Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 4 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Witek Muzyk Ulicy
‹Gram dla Was›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGram dla Was
Wykonawca / KompozytorWitek Muzyk Ulicy
Data wydania25 listopada 2016
NośnikCD
Gatunekfolk, rock
EAN190295882785
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Wyrzut sumienia pędzącego miasta
[Witek Muzyk Ulicy „Gram dla Was” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W dobie internetu, promowania się na youtubie, kiedy każdy chodzi z własną playlistą w telefonie, wydawać by się mogło, że granie na ulicy to przeżytek. Nic bardziej mylnego, o czym zapewnia Witek Muzyk Ulicy, który kilka miesięcy temu zadebiutował płytą „Gram dla was”.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wyrzut sumienia pędzącego miasta
[Witek Muzyk Ulicy „Gram dla Was” - recenzja]

W dobie internetu, promowania się na youtubie, kiedy każdy chodzi z własną playlistą w telefonie, wydawać by się mogło, że granie na ulicy to przeżytek. Nic bardziej mylnego, o czym zapewnia Witek Muzyk Ulicy, który kilka miesięcy temu zadebiutował płytą „Gram dla was”.

Witek Muzyk Ulicy
‹Gram dla Was›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGram dla Was
Wykonawca / KompozytorWitek Muzyk Ulicy
Data wydania25 listopada 2016
NośnikCD
Gatunekfolk, rock
EAN190295882785
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Witek Muzyk Ulicy, czyli Witold Mikołajczuk, to uzdolniony akordeonista, piosenkarz i autor tekstów, uosabiający współczesny mit niezależnego artysty. Przez trzynaście lat był przedstawicielem handlowym, zarabiał duże pieniądze i brylował w wielkim świecie. Ponieważ wciąż było mu mało, zaczął parać się nielegalnymi interesami (przemyt papierosów i alkoholu z Ukrainy do Norwegii), co zakończyło się odsiadką w szwedzkim więzieniu. Mimo dość komfortowych warunków, jakie tam panowały, coś w nim pękło. Po powrocie wpadł w pułapkę niespłacanych rat kredytów zaciągniętych w czasach prosperity. Zaczęła się depresja, ciągi alkoholowe i powolne staczanie się. Pewnego dnia spotkał grającą na ulicy skrzypaczkę Dominikę Bienias i to był punkt zwrotny w jego życiorysie. Porzucił dotychczasowe życie i został muzykiem ulicznym. Założył się z rodziną, że w ten sposób uzbiera na raty kredytów. A że ma niewątpliwy talent, jakoś zaczęło się to kręcić. Najpierw śpiewał covery, ale wkrótce skomponował własny repertuar, nawiązujący do jego życiowych doświadczeń. To on trafił na debiutancki album „Gram dla was”.
Muzycznie jest to zbiór utworów inspirowanych miejskim folkiem, wywodzącym się wprost od twórczości Stanisława Grzesiuka, tyle tylko, że zamiast o warszawskiej Pradze, Witek śpiewa o ludziach uwięzionych w korpoświecie. Nie jest to jednak żadne naśladownictwo, czy odgrzewanie dawnej atmosfery. Witek jest człowiekiem ze wszech miar współczesnym i kieruje swą twórczość do jak najbardziej dzisiejszego słuchacza. Choć wykorzystuje absolutnie niemodne instrumentarium, jak akordeon, skrzypce, czy trąbka, nie można powiedzieć by tworzył muzykę dla emerytów. Na „Gram dla was” przeważają utwory żywiołowe, które można określić przebojowymi („Serce wolności”, „Param, param”, „Rzucę ciebie, rzucę nas”), ale nie brakuje także bardziej refleksyjnych tematów, jak „Hop słoiczku”, czy „Manifest dziecięcy”, czy wręcz rozdzierających serce swoim smutkiem z kulminacją w postaci „Mamo, mamo”.
Oczywiście sama muzyka, choć zagrana z werwą nie robiłaby takiego wrażenia, gdyby nie bardzo emocjonalny śpiew Witka i jego mądre, często antysystemowe teksty. W połączeniu ze swoją biografią, jawi się jako głos pokolenia pracującego w korporacjach, spętanego przez kredyty mieszkaniowe na wiele lat. Chyba najlepiej widać to w antyemigracyjnym manifeście „Serce wolności”, w którym padają znamienne słowa „niewolnicy nowej ery / wszyscy darmo wykształceni / przed królową spodnie zdjęli / jeszcze cieszą się”. Nic dziwnego, że utwór ten zyskał uznanie w kręgach nacjonalistycznych. Niemniej nie traktowałbym go jako ataku na jakąkolwiek nację, a raczej jako pochwałę wolności. W końcu co za różnica, czy będzie się pracowało dla banków na obczyźnie, czy w kraju? Temat marzeń zresztą powraca i w następnym utworze „Manifest dziecięcy”, gdzie skonfrontowana jest rzeczywistość z wielkimi planami wieku młodzieńczego. W podobnym tonie utrzymany jest pozornie zabawny „Hop słoiczku”, będący wyrzutem sumienia tych, którzy przyjeżdżają do dużego miasta, by za wszelką cenę się dorobić.
Osobną kategorię na płycie stanowią piosenki miłosne. Choć w „Rzucę ciebie, rzucę nas” raczej mowa jest o niespełnionym związku z kobietą, która przedkłada wizualizację idealnego życia nad uczucie i spontaniczność, to już „Param, param” jest bezpretensjonalną pieśnią zakochanego (i szczęśliwego) człowieka. Z drugiej strony mamy wyznanie porzuconego w „Tęsknię za tobą” (warto dodać, że utwór ten został wzbogacony gitarowymi zagrywkami Dariusza Kozakiewicza z Perfectu).
Mamy wreszcie najbardziej wzruszający tekst w zestawie „Mamo mamo”, będący wyznaniem syna nad grobem matki. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że utwór ten stanowi podobne emocjonalne katharsis, co pamiętny „List do M.” Dżemu. Choć Witek to jeszcze nie ta liga, co Rysiek Riedel, to jednak w jego śpiewie można dostrzec tę samą szczerość, co u legendarnego wokalisty.
Historia, muzyka, teksty, a nawet wygląd Witka – obfity zarost, luźne, nieco niechlujne ubranie – składają się na swoistego rodzaju legendę. Uosobienie marzeń o wolności i wyrwaniu się rutyny dnia codziennego. Nie jestem pewien, czy powinienem polecać radykalne rozwiązania Witka, ale na pewno warto posłuchać „Gram dla was”, bo choć osobiście nie miałbym odwagi (przynajmniej dziś) rzucić pracy i zacząć wszystko od nowa, ale słuchanie kogoś, komu się to udało nieco podbudowuje. Nawet jeśli padnie przy tym kilka gorzkich słów.
koniec
6 czerwca 2017

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Przygoda, humor i oldschool
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ach, ta Cicca!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Starzeć się z godnością
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tradycja i postmodernizm
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Poznajmy ich jeszcze raz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

12 najbardziej szokujących morderstw Michaela Myersa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A Ty co robiłeś tamtego dnia?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zielona skóra, w której żyje
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pęknięta porcelana
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawdziwy Venom, to ten z Eddiem Brockiem!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.