Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Tu miejsce na labirynt…: Wejście i wyjście. A co pomiędzy?

Esensja.pl
Esensja.pl
W czternastym roku działalności duet Humcrush wydał dopiero piątą płytę. Można by mieć tworzącym go artystom za złe, że tak rzadko raczą nas swoją muzykę, gdyby nie fakt, że na co dzień udzielają się w wielu innych projektach jazzowych i jazzrockowych. Kto bowiem kryje się pod tą nazwą? Norwegowie Ståle Storløkken i Thomas Strønen, którym najnowszy album zatytułowany został „Enter Humcrush”.

Humcrush
‹Enter Humcrush›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEnter Humcrush
Wykonawca / KompozytorHumcrush
Data wydania26 maja 2017
Wydawca Shhpuma
NośnikCD
Czas trwania39:58
Gatunekelektronika, jazz
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W składzie
Ståle Storløkken, Thomas Strønen
Utwory
CD1
1) The Beginning01:12
2) Enter Humcrush05:39
3) Puncture02:29
4) Humming03:03
5) Salvare04:43
6) Flee04:01
7) Trench04:51
8) Splinter04:34
9) Sinking05:12
10) Exit Humcrush04:16
Obaj tworzący Humcrush muzycy pochodzą z norweskiego Trondheim. Obaj są absolwentami miejscowego konserwatorium. Obaj udzielają się w akompaniującej wielu artystom skandynawskim Trondheim Jazz Orchestra. Obaj mają na koncie nie tylko albumy solowe, ale także nagrane z zespołami, których są albo integralną częścią, albo ich specjalnymi gośćmi. Klawiszowiec Ståle Storløkken pojawia się na płytach awangardowo-jazzowej formacji Supersilent; jest podporą jazzrockowego Elephant9 („Atlantis”, „Silver Mountain”), poza tym usłyszeć można go było również na debiutanckim wydawnictwie Møster! („Edvard Lygre Møster”) oraz dwóch krążkach psychodelicznego Motorpsycho („The Death Defying Unicorn” i koncertowym „En konsert for folk flest”). Perkusista Thomas Strønen nie ma może na koncie aż tak spektakularnych sukcesów, ale jego dyskografia robi nie mniejsze wrażenie. Składają się zaś na nią między innymi albumy jazzowych projektów Trinity, Food, Needlepoint oraz powołanej niedawno do życia supergrupy Reflections in Cosmo.
Początek bliskiej współpracy Storløkkena i Strønena datuje się na rok 2004. Przez kilka pierwszych lat była ona w miarę regularna. Ba! artyści wybierali się nawet od czasu do czasu w trasy koncertowe. Pamiątką po tamtych okresie działalności były cztery – opublikowane przez wytwórnię Rune Grammofon – płyty: „Humcrush” (2004), „Hornswoggle” (2006), nagrana na żywo „Rest at Worlds End” (2008) oraz „Ha!” (2011). A potem nastąpiło sześcioletnie milczenie. Które, jak się okazało niedawno, wcale nie oznaczało całkowitego braku aktywności. Na przełomie lat 2015 i 2016 Ståle i Thomas weszli bowiem do studia The Cottage w Trondheim i zarejestrowali materiał, który na publikację musiał czekać jednak ponad rok. Krążek „Enter Humcrush” ukazał się w końcu maja z nowym logiem na okładce. Tym razem wydawcą jest portugalska Shhpuma, jedna z filii renomowanej lizbońskiej wytwórni Clean Feed. Dlaczego właśnie ona, a nie macierzysta oficyna? Najprawdopodobniej dlatego, że muzyka zawarta na płycie wymyka się gatunkowemu gettu – sami muzycy określają ją mianem mieszanki rocka i futurystycznego electro-jazzu.
I nie ma w tym za grosz przesady. Dokonania duetu rzeczywiście wymykają się jednoznacznej klasyfikacji; Norwegowie chętnie zapędzają się na poletko noise’owo-rockowe czy – momentami – wręcz industrialne (kłania się Merzbow i twórcy mu pokrewni), nie rezygnując przy tym z typowo jazzowych harmonii i improwizacji. To wszystko sprawia, że muzyka Humcrush do łatwych nie należy; niekiedy może wydawać się wręcz drażniąca. Ale jeżeli ktoś przyzwyczajony jest do awangardy, na pewno odnajdzie w niej wiele bliskich swemu sercu brzmień. Ten, sądząc po tytułach poszczególnych utworów, concept-album otwiera nieco ponad minutowa introdukcja o adekwatnym tytule „The Beginning”. Jest krótko, lecz bardzo treściwie – trochę metalowo (vide perkusja) i trochę industrialnie (co zapewniają efekty elektroniczne). Po tym wstępie pojawia się kompozycja tytułowa, będąca w pewnym sensie wykładnią ideologiczną duetu. I rzeczywiście: w niej obecne jest to wszystko, co będzie można usłyszeć w dalszym ciągu. Są fragmenty spokojniejsze (początek) i zdecydowanie ostrzejsze, rockowe (mniej więcej od połowy). Obok wszechobecnej elektroniki pojawiają się także syntezatory – jeśli dobrze się wsłuchać, można nawet wychwycić na drugim planie ich solówkę.
Trzeci w kolejności „Puncture” to swoisty eksperyment, wycieczka do świata awangardy i minimalizmu, których nie brakowało również na wcześniejszych wydawnictwach Storløkkena i Strønena. W „Humming” natomiast jazz i funk (znaczone głównie zapętloną partią perkusji) mieszają się z czysto rockową ekspresją, chociaż muzycy przez cały czas starają się grać bez szczególnego spięcia. Dużo poważniej wypada pod tym względem „Salvare”, o którego klimacie decyduje w dużym mierze wykorzystane przez Stålego elektryczne piano Fendera. Ale i Thomas też się tutaj nie oszczędza, rozkręcając się z biegiem czasu i narzucając coraz szybsze tempo. Postrockowe inklinacje pojawiają się natomiast we „Flee”. Fundament kompozycji tworzy Strønen kolejną kapitalnie zapętloną frazą bębnów, wokół których osnuł swoją opowieść, starający się nadążyć za rozpędzonym kolegą, Storløkken. Sięga on przy tym zarówno po syntezatory, jak i efekty generowane komputerowo. Perkusja nadaje również ton utworowi „Trench”; z czasem dołączają do niej instrumenty klawiszowe, coraz gęstszą fakturą wypełniając tło i wybijając się na plan pierwszy.
Kolejne dwie kompozycja można potraktować jako jedno, mają bowiem bardzo podobny – nawiązujący do „Puncture” – charakter. Sporo w nich eksperymentów awangardowych, chociaż nie brakuje także wycieczek w inne rejony – freejazzowe („Splinter”) bądź – dzięki wykorzystaniu syntezatorów – psychodeliczne („Sinking”). Całość zamyka, będący – co sugeruje już sam tytuł – całkowitym przeciwieństwem „Enter Humcrush”, „Exit Humcrush”. To najbardziej stonowany i klimatyczny fragment albumu, momentami bardzo niepokojący, z eteryczną syntezatorową „wokalizą”. Gdyby cała płyta była taka, po jej wysłuchaniu zapadałoby się na niemożliwą do wyleczenia depresję. Ale, prawdę mówiąc, jako podsumowanie – swoista coda – sprawdza się znakomicie, pozostawiając słuchacza w zawieszeniu. Chcąc zejść na ziemię, trzeba pogłówkować. A nieczęsto przecież się zdarza, aby współczesna muzyka – i wcale nie ta rozrywkowa – skłaniała do głębszych refleksji. Zwłaszcza gdy obywa się bez słów. Obok albumu „Enter Humcrush” trudno jednak przejść obojętnie – i to można uznać za największy sukces Norwegów.
koniec
29 czerwca 2017
Skład:
Ståle Storløkken – fortepian elektryczny, syntezatory, efekty elektroniczne
Thomas Strønen – perkusja, efekty elektroniczne
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Obyś (nie) żył w takich czasach!
Sebastian Chosiński

22 II 2018

Mimo sześćdziesięciu pięciu lat na karku, Boris Griebienszczikow – lider petersburskiego Akwarium – ani na moment nie zwalnia tempa. Wciąż koncertuje i nagrywa – zarówno pod szyldem swego zespołu, jak i własnym nazwiskiem. W połowie lutego światło dzienne ujrzał kolejny solowy album legendarnego wokalisty i gitarzysty, noszący okrojony z powodów cenzuralnych tytuł „Время N”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Ziemia – planeta wybitnych muzyków
Sebastian Chosiński

20 II 2018

W ostatnich latach fani przyzwyczaili się już do tego, że kiedy pada hasło „Elephant9”, odzew musi brzmieć: „Reine Fiske”! Nie tym razem jednak. Na najnowszej, wydanej w połowie lutego płycie norweskiego tria szwedzkiego gitarzysty nie uświadczymy. Ale czy to oznacza, że „Greatest Show on Earth” jest produkcją słabszą od „Atlantis” czy „Silver Mountain”? W żadnym wypadku. Tym bardziej że rolę gitary przejęły nie mniej klimatyczne i zadziorne instrumenty klawiszowe.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Fragmentaryczność na dwa (kontra)basy
Sebastian Chosiński

15 II 2018

Norweski kontrabasista (free)jazzowy Jon Rune Strøm to przypadek artysty, który ma na koncie znacznie więcej wydanych płyt niż lat na karku. I nic dziwnego, bo od ponad dekady jest dosłownie rozrywany przez skandynawskich kolegów po fachu. Pewnie dlatego tak późno wpadł na pomysł, aby stworzyć własną formację. Aż w końcu w ubiegłym roku przełamał się i powołał do życia Quintet, który przed miesiącem zadebiutował albumem „Fragments”.

więcej »

Polecamy

Jedyny człowiek potrafiący zagrać na chlebaku

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Jedyny człowiek potrafiący zagrać na chlebaku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Sikory złote pod mankietem odmierzają sekund bieg
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

99 czerwonych balonów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Anna z dalekiej północy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Drugi najpiękniejszy cover Stinga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nauczyli się latać
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Polacy na metalowo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Śniegu płoń!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.