojawiając się w studiach nagraniowych, jak i na scenach koncertowych. W ostatnich latach bliskimi jego współpracownikami są między innymi dwaj japońscy artyści: perkusista Tatsuya Yoshida („Welcome in the Void”, 2014) oraz generujący noise’owe szumy i zgrzyty przy pomocy komputera Masami Akita, czyli Merzbow („Process and Reality”, 2016). Na najnowszym wydawnictwie Francuza – opublikowanym w końcu stycznia przez hamburską niezależną wytwórnię Bureau B albumie „Reverse” – pojawia się tylko drugi z nich, tym razem grający na syntezatorze analogowym. Ale to nie jedyny gość Pinhasa…
Nagrywając najnowszy materiał, Richard skorzystał jeszcze z usług pięciu innych muzyków: australijskiego (ale o korzeniach żydowsko-irackich) gitarzysty Orena Ambarchiego („Tongue Tied”), amerykańskiego perkusjonalisty Williama Winanta, basisty Floriana Tatara oraz swego rodaka, bębniarza Arthura Narcy’ego (z jazzrockowej formacji Sidony Box); skład uzupełnił natomiast syn Pinhasa, Duncan Nilsson, któremu przydzielony został syntezator cyfrowy. Podobnie jak w przypadku „Process and Reality”, także „Reverse” jest – opartym na dźwiękach syntezatorów i (nierzadko) przetworzonych elektronicznie gitar – instrumentalnym concept-albumem. W muzyce tej rock miesza się z awangardą i elektroniką, ale nie brakuje też „skoków w bok” i sięgania po inne gatunki stylistyczne – od krautrockowej psychodelii po post-rock. Są to jednak przede wszystkim smaczki aranżacyjne, których głównym celem jest uatrakcyjnienie z założenia dość monotonnej muzyki wykonywanej przez Pinhasa.
„Reverse” składa się z czterech części, których wspólnym – niejako „tytularnym” – mianownikiem jest nawiązanie do dronów. To nie przypadek, Pinhas bowiem bardzo konsekwentnie i świadomie używa tej minimalistycznej stylistyki, kładąc jednak nacisk – w przeciwieństwie do ambientu – na wykorzystanie żywych instrumentów. Stąd, obok syntezatorów, gitary, bas i perkusja. Płytę otwiera najdłuższa w całym zestawie, prawie szesnastominutowa, kompozycja „Dronz 1 – Ketter”. Jej początek jest awangardowo chaotyczny, znaczony syntezatorami i elektronicznymi szumami (za które tym razem odpowiada sam Pinhas). Z czasem dochodzą jednak gitary i perkusja, dzięki czemu zespół wskakuje na bardziej rockowy tor. Żałować tylko można, że za bębnami nie siedzi tym razem, jak miało to miejsce w przypadku poprzedniego wydawnictwa Francuza, Tatsuya Yoshida, znany z bardzo charakterystycznego, niezwykle gęstego sposobu gry.
Nie oznacza to, że Arthur Narcy sobie nie radzi. Skądże! Na pewno perfekcyjnie wykonuje polecenia swojego szefa, ale… nie dodaje nic od siebie. Jaka jest różnica między oboma muzykami, można przekonać się, sięgając po jakikolwiek numer z „Process and Reality”. Ale dosyć narzekania! Wszak im bliżej końca, tym „Dronz 1 – Ketter” robi lepsze wrażenie. Ścieżki kolejnych instrumentów nakładają się na siebie, w wyniku czego powstaje potężna, budowana z prawdziwym rozmachem, ściana dźwięku (stąd skojarzenia z post-rockiem). W „Dronz 2 – End” z kolei muzycy stawiają na trans. Rozciągnięte w czasie, powtarzane w kółko dźwięki syntezatorów i gitar, na tle monotonnej, ale dynamicznej sekcji rytmicznej, sprawiają, że można się zapomnieć. Gdyby tylko ten fragment suity trwał nieco dłużej… Tymczasem po siedmiu minutach zostaje wyciszony i zastąpiony przez „Dronz 3 – Nefesh”. Czego po tej części można się spodziewać? Najpierw długiej syntezatorowej introdukcji, a dalej – zapętlonych motywów, którym dynamiki przydają do spółki Tatar i Narcy.
W kontekście trzech wcześniejszych kompozycji nieco zaskakiwać może czwarta i ostatnia – „Dronz 4 – V2”. Przede wszystkim dlatego, że po drone’owym wstępie rozbrzmiewają w niej prawdziwie kosmiczne analogowe syntezatory (kłania się Merzbow). Niestety, ukłon w stronę Heldonu i wykonawców z tak zwanej „szkoły berlińskiej” nie trwa zbyt długo. W dalszej części zespół wraca do punktu wyjścia, skupiając się przede wszystkim na modulowaniu zapętlonych dźwięków. Trochę szkoda, bo narobili apetytu, a potem wycofali się niespodziewanie. Widocznie jednak Pinhasowi zależało właśnie na takim cytacie. Nie zmienia to oczywiście faktu, że „Reverse” to nadzwyczaj konsekwentne, dojrzałe (jakże mogłoby być inaczej, skoro stoi za nim artysta takiego formatu) i intrygujące dzieło. Gdyby jeszcze tylko wziął udział w tej sesji Yoshida. Ale najwidoczniej nie można mieć wszystkiego…
koniec
23 lutego 2017
Skład:
Richard Pinhas – gitara elektryczna, gitara akustyczna, efekty elektroniczne
Oren Ambarchi – gitara elektryczna, drony
Masami Akita [Merzbow] – syntezator analogowy
Duncan Nilsson-Pinhas – syntezator cyfrowy
Florian Tatar – gitara basowa
William Winant – instrumenty perkusyjne
Arthur Narcy – perkusja
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Obyś (nie) żył w takich czasach!
Sebastian Chosiński

22 II 2018

Mimo sześćdziesięciu pięciu lat na karku, Boris Griebienszczikow – lider petersburskiego Akwarium – ani na moment nie zwalnia tempa. Wciąż koncertuje i nagrywa – zarówno pod szyldem swego zespołu, jak i własnym nazwiskiem. W połowie lutego światło dzienne ujrzał kolejny solowy album legendarnego wokalisty i gitarzysty, noszący okrojony z powodów cenzuralnych tytuł „Время N”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Ziemia – planeta wybitnych muzyków
Sebastian Chosiński

20 II 2018

W ostatnich latach fani przyzwyczaili się już do tego, że kiedy pada hasło „Elephant9”, odzew musi brzmieć: „Reine Fiske”! Nie tym razem jednak. Na najnowszej, wydanej w połowie lutego płycie norweskiego tria szwedzkiego gitarzysty nie uświadczymy. Ale czy to oznacza, że „Greatest Show on Earth” jest produkcją słabszą od „Atlantis” czy „Silver Mountain”? W żadnym wypadku. Tym bardziej że rolę gitary przejęły nie mniej klimatyczne i zadziorne instrumenty klawiszowe.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Fragmentaryczność na dwa (kontra)basy
Sebastian Chosiński

15 II 2018

Norweski kontrabasista (free)jazzowy Jon Rune Strøm to przypadek artysty, który ma na koncie znacznie więcej wydanych płyt niż lat na karku. I nic dziwnego, bo od ponad dekady jest dosłownie rozrywany przez skandynawskich kolegów po fachu. Pewnie dlatego tak późno wpadł na pomysł, aby stworzyć własną formację. Aż w końcu w ubiegłym roku przełamał się i powołał do życia Quintet, który przed miesiącem zadebiutował albumem „Fragments”.

więcej »

Polecamy

Jedyny człowiek potrafiący zagrać na chlebaku

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Jedyny człowiek potrafiący zagrać na chlebaku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Sikory złote pod mankietem odmierzają sekund bieg
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

99 czerwonych balonów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Anna z dalekiej północy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Drugi najpiękniejszy cover Stinga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nauczyli się latać
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Polacy na metalowo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Śniegu płoń!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.